DZIESIĘCIOLECIE KLEPTODYKTATURY MAHMUDA ABBASAShmuley Boteach

Ostatnie 10 lat to pracowity okres dla prezydenta Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmuda Abbasa. W poprzedni wtorek (30.12.2014) aplikował o państwowość w ONZ-cie. Po przegranym głosowaniu, natychmiast przerzucił uwagę na Międzynarodowy Trybunał Karny (ang. ICC), gdzie teraz stara się o członkostwo. Jak się wydaje, teraz planuje z Jordanią drugie podejście do Rady Bezpieczeństwa.

Oprócz tego, jest jeszcze jedna okazja, którą mógłby uczcić: 9 stycznia 2015 r. minie dziewiąta rocznica objęcia władzy w wygranych wyborach w AP. Kadencja minęła 6 lat temu, ale w sumie nic się nie wydarzyło – nowych wyborów nie ogłoszono. A to oznacza, że w najbliższy piątek wypadnie nie tylko rocznica prezydentury Abbasa, ale także moment śmierci palestyńskiej demokracji. Przez minioną prawie-dekadę Abbas zdemontował właściwie wszystkie demokratyczne instytucje.

Brak nowych wyborów jest jednym z wielu symptomów rozwoju dyktatury za czasów Abbasa. Tak jak inni despoci, Abbas przede wszystkim zlikwidował w Autonomii wolność słowa. Komentatorzy nazywający go w ten sposób trafiają do więzienia. Zarzut? „Długi język”.

Jak każdy dyktator, jest skorumpowany. Jego poprzednik, Jasser Arafat był oskarżany o przywłaszczenie milionów dolarów kosztem ludności palestyńskiej, przez władze amerykańskie szacowane na między 1-3 mld dolarów. Abbas kontynuuje tę tradycję.

W przesłuchaniu przed podkomisją Kongresu USA, pt. „Chroniczna kleptokracja: korupcja w palestyńskim układzie politycznym”, jej przewodniczący Rep. Steve Chabot (R-Ohio), mówił o tym, że Abbas używa swej pozycji do „nadstawiania własnej kieszeni, oraz swoich synów Jassera i Tarika, do otrzymywania setek tysięcy dolarów w ramach kontraktów USAID”.

Muhamad Raszid, doraca ekonomiczny i finansowy, i szef Palestinian Investment Fund, twierdzi,  że aktywa Abbasa są warte 100 milionów dolarów. To oczywiście oddzielnie od swoich synów, którzy zbijają fortuny na monopolach papierosowych czy akcyzy od papieru drukarskiego.

Inny urzędnik AP, były minister Mohamed Dahlan, mówi, że z Funduszu Palestyńskiego zniknęło 1,3 miliarda dolarów, od czasu kiedy Abbas objął nad nim kontrolę w 2005.

Takie zachowanie ma znaczenie, zwłaszcza jeśli dotyczy najwyższych szczebli władzy.

Autonomia jest największym odbiorcą pomocy międzynarodowej. W latach 2007-2014 AP otrzymała 8,462,161,328 dolarów. To ponad 3,000 dolarów per capita, i ponad 428 dolarów na głowę rocznie. Czterokrotnie więcej niż pomoc dla Europy zdewastowanej po II wojnie światowej w ramach Planu Marshalla. Więc może to nie wina izraelskiej polityki bezpieczeństwa, ale głęboka korupcja w AP, najlepiej wyjaśnia dlaczego sytuacja ekonomiczna Palestyńczyków jest daleka od świetności.

Ale może najbardziej podstawową cechą dyktatury Abbasa jest chęć do usprawiedliwiania przemocy. Widzieliśmy to wyraźnie w 2014 r. gdy postawił jako warunek do rozmów zwolnienie morderców z więzień. Gdy Izrael na to przystał, Abbas witał tych zbrodniarzy w domu jako bohaterów, i nawet ich tak określił w oficjalnym przemówieniu. Stojąc przed wiwatującym tłumem, uścisnął i podniósł rękę Issy Abd Rabbo, który mając 19 lat związał i zamordował dwóch studentów z Uniwersytetu Hebrajskiego. Ich jedyną winą było udanie się na wycieczkę w góry. Dziesięć lat temu, kiedy był premierem, w czasie fali sponsorowanej przez AP intifady, czekał 5 lat żeby potępić terror. W grudniu 2004 r. liczba izraelskich ofiar cywilnych sięgnęła 700   osób, które straciły życie w zamachach na autobusy, pizzerie i kluby.

Korzenie terrorystycznych tendencji Abbasa sięgają okresu lat 1970-tych. Według Abu Daouda, który zaplanował atak na olimpijczyków w 1972 r. w Monachium, kiedy to zginęło 11-tu Izraelskich sportowców, Abbas odpowiadał za finanse na jego przeprowadzenie. Warto zauważyć, że kiedy Abu Daoud zmarł w 2010 r. Abbas napisał list z kondolencjami do rodziny, słowami: „Będzie go brakowało. Był jednym z wiodących przywódców Fatahu, który spędził życie na oporze i szczerej pracy w sprawie swojego ludu”.

Podsumowując 10 lat prezydentury Abbasa widzimy, że zaznaczył ten okres jako nikczemny dyktator. Zniszczył demokrację, zdławił wolność słowa, zgromadził pieniądze kosztem swoich obywateli i wychwalał przemoc.

Jeśli zachodni liderzy i intelektualiści naprawdę troszczą się o dobrobyt Palestyńczyków, i jeśli naprawdę chcą pomóc w osiągnięciu pokoju – dlaczego kontynuują wyrzucanie pieniędzy i popieranie antydemokratycznej, opresyjnej, złodziejskiej i terrorystycznej dyktatury – sponsorując dyktatora Mahmuda Abbasa?

Tłum. Red.

Oryginał: Jerusalem Post, 6.01.2015, „The 10 year klepto-dictatorship of Mahmoud Abbas”

http://www.fzp.net.pl/opinie/dziesieciolecie-kleptodyktatury-mahmuda-abbasa

Przyslala Mona Cravson

mona cravson

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: