lola cz.2 – Rozczarowanie

Nadeslala Wanda Lacrampe

wanda lacrampe

Rozczarowanie Jego tym co sie stalo z niepodlegla Polska bylo kolosalne …
LOLA – odcinek drugi i ostatni.

„Nazywam sie Leonia Singer (pleno titulo), powszechnie znana jako Lola, mam ponad 90 lat, 10 wnuków (i jeszcze dwóch „adoptowanych.”..) i 12-ro prawnucząt.

lola

Mieszkam od blisko 68-iu lat w Jerozolimie i na szczęście pamięć mi jeszcze dopisuje ……nalozyla Pani nie byle jakie zadanie. Postaram sie odpowiedziec na  Pani pytania. Niektore z nich swiadcza, ze roslysmy w roznych swiatach. A wiec do szkoly chodzilismy z teczkami w prawej rece, tornistry, a raczej
plecaki byly uzywane do wycieczek szkolnych. Pisalismy piorami(„raczkami’) i atramentem, mielismy kalamarze, piorniki, linijki, ekierki i cyrkle. Nietylko nie bylo computera i TV, nie bylo jeszcze radia, pamietam jak
nabylismy jeden z pierwszych aparatow radiowych gdzies w 1938 roku, o ktorym mowilo sie „krysztalek” (?), sasiedzi przychodzili i z nabozenstwem przysluchiwali sie pomrukom dziwnego sprzetu, ale nas, mlodziezy, nie interesowal… Prrzydal sie w pierwszych dniach po wybuchu wojny, kiedy to uprzedzali nas przez radio o nalotach lotniczych wroga…Mielismy duzo kolegow i przyjaciol, kochalismy sie po katach, calowalismy sie na „dobranoc” w bramie, spacerowalismy na deptaku radomskim „od Rembika do Zlotnika” i po aleji Malinowej w parku Kosciuszki.Mielismy duze rodziny, wielu kuzynow, w ktorych podkochiwalismy sie, spiewalismy duzo w domu, rodzice i troje dzieci, Mama, ktora ukonczyla konserwatorjum we Lwowie, grala na pianinie, bylismy polskimi patriotami i na Boze Narodzenie ubieralismy choinke dla naszej „pomocnicy domowej” (czyt, sluzacej). Udzielanie korepetycji bylo bardzo przyjetym i zaszczytnym zajeciem (zawsze dla pieniedzy) mlodych, zdolnych uczniow ktorzy w ten sposob mogli pomagac niezamoznym rodzicom, oplacac czesne w prywatnych szkolach i rozporzadzali drobnymi sumkami na wlasne wydatki. Naturalnie, ze istniala i samopomoc, pisalo sie wypracowania kolegom klasowym i rozwiazywalo sie zadania dla nich, ale to nie mialo nic wspolnego z korepetycjami.
…. A wiec musze Pania rozczarowac, Irenko,” karjera narciarska” moja nie miala nic wspolnego z tym, co Pani moze miala na mysli, poprosto wybuchla wojna z Finlandja, ja, jako czesc „miedycynskowo piersonala” mialam byc wyslana na polnocny front, ale (na szczescie ) nie umialam jezdzic na nartach….(w Radomiu gor nie bylo…), musialam wiec przejsc kurs , na zamarznietej Woldze, w nocnych godzinach, po 13 godzinach pracy i 7-io kilometrowym marszu (zeby dotrzec do tej Wolgi … mieszkaliśmy wtedy w Saratowie). Bylam smiertelnie zmeczona, pozbawiona minimalnych zdolnosci narciarskich, balam sie jak ognia tych rosyjskich dziewic -kokezanek po fachu ,uczestniczacych w kursie- z ktorych kazda,
jakby sie wyrazil moj maz (Singer), „jedna cycka by mnie zabila”… Cudem „przezylam” ten kurs, lezac na grzbiecie instruktora , Maksa i wyjac „ratunku !!!” Wstyd i hanba, ale do Finlandji nie zostalam poslana..
Moze to zabrzmi nieco makabrycznie, ale nie widzialam w Rosji Sowieckiej tego okrutnego, nieludzkiego swiata, szczegolnie spoczatku, kiedy jeszcze nie wiedzialam, jaki los spotka mego (pierwszego) meza. Przeciwnie, dzieki ucieczce do Rosji pozostalam przy zyciu, nie bylam nigdy wiezniem ani zeslancem, chwilami umieralam z glodu, ale to bylo niczem w porownaniu z mekami, jakie przeszla moja rodzina u Niemcow, a sam narod rosyjski, jako taki…lubilam. Zdawalo takie okropne zycie, wiecznie glodni, wiecznie w strachu przed aresztowaniem lub zsylka, pod ciezkim rezymem, a zachowali jeszcze szerokie dusze, z piesnia na ustach, z usmiechem na twarzy… Boze, mialam 20lat!, naiwnosc podlotka i wapomnienia ksiazki „Swiat twardych ludzi”, ktora czytalam jeszcze w gimnazzjum … No, i to socjalistyczne wychowanie jakie dostalam…. Ojciec byl Pps-owcem i Bundowcem, walczyl o niepodleglosc Polski, walesal sie po carskich wiezieniach (Cytadela warszawska, ratusz radomski), zwolnionyn za kaucja uciekl do Lwowa, po slubie mieszkal z Mama we Wiedniu, do Polski wrocil dopiero w 1920 r. Chowal nas w duchu patriotyzmu polskiego, na najpiękniejszych piesniach rewolucyjnych (ktore sobie po dzis dzien pod nosem wyspiewuje, mimo wszystko….) Rozczarowanie Jego tym co sie stalo z niepodlegla Polska bylo kolosalne …

Leonia (Lola) Frenkiel obecnie Singer
Urodziła się 30 czerwca 1920 roku w Radomiu, córka Piotra Frenkla, matka pochodziła ze Lwowa. Miała siostrę Fryderykę (Dzidkę), która uczęszczała do szkoły dyrektora Sołtyka, a następnie do tzw. „żeńskiej państwówki” oraz młodszego brata, ucznia gimnazjum im. Tytusa Chałubińskiego.
Rozpoczęła naukę w szkole Sołtyka we wrześniu 1928 roku, którą przerwała po kilku incydentach o charakterze antysemickim, w styczniu 1929 przeniosła się do gimnazjum Towarzystwa „Przyjaciół Wiedzy” (zdała egzamin do klasy wstępnej).
Ukończyła Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa „Przyjaciół Wiedzy”.
Maturę typu humanistycznego zdała w maju 1937 r.
Studiowała przez rok biologię, a potem przez rok medycynę na UW.
W czasie wojny przebywała w Rosji, w Uzbekistanie w ośrodku tworzenia się armii Andersa.
Żyje w Jerozolimie.
Źródła:
tableau klasy maturalnej z 1937 r. ze zbiorów Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu,
list Leonii Singer z dnia 21 VIII 2005,
list Leonii Singer z dnia 5 III 2006

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: