0301_hn_marian-marzynski

KIM JEST DZIUNIA?

Marian Marzynski

Pisa­łem już o przy­go­to­wa­niach do mojego pierw­szego filmu fabu­lar­nego. Wybra­łem już aktorki do głów­nych ról, które popro­si­łem o napi­sa­nie mi jakie wra­że­nie zro­biła na nich książka i sce­na­riusz. Pomoże nam to budo­wać wspól­nie te role.

Jedna z akto­rek, Anna Moskal z Teatru Powszech­nego w War­sza­wie napi­sała mi coś, co potwier­dza moje prze­ko­na­nie, że dobry doku­ment i dobra fabuła żywią się tym samym: prawdą psy­cho­lo­giczną postaci.

Oddaję jej głos

dziuniaPiszę pod olbrzy­mim wra­że­niem prze­czy­ta­nia jed­nym tchem „Ucieczki z getta” Haliny Zawadz­kiej. Marzę o tym, żeby pra­co­wać przy fil­mie, mogę nawet „nosić kable” – byleby tylko uczest­ni­czyć w opo­wie­dze­niu tego nie­sa­mo­wi­tego przy­padku prze­ży­cia wojny przez Żydówkę w Pol­sce. Gdyby nie fakt, że jest to histo­ria auten­tyczna, nie uwie­rzy­ła­bym w taki sce­na­riusz.

 Jed­nym z nich jest spo­tka­nie z Dziu­nią Sło­wik, kobietą, która oka­zała się czło­wie­kiem, mimo olbrzy­miego stra­chu, prze­ra­że­nia, mimo zagro­że­nia życia i bez­pie­czeń­stwa.

 Szcze­gól­nie dla mnie ważna jest ta postać przez rodzinne histo­rie rato­wa­nia Żydów w trak­cie wojny. W rodzi­nie mojego ojca — Sta­ni­sława Moskala ( który pocho­dzi z chłop­skiej rodziny spod San­do­mie­rza, ze Zbi­gnie­wic) — dziad­ko­wie Moska­lo­wie nie zdo­byli się na odwagę prze­cho­wy­wa­nia dwóch córek żydow­skiego szewca z Kli­mon­towa, u któ­rego mój dzia­dek Wła­dy­sław Moskal ter­mi­no­wał i wykształ­cił się na szewca. 

Szef mojego dziadka przy­je­chał do niego wio­sną 1940 roku z prośbą, aby prze­cho­wał Jego córki za cenę 1000 dola­rów, co było na ówcze­sne czasy mająt­kiem (można było za takie pie­nią­dze wybu­do­wać muro­wany dom – wielu sąsia­dów dziad­ków we wsi sko­rzy­stało z takiej oka­zji, pozby­wa­jąc się potem w okrutny spo­sób Żydów i wywo­żąc Ich ciała pod gno­jówką do lasu i zako­pu­jąc). Dzia­dek chciał wybu­do­wać w sto­dole bun­kier, ale Bab­cia Wła­dy­sława nie zgo­dziła się – bała się ryzy­ko­wać życie trzech małych córe­czek, moich cio­tek – star­szych sió­str mojego taty. Zwłasz­cza, że obok miesz­kała sąsiadka — dono­si­cielka, która pro­sty­tu­owała się z Bahn­schut­zami i wydała już nie­jed­nych sąsia­dów. Strach był olbrzymi. 

Za to w rodzi­nie mojej Mamy Zofii Kierz­now­skiej H. Pobóg ze strony Jej Matki a mojej Babci Anny z domu Konop­czanki H. Nowina były przy­padki pomocy Żydom. Moja Pra­bab­cia Maria Konop­kowa ura­to­wała pię­cio­let­nią Polę, którą prze­cho­wy­wała w majątku Cisie, a po refor­mie rol­nej 44 roku i aresz­to­wa­niu mojego Dziadka Jerzego Konopki jako wła­ści­ciela majątku ziem­skiego, dostar­czyła do Jej Wuja – naczel­nika wię­zie­nia w Sie­dl­cach.

Pola po woj­nie pisała do mojej Babci Anny z wyra­zami wdzięcz­no­ści i prośbą o doku­menty z Ham­burga. Prze­żyła wojnę. Takie i pew­nie jesz­cze inne, o któ­rych nie wiemy, histo­rie chlubne i mniej chlubne były w mojej rodzi­nie.

Tym bar­dziej wspa­niała wydaje mi się postawa Dziuni, którą pozna­jemy oczami Haliny, naj­pierw widzimy Jej twarz pokrytą pie­gami o bar­dzo jasnej cerze, na któ­rej uwy­dat­niają się rumieńce, pod­krą­żone oczy i wyraźny nos, zaci­śnięte usta i wypieki na policz­kach i szyi wyraź­nie wska­zu­jące na zde­ner­wo­wa­nie.

Potem widzimy Jej spon­ta­niczne i odru­chowe dzia­ła­nia, które naj­wię­cej mówią o czło­wieku. Jej przy­wi­ta­nie się ser­deczne, gło­śne i wylewne z obcą sobie Haliną przy wła­ści­cielce domu, Jej zapew­nia­nie wła­ści­cielki, że cze­kała wła­śnie na tę osobę, mimo kom­plet­nego zasko­cze­nia w środku nocy. Jej intu­icję, Jej szyb­kość dzia­ła­nia. Potem dopiero możemy zro­zu­mieć odczu­cia Dziuni z tam­tej pamięt­nej nocy. Jej zro­zu­mie­nie, kim jest ta nie­zna­joma Maria, która rze­komo przy­je­chała do niej z War­szawy, jesz­cze wtedy gdy Halina stała po dru­giej stro­nie zamknię­tych drzwi ( sio­stra Dziuni – Maria podała rodzi­nie Konów adres Jej i Matki w Sta­ra­cho­wi­cach jako osta­teczną deskę ratunku, z któ­rej sko­rzy­stała już wcze­śniej Jej maco­cha Sara ze swoją córeczką Helenką). 

Jej zasko­cze­nie nagłym poja­wie­niem się Żydówki w ich drzwiach, Jej prze­ra­że­nie kon­se­kwen­cjami z tym zwią­za­nymi ( kara śmierci za ukry­wa­nie Żydówki), Jej ukry­wany przed gospo­dy­nią strach. Dodat­kowo o czym sama Dziu­nia potem Hali­nie opo­wiada – Jej prze­ra­że­nie spo­tę­go­wane pierw­szym spoj­rze­niem na samą Halinę. Zoba­czyła bowiem w Jej twa­rzy i zacho­wa­niu odpy­cha­jącą agre­syw­ność, nie­mal wro­gość. Miała poczu­cie, że grozi jej bez­po­śred­nie, fizyczne nie­bez­pie­czeń­stwo ze strony Haliny. Jak pisze autorka w książce „ stała przed nią Żydówka – za wpusz­cze­nie Jej do miesz­ka­nia Niemcy mogli uka­rać śmier­cią całą rodzinę.

Potem pozna­jemy Jej moty­wa­cje, rozu­miemy, że nie była zdolna wyrzu­cić Haliny z powro­tem tam, skąd przy­szła. Bała się Jej i sytu­acji, w któ­rej się zna­la­zła. Przed prze­ra­żoną matką – Karolą Sło­wik – sta­rała się ukryć strach i bez­rad­ność, kazała poło­żyć się Hali­nie spać i pocie­szała się myślą, że będzie u Nich tylko jedną noc i naza­ju­trz Sara zabie­rze Ją do sie­bie. Histo­ria poka­zuje, że stało się ina­czej i prze­pro­wa­dza nas przez wszyst­kie etapy zna­jo­mo­ści z Paniami Sło­wik, aż do wiel­kiej bli­sko­ści.

W ciągu wielu mie­sięcy pozna­jemy Dziu­nię oczami Haliny. Jej zarad­ność — pracę w kon­su­mie żyw­no­ścio­wym jako kasjerki i spryt w wyko­rzy­sty­wa­niu kupo­nów i prze­ci­na­niu ich w taki spo­sób, żeby można było jeden kupon wyko­rzy­stać trzy razy (w ten spo­sób żywiła nie tylko matkę i sie­bie ale z jej pomocy korzy­stała cała rodzina, wielu przy­ja­ciół i zna­jo­mych) . Jej odwagę — współ­praca z oddzia­łem AK, w któ­rym póź­niej i Halina dzia­łała, przy­go­to­wu­jąc zamach na inka­senta z kon­sumu. Jej reli­gij­ność – spo­sób w jaki się modliła, była kobietą wiel­kiej wiary, prak­ty­ku­jącą kato­liczką. Jej uczu­cio­wość i emo­cjo­nal­ność — empa­tycz­ność po gwał­cie doko­na­nym przez Jej Brata Zdzi­sława na Hali­nie. Jej histo­rię, praw­do­po­dob­nie romansu z ojczy­mem, dru­gim mężem matki, z któ­rym po tej histo­rii się roz­stała a Dziu­nia została na zawsze przy matce, nie wią­żąc się z żad­nym męż­czy­zną.

 Halina pisze o Niej jako o oso­bie wno­szą­cej do domu życie, jako o opty­mi­stce, któ­rej moto­rem życia było takie wła­śnie nasta­wie­nie do ludzi, wiara w lep­sze jutro, zdol­ność zro­zu­mie­nia dru­giego czło­wieka. Jako o oso­bie, do któ­rej ludzie lgnęli, opo­wia­da­jąc o sobie, szu­kali u Niej zro­zu­mie­nia i rady. Jej słowa dawały im nadzieję i siłę. Głę­boko współ­od­czu­wała życiowe trud­no­ści ludzi i to wywo­ły­wało u Niej wewnętrzną potrzebę przyj­ścia im z pomocą, mimo że ta ofiar­ność wią­zała się prze­waż­nie z oso­bi­stym zagro­że­niem.

Wyma­rzona postać do zagra­nia, przy tym cał­ko­wi­cie ludzka i auten­tyczna przez swoją cichą odwagę, oka­zy­waną w nie­bez­piecz­nych sytu­acjach, o które ocie­rała się na każ­dym kroku. Postać wybu­chowa i emo­cjo­nalna na co dzień, w momen­tach klu­czo­wych opa­no­wana i baga­te­li­zu­jąca zagro­że­nie swoim zacho­wa­niem. Pła­cąca za to opa­no­wa­nie też ogromną cenę swoim zdro­wiem, jej czę­ste bóle i zabu­rze­nia żołąd­kowe były wyni­kiem prze­ży­wa­nego stresu i tłu­mio­nego zde­ner­wo­wa­nia. Przy tym gorąca patriotka. Ale oka­zu­jąca tole­ran­cję nawet wobec skraj­nych poglą­dów poli­tycz­nych, czy reli­gij­nych.

Nigdy nie sta­rała się prze­ko­nać Haliny o ist­nie­niu Boga ani słusz­no­ści wyzna­nia rzym­sko­ka­to­lic­kiego, a uwagi matki — Karoli na ten temat kwi­to­wała zagad­ko­wym uśmie­chem. Mimo, że co nie­dziela cho­dziły razem na nabo­żeń­stwa, uczęsz­cza­nie tam Haliny zawsze trak­to­wała wyłącz­nie jako kon­spi­ra­cyjną koniecz­ność a nie spo­sób nawró­ce­nia Jej na chrze­ści­jań­stwo. Halina pisze o Niej: „na początku 1946 roku, po kil­ku­dnio­wej cho­ro­bie, nie­spełna czter­dzie­sto­let­nia Olga Sło­wik nie­spo­dzie­wa­nie zmarła. Pozo­sta­wiła po sobie wspo­mnie­nie jed­nej z naj­pięk­niej­szych postaci, jakie spo­tka­łam w życiu”. 

Dla mnie, aktorki — to wspo­mnie­nie jest tak suge­stywne, że widzę oczyma wyobraźni gotowe sceny czy uję­cia, kadry z Dziu­nią, obrazy, które śniły mi się w nocy bez­po­śred­nio po prze­czy­ta­niu książki. Dziu­nia, otwie­ra­jąca drzwi z prze­ra­że­niem w oczach i zabie­ra­jąca do środka Halinę, Dziu­nia dys­ku­tu­jąca w nocy z matką, Dziu­nia w kon­su­mie przy kasie prze­ci­na­jąca spryt­nie kupon, Dziu­nia roz­ma­wia­jąca z dziew­czyną, która w wyra­zie wdzięcz­no­ści przy­nosi w zimie dwa jajka, Dziu­nia, która śpiewa kolędy w trak­cie pasterki w kościele, Dziu­nia ucie­ka­jąca z matką i Haliną przez młode żyto przed Niem­cami, Dziu­nia — aktorka odgry­wa­jąca przed sąsia­dami histo­rię o kuzynce z War­szawy, Dziu­nia kon­spi­ru­jąca ze Sta­ni­sła­wem, Dziu­nia z bólem żołądka, Dziu­nia ukry­wa­jąca się w piw­nicy pod domem, Dziu­nia idąca po Halinę, która zamar­zła z zimna patrzy na Armię Czer­woną wjeż­dża­jącą do Sta­ra­cho­wic…

 Nawet jeśli nie będzie mi dane zagrać tej postaci, kibi­cuję aktorce, która to zagra, bo nie ma bar­dziej wyma­rzo­nej roli do zagra­nia. Kobiety z krwi i kości, boha­ter­skiej a przy tym cał­ko­wi­cie auten­tycz­nej.

Pisze to jako Polka, mająca poczu­cie winy i wstydu za głę­boki pol­ski anty­se­mi­tyzm, który obser­wuję rów­nież w star­szym poko­le­niu czę­ści swo­jej rodziny: opo­wie­dze­nie takiej histo­rii, choć w nie­wiel­kim stop­niu może zre­ha­bi­li­to­wać Pola­ków, poka­zu­jąc, że były rów­nież inne przy­padki, niż mor­do­wa­nie, wyda­wa­nie, sprze­da­wa­nie ukry­wa­ją­cych się Żydów, przy­padki głę­boko ludz­kie, gdzie czło­wie­czeń­stwo wygrywa z uprze­dze­niami, stra­chem, prze­ra­że­niem a nawet zagro­że­niem życia. 

To bar­dzo ważne, by o tym opo­wia­dać w cza­sach, kiedy ludzie znowu ucie­kają i znow nie mają się gdzie schro­nić. W cza­sach, gdy Papież obmywa stopy uchodź­com a pol­ska Pre­mier, wybrana przez pol­skie spo­łe­czeń­stwo, odma­wia wstępu do Pol­ski gar­stce uchodź­ców z Syrii…

– Anna Moskal

Marian Marzyński: Kim jest Dziunia?

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: