Uncategorized

Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 202

Jarek Kosiaty

Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


Zmarły w 2014 roku amerykański aktor Robin Williams, znany z fenomenalnych ról w takich filmach, jak: „Buntownik z wyboru” (1997), „Good Morning, Vietnam” (1987), „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” (1989) czy „Fisher King” (1991), powiedział kiedyś: „Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.”. 

Bohaterowie żyją wśród nas. Nie zawsze wiemy o ich istnieniu. Dzięki niezwykłemu uporowi, wytrwałości i sile ducha, walczą i zwyciężają. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć Wam o jednej z takich osób.

Tragiczna i wzruszająca historia polskiej, złotej paraolimpijki

Ojczym latami katował ją i jej matkę. Bił głową o ścianę, topił, dusił, maltretował psychicznie. Zabraniał startować, więc zostawiała medale u koleżanki. Gdy raz wróciła z pucharem wbił jej siekierę w kolano…

„Wielokrotnie prosiłam Boga, by mnie zabrał z tego świata. Na szczęście miał wobec mnie inne plany. ” Ojczym wyganiał ją z domu na mróz w samych rajstopach.

„Lekcje zawsze odrabiałam na świeżym powietrzu, bez względu na pogodę, bo w domu latały we mnie rzeczy. Dlatego jestem taka wysportowana, bo musiałam przed nim uciekać i przeskakiwać przez wszystko, co napotkałam na drodze…”

„Choć wywodzę się z tak patologicznej rodziny, nie poszłam w pijaństwo, itp. Uczyłam się świetnie, a sport pozwolił mi przetrwać, utrzymać wolę życia. Koszmar z dzieciństwa dał mi silny charakter. Żadne cierpienia nie sprawią, że przestanę walczyć. Dopóki walczę, jestem zwycięzcą”.

Ojczym trafił do więzienia, ale wtedy zawodniczkę spotkał nowy koszmar. Ukąszona przez kleszcza, zachorowała na neuroboreliozę stawowo-mózgową.

Zakażenie wywołało u niej porażenie czterokończynowe. To paraliż wszystkich czterech kończyn, chociaż każdej w innym stopniu.

Ta odkleszczowa choroba jest bardzo trudna do wykrycia, udało się ją zdiagnozować lekarzom dopiero w 2014 roku. Poza nią polska mistrzyni cierpli też na endometriozę.

Przestała chodzić, wylądowała na wózku. Nie rzuciła jednak sportu.

„To moje życie, moja walka, moje wszystko. Nie dałabym rady żyć bez niego.

„Sport utrzymał moją wolę życia. Dziś jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi, że zdołałam je wypełnić zdobywając ten złoty medal” – mówi Róża.

Źródło: Klub Sportowy Ronin.

Róża Kozakowska

Paraolimpiada w Tokio dobiega końca. Róża Kozakowska zdobyła w czasie jej trwania olimpijskie złoto w rzucie maczugą (bijąc jednocześnie rekord świata w tej dyscyplinie). Kilka dni później zdobyła srebro w pchnięciu kulą.

Bohaterowie żyją wśród nas.

Miłej nocy.

Jarek KosiatyListy z krainy snów…  www.wiersze.co


Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.