Halina Birenbaum

Nadeslala Halina Bierenbaum

birenbaum

reunion 69 .1

Moja odpowiedź na jedno z zadawanych mi pytań:

A muzyka, Pani Halino w latach Shoah, w gettach, obozach niemieckich, czy istniała, czy przynosiła ukojenie?

…byliśmy już trupami za życia w okresie wysyłek do Treblinki. Dla nas ważne były jedynie kryjówki, nory podziemne, strychy, piwnice, fałszywe papiery i skarb czyjeś pomocnej ręki, ludzkie spojrzenie przed śmiercią od innego człowieka. A propos Stefanii Grodzieńskiej, Heleny Ostrowskiej, które występowały między innymi w getcie: okupacja niemiecka, Holocaust przechodziły w ciągu niemal 6 lat rozmaite fazy, inaczej było na początku, inaczej w czasie wielkich akcji wysiedleńczych, po nich w pozostałej tymczasowo przy życiu garstce Zydów w getcie i na aryjskiej stronie.
Przed gettem rok w Warszawie i potem na początku getta zbierano się w mieszkaniach, dyskutowało, pisało wiersze, piosenki, żarty, oczywiście, tacy, którzy jeszcze nie umierali z głodu i mrozu… Istniały w getcie 3 teatry, jak mi wiadomo, (jeden z artystą Znicz w języku żydowskim). Stefanię Grodzieńską i Helenę Ostrowską słyszałam w Feminie w operetce „Księżniczka Czardasza”, to było po prostu bajeczne dla mnie! Niedawno znalazłam tą operetkę w Youtube z Australii, oglądam to teraz z Henrykiem (to są dobre chwile) bardzo często, ileż to dla mnie znaczy, ile uczuć i obrazów przywraca! Patrzę teraz na artystów i odtwarzam w sobie Grodzieńską, Ostrowską, moją matkę, która ze mną poszła do Feminy, pokój w getcie na Muranowskiej 7-9. Przypominają mi się słowa arii, muzyka… Przeszłość tak żywa we mnie razem z teraźniejszością, potęga uczuć, myśli. Miałam wówczas 12 lat i nie wiedziałam jeszcze, że czeka mnie Majdanek, Oświęcim… A to, co pisze w Niebieskim Ptaku Grodzieńska o żalu Ostrowskiej, że nie słyszała dawno muzyki, odnosi się to do tej fazy, gdy już nie bywało spokojnych wieczorów, godziny policyjnej, „Szpery”, gdy już musiało się gnieździć w kryjówkach, i milczeć, by nie zostać wykrytym i zabitym. Przedtem, urządzano występy, recytacje, ale nigdy w takim formacie i znaczeniu jak przed wojną. Wszystko stało się bardziej znaczące, nawiązywało do bieżących realii. Ja też występowałam na takich wieczorkach, deklamowałam wiersze, satyry.

Więc w tym pierwszym i drugim okresie (okupacja, rok później getto), jeszcze słuchało się muzyki z płyt, głównie przedwojenne przeboje polskie, tańczyło się tanga, foxtroty, walce na spotkaniach w domach. Miałam dwóch starszych braci, młodszy ożenił się w getcie. Hela pięknie śpiewała piosenki Ordonównej, Wiery Gran, pamiętam jej głos i słowa tych szlagierów do dziś, i odnajduję je w Youtube z największym wzruszeniem, jak lata tego życia, które nam wyrywano, którego nam zabroniono, a które wtedy przypominało, że jest świat, ludzie, że był i znów może dla nas będzie, gdy oni przegrają tą wojnę, gdy przetwamy do tego czasu… Mieliśmy nawet patefon, płyty, Marek, starszy brat nauczył mnie wtedy tańczyć… Stawiał mnie na swoich nogach i prowadził w takt tych piosenek…
Ludzie ginęli, umierali z głodu, bicia, zostawali rozstrzelani jeszcze przed ogólną wysyłką do Treblinki a wtedy takie piosenki jak „List”, „Melodia ci nie da zapomnieć” i jeszcze, jeszcze także w Idisz dalej krążyły jak świadectwo naszego osierocenia, rozpaczy, tęsknoty, upragnienia życia i nadziei w samym tym, że je ktoś dalej śpiewał, że słuchał tych dźwięków życia, które nie było już dla nas, kiedy ten list i kilka maskotek było bezlitosną pamiątką po najdroższych osobach, wczoraj lub przedwczoraj zgładzonych.
Pisząc o tym teraz, nie jestem jednak pewna, czy uda mi się wyrazić to wszystko. „Księżniczka Czardasza” była grana wtedy po polsku (1941 r.) w Feminie na Lesznie. Teraz podają to z Australii po angielsku z polskimi napisami.Teatr żydowski prowadzili chyba bracia Turkow, teatr nazywał się „Znicz” jak sobie teraz przypominam. Wiele polskich popularnych piosenek śpiewało się w domach w getcie, na spotkaniach, wieczorkach. Było „Blondynki, brunetki, ja ” i „Nino, ach uśmiechnij się” Kiepury, „Przytul, uściśnij, pocałuj”, „O czym marzy dziewczyna”,walce Straussa, „Góralu, czy ci nie żal”, „Halka” Moniuszki, piosenki żołnierskie. Z żydowskich bylo: „Wie a hin zol ich gejn”, „Papierosen”, Reizałe”, „Mein stetale Belc”, „Bubliczki”, „Ojfn prypicik” (mojej Mamy piosenka), oczywiście „Mejn idische mame”, „Rebeka”, „Bei mir bist du schejn”, „Awrejmałe marwiche” i jeszcze, jeszcze… Pamiętam urywki tekstów przez całe życie, melodie, ale melodii nie potrafię zaśpiewać, fałszuję strasznie!… Tańce nauczone w getcie przez brata tańczyłam zawsze, przy każdej okazji po wyzwoleniu, a w kibucu ukradkiem, bo to było zabronione jako „burżuazyjne nawyki”, których mamy się wyzbyć. Henryk pięknie tańczył i ubóstwiałam tańczyć z nim, także już i po ślubie, gdy już mieliśmy dzieci, ale tylko przy różnych okazjach, naturalnie.

… Nie powinno się czuć żalu do siebie, gdy gra się te piosenki śpiewane w latach tragedii getta warszawskiego, czy w obozach – to zwraca w jakimś wielkim sensie życie przez zachwyt i spotęgowaną przez tęsknotę miłość. Miłość nieśmiertelną w przenoszonych utworach, duszę ludzką odradzająca się w nich na nowo, nie ważne, że z innych czasów! Tak to czuję. Tę twórczość prawdziwą zrodzoną w morzu cierpień i nieuniknionych śmierci. Uważam te zdarzenia za wielką lekcję o życiu, o ludziach, o prawdziwych wartościach, któych nie da się zabić. Sama tego doświadczyłam, pojęłam wtedy w tym piekle i dzielę się z tym z wieloma ludźmi na świecie. Nie pisałabym i nie opowiadałabym o tych przeżyciach, gdyby to były wyłącznie, jedynie okrucieństwa, podłości, cierpienia – na ich tle widać najlepiej, to co jest na prawdę ważne w życiu i najlepsze w ludziach, bo właśnie okazane wśród mąk, na krawędzi śmierci, do ostatnich chwil życia. Nie daremnie napisałam wiersze „Moja najlepsza cząstka jest Tam”, „Niepożądany temat”, „Numer na moim ramieniu” i tp. Ja nie jestem załamana po tych przeżyciach, przeciwnie, mam inne proporcje, siły do zmagania się o prawdę, o to, co wtedy zrozumiałam że jest konieczne dla ludzkiego istnienia. Ludzie, którzy uciekają od tematu Holocaustu, jeśli nie mają w tym interesu, przeważnie są słabi, boją się silnych wzruszeń, wielkich uczuć, nagiej prawdy może i o sobie samych. To są prawdziwe fakty i nie tylko trzeba coś o nich wiedzieć, a też zająć stanowisko wobec nich, odpowiedzialność w walce przeciw krzywdom dziś, przeciw zbrodniom. Przeszłość ma na nas różne wpływy, tak jak ludzie, którzy byli z nami w ciągu naszego życia, i odeszli na zawsze. Ale, na szczęście, nie odeszli ze wszystkim, oni żyją w nas – zdarzenia przeszłości, każdej niemal przeszłości wplatają się rozlicznymi więzami w naszą teraźniejszość, tworzy się z niej przyszłość – oby ona była lepsza! Nie ma się tu czego wstydzić, jak wielu uważa, ja już dawno „wyszłam” z poczucia wstydu, że piszę i opowiadam nieustannie o Auschwitz, o Getcie Warszawskim i o losach moich najbliższych, moich własnych oraz tych, których napotkałam na tych szlakach śmierci i rozpaczliwej walki o przetrwanie, o pozostanie sobą do końca, pozostaniem Człowiekiem. Czytelnicy i słuchacze są mi za to wdzięczni, maile i listy niemal z całego świata pełne uznania potwierdzają, że ta moja praca jest potrzebna, a nawet z upływającym czasem co raz bardziej potrzebna.

Nie ma ucieczki od bólu wepchnięcia do wagonu na śmierć matki, ojca, siostry i brata, utraty ich wszystkich na zawsze w jednej, nieodwracalnej minucie!!! Po latach, w innych realiach przychodzi możliwość czy raczej mus wypłakania tego w sztuce, w słowach, wierszu, co nazywam mową w milczeniu – w muzyce, tak to jak najbardziej. Ale WTEDY TAM, z jednej strony zatłoczony oszalałymi w rozpaczy skazańcami, swymi najbliższymi Umschlagplatz, po kilku godzinach pusty już okropną pustką śmierci – i gdzieś zza muru pianino… Ale nie kiedy to było na rozkaz oficera SS, a z siebie. Mogłabym dać wiele przykładów, ale dziś wydaje się, że muzyka, sztuka istnieją wszędzie, w każdej sytuacji, doszukują się ich śladów w wagonach i obozie śmierci Treblince… Bo żyjemy w normalnym świecie, niekoniecznie pięknym i łatwym, ale już nie w piekle „Nowego Porządku” hitlerowskiego, w którym wszystko było inne, także bóg – i sam człowiek.

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: