Recenzja ksiazki Eshkola Nevo

Nadeslal Adam Kraszewski

adam Kraszewskijpg

Już sam tytuł książki jest prowokacją, nawiązuje bowiem do niemieckiego tytułu dzieła Herzla. Altneuland to Ziemia Obiecana, Stary Nowy Kraj, w którym lud bez ziemi miał znaleźć ziemię bez ludu, swoje miejsce pod słońcem. Altneuland miało być żydowskimi Atenami, miejscem, w którym rozwijać się miała nauka, filozofia, kultura. Eszkol Nevo, ustami jednego ze swoich bohaterów, nazwał ten kraj nową Spartą i nakazał mu poszukiwanie Neulandu.

Eshkol Nevo Neuland
Eshkol Nevo
Neuland wydawnictwo Muza

Książka Eszkola Nevo zadowoli każdego czytelnika. Jest w niej nieskonsumowany romans, miłość ojcowska, trudne relacje międzypokoleniowe, przekazywana z pokolenia na pokolenie trauma czasów Zagłady, wreszcie tęsknota za kimś, kto odszedł i obowiązek, który należy wypełnić.

Mani Peleg to ktoś, kogo można utożsamić z historią Izraela. Bohater wojny Jom Kippur i zdolny biznesmen, słowem podpora społeczeństwa. Ta fasada kryje wrażliwego człowieka, noszącego w sobie bolesne wspomnienia. Jego syn doskonale wie, że takiego ojca łatwo można zwieść. Wystarczy wybrać nieodpowiedni zawód, czy formację wojskową. Syn chodzącego ideału zawsze ma niełatwe życie. Życie to skomplikuje się po śmierci matki Doriego, kiedy ojciec postanowił wyruszyć w kilkumiesięczną podróż do Ameryki Południowej. Kiedy przestał kontaktować się z rodziną, odpowiedzialny syn wyruszył na jego poszukiwania.

Nad prywatnym życiem Inbar ciąży zupełnie inne fatum. Dziewczyna nie potrafi ułożyć sobie życia prywatnego. Czy powodem jest rozwód rodziców? A może zagadkowa śmierć brata? A może fakt, że jej matka postanowiła ułożyć sobie życie w znienawidzonych Niemczech? A może powodów jest tak wiele, że najlepszy psychoanalityk nie potrafiłby wyciągnąć ich wszystkich z dziewczyny? Ktoś taki jak Inbar musi z jednej strony fascynować, z drugiej zaś wzbudzać niepokój. Inbar musi kojarzyć się z mityczną Lilith, niebezpieczną dla tych, którzy marzą o normalnym życiu. Czytelnik instynktownie poczuje, że spotkanie Inbar i Doriego wywróci ich życie do góry nogami. Ich przypadkowe spotkanie w Ameryce Południowej i wspólna podróż musi oznaczać kłopoty, zwłaszcza kiedy odnajdą Maniego w osadzie, którą ojciec Doriego nazwał wymownym słowem Neuland.

Neuland miał być miejscem, gdzie pogubieni życiowo Izraelczycy mogli znaleźć samego siebie. Panujący spokój, medytacje, poszukiwanie sensu własnego istnienia koiły nerwy przeniesionych do rezerwy młodych izraelskich żołnierzy. Właściwie terapii Neulandu najbardziej potrzebował sam Mani. Jego wojenne przeżycia dały się we znaki całej rodzinie. Synaj, miejsce odpoczynku wielu izraelskich rodzin, kojarzył się ojcu Doriego z polem bitwy, miejscem, gdzie straciło życie wielu jego przyjaciół. Nawet gry komputerowe przywoływały wspomnienia wojenne. Dori nie mógł więc, jak wielu jego rówieśników, cieszyć się posiadaniem własnego komputera. Wojna Jom Kippur, nigdy nie wspominana rzucała głęboki cień na całej rodzinie. Śmierć żony i przypadkowe spotkanie z weteranem z Wietnamu, a więc człowiekiem, który miał podobne przeżycia, wywołała w Manim, zagorzałym syjoniście wstrząs. Tworząc Neuland Mani tworzył miejsce, gdzie mógł patrzeć na swoje życie z dystansu, gdzie mógł przejść swoją własną psychologiczną terapię. Ale takich ludzi było więcej i Mani o tym wiedział. Szybko Neuland przeistoczył się w miejsce, które moglibyśmy nazwać siedzibą sekty. Do tego miejsca dotarli Inbar i Dori.

Pisarze izraelscy młodego pokolenia zaskakują misternie budowaną fabułą swoich powieści. Gdybyśmy poprosili kilka osób o streszczenie ich książek i wysłuchali ich opowieści, mielibyśmy wrażenie, że słuchamy opowieści o zupełnie różnych książkach. Przed lekturą Neulandu przeczytałem kilka notek prasowych o książce. Wszyscy recenzenci byli zgodni co do jednego, Książka ta jest wybitna. Na tym jednak kończyła się ich zgodność. Większość postrzegała fabułę jako opowieść o idealnej miłości, nie rozstrzygając czy jest to miłość do kobiety, rodziny, ojca czy własnego kraju. Ta wizja książki nie jest daleka od prawdy. Autor wspaniale ukazuje wszystkie te odmiany miłości, pokazując czytelnikowi, że uczucie to jest tak samo naturalne jak oddychanie i zaspokajanie głodu. Czym bowiem bylibyśmy my, ludzie, bez miłości? Sprowadzenie jednak treści książki Eszkola Nevo tylko do tego słowa jest, moim zdaniem, nadużyciem. Jest to wielowątkowa opowieść o współczesnych Izraelczykach rozdartych pomiędzy pragnieniem życia w spokoju, obowiązkiem i pamięcią. Ta opowieść musi być opowieścią niedokończoną i taką ją stworzył Nevo. Jeśli zaś czytelnik będzie chciał samodzielnie dopowiedzieć historię bohaterów Neulandu, z pewnością stworzy historię, pod którą mógłby się podpisać sam Autor. Po lekturze bowiem takich książek jak Neuland, czytelnik dochodzi do wniosków, pod którymi mógłby podpisać się sam Autor. I to właśnie świadczy o jego kunszcie pisarskim.

http://recenzjeksiazek.natemat.pl/97713,neuland

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: