JESZYWAS CHACHMEJ LUBLIN

Stanislaw Obirek

Lublin przetrwał pożogę wojenną, ale jego żydowska dzielnica została całkowicie zniszczona. Jednak miasto nie było rozpieszczane przez powojennych gospodarzy i powoli niszczało.


W każdym razie takim go zapamiętałem z dawnych wypraw. Starówka raczej odstraszała niż zachęcała. Owszem, kościoły trzymały się mocno, nawet w najmniej sprzyjającym zabytkom okresie. Wierni nie szczędzili ofiar i pojezuicki kościół, który stał się katedrą zachwycał bogactwem barokowych fresków, podobnie dominikański zaułek przy Złotej intrygował gotykiem wzbogaconym barokowymi i dosłownie złotymi ołtarzami.

Dzisiaj, dzięki unijnym dotacjom, również okolice kościołów odzyskują dawny blask. Schodząc ulicą Grodzką w kierunku zamku (słynna kaplica z bizantyńskimi freskami zawsze mnie przyciągała jak magnes; niestety tym razem nie było już biletów i musieliśmy się zadowolić spacerem po rozległym dziedzińcu zamkowym) nie sposób nie zobaczyć wizytówki dzisiejszego Lublina – Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.

To dzieło życia Tomasza Pietrasiewicza, instytucja która jest samorządową instytucją kultury, działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Sama brama, zwana kiedyś również Bramą Żydowską, stanowiła przejście od Starego Miasta do dzielnicy żydowskiej, która – jak się rzekło – została całkowicie zniszczona w czasie wojny w latach 1942-43.

Jej magię próbował wyczarować przedwcześnie zmarły historyk literatury i miłośnik twórczości Brunona Schulza i Józefa Czechowicza, Władysław Panas w niedokończonej powieści „Oko cadyka”.

Z Bramą Grodzką łączę także wspomnienie jednego z ostatnich spotkań z Zygmuntem Baumanem w Polsce (potem już nie przyjeżdżał, bo młodzieżówka „prawdziwych Polaków” urządzała wszędzie gdzie się pojawił jazgot, którego wolał unikać). Tam właśnie Bauman złamał rękę wychodząc ze spotkania, bo stracił równowagę na schodach, gdy nagle skończyła się poręcz.

Tak jak obiecałem, będzie o Jeszywas Chachmej Lublin. Na stronie wspomnianego Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, można znaleźć dokładnie opracowane hasło instytucji, o której chcę napisać:

Jak się więc dowiadujemy ze wspomnianej strony:

Wybór miasta Lublina na budowę nowej jesziwy przez Majera Szapiro był nieprzypadkowy. Lublin był miastem o silnej tradycji nauczania Talmudu, w którym już od XVI wieku istniała słynna jesziwa i  mieszkali wybitni znawcy Talmudu jak np. Szalomon Szachna, uczeń Jakuba Polaka, założyciela pierwszej w Polsce jesziwy (w podkrakowskim Kazimierzu), Salomon Luria, czy Mordechaj Jaffe. W Lublinie działała ponadto jedna z pierwszych na ziemiach polskich hebrajskich drukarni, tu zbierał się Waad Arba ha-Aracot (Sejm Czterech Ziem), i prowadzili działalność słynni mistycy chasydzcy jak np.  Jaakow Icchak ha-Lewi Horowic zwany Widzącym z Lublina, dlatego usytuowanie przyszłej uczelni w mieście o tak bogatych tradycjach, wysokim odsetku ludności ortodoksyjnej oraz silnych wpływach chasydzkich, miało nawiązać do owych wielkich tradycji Lublina nazywanego „Jerozolimą Królestwa Polskiego”

I tak dalej; można oczywiście cytować wiele takich historycznych smaczków, ale pozostawię je dociekliwym Czytelnikom by sami zgłębiali historię tego niezwykłego miejsca.

Ale hasło, nawet najlepiej opracowane to jedno, a osobista wizyta to zupełnie coś innego. Okazuje się, że magia miejsca działa tylko w tym drugim przypadku, choć oczywiście znajomość historii jest pomocna.

W każdym razie na mnie ta instytucja, a właściwiej jej historia zatrzymana w bryle budynku wywarła ogromne wrażenie.

Od razu chcę też powiedzieć, że przypomniała mi najlepsze wzorce katolickie, tzn. kolegia katolickie, które w równie bezkompromisowy sposób jak jesziwa rabina Majera Szapiry (w poprzednim haśle jest odnośnik i do jego bogatej osobowości) kształciły helotów sprawy katolickiej. Mimo, że nie jestem zwolennikiem prania mózgów, to jednak jeśli już podobne instytucje się zdarzają, to lepiej, by były na najwyższym poziomie.

Inna sprawa jak ich wychowankowie (nie znam podobnych instytucji kształcących kobiety) spożytkowują otrzymaną wiedzę. No ale powiedzmy, że to nie do końca jest pod kontrolą pomysłodawców. Jest też oczywiście wiele różnic między instytucjami katolickimi, kształcącymi przede wszystkim przyszłych obywateli, z których tylko nieliczni zostawali księżmi, a jesziwami dającymi głównie wykształcenie talmudyczne. Jest to jednak sprawa na oddzielny artykuł.

Ale wracajmy do tematu czyli do Jeszywas Chachmej Lublin, ogromnego budynku znajdującego się przy końcu długiej ulicy Lubartowskiej 85 w Lublinie. Dziś jest tam Hotel Ilan posiadający oczywiście własną stronę internetową, na której jest też odnośnik do synagogi i mykwy

W tej chwili mógłbym się poczuć zwolniony z podawania historycznych szczegółów, skoro wszystko można znaleźć w Internecie. W istocie poprzestanę na kilku osobistych impresjach związanych przede wszystkim z charyzmatyczną postacią rabina Mejera Szapiry.

Wprawdzie Wikipedia podaje pisownię nazwiska Szapira, ale jednak wybieram jako bardziej miarodajną wersję leksykonu Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, który podaje wersję Szapiro tam też zainteresowanych odsyłam. Mnie natomiast interesuje sam fenomen judaizmu ortodoksyjnego i to w wersji propagowanej przez tego przedwcześnie i bezdzietnie zmarłego rabina.

Gdy przyglądałem się planszom, pokazującym życie i dokonania Mejera Szapira, które są bogato inkrustowane jego tekstami – nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam jedno z wielu seminariów duchownych, najlepiej prowadzone przez zakon jezuitów znany z kultu pracy intelektualnej. Tak: wszędzie młodzi mężczyźni, gotowi godzinami zgłębiać tajniki judaizmu ortodoksyjnego i chronieni przed nazbyt świeckimi przedmiotami. Oczywiście również przed kobietami. Bo studia, tak uważają księża katoliccy i ortodoksyjni rabini, to sprawa przede wszystkim wybranych przez Boga do tych wzniosłych zadań mężczyzn.

Puściłem też wodze fantazji i wyobraziłem jak wyglądałby dialog chrześcijańsko-żydowski, gdyby rozwój tak wspaniale rozwijającej się uczelni żydowskiej nie został tragicznie przerwany w 1939 roku przez Zagładę polskich Żydów? Myślałem też o tym, jak to możliwe, że Stefan Wyszyński, który właśnie jako młody ksiądz latach 1925–1929 był studentem Wydziału Prawa Kanonicznego oraz Wydziału Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, (stosowna tablica upamiętnia jego pobyt w Lublinie) w ogóle nie zainteresował się obecnością bogatej kultury i religii żydowskiej w tym mieście. O judaizmie i o Żydach miał pojęcia dość stereotypowe, by nie powiedzieć po prostu antysemickie.

Nie ustępował zresztą w tym innym księżom katolickim, o czym bogato zaświadcza ówczesna prasa katolicka.

No więc do spotkania nie doszło, może zabrakło wspomnianego Władysława Panasa i Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela, którzy – bez powodzenia zresztą – próbowali Lublinowi i Kościołowi katolickiemu przypomnieć jego żydowskie korzenie. Ich Lublin pozostał sferą marzeń. Takim niespełnionym, a właściwie urwanym marzeniem pozostała Jeszywas Chachmej Lublin.

Po prawdzie trzeba dodać, że i ultraortodoksyjni Żydzi nie interesowali i nie interesują się innymi religiami, w tym i chrześcijaństwem. W tym również przypominają większość teologów katolickich, pochłoniętych własną teologią i niezwracających uwagi na inne religie, a na judaizm patrzący tylko jak na wybrakowane chrześcijaństwo (Żydzi nie rozpoznali „czasu nawiedzenia”).

Podobnie zresztą wygląda stosunek do polityki rabinów reprezentujących ten typ judaizmu z rzymskim katolicyzmem, zwłaszcza jego polską wersją – te partie i ci politycy są dobrzy i popierani, którzy gwarantują ochronę interesów religii. Tak przynajmniej to wygląda w Izraelu, gdzie ultraortodoksi mają duże wpływy na prawicowych polityków; i w Polsce, gdzie od politycznego przełomu w 1989 roku wszystkie partie płacą trybut wdzięczności dominującemu wyznaniu.

No bo przecież nawet z największą pieczołowitością odtworzona synagoga i dzieje powstania uczelni, która zapoczątkowała zwyczaj, kontynuowany przez ortodoksyjnych Żydów do dzisiaj, czytania na całym świecie, jednej strony Talmudu dziennie, co oznaczało lekturę całego Talmudu w ciągu siedmiu lat akurat w miejscu jej powstania nie jest pielęgnowany. Sięgnijmy jeszcze raz do nieocenionego źródła, które powiada, że Mejer Szapiro: „W 1923 r., na pierwszym zjeździe Światowego Kongresu Agudas Isroel (partia ultra ortodoksyjnych Żydów działająca w międzywojennej Polsce) w Wiedniu, wystąpił z projektem nazwanym Daf Jomi (Karta Dzienna), który dotyczył ogólnoświatowego  ujednolicenia studium Talmudu Babilońskiego. Metoda polegała na studiowaniu każdego dnia jednej i tej samej karty Talmudu (dwie strony) przez wszystkich czytających codziennie Talmud Żydów po to, by czytali ten sam fragment. Okres przestudiowania całości (2711 kart) obejmował około siedem i pół roku, następnie zaczynano lekturę od nowa.” No bo któż miałby to robić?

Ale pozostaje pamięć, a raczej obowiązek pamięci tych, którzy w Lublinie mieszkają i którzy tam się, choćby turystycznie pojawiają. Być może z tego obowiązku zrodzi się poczucie nieodwracalnej utraty dziedzictwa, którego już nikt i nic nie przywróci. Choć kto wie, jak nas poinformował przewodnik miesięcznie przyjeżdża do Jeszywas Chachmej Lublin z całego świata około tysiąca uczniów…

Stanisław Obirek: Jeszywas Chachmej Lublin

One Response to “JESZYWAS CHACHMEJ LUBLIN”

  1. sophiabraun 05/08/2018 at 08:54

    Zacznę od cytatu z artykulu:
    ”Gdy przyglądałem się planszom, pokazującym życie i dokonania Mejera Szapira, które są bogato inkrustowane jego tekstami – nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam jedno z wielu seminariów duchownych, najlepiej prowadzone przez zakon jezuitów znany z kultu pracy intelektualnej….”

    To wstyd i hańba dla autora.

    Proponuje aby autor zachowywał także celibat duchowy i intelektualny, a najważniejsze aby nie pisał o tematach, gdzie jest kompletnym dyletantem.
    Jest to na pograniczu ignorancji i profanacji albo na odwrót.

    Dla mnie jako dla religijnej polskiej Zydowki jest to obraza swietej pamięci naszego wielkiego Rabina, Rabi Meir Szapira.

    Jest to wynik, kiedy nasza historie Zydow komponują innowiercy i wtedy wychodzi

    HIS STORY – niewiarygodne.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: