Dzień Jerozolimy

 

 

W rocznicę wojny sześciodniowej

Wysłał Marek Eyal-Fajtlowicz


ŚCIANA PŁACZU
Marian Hemar, czerwiec-lipiec 1967

Ahaswerze, tułaczu,
W tej chwili cały świat
Dech wstrzymał i w twoją stronę
Oczy obrócił.

Stoisz pod Ścianą Płaczu
Po dwóch tysiącach lat,
Czoło masz podniesione.
Jużeś tu wrócił.

Poznały ciebie te cegły,
Poznały ciebie kamienie
Mokre od łez.

Stąd się twe drogi rozbiegły
Na wszystkie świata rozłogi
I na bezdroża wszystkie,
Na strachy, na zatracenie,
Na obczyzny dalekie i bliskie.
Tu był początek twej drogi,
Tu jest jej kres.

A teraz zagrały rogi,
Modlitewne krzywuły,
Teraz jak orły kwilą
I jak koguty pieją
Gdy świt na niebiosach zbladł.

One ci serce truły
Tą chwilą tą nadzieją,
Przez dwa tysiące lat.

One cię wiodły przez
Labirynty diaspory,
Przez pogromy rosyjskie,
Inkwizycje hiszpańskie,
Przez gazowe komory,
Przez piekło na ziemi — przez
Wszystkie na ziemi ghetta
I wszystkie oenery,
One cię wiodły przez
Pręgierze i szpalery
Szyderstwa i nienawiści,
A tyś uciekał w popłochu
Jak szczuty pies.

Tysiąc razy pobity
Leżałeś w prochu
I samo imię twoje,
Imię Izraelity,
Było imieniem pogardy,
Było imieniem obrazy
W ustach motłochu.

Jak Hiob ranami pokryty
Zdychałeś tysiąc razy
I tylko dźwięk tego rogu
Podnosił ciebie z barłogu
I kazał ci znowu się wlec
Przez dno upokorzenia,
Przez piekło na ziemi — przez
Wszystkich losów odmiany
I wszystkie zwątpienia. Aż
Teraz podnosisz twarz
I stoisz znów u tej Ściany
Mokrej od łez.

I tak jak przed Bogiem twym
Stawać tobie kazali,
Głowę nakrytą masz,
Hełmem ze stali.

I na ramieniu twem
Nie harfa szlochaniem dźwięknie,
Lecz lśniący rkm
Co zagra piękniej.

Teraz ucichły strzały,
Teraz rogi zapiały
Na wszystkie strony.
Teraz przed szczątkiem Muru
Stoi zwycięzca
I głową bije pokłony
I płacze ze szczęścia.

Raz jeszcze w historii świata
Król Dawid pokazał nam,
Że kto chce pobić Goliata,
Musi być sam.

Musi być sam, oko w oko
Z wrogiem — i tylko zbrojny
W miłość Wolności, w głęboką
Wiarę, w słuszność swej Wojny.

Musi wyjść z domu nocą
Na pojedynek bezpowrotny
I wiedzieć, że przed przemocą
Wroga będzie samotny.

Że co miał przyjaciół, nagle
Wszyscy „neutralni” — ściśli
Neutralni w czynach, neutralni
W zamiarach, neutralni w myśli.

Że wszelka prośba jest bezradna,
Że żebranina nie nie wskóra,
Że wszelka sprawiedliwość płona.
Że mu wolności nie da żadna
Deklaracja
żadnego Balfoura,
|Żaden punkt 5
| żadnego Wilsona.
Że gwarancje dwuznaczne,
Obiecanki gołosłowne,
Przyrzeczenia nieopatrzne,
Załatwienia polubowne,
Nie warte zachodu,
ani wschodu.

Każde zwycięstwo narodu
Jest zwycięstwem charakteru,
Nie zasługą cudzego
Świstka papieru.

W Historii nie liczy się czas
Niedoli i goryczy.
To jedno co się w niej liczy:
Droga i cel przed oczyma
I wiara co ludzi trzyma
I miłość — igła busoli
Co ich wywiedzie z domu niewoli,
Tak jak wywiodła was,
I kiedyś im pozwoli
Stać znowu przed szczątkiem Muru
I złożyć broń
i do wtóru
Rogów, płakać
Ze szczęścia,

Ja który od was odszedłem za młodu
Do innej mowy, do innego narodu,
Patrzę z zazdrością i myślę z żalem:
Gdzie jest nasza stara Jeruzalem?
Gdzie jest w niej w gruzach
Ściana Płaczu nasza?
Gdzie broń na którą zmienić
Harfę Jeremiasza

4 komentarze to “Dzień Jerozolimy”

  1. Kasia z göttingen 06/06/2019 at 08:38

    Pani Bronislawo !
    W internecie znajdzie Pani zyciorys Hemara w wielu jezykach.
    np. Tutaj
    https://en.wikipedia.org/wiki/Marian_Hemar
    Polecam.

  2. Bronia Walden Palmer 06/06/2019 at 04:30

    Piekny wiersz. Kto to jest Marian Hemar?

  3. ET:
    To prawda że M.Hemar nie doczekał wyzwolenia Polski od okupacji sowieckiej. Ale nie zgodzę się że to poemat pesymistyczny. Wojna sześciodniowa była wydarzeniem przełomowym także dla Polaków, bo wyciągnęli z niej wniosek że Sowietów można pokonać, przynajmniej ich sojuszników. Rozruchy antyrosyjskie były związane z tą odnowioną narodową pewnością siebie że wróg sowiecki nie jest niepokonany, bo jak „nasze żydki” mogą to zrobić to na pewno my też, bo my Wspaniali Sarmaci a oni parchy. Nie jest też przypadkiem że Towarzysz Mietek wybrał ten okres optymizmu aby tu i tam nakręcić kilku studentów pod teatrem, z jasnym celem podważenia hegemonii frakcji rosyjskiej w polskim Politbiurze.

  4. Elżbieta Tracewicz 03/06/2019 at 20:14

    Piekny, wzruszający poemat. I ta smutna myśl na końcu. I potrzeba zapewnienia, że nigdzie Pan nie odszedł. Można żyć w dwu narodach, w dwu kulturach, w dwu jezykach, nawet gdy jeden z nich trwa gleboko tylko w sercu i jego słowa nie wydostają się na ustach, a w sercu brzmi jego melodia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: