Uncategorized

Kłótnia

Zenon Rogala


– Tego już za wiele. Takiej bezczelności już nie sposób tolerować. Już dość. Miarka się  przebrała. Dalej już tak nie będzie, jeszcze do wczoraj sądziłam, że zniosę to co znoszę już tyle lat, ale dzisiaj miarka się przebrała. 

Atak był wyraźnie mierzony i dość celny, bo adresatka tych słów, zaniemówiła. Sam byłem zaskoczony napastliwością i zdeterminowanym tonem tej wypowiedzi.

– Jeśli sądziłaś, że ujdzie ci na sucho to świństwo jakie robiłaś i jak widzę robisz nadal, to się mocno mylisz. Nie myśl, że możesz udawać, że nie widzę twego szalbierstwa i podłej gry – zanosiło się na poważny konflikt…

– Owszem, przyznaję, że proponujesz mi to otwarcie, ale wiedz, i to też mówię ci otwarcie, ja się na to nie zgadzam. Użyję całej swej mocy wpływów, żebyś ten mój brak zgody, odczuła na tyle boleśnie, aby już nigdy nie powstała w tobie nawet myśl o kontynuowaniu takiej praktyki. Możesz owszem, możesz robić to samodzielnie, ale na mnie już nie licz. Mówię ci to zresztą po raz ostatni, 

Było w tym wiele sztuczności i pozerstwa. Nie wydało mi się, żeby ten wywód był całkiem szczery i wiarygodny, ale zanim się wtrąciłem do tej, co tu dużo mówić, potwornej kłótni, odezwała się ta druga.

– Wszyscy by mogli, wszyscy, ale nie ty, która zarzucasz mi te świństwa, sama wiesz dobrze, że jesteśmy ze sobą blisko, nawet bardzo blisko, dlaczego zatem nie robisz nic, żeby jakoś pogłębić między nami współpracę, byłoby nam lżej, tobie i mnie, przecież wystarczy nieco się zastanowić, zgoda jak mówi najmądrzejsze  z przysłów, buduje, rozumiesz co ja do ciebie mówię…  buduje. Czy jest coś bardziej wartościowego niż zgoda, każda, a ta najważniejsza, bo między nami. Ile już razy dla tej świętej zgody przemilczałam twoje fanaberie, fochy, głupie pretensje i nieukrywane  żale, Wszystko to podszyte twoim cholernie rozbudowanym egoizmem. Ja też mogę iść po najprostszej linii ataku. Odrzucić cię, zrezygnować ze współpracy z tobą , usamodzielnić się jak to przecież ma tu i ówdzie miejsce. Nie myśl sobie, że nie mogłabym funkcjonować bez ciebie, mogłabym. Co prawda obarczone byłoby to dużą dozą poświęcenia i ofiarności, ale nie myśl sobie, że jesteś taka niezbędna dla mojej egzystencji. Ale mimo tego proszę cię wróć do postawy pełnej uległości, ile było już przykładów naszej wzajemnej koegzystencji i potwierdzenia, że taka postawa jest bardziej obopólnie korzystna, 

Chwilę odczekała, aby zaraz dodać.

– Zapamiętałaś się w swojej indywidualności, jesteś nieustępliwa i trudna w obejściu. Nie chcę powiedzieć więcej, żebyś nie sądziła, że chce cię świadomie urazić, od tego jestem najdalsza, ale czasami, w czasie takiej jak ta rozmowy, powie się, słowo za dużo, słowo, którego już nie cofniesz, a które wypuszczone nieopatrznie, zacznie swój destrukcyjny żywot i może nas zniszczyć, może dać powód kolejnym słowom, a one następnym.  Później sytuacja jest już nie do opanowania. Później już tylko mgła i czyhająca masakra – przerwała, dała szanse na odpowiedz przeciwniczce.

– Gdybyś mogła nie pouczać mnie tak natarczywie, gdybyś spojrzała na moje racje z większą uwagą, to znaczy wyzbyła się swojego poczucia wyższości , co sprawia, że odczuwam jakbyś miała prawo wyróżniać się ponad mnie. W istocie przecież, jesteśmy powołane do tego samego, jesteśmy jak siostry i jak najbliższe sobie istoty.  A ty mimo pozornie równych praw dajesz mi odczuć, tę mentalną przewagę. 

W jej głosie była pewność, ale jednocześnie skłonność do ustępstw. Czułem, że ten żarliwy pojedynek osiągnął fazę szczytową. Od tej chwili zależy dalsza przyszłość tego związku.

– Zaczynasz myśleć, zaczynasz wreszcie to, o co proszę cię  od początku. Daj szanse rozsądkowi i porzuć egoizm. 

Już zaczynałem się martwić, że to było zbyt ostre i ryzykowne,  jeśli przeciwniczka przeczeka ten cios, być może kłótnia skończy się jakimś kompromisem. Na to najbardziej liczyłem jako sędzia, rozjemca i świadek jednocześnie. Tymczasem…

– Tylko mnie nie pouczaj, sama wiem kiedy jestem gotowa na jakieś kompromisy. To słowo tylko istnieje w twoich ustach, ale jest moim marzeniem, żeby też zagościło w twoim sercu. 

Znów nastąpiła przerwa, ale dość nieoczekiwana…

Zauważyłem, że jeśli zdania w czasie kłótni zaczynają być coraz krótsze to znak, że strzały-słowa wystrzeliwane na początku kłótni seriami już się wykończyły i zaczyna się pojedyncza wymiana pojedynczych strzałów, a naboje – słowa wystrzeliwane rzadziej, już tak nie ranią, bo naboje wystrzeliwane ze zmęczenia dyskusją, są niecelne i często oddawane  na znak, że przeciwnicy jeszcze potrafię się bronić, ale już siła rażenia nie jest zagrażająca życiu. 

Ufff  – coś się zmieniło … temperatura wyraźnie spadła, emocje opadły i już wydawało się, że za chwile dojdzie do ugody, gdy niespodziewanie usłyszałem:

– Posłuchaj, tego co powiem, kieruję to tylko do ciebie i proszę cię, żebym nie musiała w przyszłości wstydzić się za ciebie. Nie podnoś się, kiedy nie jesteś przekonana, że wznosisz się za słuszną sprawą, nie wykonuj magicznych znaków, jeśli nie wynikają z pełnej wiary i przekonania, że dajesz słuszne świadectwo, nie wkraczaj na nie swoje tereny i nie udawaj, że to nic takiego coś małego schować, coś małego ukryć, coś małego pogłaskać, bo to wszystko czynione bez wiary i przekonania, że warto za to zginąć, jest nic nie warte, jeśli jest nieszczere i udawanie – zapadła między nimi cisza, tak konieczna po wymianie ostrych i bolesnych ciosów.

Wiedziałem, że obie czekają na mnie i mój osąd w tej sprawie. Nie darmo przy mnie odbyła się ta wymiana zdań, od prawej do lewej.

– No, Rączki moje kochane, teraz was umyje i żeby mi to było ostatni raz…



Wszystkie wpisy Zenka TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.