Arcypolskie powstanie żydowskie

Nadeslala Anna

anna

 

Jeśli powstanie warszawskie było wątpliwe, to powstanie w getcie -niewątpliwe. To była ofiara całopalna. Masada bez żadnej szansy. Rozmowa z Władysławem Bartoszewskim
bartoszewski
19 kwietnia 1943 roku. Na jednym z domów przy placu Muranowskim zawisły dwie flagi: żydowska biało-niebieska i polska biało-czerwona. To dom w getcie, w którym tego dnia Żydzi rozpoczynają powstanie. Pamięta pan te flagi?
Władysław Bartoszewski: Oczywiście. Wisiały tak wysoko, że dobrze je było widać z tramwaju, którym jeździłem z Żoliborza. Od strony getta walczył oddział Żydowskiego Związku Wojskowego, po stronie aryjskiej, od Bonifraterskiej, gromadziły się tłumy. Ludzie byli wyraźnie poruszeni.

Specjalna grupa szturmowa na rozkaz generała SS Jürgena Stroopa zaatakowała pozycje żydowskie i 20 kwietnia, po zawziętej walce, zdarła obie flagi. Stroop pisze o tym w swoim raporcie. Wspomina, że w czasie walki zginął niejaki SS-Untersturmführer Dehmke.

Te flagi wiszące obok siebie to był symbol wspólnoty. Nie będą nam Niemcy decydować, która Warszawa jest lepsza, a która gorsza. Jest jedna Warszawa.

Powstanie w getcie to było pierwsze powstanie warszawskie?

– Bez wątpienia przez kilkanaście dni w centrum miasta toczy się zażarta walka, pierwsza wielka akcja zbrojna na ulicach Warszawy od dni oblężenia, od września 1939 roku.

Mordechaj Anielewicz, pseudonim ”Aniołek”, dowodzący akcją w centrum getta, pisał do swojego zastępcy, przebywającego po aryjskiej stronie Icchaka ”Antka” Cukiermana: ”Marzenie mojego życia spełniło się. Żydowska samoobrona w getcie stała się faktem. Żydowski zbrojny opór i odwet urzeczywistnił się. Byłem świadkiem wspaniałej heroicznej walki bojowców żydowskich”. To, co Anielewicz określił rzeczowo i skromnie jako ”samoobronę”, naziści, którzy wpadli w pierwszych godzinach w panikę, zaskoczeni oporem Żydów, określili w depeszy do Berlina jako ”dobrze zorganizowane powstanie” Jest to więc sprawa punktu widzenia co do zamiaru i skutków.

Pracował pan wtedy w Żegocie, czyli Radzie Pomocy Żydom. Byliście zaskoczeni, że Żydzi złapali za broń? Ci, o których mówiono – jak wspominał Marek Edelman, jeden z dowódców powstania – że strach im dać broń, bo nie potrafią strzelać, więc karabiny ”pójdą na zmarnowanie”.

– Skąd? W ogóle nie byliśmy zdziwieni, spodziewaliśmy się tego. Po pierwsze, broń była od nas: albo darowana z Armii Krajowej, albo kupiona na czarnym rynku. Sami mieliśmy jej mało. Po drugie, w getcie przebywali podoficerowie rezerwy, jasne było, że prędzej czy później zaczną się bronić.

Sytuacja w getcie była straszna: praktycznie nie było już kogo ratować, w 1942 roku Niemcy wywieźli prawie wszystkich do obozów zagłady. Zostało z 50-60 tys. najmłodszych i najzdrowszych. Dwustu z nich podjęło decyzję o samoobronie i swoim pomysłem zaraziło pozostałych. Pierwszy raz zrobili to w styczniu 1943 roku, gdy Niemcy chcieli wywieźć do Treblinki 8 tys. ludzi.

Po tych wydarzeniach Niemcy mogli się spodziewać kolejnego buntu, ale nie mieli pojęcia, jak bardzo zdeterminowani są Żydzi. Że dzięki AK mają broń i nie mają zamiaru tanio sprzedać swojej skóry.

A więc Żydzi, obywatele polscy, jako pierwsi ośmielili się wystąpić przeciwko Niemcom. Z górą rok przed wybuchem powstania warszawskiego.

– Stało się tak, bo oni jako pierwsi zostali poddani ostatecznej próbie. Mogli pójść na rzeź albo oprzeć się, krzyknąć: nie pozwalam! Oni krzyknęli. Tak jak zapowiedzieli 4 grudnia 1942 roku w odezwie wydanej przez Żydowską Organizację Bojową: ”Hitleryzm postawił sobie za cel wytępienie wszystkich Żydów. Nie chcemy w obliczu zagłady być kupą gnoju, robactwem. Pomagajcie sobie nawzajem. Przygotujcie się do obrony własnego życia. Pamiętajcie, że także my – żydowska ludność cywilna – znajdujemy się na froncie walki o wolność i człowieczeństwo”.

Dla mnie wielkość tego zrywu polega na tym, że był to bój w kompletnej beznadziejności. Typowo polska walka o honor. Honor wymaga od mężczyzny, żeby powiedzieć ”nie!”, gdy giną słabsi: kobiety, dzieci, starcy. Stanąć w ich obronie, nawet gdy trzeba zapłacić za to śmiercią. I być przeciw konsekwentnie, do samego końca.

Ten sprzeciw to była geneza otwartego oporu zbrojnego w getcie.

Ale to nie była geneza powstania warszawskiego. Ono stanowiło część koncepcji strategicznej jednej z armii alianckich, jaką była Armia Krajowa. My, Polacy w Warszawie, ci po aryjskiej stronie, latem 1944 roku uważaliśmy, że powstanie jest racją stanu Polski, szansą na pokazanie, że sami potrafimy wyzwolić stolicę.

Polscy Żydzi, ruszając do walki rok wcześniej, nie mieli żadnych szans. Front był daleko, niewiele na zachód od Wołgi. Nie mogli marzyć o żadnym bombardowaniu. Nie walczyli więc o żadne realne cele wojskowe.

W tym sensie, jeśli powstanie warszawskie było wątpliwe, to powstanie w getcie – niewątpliwe. To była po prostu ofiara całopalna. Masada bez żadnej szansy.

Dlatego zresztą w Izraelu długie lata po wojnie trochę nie doceniano powstania w warszawskim getcie. Nawet się go wstydzono. Państwo Izrael miało być mocne zwycięstwami militarnymi, nie klęskami, nawet jeśli były one sukcesami moralnymi. Powstanie w getcie nie mieściło się w tej tradycji.

Caly ten ciekawy artykul znajdzisz jak

KLIKNIESZ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: