Pomoc dla Tatarów krymskich

Nadeslala Monica Andruszewitz

monica andruszewitz

Polecam uwadze, koledzy dowieźli pomoc do Tatarów.
Swoją drogą; z Drohobycza pochodzi mój Dziadek, a wspomniany Bruno Schulz był jednym z jego nauczycieli

Dzisiaj około 19. Jarek i Rysiek wrócili z Drohobycza, dokąd zawieźli pomoc  dla Tatarów  krymskich, uchodźców, którzy w wielu przypadkach przyjechali z jedną torbą, zostawiając za sobą cały dorobek życia. Opiekuje się nimi polski ksiądz grekokatolicki Artur Deska.  </p><br /><br />
<p>Poniżej relacja Jarka Podworskiego:</p><br /><br />
<p> W piątek po robocie pojechaliśmy na Ukrainę. Tym razem do Drohobycza do Tatarów - uchodźców z Krymu, którymi opiekuje się Artur Deska polski ksiądz  grekokatolicki mieszkający tutaj od paru lat,  działający w Centrum Wolontariatu Caritas. Oprócz pomocy dla Tatarów przekazaliśmy również materiały opatrunkowe i środki znieczulające lekarzowi batalionu Gwardii Narodowej im. Kulczyckiego  Na miejsce dotarliśmy w sobotę rano. Po szybko wypitej wybitnej kawie „U Śruta” podjechaliśmy do Centrum Wolontariatu Caritas, znajdującego się na jednej z głównych ulic miasta. Towarzyszył nam jeden z Tatarów- Assan.   Dzięki pomocy Tatarów, którzy również pojawili się w Centrum, transport został rozładowany błyskawicznie .  </p><br /><br />
<p>   Drohobycz – miejsce szczególne, w którym przenikało się wiele kultur. Tutaj został zastrzelony przez niemieckiego oficera Bruno Schulz - polski prozaik, grafik, malarz pochodzenia żydowskiego, wcześniej zatrzymywany również przez NKWD za sprzyjanie ukraińskim nacjonalistom. Tablica upamiętniająca jego śmierć w języku ukraińskim i polskim znajduje się na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Czackiego.  Wieczorem w mieszkaniu Artura Deski  "proszona" kolacja przygotowana przez Tatarów, która wyglądała i smakowała wyśmienicie. Igor, jeden z siedmiu obecnych Tatarów, w imieniu drohobyckiej grupy uchodźców podziękował nam za pomoc, której głównym organizatorem był Mateusz Baj -fotograf i reporter z Włodawy. Transport miał  tym razem nie tylko wymiar materialny, ale przede wszystkim symboliczny:" Pamiętamy nie tylko o żołnierzach z ATO, uchodźcach z Donbasu, ale  o Was również, Tatarzy z Krymu". To było przesłanie i sygnał dla tych, którzy pozostawili wszystko, aby móc być wolnymi i uciec przed represjami. Igor jest nauczycielem, podobnie jak jego żona. Po powrocie z wakacji zastali w klasach symbole Rosji –kraju, który dokonywał wysiedleń i represjonował Tatarów przez wieki. Począwszy od wysiedleń pod koniec XIX wieku, poprzez eksterminację ludności tatarskiej w latach dwudziestych oraz wysiedlenia, od 1944 roku po czasy obecne, kiedy  Putin robi to, co jego poprzednicy.   Amed i Hasan wprowadzili nas w meandry etnicznego podziału Tatarów, a także różnic językowych.<br /><br /><br />
   Nasi przyjaciele opowiadali nam o trudnościach i problemach, jakie spotykają  ich po przymusowej ucieczce z Krymu. Wg oficjalnych danych po aneksji wyjechało około 8000 osób. Nieoficjalnie jest to liczba wielokrotnie większa, bo nie wszyscy uchodźcy rejestrują się. Tutaj do rozmowy włączył się Artur – człowiek, który poświęcił się pomocy dla mieszkańców eparchii (diecezji)  samborsko - drohobyckiej  kościoła grekokatolickiego w ramach Caritas tego kościoła. Kiedy na tych terenach pojawili się uchodźcy tatarscy, nie został obojętny na ich potrzeby. Na pytanie " Dlaczego to robisz?" odpowiada krótko  "Bo oni potrzebują pomocy". Artur - człowiek o wielkim sercu, nie mogący przejść obojętnie obok nieszczęścia, krzywdy, bólu, który poświecił swoje życie, by pomagać innym bez względu na to, kim są. Późno w nocy pożegnaliśmy naszych Tatarów, obiecując im, że nie zapomnimy . Rano wyjechaliśmy od Artura, dziękując mu za gościnę, zapowiadając rychły powrót  z kolejną pomocą.

Dzisiaj około 19. Jarek i Rysiek wrócili z Drohobycza, dokąd zawieźli pomoc dla Tatarów krymskich, uchodźców, którzy w wielu przypadkach przyjechali z jedną torbą, zostawiając za sobą cały dorobek życia. Opiekuje się nimi polski ksiądz grekokatolicki Artur Deska.

Poniżej relacja Jarka Podworskiego:

W piątek po robocie pojechaliśmy na Ukrainę. Tym razem do Drohobycza do Tatarów – uchodźców z Krymu, którymi opiekuje się Artur Deska polski ksiądz grekokatolicki mieszkający tutaj od paru lat, działający w Centrum Wolontariatu Caritas. Oprócz pomocy dla Tatarów przekazaliśmy również materiały opatrunkowe i środki znieczulające lekarzowi batalionu Gwardii Narodowej im. Kulczyckiego Na miejsce dotarliśmy w sobotę rano. Po szybko wypitej wybitnej kawie „U Śruta” podjechaliśmy do Centrum Wolontariatu Caritas, znajdującego się na jednej z głównych ulic miasta. Towarzyszył nam jeden z Tatarów- Assan. Dzięki pomocy Tatarów, którzy również pojawili się w Centrum, transport został rozładowany błyskawicznie .
Drohobycz – miejsce szczególne, w którym przenikało się wiele kultur. Tutaj został zastrzelony przez niemieckiego oficera Bruno Schulz – polski prozaik, grafik, malarz pochodzenia żydowskiego, wcześniej zatrzymywany również przez NKWD za sprzyjanie ukraińskim nacjonalistom. Tablica upamiętniająca jego śmierć w języku ukraińskim i polskim znajduje się na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Czackiego. Wieczorem w mieszkaniu Artura Deski „proszona” kolacja przygotowana przez Tatarów, która wyglądała i smakowała wyśmienicie. Igor, jeden z siedmiu obecnych Tatarów, w imieniu drohobyckiej grupy uchodźców podziękował nam za pomoc, której głównym organizatorem był Mateusz Baj -fotograf i reporter z Włodawy. Transport miał tym razem nie tylko wymiar materialny, ale przede wszystkim symboliczny:” Pamiętamy nie tylko o żołnierzach z ATO, uchodźcach z Donbasu, ale o Was również, Tatarzy z Krymu”. To było przesłanie i sygnał dla tych, którzy pozostawili wszystko, aby móc być wolnymi i uciec przed represjami. Igor jest nauczycielem, podobnie jak jego żona. Po powrocie z wakacji zastali w klasach symbole Rosji –kraju, który dokonywał wysiedleń i represjonował Tatarów przez wieki. Począwszy od wysiedleń pod koniec XIX wieku, poprzez eksterminację ludności tatarskiej w latach dwudziestych oraz wysiedlenia, od 1944 roku po czasy obecne, kiedy Putin robi to, co jego poprzednicy. Amed i Hasan wprowadzili nas w meandry etnicznego podziału Tatarów, a także różnic językowych.
Nasi przyjaciele opowiadali nam o trudnościach i problemach, jakie spotykają ich po przymusowej ucieczce z Krymu. Wg oficjalnych danych po aneksji wyjechało około 8000 osób. Nieoficjalnie jest to liczba wielokrotnie większa, bo nie wszyscy uchodźcy rejestrują się. Tutaj do rozmowy włączył się Artur – człowiek, który poświęcił się pomocy dla mieszkańców eparchii (diecezji) samborsko – drohobyckiej kościoła grekokatolickiego w ramach Caritas tego kościoła. Kiedy na tych terenach pojawili się uchodźcy tatarscy, nie został obojętny na ich potrzeby. Na pytanie ” Dlaczego to robisz?” odpowiada krótko „Bo oni potrzebują pomocy”. Artur – człowiek o wielkim sercu, nie mogący przejść obojętnie obok nieszczęścia, krzywdy, bólu, który poświecił swoje życie, by pomagać innym bez względu na to, kim są. Późno w nocy pożegnaliśmy naszych Tatarów, obiecując im, że nie zapomnimy . Rano wyjechaliśmy od Artura, dziękując mu za gościnę, zapowiadając rychły powrót z kolejną pomocą.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: