CHORZOWIANIN Z OSCARAMI

Ma na koncie dwa Oscary. Świat pokochał muzykę, którą komponował. A w Stanach wypuszczono znaczki pocztowe z jego wizerunkiem. Gdyby żył, miałby 110 lat. Poznajcie historię Franza Waxmana, który pochodził z Chorzowa.


Franz Waxman urodził się jako Franz Wachsmann 24 grudnia 1906 roku. 110 rocznica urodzin to dobra okazja, żeby przypomnieć historię życia wybitnego muzyka i kompozytora, który pracował z Billy Wilderem i Alfredem Hitchcockiem. Dla nas najważniejsze jest to, że Franz Waxman urodził się w Królewskiej Hucie, czyli w Chorzowie. Przenieśmy się tam.

WRZĄTEK ZALEWA OCZY

Mały Franz wylewa na siebie wrzątek. Woda ląduje na jego twarzy. Ten wypadek bardzo pogarsza jego wzrok. Ale za to wyostrza słuch, co będzie miało konsekwencje dla kariery muzycznej Waxmana. A słuch staje się nie tylko wyostrzony. Okazuje się też genialny. Ale o tym za chwilę.

– Kiedy zacząłem badać jego losy, bardzo niewiele o nim wiedzieliśmy. Jedynie miejsce urodzenia i kilka dat. Teraz już wiadomo, że Waxman był synem żydowskiego handlarza złomem – mówi dr Marek Kosma Cieśliński, autor książki „Franz Waxman. Zdobywca Oscarów z Königshütte” oraz reżyser i scenarzysta filmu „Bulwar Franza Waxmana”.

Z FERMY KURZEJ DO BERLINA

Dziadkowie Franza pochodzili z okolic Toszka i Pyskowic, tam udało się namierzyć ich nagrobki. Żydzi to nacja mobilna i wędrówka była także w naturze rodziny Wachsmannów. Osiedli na fermie kurzej. Za kontaktami podróżowali do Opola, Wrocławia. Ojciec myślał jednak praktycznie i chciał, by jego syn zrobił karierę w banku. Franz musiał mieć siłę i motywację, by sprzeciwić się woli ojca. Wyjeżdża do Drezna, a potem do Berlina na studia muzyczne. Gra też w jazzbandach i kabaretach.

I tu pojawia się pierwsze ważne osiągnięcie Waxmana. Dyryguje orkiestrą w czasie nagrywania muzyki do „Błękitnego anioła”, słynnego filmu z Marleną Dietrich w roli głównej. Debiutuje jako kompozytor w filmie Fritza Langa „Liliom”. Kiedy wybucha wojna i zaczynają się pogromy Żydów, musi uciekać. Tak trafia do Paryża. Tam bieduje. Przypadek sprawia, że dostaje telefon z ważną informacją. Kręcą jakiś film i może Waxman się nada. I tak, marzenia o byciu muzykiem symfonicznym, ziściły się w formie muzyka filmowego.

WAXMAN PODBIJA HOLLYWOOD

Waxman jedzie do Hollywood, w którym od pięciu lat powstają filmy z dźwiękiem. Kino dźwiękowe dopiero się kształtuje, a Waxman tak naprawdę zaczyna karierę muzyczną.

Zaczepia się w wytwórni Universal, w której powstają horrory. I jedną z pierwszych ilustracji muzycznych jakie robi, jest ścieżka dźwiękowa do „Narzeczonej Frankensteina”.

– To było coś zupełnie nowego! Twórcy muzyki tamtych czasów ilustrowali muzykę określonymi tematami filmowymi. Waxman pomyślał inaczej. Chciał, by muzyka stała się osobą dramatu, równorzędną z aktorami. Jego muzyka dopełnia to, co dzieje się na ekranie – tłumaczy Cieśliński.

Filmem który umacnia pozycję Waxmana jest „Mściwy jastrząb” Howarda Hawksa. Pisze też partyturę do filmu Hitchcocka „Akt oskarżenia”. Sukces przynosi mu muzyka do „Bulwaru Zachodzącego Słońca”, za którą dostaje Oscara. Rok później znowu odbiera Nagrodę Akademii, tym razem za „Miejsce pod słońcem”. Tworzy też muzykę do „Okna na podwórze” Hitchcocka czy „Miłości po południu” Wildera.

Na fali popularności Waxman pisze 160 ilustracji muzycznych jako autor. Jest szefem muzycznym wytwórni Universal, a potem Warner Bros. Tworzy też Los Angeles Music Festival, na którym pojawiają się mistrzowie jak Strawinski czy Szostakowicz. Waxman koncertuje jako dyrygent orkiestry symfonicznej w Związku Radzieckim. Jest pierwszym muzykiem ze Stanów Zjednoczonych, który występuje na ziemiach rosyjskich.

A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE

W swojej pracy orkiestrowej, Waxman bardzo dużą wagę przywiązuje do instrumentów tła. Wykorzystuje „nie-instrumenty”, czyli przedmioty, które wydają dźwięki zbliżone do hałasów dnia codziennego. Słychać chrzęst sztućców czy talerzy.

– Waxman urodził się sto lat temu na Śląsku. Co mógł zapamiętać z czasów chorzowskich? Pamiętajmy, że słabo widział. Otóż, sto lat temu, to było miasto maszyn parowych z ich świstami, buchami i ciężkimi hałasami. To była swoista symfonia dźwięków huty. I te chorzowskie, dźwiękowe pejzaże, Waxman przenosi do Hollywood – dodaje Cieśliński.

W utworach, które skomponował, słychać Chorzów sprzed stu lat! Niewiarygodne? Ale potwierdzone, więc śmiało można powiedzieć, że hałasy z centrum Chorzowa, Waxman przeniósł do USA.

U NAS NIEZNANY

W Stanach wydano znaczki pocztowe z wizerunkiem Waxmana. A w Polsce? – 10 lat temu napisałem jego biografię z niczego, bo na Śląsku o Waxmanie nie wiedzieliśmy zupełnie nic. Postać stała się znana w swoje setne urodziny, kiedy ukazała się książka o nim – mówi Cieśliński.

– To niesamowity człowiek. Mało kto wie, jak bardzo był zdeterminowany i jaki osiągnął sukces. Dostał dwa Oscary pod rząd, jako pierwszy muzyk. Był pracowity, wszechstronny, zdarzało się, że tworzył muzykę równocześnie do czterech filmów – dodaje.

Waxman jest znany na całym świecie. Ale na Śląsku nie jest odpowiednio doceniony. W Chorzowie jedna z ulic nosi jego nazwisko. Powstała też tablica pamiątkowa, którą można znaleźć przy ul. Wolności. Tylko tyle.

Katarzyna Glowacka

https://silesion.pl/chorzowianin-franz-waxman-z-oscarami

Wiecej o Waxmanie TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: