Uncategorized

szpiegowskie historie Israela … operacja OPERA

Portal Erez Izrae

logo.erec.israel

 

W czerwcu 1991 r. podczas wizyty w Izraelu po I wojnie w Zatoce Perskiej, ówczesny sekretarz obrony USA R. Cheney przekazał gen. D. IVRY dowódcy Sił Powietrznych Izraela (późniejszemu ambasadorowi Israela w USA) zdjęcie satelitarne zniszczonego reaktora w Osiraku. Na zdjęciu Cheney napisał: „Dla generała Davida IVRI z podziękowaniem i uznaniem za wybitną pracę włożoną w zniszczenie programu nuklearnego Iraku w 1981 roku co czyniło nasze zadanie znacznie łatwiejszym w operacji Pustynna Burza”.
Profesor Ludwik Rene BERES napisał, że „Obywatele Izraela oraz arabowie, amerykanie i inni żołnierze koalicji, którzy walczyli w wojnie w Zatoce Perskiej mogą zawdzięczać swoje życie odwadze, umiejętnościom i prognozowaniu sytuacji przez Izrael w czerwcu 1981 r. Gdyby nie ten genialny atak na Osirak, siły Saddama mogły być wyposażone w głowice atomowe w 1991 r. Jak na ironię, Saudyjczycy przez to są zadłużeni w Jerozolimie. Gdyby nie podejście premiera Begina do rozwiązania problemu ochrony Izraelczyków w 1981 r., rakiety SCUD atakujące Arabię Saudyjską mogły spowodować liczne ofiary i ogromne śmiertelne napromieniowanie”.

tyle tytułem wprowadzenia …

Niebawem minie 33 lata od (moim zdaniem tu powinny się pojawić określenia typu naj, super itd) operacji specjalnej – ataku Israelskiego lotnictwa na Iracki reaktor atomowy w m. OSIRAK pod Bagdadem.
Izrael od momentu powstania w 1948 r. znalazł się w fatalnej sytuacji geopolitycznej. Małe państwo znalazło się między wielkimi państwami arabskimi, na ziemi uznanej przez Muzułmanów za ich własność. Izrael od 1948 r. do 1973 r. stoczył cztery wielkie wojny, które zakończyły się jego pełnym zwycięstwem.
Broń atomowa w rękach Iraku była w dłuższej perspektywie zagrożeniem nie tylko dla Izraela, ale również całego Bliskiego Wschodu i świata. Irak posiadał rosyjskie rakiety R-17 Scud B o zasięgu ok. 320 km, część ich zmodernizowano do typu al-Hussein o zasięgu 625 km, oraz al-Abbas o zasięgu 870 km które mogły być wykorzystane do przenoszenia głowic nuklearnych. 
Armia iracka w chwili rozpoczęcia operacji alianckich 16 stycznia 1991 r. (operacja PUSTYNNA BURZA) posiadała ponad 150 rakiet taktycznych, które w pewnej liczbie 18 stycznia 1991 r. zostały odpalone w stronę Izraela. Dyktator Iraku liczył, że takie działanie doprowadzi do odwetu izraelskiego co pociągnie za sobą rozpad koalicji ONZ w której było kilka państwa arabskich wrogo nastawionych do Izraela.

Trochę historii nt. Irackiego programu nuklearnego: 



dostawcą zarówno reaktora jądrowego jak i „wiedzy” dla Iraku była Francja. Francuskie firmy instalowały reaktor a we Francji pospiesznie szkolono Iracki personel.
Zarówno Mossad jak i Aman postawione zostały w stan najwyższej gotowości z zadaniem zebrania jak najszerszej wiedzy nt. Irackiego progromu nuklearnego.
Agenci izraelskiego wywiadu w Francji szybko odszukali uczących się tam irackich inżynierów i zaczęli przenikać się w ich szeregi. Jednym z inżynierów znajdujących się na celowniku Izraela był Eben HALIM, mający w tym czasie problemy małżeńskie i dzięki sprytnym poczynaniom izraelskich służb specjalnych zapoznał piękną i miłą kobietę – efekt -> Mossad nie tylko szybko zdobył plany budowanej nad Eufratem i Tygrysem elektrowni atomowej, ale również dokładną datę i miejsce wysyłki rdzeni reaktorów z Francji do Bagdadu. Dodatkowo w styczniu 1979 r. Izraelczycy szybko odkryli, że ok. 150 irackich ekspertów zaczęło ćwiczyć różne aspekty przetwarzania plutonu co jednoznacznie postawiło pod znakiem zapytania czy Iracki program ma służyć do celów pokojowych.
W planowaniu izraelskiej akcji militarnej kluczowym był 1980 r. Już 18 stycznia na spotkaniu urzędników ministerstwa bezpieczeństwa zestawiono minusy i plusy różnych metod zniszczenia reaktora. Minister Bezpieczeństwa E. Weitzman po analizie podjął decyzję o ataku lotniczym oraz anulowaniu ostatecznym przygotować do ataku lądowego. Wspomniana operacja lądowa była raczej nierealna z kilu powodów. Odległość Izraela od tego reaktora nie pozwalała użyć śmigłowców, a lotnictwo transportowe oparte na konwencjonalnych samolotach, zostałby zniszczone przez obronę przeciwlotniczą Iraku. Akcja ta straciłaby w sobie element zaskoczenia, mogła zakończyć się klęską i pociągnęłaby za sobą wysokie straty. W rachubę wchodziła jedynie akcja lotnicza. Zaznaczył on jednak to, że sytuacja nie dojrzała jeszcze do takiego nalotu.
W lutym 1980 r. zaczęto planować nalot – wcześniej były to czyste spekulacje. Odległość celu od baz izraelskiego lotnictwa, konieczność skomplikowanego tankowania maszyn w powietrzu, analiza najefektywniejszej trasy przelotu sił uderzeniowych, tak aby uniknąć skupisk silnej obrony plot państw arabskich oraz metody CSAR (combat security and rescue – ratowania potencjalnie zestrzelonych lotników) to główne problemy postawione zespołowi planistycznemu do rozwiązania.
2 marca 1980 r. na zamkniętym posiedzeniu specjalistów z premierem Izraela ogłoszono raport oceniający potencjał irackiego projektu atomowego jak i ewentualne konsekwencje związane z jego zniszczeniem. Raport został przygotowany przez niezależny komitet kierowany przez generała Aharona Yariva – byłego dyrektora AMAN-u, który został nominowany przez Begina do tego zadania kilka miesięcy wcześniej. Raport potwierdzał, że celem Iraku jest osiągnięcie potencjału nuklearnego, mimo to generał stwierdził, że iracki projekt zostanie zaakceptowany jako konieczny i uzasadniony przez opinię światową, a jego zniszczenie przez Izrael może prowadzić do bardzo negatywnych konsekwencji międzynarodowych wszelakiego rodzaju. W szczególności raport ostrzegał, przed następującymi możliwymi konsekwencjami:
Prób zemsty, atakując tajne cele Izraela, w tym kompleksu jądrowego w Dimona;
Wrogie nastawienie światowej opinii publicznej, zwłaszcza jeśli zniszczenie reaktora, spowodowało by skażenie radioaktywne;
atak mógł narazić Israel na sankcje międzynarodowe;
Prawne słowa krytyki, iż było to niezgodne z normami międzynarodowymi, zgodnie z którymi reaktorów jądrowych nie powinien być zaatakowany;
Wzmożoną aktywność antyizraelską w świecie arabskim (jak by do tej pory nie było tej aktywności);
Zerwanie procesu pokojowego z Egiptem,
Wzrost pomocy rosyjskiej (zwłaszcza wojskowej) dla państw arabskich;
Ochłodzenie stosunków na linii Jerozolima – Waszyngton.
Głównym wnioskiem raportu i spotkania jakie odbyło się 2 marca, była decyzja, że reaktor można zniszczyć tylko i wyłącznie przed jego uruchomieniem. Izraelski wywiad, świetnie znał projekty oraz harmonogram prac nad tym obiektem i eksperci zdawali sobie sprawę, że 1981 r. jest ostatecznym terminem na przeprowadzenie ataku tak aby nie spowodował on skażenia radioaktywnego. W razie przeprowadzenia nalotu na już działający reaktor, wystąpiłby podobny scenariusz jak w Czarnobylu, a na państwa regionu w tym Israel spadłby opad radioaktywny, powodując śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Z tego względu należało działać szybko.
7 kwietnia bojowe nastawienie Izraela ponownie wzrosło na skutek ataku terrorystycznego w Galilei przez organizacje wspierane z Iraku. Minister Sharon sugerował natychmiastowe, odwetowe bombardowania reaktora. Premier Begin, wspierany przez ministra bezpieczeństwa E. Weitzmana, odrzuca jednak ten pomysł.
Jednak już 13 kwietnia IAF przeprowadził pierwsze ćwiczenie w celu uprawiania różnych aspektów planowanego działania. Samoloty atakującymi fikcyjny cel były Skyhawk A-4, które zostały także zatankowane w powietrzu przez samoloty C-130. Na tym etapie planowania IAF zakończyć przygotowanie operacji na podłożu takich aspektów jak trasa lotów, pogoda, rodzaj bomby i powietrza pokrycie planowanych operacji uwzględniając maszyny A-4.
14 maja 1980 r. generał A. Yariv na posiedzeniu gabinetu bezpieczeństwa zaprezentował nowy raport. W porównaniu z wnioskami wysuniętymi w marcu, raport przedstawiał jeszcze czarniejsze wizie konsekwencji. Według niego, należało zrezygnować z opcji stricte wojskowej, a skupić się na dyplomacji oraz tajnych operacjach sił specjalnych w celu opóźnienia irackiego projektu jądrowego. Czterech ministrów, w tym A. Yadin i E. Weitzman, jak również nowy dyrektor AMAN-u, generał Y.Saguy, zgodzili się z tymi wnioskami. Shamir, Sharon, Ehrlich, jak i również premier Begin, je stanowczo odrzucili. Premier nakazał kontynuowanie zbierania danych wywiadowczych na temat irackiego projektu oraz planowania jego zniszczenia. Z powodu tego podziału zdań, 28 maja Minister Bezpieczeństwa E. Weitzman z obawy przed uszkodzeniem stosunków dyplomatycznych z Egiptem zrezygnował z urzędu. Z tego powodu w rządzie zaczęła teraz dominować bezwzględnie frakcja opowiadająca się za rozwiązaniem militarnym.
14 czerwca 1980 r. przeprowadzono następną operację specjalną mającą opóźnić iracki program atomowy. W Paryżu Izraelskie służby specjalne wyeliminowały egipskiego fizyka jądrowego Yahya El Mashada – naukowca który stał na czele Irackiego programu nuklearnego. Tego samego dnia do Iraku przybył pierwszy transport 12,5 kg. Wzbogaconego uranu przeznaczonego do reaktora Tamuz II. Druga wysyłka miała przybyć w lipcu.
Izrael w tym momencie poczuł się bardzo niepewnie, ale z drugiej strony 2 czerwca 1980 r. dostał pierwsze cztery myśliwce F-16 Fighting Falcon. Samoloty od razu zostały uznane za istotny element przyszłej operacji. Z tego powodu dowódca IAF, gen. David Ivri, zlecił opracowanie analizy i metod zastąpienia samolotów A-4 przez F-16. Wymagało to rozpoczęcia prac nad nowym planem praktycznie od nowa. Pierwotny plan zakładał, że z powodu odległości i słabej obrony plot wokół A1 Tawita, najbardziej odpowiednią maszyną do ataku jest A-4 Skyhawk. Pod koniec 1979 r., (a więc na początku planowania ataku) Skyhawk był jedynym samolotem szturmowym IAF, który mógł być w powietrzu tankowany przez samoloty C-130 oraz zabierał ciężkie bomby niezbędne do zniszczenia reaktora. Później program przygotowań ataku został odłożony w czasie, aż Izrael nabędzie samoloty F-16. Po rewolucji w Iranie i przejęciu tam władzy przez fundamentalistów islamskich, Amerykanie dostarczyli Izraelowi samoloty F-16, które według kontraktu miał dostać właśnie Iran. Po miesiącu podstawowego szkolenia w lipcu dwaj dowódcy szwadronów planowanych eskadr F-16, podpułkownicy Raz Zeev i Amir Nahumi, jak również dowódca skrzydła F-16, pułkownik Yiftah Spector dostali rozkaz rozpoczęcia ćwiczeń różnego rodzaju na dalekich dystansach, w założeniu osiągnięcia pełnej operacyjności bojowej maszyn do października. Tempo szkolenia miało być błyskawiczne.
Wraz z szkoleniem pilotów, w lipcu ruszyła również szeroka kampania medialna i propagandowa skierowana przeciwko irackiemu projektowi atomowemu. Politycy w rodzimym parlamencie, jak i również dla mediów zagranicznych głosili poglądy ostrzegające Europe i świat przed iracką bronią atomową oraz hasła w których mówili, że zrobią wszystko aby zażegnać katastrofalne zagrożenie dla Izraela. W odpowiedzi Francuzi odpowiedzieli, że będą kontynuować pracę dla Iraku zgodnie z harmonogramem. Wszystko wskazywało, że tak właśnie będzie, gdyż 16 lipca przedstawiciele AMAN-u na spotkaniu z członkami Komisji Spraw Zagranicznych i Bezpieczeństwa Knesetu stwierdzili, że Tamuz I zostanie uruchomiony do następnego lata. Jeśli pomoc zagraniczna będzie nadal kontynuowana zgodnie z harmonogramem, Irak może być w stanie zbudować prowizoryczną bombę atomową w połowie 1981 r. 
Na drugi dzień doszło do spotkania premiera Izraela z ambasadorem USA w Izraelu Samuelem Lewisem. Izraelski premier przedstawił Amerykanom ostatnie izraelskie oceny w odniesieniu do irackiego programu atomowego. Z kolei ambasador przedstawił analizę wywiadu amerykańskiego, która przewidywała, że Irak może mieć broń atomową dwa lub trzy lata później, niż to przewiduję Izrael. Obie strony zgodziły się jednak, że Irak może i będzie w stanie zbudować broń atomową oraz, że Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej nie przeszkodzi Irakijczykom w dążeniu do tego celu. Z tego powodu Amerykanie mieli przyśpieszyć dostawy samolotów F-16. W sierpniu przybyły kolejne cztery myśliwce F-16, które z nowymi załogami zostały natychmiast włączone w ćwiczenia związane z prowadzeniem nalotów na wrogie cele położone bardzo daleko od macierzystych baz stacjonowania. Pierwszy lot całej grupy odbył się 23 sierpnia. W tym samym czasie trwały ćwiczenia organizowania pomocy dla zestrzelonych pilotów (misje CSAR) oraz tankowania w powietrzu.
Misja jaka czekała pilotów w przyszłości była niezwykle trudna oraz niebezpieczna. Samoloty, które miały przeprowadzić chirurgiczną operację uderzeniową były całkowicie nowymi i niesprawdzonymi konstrukcjami lotniczymi w Izraelu. Stany Zjednoczone posiadały ten typ myśliwca już w 1974 r., Izrael zakupił myśliwce wielozadaniowe F-16 w 1979 r. Mimo, że szkolenie izraelskich pilotów w stanie Utah rozpoczęło się praktycznie również z chwilą zamówienia samolotów, to jednako w czerwcu 1980 r., żaden izraelski pilot nie odbył jeszcze 100 lotów bojowych i był nieoblatany z nowym typem myśliwca. 

Nalot.
Operacja „Opera” rozpoczęła się 7 czerwca 1981 r. o godzinie 10:00 od odprawy w której brało udział dziesięciu pilotów (dwóch rezerwowych) F-16, sześciu pilotów myśliwców F-15, dowódca izraelskich sił zbrojnych, oficerowie wywiadu oraz dowódcy bazy i dowódca lotnictwa. Na spotkaniu tym po raz ostatni powtórzono plan trasy, sposób zaatakowania celu, jego wygląd, plan ratowniczy, sposoby komunikacji, słowa kodowe i inne niezbędne rzeczy. Atak na wrogi reaktor miał odbyć się kilka minut przed zachodem słońca, tak aby świeciło ono w oczy obrońców. Zgodnie z planem ratunkowym w przypadku gdyby jeden samolot został zestrzelony w pogotowiu znajdował się śmigłowiec ratunkowy CH-53, który po sygnale z centrali IAF mógł dotrzeć do okolic Bagdadu (ale nie w strefę ok. 25 km wokół stolicy) już ok. 17:30, a więc już po osłoną nocy. Każdy pilot tuż przed wyjściem z odprawy dostał po tysięc irackich Dinarów przeznaczonych do wykorzystania po ewentualnym zestrzeleni i konieczności ratowania się, gdyby nie przyszła pomoc. Sama łączność z siłami uderzeniowymi miała być utrzymywana z centralą IAF w Tel Awiwie przez samolot noszący nazwę Kanarek (Boeing 707), znajdujący się cały czas w powietrzu.
Piloci zostali też ostatecznie poinformowani po raz ostatni czym dysponuje wróg. Wokół reaktora znajdowała się brygada rakiet SA-6, dodatkowe baterie rakiet SA-2 i SA-3, działek ZSU-23-4 23 mm i ZSU-57-2 57 mm oraz radary lotnicze. W pobliżu stacjonowały również MiG-i-21 oraz MiG-i-23MF. Pilotom po raz ostatni powtórzono, że sukces zależy od zaskoczenia wroga, w przeciwnym wypadku może dojść do niepotrzebnych dużych strat.
Start maszyn rozpoczął się o 16:01. W ciągu dwóch minut z bazy sił powietrznych w Etzion wystartowały myśliwce F-16. 
Dokładnie minutę wcześniej w powietrze poderwały się śmigłowce ratownicze i uderzeniowe (te drugie mające pełnić eskortę do granicy z Arabią Saudyjską). O 16:51 wystartowało 6 myśliwców F-15 maksymalnie uzbrojone w rakiety powietrze-powietrze i zaczęły lecieć na wysokości średnio 300-500 metrów kierując się nad Ejlat i Aqaba, aby następnie zmienić delikatnie kurs lotu na południe i lecieć wzdłuż granicy Jordanii z Arabią Saudyjską. Trasę tą zaplanowano w taki sposób, aby myśliwce F-16 i F-15 nie zbliżały się do miast oraz wsi arabskich w tych dwóch państwach. Po przekroczeniu granicy Arabii Saudyjskiej z Irakiem, samoloty eskadry uderzeniowej oraz eskorty kontynuowały lot nad obszarem pustyni aż do regionu Bagdadu oddalając się od amerykańskiego samolotu AWACS znajdującego się ok. 600 km na południowy-wschód w pobliżu Zatoki Perskiej. Samolot ten nie wykrył izraelskich samolotów. Co jest jednak ciekawe, Izraelskie samoloty przemknęły swoimi formacjami w nad samym jachtem króla Husajna! Króla Jordanii Husajna był na wakacjach w Aqaba podczas ataku. Widząc, że samoloty wroga z wielkim hukiem przelatują mu przechodzą nad głową, natychmiast powiadomił Irakijczyków, aby ostrzec ich, iż mogą się celem izraelskiego ataku. Najprawdopodobniej wiadomość ta nie dotarła do Iraku na czas, lub też kompletnie ze względu na błąd komunikacji została zignorowana, gdyż w Iraku nigdy nie pojawiły się o tym należyte dokumenty.
Sam lot jak i atak przebiegał bardzo spokojnie. Pułkownik Ramon wtedy porucznik -najmłodszy uczestnik operacji (oficer który zginął jako astronauta w wahadłowcu Columbia w 2003 r.) tak wspomina tą misję: „Lecieliśmy głęboko w terytorium Iraku, wokół nas rozciągała się jedynie pustynia, nawigacja w takim terenie według punktów naniesionych na mapę była trudna. Próbowałem skoncentrować się na sterowaniu moim F-16, ale od czasu do czasu myślałem o celu który mamy zamiar zaatakować oraz odpowiedzialność jaka na nas spoczywa. Po raz pierwszy w moim życiu, czułem, że jestem naprawdę odpowiedzialny za los całego narodu. Widok nagle się zmienił – pojawiła się błękitna rzeka, w środku pustyni. Byliśmy tutaj 2500 lat temu… Widziałem budynki i opuszczone lotnisko. Ktoś wtedy podał przez radio radio: „Uważaj na AAA ognia!”, rozpoczął się ostrzał przeciwlotniczy, niebo zapełniło się eksplozjami pocisków przeciwlotniczych. Bez wahania włączyłem dopalacz i zacząłem się wznosić. Nagle zobaczyłem wał ziemi, mury, a następnie srebrną kopułę reaktora.”
Po 55 minutach lotu ok. 130 km od celu samoloty F-16 po odrzuceniu dodatkowych zbiorników paliwa rozpoczęły ostatni etap ataku. Gdy myśliwce znalazły się około 20 km na wschód do reaktora na pełnej mocy rozpoczęły wznoszenie się na wyższy pułap lotu. Z chwilą osiągnięcia ok. 5000 stóp każdy z myśliwców F-16 lecący z prędkością ok. 960 km/h zaczęły wchodzić w lot nurkowy pod kątem 35 stopni. Kierował się prosto na wrogi reaktor. Obrona przeciw lotnicza milczała. F-16 zrzuciły bomby z wysokości ok. 3500 stóp w 5 sekundowych odstępach począwszy od godziny 17:31:00. Po 50 sekundach zakończono atak, a po kolejnych 30 sekundach maszyny znikły z obszaru wrogiego ośrodka! Razem w cel spadło 8 bomb (z tego dwie bomby pułkownika Yiftaha Spectora, bezpośrednio raziły reaktor), a pozostałe 8 obramować obiekt ataku. Każda bomba ważyła wyposażona była w bezpiecznik opóźniający eksplozję. Było to spowodowane tym, że chciano, aby bomby zanim eksplodują spenetrowały kopułę (lecąc 250 m/s) reaktora i wybuchły w nim. 
Samoloty bardzo szybko zawróciły i zaczęło oddalać się na maksymalnym ciągu z okolic reaktora. Wokół już lekkich myśliwców F-16 straż pełniły na wyższym pułapie maszyny dominacji powietrznej F-15. Lot powrotny odbywał się na wysokości 36 tys. stóp, tak aby wyjść poza zasięg irackich pocisków H-3 broniących lotnisk koło jordańskiej granicy. Samoloty zostały wtedy wykryte przez radary i w każdej chwili mogły pojawić się irackie myśliwce. Mimo tych obaw, samoloty spokojnie, niepokojone przez wroga wrócił do bazy.
W samym Izraelu w tym momencie w powietrze podrywano szybko dodatkowe myśliwce i śmigłowce uderzeniowe mające powstrzymać ewentualny kontratak wroga lub też ruszyć na pomoc wycofującej się eskadrze. W Izraelu ogłoszono również alarm we wszystkich jednostkach przeciwlotniczych. Owe środki bezpieczeństwa nie były jednak konieczne, gdyż Irak zareagował spokojnie w sferze militarnej a jordańskie siły powietrzne zaspały całą operację i nie poderwały swoich samolotów powietrze, gdy przez ich teren przeleciały izraelskie samoloty. O godzinie 18:40 wylądowały ostatnie izraelskie samoloty biorące udział w ataku.
Reaktor atomowy w Osirak został zniszczony. Komandosi, którzy podświetlili cel wycofali się z Iraku korzystając ze śmigłowca Bell 212. W ataku zginęło 11 Irakijczyków oraz jeden francuski naukowiec.
Cała operacja trwała dwie godziny i 45 minut.
Gdy jeszcze samoloty były jednak w powietrzu, swoją działalność podjęli politycy. O godzinie 16:30 odbyło się pilne nadzwyczajne i tajne spotkanie rządu, który czekał na informację o ataku. Gdy przyszła pozytywna wiadomość, rozpoczęła się dyskusja czy należy się przyznać do udanego ataku. Ostatecznie rząd podjął decyzję, że takim sukcesem należy się pochwalić. Gdy lądowały samoloty izraelskie, na pilne spotkanie z premierem wezwano amerykańskiego ambasadora, którego poinformowano o ataku. Podobne wiadomości byłby błyskawicznie dostarczane do innych wyższych urzędników i wojskowych w USA. O godzinie 15:30 dnia 8 czerwca izraelskie radio podało pierwszą informację o udanym ataku – operacja „Opera” przestała być tajemnicą państwową.

Znaczenie nalotu 
Już następnego dnia nalot ten komentował cały świat, a szczególnie Stany Zjednoczone. Komentarze były zgodne z wypowiedzią np. Stephena J. Solarza „Z chwilą, gdyby Irakijczycy faktycznie weszli w posiadanie broni jądrowej, byłoby zbyt późno, aby cokolwiek zrobić z tym problem”. Posiadanie przez Saddama Husajna broni jądrowej, zagrażało istnieniu państwa żydowskiego. Zgodnie z notą dyplomatyczna, z września 1980 r., po Irańskim nieudanym nalocie na reaktor w Osirak-u jasno wynikało kto jest wrogiem: „Reaktor nie był i nie jest przeznaczony do użycia przeciwko Iranowi, lecz przeciw „syjonistycznym wrogom””. Izrael czuł to zagrożenia i adekwatnie na nie zareagował.

Operacja „Opera” w nowym wydaniu powtórzyła się według nieoficjalnych źródeł we wrześniu 2007 r., gdy to dwa F-16 miały pokonać syryjski system przeciwlotniczy typu S-300 zakupiony w Rosji i zbombardowały „tajemnicze obiekty” na pustyni. Według dochodzeń i informacji ujawnionych przez Mossad, CIA i kilka innych urzędów, organizacji oraz osób, był to budowany w początkowej fazie reaktor produkcji Północnokoreańskiej. 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.