Uncategorized

Monolog dla Claude’a Lanzmanna


Joanna Tokarska-Bakir 

 A ja nie gospodarzę już. Już nie. Aby rentę co mam. 670 renty. Co to jest? I tak trza cieniutko żyć. Na szyneczkę nie stać. Tam parę kartofli się wsadzi, tam marchew, pietruszka. Mam też ręce powykrzywiane, stawy. Przed wojną też ciężko było. Tatuś z mamusią były we dworze, pracowały, u Kozaryna. W lecie to jeszcze poszedł do dworu zarobił, a w zimie, na jesieni, już po robotach, to i dwór nie miał co dawać.

 Nie było letko, bida była, no mówię pani. I wszy jadły, i bida jadła. Gdzie było więcej dzieci, to naprawdę było bidniutko. W jednych butach chodziły, jedne jak poszło na dwór, to drugie czekało, jak przyjdzie. Jak by tam pani zaczęła od końca Dymniaka i doszła do końca Dymniaka, a i do wiesi Kiełczewice, to wszędzie był barszcz i kartofle na śniadanie i obiad. Takie było jedzenie.

 Brata miałam. Ale brat zmarł. Miał dwadzieścia siedem lat. Na serce. A ja jak wyszłam za mąż, musiałam pójść w pole, ugotować i za kosą zbierać. Przyjść ugotować. Też były konie, krowy, świnie. Trzeba było iść po obiedzie w pole. Gorąc, nie gorąc. A dziś co? Przyjdzie kombajn, wymłóci, sprasuje i, i nie idzie w pole. Tam kiedyś jak Bychawka, to bardzo dużo Żydów było. Bardzo dużo było Żydów.Tam prawie żydowskie miasto było. Tam same Żydy. Mało co Polaków. Jeszcze te kamienice stoją tam żydowskie, koło kościoła. Jeszcze te takie stare, co Żydy były. 

Taki Pakularz tam był. Się chodziło do Bychawy, szło, miałam ze czternaście lat. Jak wyglądali? Normalnie! Niektóre to tak mało co się różnił od Polaka. Żydy ładne były. Albo Żydziaki jakie ładne chłopy, ho ho. W krymkach były. Takie były krymki, na głowe se kładły. Myśmy to nazywały: gimerki. Takie czapki swoje, tutaj. O! To już jest Żyd. Idzie w gimerce. Przeważnie te starsze, to już z tymi brodami, z tymi, tymi krętami takimi były. Ale młodsze to to, czy to kobieta czy chłop, to niektóre to tak mało różne były. No tylko że ta mowa już była. Żydowska. To szwargotanie to. 


Tekst składa się z dosłownych wypowiedzi ośmiorga mieszkańców okolic osady Rechta (d. Kolonia Dębszczyzna lub Dębniak, późniejsza Dębina), gmina Strzyżowice, w woj. Lubelskiem, zarejestrowanych przez Agatę Fiedotow i Annę Górską we wrześniu 2010 w ramach badań Archiwum Etnograficznego pod moim kierunkiem (zob. https://www.academia.edu/34435015/Archiwum_Etnograficzne_EN_doc). 1 listopada 1943 w Rechcie partyzanci Narodowych Sił Zbrojnych zamordowali trzynaścioro Żydów, ukrywających się w bunkrze na terenie gospodarstwa Adama Kułagi, który następnie został aresztowany przez Niemców i zginął na Majdanku (zob. Paweł P. Reszka, Dariusz Libionka, Święto Zmarłych w Rechcie, Karta, nr 46: 2005, 122-135; Paweł P. Reszka, Pomordowani z mojego podwórka, „Gazeta Wyborcza”, 10/4/2-11). Od roku 1949 zabójców sądzono w procesach w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Surowe wyroki (dwa wyroki śmierci) stopniowo łagodzono, jedna osoba zmarła w więzieniu. Z inicjatywy gminy żydowskiej miejsce zbrodni miało zostać oznaczone już w roku 2010. Projekt do dziś nie został zrealizowany. Na stronie gminy Strzyżewice czytamy tylko o upamiętnieniu zbrodni niemieckich „w roku 1943 w miejscowościach Bystrzyca Stara, Dębszczyzna, Kiełczewice, Pawłów”, gdzie żołnierze niemieccy rozstrzelali trzydzieścioro Żydów, https://archiwalna.strzyzewice.lubelskie.pl/his.html (dostęp: 2/4/2021).

Calosc w linku ponizej

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.