WYSEPKA DOBROCI

HENRYK GRYNBERG

„Każde uratowane przy moim udziale żydowskie dziecko jest usprawiedliwieniem mojego istnienia na tej ziemi…” – mówiła Irena Sendlerowa. A pomogła uratować więcej niż jakakolwiek inna pojedyncza osoba i żaden mit nie jest jej potrzebny. Wystarczy prawda


Jej ojciec był lekarzem-społecznikiem, który biednych leczył za darmo, Polaków i Żydów. Kazał jej bawić się z żydowskimi dziećmi, które zaglądały do ich ogródka. W szkole „szeptano”, że pewno Żydówka, bo się biła w obronie jedynej Żydówki w klasie – pisze Anna Bikont w książce „Sendlerowa w ukryciu”.

Na miejsce praktyk pedagogicznych wybrała filię sierocińca Janusza Korczaka. Należała do socjalistyczno-piłsudczykowskiej organizacji studenckiej i znów „kiedy pobito jej koleżankę Żydówkę, rzuciła się na bojówkarza z pięściami”. Pracę magisterską pisała o Elizie Orzeszkowej, obrończyni Żydów. Pracowała w poradni prawnej Sekcji Pomocy Matce i Dziecku przy Obywatelskim Komitecie Pomocy Bezrobotnym i w dziale prawnym Sekcji Pomocy Matce i Dziecku pod auspicjami Wolnej Wszechnicy, gdzie studiowali robotnicy, komuniści, „bardzo wielu Żydów”.

Jej mentorem była Helena Radlińska (Żydówka), która postulowała pedagogikę społeczną i wykształciła grono „kilkunastu kobiet, które wraz z [Ireną Sendlerową] będą ratować żydowskie dzieci”. Jej drugim mentorem był Józef Zysman, prawnik, który bronił bezrobotnych przed eksmisją i jak ona walczył o prawa nieślubnych dzieci, a w czasie okupacji z ramienia Żydowskiego Komitetu Narodowego opiekował się zbiegłymi z getta dziećmi, które handlowały na ulicach papierosami (patrz: jego „Papierosiarze z Placu Trzech Krzyży”). Irena pracowała wtedy w Wydziale Opieki Społecznej przy urzędzie miasta, gdzie wspólnie z koleżankami (w tym kilkoma zatajonymi Żydówkami) fałszowała dokumenty, by otaczać opieką także żydowskie dzieci. A te fałszywe dokumenty świadomie podpisywał ich szef, Jan Dobraczyński, przedwojenny – i powojenny – antysemita.

Jej studenckie małżeństwo z Mieczysławem Sendlerem (wbrew nazwisku nieżydowskiego pochodzenia) okazało się nietrwałe: „w 1938 roku przeniósł się za pracą do Poznania, ona została w Warszawie”, a potem poszedł na wojnę i do 1945 roku siedział w oflagu. Sendlerowa opiekowała się rannymi żołnierzami września w Szpitalu Ujazdowskim, wśród których zakamuflowali się Żydzi (patrz: „Msza za wszystkich” w moim zbiorze „Drohobycz, Drohobycz”).

Przystąpiła do lewicowego odłamu PPS-u, który nazywał się PS (Polscy Socjaliści), a później RPPS (Robotnicza Partia Polskich Socjalistów). Mówiła, że dla niej socjalizm „oznaczał nie tyle doktrynę czy program polityczny, ile pewien rodzaj wrażliwości społecznej i sprzeciw wobec kultu pieniądza”. Autorka książki przypuszcza, że przystąpiła do lewicy również dlatego, że tam „należeli znajomi Polacy, którzy ratowali Żydów, i Żydzi, których ona próbowała ocalić”.

Jednym z jej przyjaciół, którzy znaleźli się za murem getta, był Adam Celnikier, prawnik z zamożnej rodziny, który część swojego majątku „ofiarował na działalność organizacji komunistycznej”. Miejskie Zakłady Sanitarne miały przepustki, pozwalające ich pracownikom wchodzić do getta nawet parę razy dziennie, i Irena tam często bywała. Na aryjskich papierach Adam Celnikier stał się Stefanem Zgrzembskim i nigdy nie wrócił do swojej poprzedniej tożsamości. Po wojnie wezmą ślub i oboje będą nadal ukrywali, że on jest Żydem. Ich córka dowiedziała się o tym już jako dorosła.

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: