Kielce – jak wspominać pogrom

 

Stanislaw Obirek

 


 W Kielcach byłem pierwszy raz w życiu 3 lipca 2019 roku na zaproszenie Bogdana Białka, prezesa Stowarzyszenia im. Jana Karskiego. Okazją była kolejna rocznica obchodów tragicznych wydarzeń, które miały tu miejsce 4 lipca 1946 roku. Prezes Białek od lat, w przeddzień obchodów, organizuje wykłady połączone z dyskusją i mniej formalnym spotkaniem z mieszkańcami Kielc. Nie ukrywam, że ogromnie mnie to zaproszenie ucieszyło. Przygotowałem wykład „Terapeutyczny wymiar pamięci — przezwyciężyć przemoc wyobrażoną”, który być może za kilka dni zamieszczę na SO (muszę go dopracować!). W każdym razie dla mnie nie wykład był najważniejszy, choć był bezpośrednim pretekstem do mego pierwszego pobytu w Kielcach, ale  spotkanie z ludźmi.

Oczywiście, jak każdy interesujący się historią, sporo już wiedziałem o tym, co Bogdan Białek w Kielcach robi, widziałem poświęcony mu film, no i każdego roku z zaciekawieniem czytam wiadomości na temat kolejnych obchodów pogromu. Zastanawiam się, czy to tragiczne wydarzenie naprawdę staje się częścią pamięci mieszkańców tego miasta i to dzięki człowiekowi, którzy przyjechał do niego z zewnątrz, bo z Białegostoku. Tym razem miałem okazję być naocznym świadkiem konkretnej pracy nad pamięcią i związanych z tym trudności.

Jednak najpierw obejrzałem nową, otwartą kilka dni wcześniej, stałą wystawy na temat zajść antyżydowskich, jakie miały miejsce … 11 listopada 1918 r. w kieleckim teatrze. Tak, w tym samym mieście (podobnie zresztą, jak i w wielu innych miastach nowopowstałego państwa polskiego) już był pogrom! Podobnie jak wszystko inne, co inspiruje Stowarzyszenie im. Jana Karskiego, wystawa znajduje się w Instytucie Kultury Spotkania i Dialogu przy ul. Planty 7. Jej tytuł jest znamienny i brzmi jak memento: „Co się wydarzyło raz, może zdarzyć po ponownie, a jeśli się zdarzyło dwa razy, zdarzy się raz trzeci”. Znakomity tekst na ten temat napisał przed kilku lat dr Marek Maciągowski Dyrektor naukowy Ośrodka Myśli Patriotycznej i Obywatelskie, który był również obecny na spotkaniu 3 lipca i wziął udział w dyskusji.

Na wystawie zaprezentowane zostały unikatowe dokumenty z tamtego czasu, dotyczące zajść antyżydowskich. Z dokumentów wynika, że w ich czasie zabito 4 osoby, a około 200 zostało rannych. Oprowadzający mnie po wystawie prezes Bogdan Białek wskazywał na potrzebę tego rodzaju badań, gdyż, jego zdaniem, kieleckie pogromy Żydów w 1918 i 1946 r. mają wiele cech wspólnych. Podkreślał, że występują między pierwszym pogromem a drugim wyraźne zależności i podobieństwa.

W przeddzień naszego spotkania, a więc 3 lipca o godz. 18.00 rabin Alan Iser z Wydziałów Teologii Uniwersytetów Villanova i St. Joseph’s w USA wygłosił wykład na temat relacji katolicko-żydowskich w ponad 50 lat od publikacji dokumentu Nostra Aetate Soboru Watykańskiego II.

A teraz wracam do „naszego dnia” konferencyjnego. Po moim wykładzie odbyła się dyskusja, w której wzięli udział, oprócz prowadzącego Bogdana Białka,  Yaacov Kotlicki – prezes Ziomkostwa Kieleckich Żydów w Izraelu, Marek Cecuła – ceramik, artysta, projektant m.in. pomnika “Menora” poświęconego pamięci ofiar zagłady getta kieleckiego oraz nowego pomnika nagrobnego ofiar pogromu kieleckiego (tu można przeczytać jego ciekawy biogram: https://culture.pl/pl/tworca/marek-cecula), ks. dr Rafał Dudała – adiunkt w Instytucie Polityki Międzynarodowej i Bezpieczeństwa UJK, rektor Kościoła Akademickiego św. Jana Pawła II oraz dr hab. Robert Kotowski – dyrektor Muzeum Narodowego w Kielcach.

Całość trwała zaledwie dwie godziny, ale muszę przyznać, że byłem tym wydarzeniem mocno poruszony. Miałem wrażenie, że również dla licznie zgromadzonych kielczan takie wspólne szukanie najlepszych form upamiętniania tragedii sprzed lat stało się swoistym rytuałem, który ich oswaja z przeszłością. Niestety ze względu na trwające egzaminy musiałem jeszcze tego samego wieczoru wrócić do Warszawy. Tak że główne obchody 73. rocznicy pogromu kieleckiego 4 lipca zwieńczone Marszem Pamięci i Modlitwy, mogłem obserwować już tylko wirtualnie.

W tym roku szczególnym akcentem obchodów było odczytanie listu z Izraela. Jak powiedział Bogdan Białek, kilka dni temu „napisała do mnie pewna pani z Izraela, której teść został uratowany z pogromu przez polskiego milicjanta. Ta kobieta poprosiła nas o pomoc w identyfikacji tego milicjanta i to nam się udało”.

Jak widać, w wielu aspektach historię pogromu kieleckiego trzeba pisać ciągle na nowo, ciągle inaczej. I trzeba się spieszyć, bo świadkowie już prawie odeszli, a ich potomkowie nie zawsze się historią interesują. Od nas wszystkich zależy, jak ją opowiemy przyszłym pokoleniom.

To też jest część historii kieleckiego pogromu.

Kielce

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: