Nie zapomnij o Kresach…

Jarek

Poniższy artykuł ukazał się w miesięczniku dla lekarzy „Puls” (nr 8-9/2016). Jako uzupełnienie dla Sz. Czytelników Reunion69 dopisałem poniżej informację o wybranych tekstach z serwisu nawolyniu.pl, dotyczących życia i wojennych losów społeczności żydowskiej na Kresach. Polecam m.in. ciekawy artykuł ukraińskiego dziennikarza Wasyla Rasewycza „Słowo-zbójca” oraz opowiadanie „Moi żydowscy krajanie”, które otrzymałem niedawno od Bolesława Szpryngiela z Zielonej Góry.

 


Siedemdziesiąt trzy lata temu, w niedzielę 11 lipca 1943 roku, Ukraińcy związani z OUN-UPA zaatakowali blisko sto polskich miejscowości na Wołyniu (głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim). Łącznie w trakcie ludobójstwa z rąk nacjonalistów spod znaku tryzuba zginęło na Kresach zamordowanych w okrutny sposób ponad 100 tys. polskich mieszkańców, w tym wiele kobiet i dzieci…

Historyk Andrzej Przewoźnik (1963-2010) napisał kiedyś: „Nie zabliźniły się do końca rany w ludzkich sercach, a pamięć tych, którzy przeżyli „czerwone noce” na Wołyniu i Podolu, przywołuje obrazy grozy i śmierci, słuch – krzyki mordowanych. Dodatkową udręką ocalałych jest świadomość, że ciała najbliższych osób, pozostawione często bez chrześcijańskiego pochówku w panicznej ucieczce przed mordercami, spoczywają do dziś w setkach bezimiennych mogił, poza cmentarzami, bez krzyża. Ten zastarzały ból odzywa się ze szczególną siłą u kresu życia dawnych Zabużan. Nie wypełniwszy obowiązku pogrzebania szczątków bliskich, przekazują go jako swój testament wnukom i prawnukom. Jeżeli trudno jest nam dziś zrozumieć to uporczywe grzebanie się w przeszłości, spróbujmy postawić się na ich miejscu i pomyśleć, że to nasze matki, ojcowie, bracia i siostry zginęli straszną śmiercią i to ich szczątki, pospiesznie zakopane, ziemia wyrzuca gdzieś daleko z płytkich mogił…”.

Wśród ofiar rzezi byli także polscy lekarze, np. Leopold Dębski, który mieszkał i leczył biednych ludzi w Kisielinie. Ożenił się z Ukrainką, Anisją Czemierkin. Mimo to i on, i jego żona zostali brutalnie zabici. Dziś jego wnuk – znany kompozytor Krzesimir Dębski, tak wspomina życie na Kresach przed wojną: „Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Czesi żyli tam przez lata razem, pomagali sobie, bawili się razem, nie było wrogości. We wspomnieniach rodziców Kisielin był dostatnim, kolorowym miasteczkiem, wielokulturowym, ze sklepami, piekarniami, apteką, trzema świątyniami. Były chóry, teatr amatorski, zabawy taneczne. Ludzie potrójnie obchodzili święta. Nie było konfliktów. Nacjonalizm przyszedł z Galicji. W czasie II wojny, w sytuacji ekstremalnego zagrożenia w ludziach obudziły się najgorsze instynkty…”.

Z ostatnimi, żyjącymi świadkami tamtych wydarzeń zetknął mnie przypadek. Czternaście lat temu poznałem panią Ewę Siemaszko, historyka, współautorkę (razem z ojcem – Władysławem Siemaszko) dwutomowej monografii „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”. Zgodziłem się wtedy, jako wolontariusz, pomóc w zorganizowaniu wystawy „Wołyń naszych przodków” w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Nie wiedziałem, że do otwarcia wystawy zostało tylko kilka tygodni, a Kresowianie z całego świata nadeślą ponad pół tysiąca starych fotografii i innych dokumentów. Siedząc nocami przy komputerze, skanując pożółkłe i zniszczone zdjęcia oraz czytając wspomnienia, zacząłem odkrywać niezwykłe fakty o życiu na Kresach i  wojennych losach naszych rodaków. Po zakończeniu wystawy pomyślałem, że warto zachować te bezcenne pamiątki dla następnych pokoleń…

Tak powstał serwis historyczny „Wołyń naszych przodków” http://www.nawolyniu.pl. Poza olbrzymią bazą starych fotografii, na jego stronach znalazły się wspomnienia, wiersze, dawne piosenki, a także wywiady i filmy (np. film nakręcony na Wołyniu w 1937 roku). Są również akwarele i rysunki Napoleona Ordy, wykonane na Kresach w latach 1872-74. W bazie artykułów dostępnych jest ponad 180 tekstów o tematyce kresowej. Mimo upływu kilkunastu lat cały czas otrzymuję kolejne materiały oraz prośby o pomoc w ustaleniu nieznanych losów kresowych przodków.

Nowością w serwisie http://www.nawolyniu.pl jest największa w Internecie baza książek o wydarzeniach na Kresach Wschodnich przed i w czasie II wojny światowej. Szczegółowe zestawienie liczy już ponad pół tysiąca pozycji, od najbardziej znanych monografii po niewielkie, lokalne, niskonakładowe wydawnictwa, jak np. „Uratować pamięć… wspomnienia repatriantów z Kresów Wschodnich” Zygmunty Czapli z II Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych w Koszalinie. Jednocześnie uruchomiony został specjalny dział zawierający pełne teksty (w wersji elektronicznej) ponad 30 książek o życiu na Kresach Wschodnich, wydanych przed 1939 rokiem. Są tam dostępne m.in.: „Na kresach i za kresami. Wspomnienia i szkice” Maryana Dubieckiego z 1914 r., „Lud polski. Jego zwyczaje, zabobony” Łukasza Gołębiowskiego z 1830 r., „Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego” Henryka Biegeleisena z 1930 r., „Wołyń i jego mieszkańce w r. 1863” Fortunata Nowickiego z 1870 r., „Lwów stary i wczorajszy” Franciszka Jaworskiego z 1910 r., „Z dziejów walk i cierpień na Kresach. Z 12 ilustracyami” Władysława Orobkiewicza z 1919 r.

Na uwagę zasługuje unikalna publikacja, wydana w Palestynie w 1943 roku staraniem Armii Polskiej na Wschodzie, „Obrona Lwowa w roku 1939” autorstwa Kazimierza Rysia. Dzieci i rodziców na pewno zainteresuje pełne wydanie książki Henryka Wernica z 1890 roku pt. „Bajeczki i wierszyki dla dzieci od lat 4 do 7”, a także „Podania i legendy polskie, ruskie, litewskie” Luciana Siemińskiego z 1845 roku. Młodzieży polecam m.in. „Opowiadanie o ubiorach, zwyczajach i obyczajach ludu polskiego” z 1863 roku, a czytelnikom w każdym wieku – „Przysłowia polskie” Franciszka Koraba Brzozowskiego z 1896 roku.

Wiele osób zadaje pytanie, co mnie osobiście łączy z Kresami i dlaczego tyle czasu i energii poświęcam na prowadzenie serwisu. Dopiero niedawno, porządkując rodzinne dokumenty, poznałem nowe fakty z własnej historii. Dziadek Czesław Kosiaty (1910-1949) ukończył w 1939 r. Akademię Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie. Brał udział w kampanii wrześniowej. Po ucieczce z niemieckiej niewoli przedostał się do Lwowa, pracował w Winnikach jako kierownik rejonowej lecznicy dla zwierząt. Później, w czasie pracy w Nowym Sączu, fałszując dokumenty weterynaryjne dla Niemców, zaopatrywał w żywność miejscowe oddziały Armii Krajowej. Jego starszy brat – nauczyciel Aleksander Kosiaty (1892-1923), żołnierz armii austriackiej, w czasie I w.ś. został zesłany na Sybir. Tam zaciągnął się jako ochotnik do V Syberyjskiej Dywizji Strzelców Polskich i walczył na pociągach pancernych z bolszewikami (za odwagę i męstwo otrzymał „Krzyż Walecznych”). Drugi brat – Jan Kosiaty (1901-1940), w 1920 r. wstąpił jako ochotnik do 1 Pułku Strzelców Podhalańskich i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Piechoty, służył w 4 pułku Strzelców Podhalańskich (w 1933 r. mianowany na stopień kapitana). We wrześniu 1939 r. brał udział w obronie Lwowa. Po kapitulacji miasta dostał się do radzieckiej niewoli. W czasie transportu do Starobielska miał możliwość ucieczki, ale odmówił słowami, że „nie pozwala mu na to honor polskiego oficera”. Zginął wiosną 1940 r. zamordowany przez NKWD…

Do dzisiaj przeczytałem tysiące stron wspomnień nadesłanych przez Kresowian z całego świata. Po lekturze wielu z nich długo nie mogłem spokojnie spać… Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak jedno niewielkie zdjęcie. Przedstawia ono dziecięcy warkoczyk, wydobyty z jamy masowego grobu na Trupim Polu niedaleko wsi Sokół (w serwisie jest widoczne w publikacji Adama Kruczka „Wołyńskie pola śmierci”).

Dlatego warto zobaczyć i zachować w pamięci świat Kresów, w którym przedstawiciele różnych narodów: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Rosjanie, Niemcy i Czesi, żyli przed wojną zgodnie obok siebie. Nie pozwólmy, aby ludzie i miejsca, których już nie ma, odeszli całkowicie do krainy zapomnienia.

Historyk Lucyna Kulińska napisała niedawno: „Wiedza Polaków o dawnych wschodnich województwach Rzeczypospolitej jest dzisiaj nikła. Wraz z ostatnimi odchodzącymi z tego świata mieszkańcami Kresów umiera w Polsce zaniedbywana przez polityków i większość intelektualistów pamięć o tych ziemiach. A była to kraina czarowna, bogata urodą przyrody i różnorodnością mieszających się nacji i religii, spinanych przez wieki klamrą kultury polskiej. Kilka wojennych lat zniweczyło budowlę wznoszoną przez wielki ciąg kresowych pokoleń…”.

Jarosław Kosiaty („Puls” nr 8-9/2016)

Zdjęcia:

1). Okładka książki „Z dziejów walk i cierpień na Kresach. Z 12 ilustracyami” Władysława Orobkiewicza z 1919 r. (pełny tekst publikacji dostępny jest na stronie http://www.nawolyniu.pl).

2). Nauczyciele i uczniowie szkoły w Zagajach na Wołyniu – wszyscy zamordowani wraz z 260 innymi osobami podczas napadu UPA 12 lipca 1943 r.

***************************************************************

Uzupełnienie:

Oto przykłady publikacji z serwisu nawolyniu.pl, które dotyczą codziennego życia oraz wojennych losów społeczności żydowskiej na Kresach:

 

Moi żydowscy krajanie – Bolesław Szpryngiel

„… Zdarzyło się, że kiedy mój Tata chciał wejść w Kołkach do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego, prowadzonego przez Icka Guza, dwóch smarkaczy zagrodziło mu drogę. To już przebrało miarkę – trzymanym w ręku batem z trzciny morskiej sprawił tym „patriotom” takie lanie, że z bata została mu w ręku tylko rękojeść. Ojciec znał z nazwiska lub imienia wielu kołkowskich Żydów, a już na pewno tych, z którymi prowadził interesy gospodarcze. Sklepy, w których najczęściej robiono zakupy to były (…) Kołkowscy Żydzi starali się zapewnić swoim dzieciom dobrą znajomość języka polskiego i podstawowe wykształcenie ogólne. Dlatego posyłali je już od I-szej klasy do publicznej polskiej szkoły. (…) W szkole poranny apel rozpoczynano modlitwą, która „pasowała” każdemu wyznaniu i każdej narodowości. Wszyscy uczniowie od klas I-szych do VII mych, ustawieni w dwuszeregu na głównym korytarzu – wspólnie śpiewali „Kiedy ranne wstają zorze” pod dyrekcją kierownika szkoły pana Mikołaja Romankiewicza…”

http://nawolyniu.pl/wspomnienia/zydzi.htm

 

Do nieba nie można od razu (fragment książki) – Jacek E. Wilczur

„… To szczególnego rodzaju kronika zagłady mieszkańców Lwowa po zajęciu miasta przez wojska niemieckie 30 czerwca 1941, opis bestialstwa ukraińskich nacjonalistów, męczeństwa Polaków i Żydów. (…) Tysiące ludzi, zmarłych w owych latach zorganizowanej zagłady, wskutek głodu, zimna, chorób, zamordowanych w bestialski sposób przez ukraińskie nacjonalistyczne bojówki i przez ukraińską policję pomocniczą, przez funkcjonariuszy specjalnych grup likwidacyjnych, przez oddziały SS, policji i regularnej armii niemieckiej, nigdy już nic nie powiedzą. Najczęściej ich szczątki spoczywają w dotąd nie ekshumowanych zbiorowych grobach na obrzeżach Lwowa, w zagajnikach i lasach podmiejskich, nie oznaczonych nagrobkami, krzyżami czy gwiazdą Syjonu, a nawet najmniejszym napisem.”

http://nawolyniu.pl/artykuly/donieba.htm

 

Słowo-zbójca (o prześladowaniach Żydów przez Ukraińców) – Wasyl Rasewycz

„Na jednej z międzynarodowych konferencji znany lwowski historyk opowiedział historię swojego ojca. W czasie wojny był chłopcem, i pasł z chłopcami sąsiadów krowy. Nagle dostrzegli grupę dziwnie ubranych brodatych mężczyzn, którzy, kryjąc się za drzewami, przemieszczali się do gęstego lasu. Chłopcy z okrzykami „Żydzi!” zaczęli ich gonić. Starsi uciekli, a chłopczyka udało im się złapać i doprowadzić na policję. Małego Żyda Niemcy rozstrzelali i w tym samym miejscu niedbale zakopali. Ojciec historyka potem po cichu wspominał w rodzinnym kręgu o tym wypadku. Szczególnie zapisała mu się w pamięci dziecięca nóżka, która jeszcze długo wystawała z ziemi…”

http://nawolyniu.pl/artykuly/slowo.htm

 

Kwestia żydowska w OUN – UPA – Aleksander Djukow

„W maju 1941 roku, bezpośrednio przed niemieckim wtargnięciem w granice Związku Radzieckiego, OUN opracowała nowy plan powstania – instrukcję „Walka i działalność OUN w czasie wojny”. Zgodnie z 16 punktem rozdziału „Wytyczne na pierwsze dni organizowania państwa”, pryncypia polityki OUN co do stosunku do mniejszości narodowych przedstawiały się następująco…” – pisze historyk Aleksander Djukow i cytuje obszerne materiały źródłowe, m.in.: „… w dzień rzezi, 30 kwietnia 1941 roku, szef najbardziej wpływowej frakcji OUN Stepan Bandera zwrócił się do swoich stronników z nie wymagającym żadnego komentarza hasłem: „Narodzie! Wiedz! Moskwa, Polska, Węgrzy, Żydostwo to Twoi wrogowie. Niszcz ich! Lachów, Żydów, komunistów zniszcz bez miłosierdzia!”.

http://nawolyniu.pl/artykuly/zydzioun.htm

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: