Uncategorized

Cannes 2021. Nowy film Nadava Lapida uderza w podwaliny Izraela

Przyslala Rimma Kaul ktora dodaje;

Zwracam uwage na pewna niescislosc w opisie faktow,ktore staly sie tlem i tytulem filmu:To byla mloda  „Palestynka” Ahad Tamimi,ktora spoliczkowala zolnierza izraelskiego,a czlonek Kneset,ekstremalnie krancowy prawicowiec Betzalel Smotritch zalowal,ze nie zostala okaleczona na cale zycie strzalem oddanym w kolano….Ten sam,ktory oswiadczyl,ze nigdy by nie pozwolil aby jego zona lezala na tej samej sali szpitalnej z Arabkami.
To jest ta niepojeta rzeczywistosc,z ktora sie tu musimy zmierzyc od tylu lat i nie widac swiatelka w tunelu….


.Pokazywany w głównym konkursie w Cannes „Ahed’s Knee” to gorący, wielopoziomowy film nakręcony przez 46-letniego Izraelczyka Nadava Lapida, dzieło bezkompromisowe, skromne, chwilami drażniące.

Gdy Pedro Almodóvar, Jodie Foster, Bong Joon-ho i Spike Lee ogłaszali razem uroczyste otwarcie festiwalu, w ich wspólnym wystąpieniu można było dostrzec coś bardzo symbolicznego. W tym czteroosobowym chórze, barwnym korowodzie różnych kultur, doświadczeń artystycznych, temperamentów, różnych orientacji seksualnych i ras, odbijała się wielka złożoność współczesnego, podzielonego, pełnego napięć świata, a zarazem zjednoczonego w solidarnym geście dążenia do prawdy i wierze w sztukę powołaną do tego, by mówić to, co najważniejsze.

Nadav Lapid i jego bezkompromisowe kino

Jak ta prawda może wyglądać w przypadku tak kruchego i złożonego organizmu jak Bliski Wschód? Temat podejmuje „Ahed’s Knee” (Ha’berech), chyba zbyt chłodno przyjęty jak na tak gorący, wielopoziomowy film nakręcony przez 46-letniego Izraelczyka Nadava Lapida, filozofa z wykształcenia, któremu wewnętrzny głos nakazał kiedyś opuścić Izrael. Już sam wybór tematu wydaje się mało komfortowy. Izraelska propaganda jako narzędzie polityki kulturalnej państwa wychowującego młode pokolenia w kulcie siły i nienawiści do wroga, to zaś w konfrontacji z wrażliwością zbuntowanego artysty, nienawidzącego presji, ideologicznego zakłamania, jakiegokolwiek przymusu – istne pole minowe. Ale Lapid, uhonorowany dwa lata temu w Berlinie Złotym Niedźwiedziem za prowokacyjny esej filmowy „Synonimy” o poszukiwaniu na emigracji we Francji nowej tożsamości po wyrzeczeniu się żydowskich korzeni, wkracza na ten wybuchowy teren, jakby nie licząc się z żadnymi konsekwencjami.

Pokazywane w głównym canneńskim konkursie „Ahed’s Knee” sprawia wrażenie dzieła jeszcze bardziej bezkompromisowego niż „Synonimy”. Czuje się, że zostało zrodzone z nienawiści do „chorej i zaślepionej” ojczyzny, jak reżyser określił na konferencji prasowej swój kraj rządzony przez ludzi kneblujących usta wszystkim, którzy ich nie popierają. Rzecz o Izraelu, podobnie jak Polska reagującym histerycznie na jakąkolwiek krytykę pod swoim adresem, stosującym zastraszanie, manipulację, cenzurę, byle tylko osiągnąć wyznaczony cel. „Smuci mnie mechanizm. To, że wcale nie trzeba wsadzać niepokornych twórców do więzienia, jak w Rosji – przekonywał reżyser. – Wystarczy im powiedzieć, że mają nie zajmować się więcej polityką, tylko np. rodziną. I wtedy już większość pilnuje siebie sama. Cenzura zewnętrza do niczego nie jest potrzebna, bo hodują w sobie strażnika, autocenzora, który staje się częścią ich duszy”.

Granice wolności w sztuce

Radykalizm Lapida – można to nazwać odwagą, obrazoburczością, przekorą albo naiwnością – polega na wykrzyczeniu wprost do kamery wszystkiego, co on sam uznaje za niedopuszczalne. Oprócz gniewu na samego siebie za to, kim jest, co się dzieje z jego rodziną (w trakcie realizacji umarła jego matka, montażystka wszystkich jego filmów), upraszczając: chodzi o emocjonalne uderzenie w podwaliny silnego Izraela. W mit militarnej sprawczości państwa kierowanego przez prawicową partię Likud, w politykę wymierzoną przeciwko Arabom oraz w obronę tradycyjnych wartości. Na ekranie robi to za niego alter ego: też filmowiec, uznany reżyser zaproszony na prowincję, by wygłosić pogadankę o swojej twórczości, grany przez słynnego choreografa i aktora Avshaloma Pollaka.

Film ma formę autotematycznego, subiektywnego szkicownika nagrywanego na telefonie komórkowym, wysłanego potem do matki z położonego na pustyni miasteczka Arawa (na południe od Morza Martwego). Po seansie zorganizowanym w lokalnej bibliotece bohater ma wziąć udział w dyskusji sponsorowanej przez rząd, ale jego myśli krążą już wokół rozpoczętego nowego projektu: o Palestyńczyku skazanym na wieloletnie więzienie za to, że spoliczkował izraelskiego żołnierza. Na co jeden z wysokich urzędników państwowych zareagował tweetem, że powinno się ukarać sprawcę tego czynu fizycznym okaleczeniem (strzałem z pistoletu w kolano).

W Arawie bohater niczym Marcello Mastroianni w „Osiem i pół” dokonuje swoistego bilansu, wracają wspomnienia z okresu jego służby w wojsku podczas konfliktu zbrojnego z Syrią i Libanem, sama zaś fabuła wydaje się pretekstem do przypomnienia prostych pytań m.in. o granice wolności w sztuce, o role, jakie się ma do spełnienia w systemie, oraz o cenę, jaką się płaci za dążenie do prawa do własnej oceny rzeczywistości.

Kino po Beniaminie Netanjahu

„Ahed’s Knee” nie jest tak rozbuchane wizualnie jak arcydzieło Felliniego. To bardzo skromny, chwilami mocno drażniący film, raz po raz zaskakujący ujęciami zrealizowanymi w różnej stylistyce, łącznie z sekwencjami tanecznymi jakby zapożyczonymi z campowego musicalu. Scenariusz powstawał w zaledwie półtora tygodnia, ale nie sprawia wrażenia nieprzemyślanego, wręcz przeciwnie. Prowadzona z ręki kamera oddaje wewnętrzne rozedrganie stanu psychicznego bohatera, jakby szukając emocjonalnego uspokojenia, oparcia.

Czy ustąpienie niespełna miesiąc temu Beniamina Netanjahu ze stanowiska premiera Izraela uspokoiło Lapida? Pytany o to przez dziennikarzy odpowiadał, że nie. Aby tak się stało, musiałaby się zmienić przynajmniej część społeczeństwa wciąż myślącego o sobie w kategoriach wiecznej ofiary, a na to jego zdaniem się nie zanosi.

Janusz Wroblewski


Cannes 2021. Nowy film Nadava Lapida uderza w podwaliny Izraela

Kategorie: Uncategorized

9 odpowiedzi »

  1. Los twórczości filmowej Nadava Lapida jest żywym zaprzeczeniem jego politycznych tez i absurdalnych lamentów. Nikt mu w Izraelu niczego nie zabrania a nawet dostaje nagrody. Widziałem jego poprzedni film i muszę stwierdzić, że jego auto-nienawiść jest świadectwem nienajlepszego stanu zdrowia psychicznego (w filmie odmawia przyznania się do bycia Izraelczykiem, chociaż pomimo horrendalnych oskarżeń zostaje przyjęty do pracy w paryskiej ambasadzie Izraela jako ochroniarz; odmawia również rozmawiania po hebrajsku ze swoim ojcem). Biorąc na kanwę obecnego filmu młodą Arabkę, policzkująca izraelskiego żołnierza, przekształca ją w symbol „okrutnej okupacji”, chociaż w rzeczywistości nie została praktycznie ukarana przez władze i stała się symbolem oporu, wymarzonego i celebrowanego przez „artystę”, w przeciwieństwie do wymyślonego filmowego obrazu.

  2. Nie slyszałem ani nie wiedziałem nic o filmie ani jego twórcy. Recenzja filmu jest beznadziejna, jestem niemalże pewny, że film jest dużo gorszy. Obecny klimat polityczny na Zachodzie jest taki, że byle wypociny z domieszką bezsensownej filozofii i radykalnie lewicowy, zostamie uznany za arcydzieło. Oczywiscie reżyser studiował filozofię – pseudo naukę.

  3. Rima:
    Cytuję z Twojego wstępu: „…ekstremalnie krańcowy prawicowiec Betzalel Smotritch…”. Nie przesadziłaּś z tą mnogością przymiotników?

    N.Lapid nie rozważał co Tamimi życzy Smotriczowi. Założę się że gorzej. Tego fragmentu bardzo brakuje aby dzieło Lapida stało się arcydziełem i dotarło do każdej biblioteki szkolnej na Zachodzie – ta osławiona symetria której podobno brakuje w stosunkach żydowsko-arabskich.

  4. Abram, moze bys sie przeniosl ze swojej Kfar Savy do Ramallah. Bedziesz tam miec 100% arabskich lekrzy i pielegniarzy

  5. Bez arabskich lekarzy, trzeba bedzie zamknac co trzeci szpital. Bez arabskich aptekarzy, trzeba zamknac polowe aptek. Moge tak dalej….

  6. Obrzydliwa recenzja jeszcze bardziej obrzydliwego, filmu. Autor wybrał antyizraelska propagandowke bo to się najlepiej sprzedaje w dzisiejszym świecie. Wybral film oszczerczy i przekłamane chociaz miał wybor wśród mnóstwa wybitnych izraelskich dzieł. Cóż, dla kariery sprzedaje się i sumienie i własny kraj. Dobrze ze tacy żydowscy antysemici wyjeżdżają z Izraela, niestety robia ogromna szkodę Izraelowi na Zachodzie. Mam nadzieje ze francuscy Arabowie szybko naucza rozumu pana Lapida.

  7. Wolność słowa i opinii. W USA produkuje się wiele takich filmów. Wszystko w porządku jeśli nie kosztuje podatnika.
    Poza tym to podobno nie jest film dokumentalny i nie ma sensu dyskutować co było naprawdę a co tylko w wyobraźni.

  8. Nadav Lapid ma prawo do wlasnego punktu widzenia. Ale ja rowniez mam to samo prawo i Ahed Tamimi miala 14 lat gdy wymierzyla policzek Izraelskiemu zolnierzowi. Czy on lub zolnierze z tej samej jednostki zastrzelili Ahed? NIE Czy wymierzyli jej policzek – NIE; czy Ahed Tamimi osmielila by sie uderzyc arabskiego policjanta w Gazie – NIE. Ja nauczyli, ze rzeczywistosc jest jednowymiarowa. Nie wiem gdzie mieszka Nadav Lapid i nigdy o nim nie slyszalam przed przeczytaniem sprawozdania ani o rezyserze ani o dziennikarzu, ktory napisal to.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.