III Rzesza i świat arabski podczas II wojny światowej

Arabowie otaczali Adolfa Hitlera niemal kultem. Powód był dość oczywisty – nienawidził Żydów przynajmniej tak samo, jak oni. Arabowie w zwycięstwie III Rzeszy widzieli nadzieję na wyzwolenie spod ucisku kolonialnego buta. Pragnienie wolności było tym żarliwsze i głośniej wyrażane, im bardziej linia frontu zbliżała się do Bliskiego Wschodu, a pod niemieckim naporem padały kolejne kolonialne potęgi. Gdy w 1940 roku ugięła się Francja, na ulicach syryjskich miast tłumy śpiewały zjadliwą piosenkę, kończącą się słowami: „Niech będzie Allah w Niebie, a na Ziemi Hitler” – pisze Robert Jurszo w artykule dla WP.

Al-Hadżdż Muhammad Amin al-Husajni, wielki mufti Jerozolimy z bośniackimi muzułmanami, którzy wstąpili na ochotnika do Waffen-SS, listopad 1943 r. (Bundesarchiv/Wikimedia Commons)

W latach 30. w Brytyjskim Mandacie Palestyny wrzało. Żydowskie osadnictwo doprowadzało do wściekłości Arabów. Mnożyły się rozliczne formacje polityczne, które na sztandar wciągały hasła niezawisłej Palestyny. „Moim prawem jest wolność, celem – niepodległość, ideą – arabizm, a moim krajem, tylko moim – Palestyna” – głosiło hasło jednej z arabskich organizacji. Lawa arabskiej nienawiści wylewała się głównie na żydowską społeczność Palestyny. Stała się ona – poczynając od 1936 roku – przedmiotem metodycznego i bezlitosnego terroru.

Rok wcześniej, razem z innymi partyzantami, poszedł w góry Mohamed Iz-al-Din al-Quassam. Nie nacieszył się zbyt długo walką, bo niedługo potem, gdy zamordował żydowskiego policjanta, został ujęty i rozstrzelany. Jednak to pamięć o nim miała żyć dłużej niż jego cielesna powłoka. Pogrzeb bojownika zamienił się w manifestację arabskiej jedności i nienawiści do Żydów. Al-Quassam zostawił po sobie wzór do naśladowania żądnym żydowskiej krwi palestyńskim Arabom – jego imię do dziś nosi w swej nazwie wiele samobójczych oddziałów Hamasu. Pozostawił też koncepcję, która miała przeobrazić współczesną historię. Jak piszą niemieccy historycy Klaus-Michael Mallmann i Martin Cüppers, al-Quassam „zredukował ideę dżihadu, którą pojmowano dotychczas jako ‚uczynek miły Bogu’, jedynie do pojęcia wojny przeciwko ‚niewiernym’, głosząc tę bojową interpretację Koranu jako jedynie słuszną i obowiązującą […]”. Jeśli więc ktoś doszukuje się źródeł fanatyzmu szefa Al-Kaidy Osamy bin Ladena lub samozwańczego kalifa Państwa
Islamskiego Abu Bakra al-Baghdadiego, to powinien wnikliwie przestudiować biografię i poglądy al-Quassama. To przerażająca, choć pouczająca lektura.

Ciężar kolonialnego buta

Napisać, że Adolf Hitler cieszył się w świecie islamskim dużym poważaniem, to mało. Arabowie otaczali go niemal kultem. Powód był dość oczywisty – nienawidził Żydów przynajmniej tak samo, jak oni. Czasem skala tego podziwu przybierała komiczną postać. „W każdej chwili – pisał jeden z palestyńskich szejków do Führera – gotów jestem służyć pańskiemu rządowi wystawiając do dyspozycji stu jeźdźców. Czekam tylko na skinienie Waszej Wysokości. […] Oby pan na zawsze pozostał moim władcą”.

Słowa uznania zaczęły płynąć również od bardziej prominentnych władców. Wiosną 1941 roku egipski król Faruk posłał Niemcom pozdrowienie: „Przepełniony podziwem i szacunkiem dla Führera i narodu niemieckiego, życzę mu najgoręcej zwycięstwa nad Anglią. Moim życzeniem i wolą mojego narodu jest, by oddziały niemieckie jak najszybciej wyzwolił Egipt spod dokuczliwego i brutalnego jarzma Anglików”.

Entuzjazm dla Niemiec i Hitlera w świecie arabskim nie był tylko związany z nienawiścią do Żydów. Arabowie w zwycięstwie III Rzeszy widzieli nadzieję na wyzwolenie spod ucisku kolonialnego buta. Pragnienie wolności było tym żarliwsze i głośniej wyrażane, im bardziej linia frontu zbliżała się do Bliskiego Wschodu, a pod niemieckim naporem padały kolejne kolonialne potęgi. Gdy w 1940 roku ugięła się Francja, na ulicach syryjskich miast tłumy śpiewały zjadliwą piosenkę:

„Nigdy więcej monsieurów, Nigdy więcej misterów, Niech będzie Allah w Niebie, A na Ziemi Hitler”.

Dwunasty imam

Intryguje, że w proniemieckich peanach szybko zaczęły pojawiać się motywy religijne, sugerujące, że Adolf Hitler jest kimś więcej, aniżeli tylko zwykłym człowiekiem. Erwin Ettl, niemiecki ambasador w Iraku, pisał w notatce z początku 1941 roku, że „duchowni w całym kraju wskazują swoim wiernym na stare, tajemne wróżby i przepowiednie, z których wynika, iż pod postacią Adolfa Hitlera Bóg zesłał na ziemię dwunastego imama. W ten sposób […] szerzy się propagandę, która w Hitlerze i Niemczech upatruje lekarstwa na całe zło”.

Niemcy – dzięki takim dyplomatom jak Ettl i wywiadowi – doskonale orientowali się w nastrojach arabskiego świata. Mieli również świadomość, że wielu Arabów oddaje Hitlerowi niemal religijną cześć. Wszystko to stwarzało doskonałe okoliczności do działania na Bliskim Wschodzie, gdyby tylko była ku temu wola polityczna. Ale nie było.

Rozbieżne interesy

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: