Kacik poezji – Wlodek Holsztynski cz. 2

Jest z wykształcenia i wyników matematykiem. Wiersze pisze od przypadku do przypadku czyli (jak dotąd) często, czyli czasem po polsku, a czasem po angielsku, ostatnio po polsku. Odkąd wylądował w Ameryce, turla się od stanu do stanu (Michigan – Teksas – New Jersey – Illinois – Ontario – Michigan – Floryda – Kalifornia – Teksas – Kalifornia – Nowy Meksyk – Michigan – Floryda – Kalifornia – Michigan), nie mówiąc o drobniejszych jednostkach geograficznych i skokach na krótko (na dowolną odległość).

 

rozkojarzenie

 

gdy otworzę puszkę z zielonym groszkiem
to nie ważne jak wielką
połknę całą

a gdy zakocham się to nieważne
jaka by mała nie była jej duszyczka
połknie mnie całego

 

zmienna pogoda

 

buzia miła a na policzkach
we łzach gwiazdy uwięziła

więc się cesarzu zakochałeś
w jej kosmicznym makijażu

aż sam płakałeś
aż ta mała sama
z ciebie się śmiała

 

we mgle

 

przede mną sen chmurka
gdy z lekka dmucham
przeciąga się w uśmiechu
za chwilę się rozwieje
szepczę trwaj

śnie przytulny obopólny
w pieszczoty mgle
za oknem
domów krawędzie proste
ostre
pod dłonią zwinnie
linia ginie
stopiona
w pieszczoty mgle

przez szklane drzwi
z podłogi góry
we mgle – nie rozwiewaj się –
w niej rzeka bólu płynie

 


Wszystkie czesci TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: