Uncategorized

Byłem pisarzem, a dziś coraz bardziej czuję się rabinem

Tego wymaga wojna 

Etgar Keret
Etgar Keret 

Wsiadasz do taksówki, kierowca włącza radio i mówi: „Zobaczmy, czy są dobre wieści. Sprawdźmy, czy kogoś zabili”. Czy naprawdę to najlepsze, czego możemy oczekiwać od naszego kraju? Że kogoś jeszcze zabije? Czy naprawdę możemy znaleźć pocieszenie tylko w zemście? – pyta Etgar Keret, najsłynniejszy pisarz Izraela.

Wkrótce minie rok od ataku Hamasu na Izrael. Rozpętana nim wojna nie tylko zrujnowała Strefę Gazy i pochłonęła tam dziesiątki tysięcy ofiar, ale także wywróciła do góry nogami życie w samym Izraelu. Tysiące ludzi zmusiła do opuszczenia swoich domów na południu i północy kraju, setki tysięcy innych do „zamrożenia” swojego życia, pracy i wszelkich projektów, aby służyć w wojsku. To nie tylko kulejąca gospodarka. Nie tylko ofiary śmiertelne wojskowych, cywilów i zakładników, których wizerunki są na ulicach izraelskich miast na każdym kroku. Do tego: narastające z dnia na dzień napięcie na Zachodnim Brzegu, widmo otarcia kolejnego frontu wojny w opanowanym przez Hezbollah Libanie. Ale przede wszystkim poczucie, że ta burza jeszcze bardziej oddala od siebie grupy i tak podzielonego społeczeństwa: ludzi świeckich i religijnych, prawicowych ekstremistów i pacyfistów, zwolenników i przeciwników rządu Benjamina Netanjahu.

Poczucie jedności z pierwszych tygodni się ulotniło, podobnie jak nadzieje na dialog, który – wydawało się – był możliwy po ciężkich miesiącach protestów obywateli przeciwko forsowanej przez Netanjahu i jego skrajnie prawicowych koalicjantów reformy sądownictwa.

Pisarz Etgar Keret obserwuje tę narastającą burzę, starając się zachować choć nieco charakterystycznego dla siebie dystansu i ironii, co widać w jego publicystyce.

***

W jakim punkcie kryzysu na Bliskim Wschodzie jesteśmy?

– W środku niekończącej się przerwy reklamowej w transmisji z horroru. To tak, jakby ktoś nam powiedział: teraz damy minutę reklam, a potem obiecujemy powrót do normalnego życia. Tyle że ten powrót nigdy nie następuje. Żyjemy w zawieszeniu: co stanie się z nami jutro? Jaki jest plan dla Gazy? Kiedy będą wybory? Próbujemy pytać rząd, ale odpowiedzią jest cisza, a my pozostajemy ze świadomością, że za sterami siedzi banda niebezpiecznych fundamentalistów.

Przyzna pan, że to można odebrać jako stronniczy punkt widzenia, skoro nigdy nie był pan wielbicielem tego rządu.

– To prawda. Zapomnijmy więc na chwilę o Netanjahu i zajmijmy się nami, całym krajem.

Newsletter Świat w 5 minut

Błyskawiczny przegląd wydarzeń ze świata, o których trzeba wiedzieć.

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.Więcej

Grozi nam wojna regionalna, która może cofnąć nas o wiele lat, ale także zetrzeć z mapy świata Liban, nawet Iran. Więc co robimy? Dziesiątki tysięcy ludzi w tym kraju błaga władzę o kompromis – to mówią sondaże, nie ja. Ale my wciąż pędzimy jak szaleni na łodzi, której sternik nie wie, dokąd zmierza. Jakie są dziś cele Izraela? Jak zareagujemy, jeśli jutro zginie lider Hamasu, Sinwar?

To, co obecnie się dzieje na Zachodnim Brzegu, z ekstremistycznymi osadnikami, który uważają, że mogą bezkarnie stosować przemoc w ramach kolektywnej odpowiedzialności wobec Palestyńczyków nie mających nic wspólnego z ekstremistami – jak daleko na tym zajedziemy? Powinniśmy otwarcie rozmawiać, spierać się publicznie, kiedyś powinniśmy podjąć jakieś decyzje – ale na razie tkwimy w sytuacji bezprecedensowego kryzysu. A wie pani, co się z nami dzieje w tym samym czasie?

Co takiego?

– Wsiadasz do taksówki, kierowca włącza radio i mówi: „Zobaczmy, czy są dobre wieści. Sprawdźmy, czy kogoś zabili”. Czy naprawdę jest to najlepsze, czego możemy oczekiwać od naszego kraju? Że kogoś jeszcze zabije? Czy naprawdę możemy znaleźć pocieszenie tylko w zemście i cierpieniu innych ludzi?

Twierdzę, że stać nas na więcej.

Co należy robić?

– Rozmawiać. Słuchać siebie nawzajem. Na początku wydawało się, że to, co się wydarzyło 7 października, pomoże w procesie pojednania narodowego, w którym podziały, które pojawiły się podczas walki z reformą Sądu Najwyższego, zostaną przezwyciężone. Dziś ta iluzja się dawno ulotniła, zderzamy się ze ścianą, miesiące demonstracji zdeterminowanych, świadomych ludzi poszły na marne.

Wrogowie, którzy obserwują nas z zewnątrz, widzą całą tę sytuację, dostrzegają naszą słabość i mogą to wykorzystać do kolejnego ataku na nas, tak jak stało się to w październiku.

Przez całe lata ignorowano pomysły odbiegające od poglądów premiera. Ci, którzy wzywali do aktywnego kreowania dialogu z Palestyńczykami, byli odsuwani na margines, jakby w ogóle nie istnieli.

Spójrzmy na to, co dzieje się dzisiaj: w kibucu na południu, w którym Hamas zmasakrował setki ludzi,  większość rodzin zakładników mówi, że nie chcą wspólnej ceremonii z rządem – nigdy mu nie wybaczyli, że zostali haniebnie porzuceni tego dnia. Tak właśnie myślą. Nieważne, czy to dobrze, czy źle, powinno się to uszanować i koniec. Przecież to oni są głównymi ofiarami. Ale rząd ma to gdzieś, i tak zrobi swoją ceremonię, bez publiczności, w innym miejscu. Do czego nas prowadzi taka arogancja?

Jednak sondaże od kilku tygodni wskazują, że gdyby dziś odbyły się wybory, Likud, partia Netanjahu, nadal dostałaby więcej głosów: 41 proc. wobec 40 proc. opozycji.

– Mówię wprost, że nie uważam tych sondaży za wiarygodne. Ten kraj przeszedł dwie rewolucje w ciągu zaledwie kilku miesięcy: bitwę o reformę sądownictwa, a potem atak 7 października i wojnę będącą jego następstwem. Narodziły się nowe siły, zapewne powstaną nowe partie i pojawią się nowi kandydaci, których dotąd nie znaliśmy. Oni będą wyrażać to, czego doświadczyliśmy.

Jasne, wciąż są nieugięci zwolennicy Netanjahu, ale jestem przekonany, że górą będą ci, którzy żądają zmian. Dlaczego? Ponieważ zmieniliśmy się gwałtownie jako społeczeństwo, naród.

Z drugiej strony podejrzewam, że wiele osób nie pójdzie do urn. Panuje nieufność i poczucie, że pakt społeczny, który leży u podstaw tego kraju – a brzmi on: „nikt nie jest pozostawiony w tyle” – został zdradzony. Pozostały głębokie rany.

Pańska najnowsza książka znajduje się właśnie na szczycie bestsellerów. Jaką rolę odgrywają słowa, literatura w leczeniu ran?

– Ostatnio często powtarzam mojej żonie: byłem pisarzem, a dziś coraz mocniej czuję się rabinem. Moje historie zajmują w życiu ludzi inną przestrzeń niż kiedyś. W literaturze dziś szuka się zapisu doświadczeń odmiennych od współczesnych – tragicznych. Szuka się elementów, które pozwalają nam pozostać ludźmi: zabawy, możliwości oddawania się marzeniom i ucieczki od rzeczywistości, choćby na godzinę.

Byłem pisarzem, a dziś coraz bardziej czuję się rabinem

Kategorie: Uncategorized

19 odpowiedzi »

  1. Keret autoproklamowanym rabinem ?
    Dobry dowcip !
    On nawet pisarzem nie jest, ot takim sobie pisarczykiem.
    Mądrzy się o pokoju a pojęcia nie ma o politycznych realiach Izraela, lewacka ideologia zaciemnia mu wzrok i rozum. Tacy pacyfisci są tym bardziej niebezpieczni, im większa mają renomę.
    A Keret jakaś tam renomę ma, choć zupełnie nie wiem dlaczego.
    On chyba bardziej jest znany w Warszawie niż w Izraelu czy na świecie.
    Polacy czczą byle cudzoziemca bo mają postkomunistyczny kompleks niższości.

  2. GW przedrukowuje z La Republica…obie liberalno-lewicowe jak Keret. To są Izaelczycy demonstrujący na skrzyżowaniu ulicy Kaplan w TA. To ten lepiej usytuowany Izrael, swiecki, nie znajacy tradycji,dzieci i wnuki komunistów ze wschodniej Europy,którzy nigdy nie widzieli synagogi od wewnątrz. Tożsamość ani izraelska ani żydowska w diasporze nie moze opierać się na Holokauscie ani na sprzeciwie wobec antysemityzmu, bo to jest negatywna autodefinicja.

  3. Tomcio Paluch: w deklaracji niepodleglosci panstwa:

    ‘The State of Israel will be open to the immigration of Jews from all countries of their dispersion; will promote the development of the country for the benefit of all its inhabitants; will be based on the precepts of liberty, justice, and peace TAUGHT BY THE HEBREW PROPHETS’

    i zauwaz: w tej calej dlugiej deklaracji nie ma jednego slowa ‘demokracja’…

  4. W czasach ksztaltowania sie idei nowoczesnego syjonizmu , jego najwiekszymi wrogami byli tzw ortodoksi , ktorzy ze wzgledow religijnych uwazali to za obrazoburstwo , gloszac ze Zydzi MUSZA czekac na przyjscie Mesjasza .
    Dopiero on (Mesjasz) mial umozliwic powstanie Panstwa Zydowskiego.
    Do czego ta biernosc doprowadzila , niestety wszyscy wiemy.

  5. @Dana Rothschild

    ”bo to panstwo powstalo wlasnie na podstawie religii i tradycji zydowskiej…”

    ???
    ?????

    Że jak? O ile mi wiadomo, to ani Ben Gurion, ani Golda Meir, ani Teodor Herzl nie mieli wiele wspólnego z religią, powiązania z tradycją mieli raczej luźne. Podobnie dajmy na to współtwórca lotnictwa wojskowego Ezer Weizman, były premier Menachem Begin, współtwórca izraelskiej broni jądrowej Peres czy szef sztabu podczas Wojny Sześciodniowej, Icchak Rabin. Szaron, ten, co przekuł klęskę w zwycięstwo podczas wojny Jom Kipur, też chyba zbytnio religijny nie był?

    Samo w sobie zgłębianie Tory i Talmudu nie było skutecznym antidotum na arabskie czołgi i samoloty. W tym względzie wiele się nie zmieniło, na arabskie czy perskie rakiety balistyczne samo w sobie zgłębianie Tory i Talmudu wiele nie pomoże.

  6. ml: nie tylko, ze druzowie nie maja partii, chociaz sa druzowie w roznych innych partiach w knesset, byli tez druzyjscy ministrowie… robisz niesamowity blad mowiac o druzach arabowie… to nie sa arabowie… ich religia to nie islam… sa ciezko obrazeni na kazdego, kto ich nazywa arabami… wyjatkowa mniejszosc w israelu: lojalni, sluza w wojsku, uwazaja sie za israelczykow w przeciwienstwie do arabow, ktorzy uwazaja sie za ‘palestynczykow’ i owszem popieraja terror rowniez w knesset… taka partia ra’am to odgalezienie bractwa muzulmanskiego, jesli tego nie wiesz…

    a co do naszych zolnierzy: owszem, mamy takich, jak ten z karabinem na ziemi… ale wiekszosc jest inna…

  7. Tomcio Paluch: alez nie musisz sie ze mna zgadza… 🙂 do gazu ‘jechali’ wszyscy rowno, religijni i nie religijni… na przekor swiatu, pozostalo po nich troche wiecej niz odrobina dymu, przynajmniej moja rodzina jest tego dowodem, ale znam jeszcze paru… syjonisci, jak wiem, pojawili sie tak gdzies w 19 wieku… narod zydowski liczy sobie pare latek wiecej i jak wiem, to kiedys wszyscy byli tymi, ktorych dzisiaj nazywa sie ortodoksami… w samym eretz zydzi rowniez przetrwali wszystkie pogromy, raz ich bylo wiecej, raz ich bylo mniej i przyjezdzali tu z europy ci ortodoksi jeszcze przed ta straszna wojna… jest to swietnie udokumentowane, trzeba tylko troche pogrzebac w historii… np petah tikva zostala utworzona przez 4 zydow ortodoksyjnych, z ktorych conajmniej jeden byl urodzony w eretz… mamy nawet sliczna piosenke o nich… budowali ten kraj wszyscy razem, swieccy i ortodoksi… zgadza sie, studiowanie tory niespecjalnie sie przydalo tym, ktorzy pojechali do treblinki, ale przydalo sie tym, ktorzy przezyli, tym, ktorzy tu byli, bo to panstwo powstalo wlasnie na podstawie religii i tradycji zydowskiej… nie mam pojecia, gdzie ty mieszkasz, ale ja mieszkam w israelu i dobrze rozumiem, dlaczego… zycie nie jest tu latwe, napewno nie, ale trzeba wiedziec, dlaczego sie mieszka tutaj, a nie gdzie indziej… nie, nie jestem religijna… zupelnie nie… ale doceniam wklad ortodoksji w zycie nie tylko zydowskie, ale i israelskie…

  8. Dawno temu szedlem w Izraelu sciezka pomiedzy sadami kibutzu kolo Akko a zywoplotem.
    Slyszalem glosna muzyke zza zywoplotu, as doszedlem do zrodla muzyki : otwarcie w zywoplocie, to bylo widocznie wejscie do jakiejs bazy IDF , bo byl tam zolnierz na warcie.
    Siedzial na krzesle plecami do wejscia i do mnie, karabin lezal na ziemi , obok radia z glosna muzyka, do taktu ktorej zolnierz kolysal sie na krzesle.Nawet chyba nie zauwazyl mnie.
    Szedlem dalej, i kilkaset metrow bylo drugie wejscie : stal,tam zolnierz, z karabinem w reku, ktory nie spuszczal mnie z wzroku az do kiedy przeszedlem cala szerokosc bramy.
    Dowiedzilem sie pozniej ze byly tam 2ie bazy obok siebie, ta z zolnierzem ktory mi sie podejrzliwie przygladal to byla baza Druzow.
    Tak mi sie przypomnialo to jak czytam D. R. ze ”wszystkie partie arabskie glosuja za terrorem”. Mozliwie ze Druzowie nie maja partii i zupelnie mozliwe ze ich lojalnosc jest proporcjonalna do sily Izraela.
    Lewacy zrobili i robia wszystko zeby nawet to zniszczyc i dorwac sie do wladzy, gdzie Etgar Kieret odda klucze do Izraela Muftiemu i Arcybiskupowi, bo oni to Wyzsza Rasa.

  9. @Dana Rothschild

    Dziękuję serdecznie za obszerną odpowiedź. Nie ze wszystkim się zgadzam, na większość tematów nie mam zdania, bo prasa kła.. sorki, prasa czasami rozchodzi się z prawdą. I to o dobrych parę kilometrów.

    Tym bardziej dziękuję i doceniam informacje i odpowiedzi na blogu. Serio!

    Z czym się zdecydowanie nie zgadzam:

    ”i to, czego nie wolno nam zapomniec: dzieki tym ortodoksom, ktorzy tak trzymaja sie religii i tradycji, my jako narod zydowski przezylismy te tysiace lat przesladowan i mordowania nas… tylko i wylacznie dzieki nim…”

    Ci, co się trzymali religii i tradycji, pojechali prościutko do gazu i do pieca. Nic po nich nie zostało oprócz odrobiny dymu. Jako naród przeżyliśmy głownie dzięki syjonistom, takim, co budowali jeszcze nieistniejący Izrael jeszcze w latach 30-tych, po części dzięki czerwonym, którzy zdążyli uciec na Wschód i przeżyli w ZSRR, jeszcze jakaś garsteczka takich, co się asymilowali i przeżyli, bo mieli polskich przyjaciół i ”dobry wygląd”. Studiowanie Tory niespecjalnie się przydało tym, co pojechali pociągiem do Treblinki. Dziś jest raczej podobnie.

  10. Tomcio Paluch: nu, ostatnie wybory byly ‘wywazone’ tak, ze prawica dostala 64 mandaty… lewica liczy swoje mandaty razem z okolo 10 mandatami partii arabskich i dzieki nim lapid i bennett byli w stanie utworzyc poprzedni rzad… te arabskie partie bez wyjatku popieraja terror przeciwko israelowi… prawda jest taka, ze popularne w israelu zdanie: ‘wybierasz prawice, dostajesz rzady lewicy’ to prawda, bo sad najwyzszy, prokuratura i doradca prawny rzadu, ktory jest rowniez prokuratorem generalnym (widziales taki oksymoron w jakims innym demokratycznym panstwie?) stoja po stronie lewicy i anuluja praktycznie kazda decyzje prawicowego rzadu…
    nie tomku, to nie jest tak z ortodoksami… oczywiscie, ze jest czesc takich, ktorzy za nic na swiecie nie zaciagna sie do wojska, ale to bardzo skrajna i nieduza grupa… ci ‘normalni’ ortodoksi, jak ja ich nazywam, to ludzie, ktorzy ucza sie, pracuja, czesciowo ida do wojska (sprawdz netzach yehuda) i ich wklad w zycie panstwa jest ogromny: setki roznych organizacji wolontariackich: sprawdz zaka, sprawdz yad sara i masa innych, bez ktorych w ogole nie mozna sobie wyobrazic dzisiaj zycia w israelu… niedawno byly jakies badania: wymigujacych sie od sluzby wojskowej swieckich zydow: jest ich tysiace, szczegolnie duzo w okregu tel avivu… zalatwiaja sobie zwolenienia lekarskie, ktore tak obnizaja im profil, ze wojsko nie jest w stanie ich przyjac… dziewczyny idace na plaze w mini-bikini ida do komisji rekrutacyjnej w dlugiej spodnicy i bluzce z dlugim rekawem twierdzac, ze sa religijne…
    sprawdz kto ginie dzisiaj na wojnie: ci z kipa na glowie, ci tak potepiani przez lewice religijni mieszkancy judei i samarii to prawie polowa z tych, ktorzy gina…
    i jeszcze zjawisko, ktore pokazalo sie w tej wojnie: ci swieccy zolnierze nagle zrozumieli ich zwiazek z tym kawalkiem zydowskiej ziemi, z religia i tradycja… po pierwszych dwoch miesiacach wojny nie mozna bylo kupic tfilin, bo swieccy zolnierze prosili o nie swoje rodziny i te wykupily je po prostu, zeby poslac na front do ich synow…
    i to, czego nie wolno nam zapomniec: dzieki tym ortodoksom, ktorzy tak trzymaja sie religii i tradycji, my jako narod zydowski przezylismy te tysiace lat przesladowan i mordowania nas… tylko i wylacznie dzieki nim…

  11. @MEF
    ”W ostatnich 100 latach Żydzi mieli jednak wybór. I mają go dalej. Zostać w Izraelu i walczyć albo wrócić na Diasporę.”
    Chyba jest jeszcze trzeci wybór: Zostać w Izraelu, ”studiować Torę” i ”walczyć” nie z wrogami, tylko z izraelską policją. Nie służyć w wojsku, bo po co – a niech ktoś inny się naraża, a nie ”pobożny”.
    Drugi wybór (”wrócić na Diasporę”) to chyba iluzja. ”Wrócić” to chyba można by było wyłącznie do gazu i do pieca. Ewentualnie (w najlepszym wypadku) pod jakiś murek.

  12. Lewica izraelska wierzy że państwo żydowskie można wyprosić od sąsiadów, w stylu starej tradycji gmin żydowskich w Diasporze. Ale państwo nie sztetl i za własne państwo wszystkie narody płaciły krwią i cierpieniem. Izrael nie jest wyjątkiem.
    W ostatnich 100 latach Żydzi mieli jednak wybór. I mają go dalej. Zostać w Izraelu i walczyć albo wrócić na Diasporę.
    Ta wojną prawdopodobnie wpłynie na decyzje wielu Izraelczyków. Czekam nie pierwsze statystyki i tendencję. Te powinne pokazać się już na początku 2025.
    A propos twierdzenia że w Izraelu istnieje równowaga demograficzna między lewicą (czyli polityką na poziomie sztetla) i prawicą (albo polityka na poziomie państwa narodowego) nie jest poparte faktami.
    Według analizy rozkładu sił w Knesset, prawica izraelska jest reprezentowana przez około 70% wyborców żydowskich a lewica przez około 30% wyborców żydowskich. A co z partiami arabskim? Dominującą ideologią partii arabskich jest sprzeciw każdej formy państwa żydowskiego. Tak że całkiem nie ma znaczenia jak się definiują.
    To złudzenie jest wynikiem nieporozumienia, bo poważna część partii prawicowych i centrum-prawicowych stawia się w opozycji do koalicji rządzącej i wielu komentatorów wrzuca je do jednego worka z lewicą. Przykładem jest silna partia Israel Beitenu, Libermana, twarda prawica, która znajduje się poza koalicją albo mała partia „The national Right” Gideona Sa’ara. Także partia Ganza jest zlepkiem prawicy, lewicy i centrum.

  13. @Dana Rothschild

    ”spoleczenstwo, w wiekszosci prawicowe”

    Czy tak rzeczywiście jest? Pytam dlatego, że wyniki wyborów wskazują raczej na bardzo wyważony podział (prawica/lewica), niemal 50%. Każdy kolejny rząd ledwie-ledwie się trzyma, większością o jeden czy dwa mandaty.

    No i pytanie: Gdzie na tej skali prawica/lewica umieścić tych super-pobożnych, co zupełnie, ale to zupełnie nie mają zamiaru służyć w wojsku i bronić kraju przed zagładą? To jakiś szczególny rodzaj patriotyzmu: Ja będę się modlił, a tyłek niech naraża za mnie ktoś całkiem inny.

  14. Tomcio Paluch: ”Przez całe lata ignorowano pomysły odbiegające od poglądów premiera. Ci, którzy wzywali do aktywnego kreowania dialogu z Palestyńczykami, byli odsuwani na margines, jakby w ogóle nie istnieli.”

    przeciez to kompletne klamstwo… bylo wlasnie na odwrot… prawica nie miala wogole swoich przedstawicieli w mediach… keret przekreca prawde jak to wlasnie robi lewica do dnia dzisiejszego, tylko teraz mamy 2-3 kanaly prawicowe i spoleczenstwo, w wiekszosci prawicowe, w koncu dostaje rzeczywiste informacje…

  15. Oj. A kto mianował Pana Kareta na Rabina? Człowiek, który nie umie przeczytać ani jednego wersetu z Talmudu. Jego poglądy to skrajna lewica, która doprowadziła do ostatniej wojny i kryzysu w Izraelu. Dlaczego na ten temat jeszcze nie ma odważnej prawdziwej publikacji?

  16. ”Przez całe lata ignorowano pomysły odbiegające od poglądów premiera. Ci, którzy wzywali do aktywnego kreowania dialogu z Palestyńczykami, byli odsuwani na margines, jakby w ogóle nie istnieli.”

    Tak to już jest, że rządzi ten, co wygrywa wyborach powszechnych, a nie ten, co najgłośniej wrzeszczy. ”Aktywny dialog” jest swoją drogą raczej trudną rzeczą w odniesieniu do ludzi, którzy zamierzają wymordować wszystkich i każdego Żyda. O czym ten ”dialog” ma traktować? O tym, czy głowę urżną, czy też zastrzelą?

    Wstrętne to – ale na swój sposób śmieszne. Nic nie pomaga ”Wyborczej” wdzięczenie się do antysemitów. Z punktu widzenia sporej części Polaków to i tak ”żydowska gazeta dla Polaków”, ”GWno”, napisy ”Szechter przeproś za ojca i brata”.

  17. ile lewackiej demagogi w jego slowach, ile ignorowania ogromnej, prawicowej czesci spoleczenstwa… najslynniejszy pisarz? nu nu… ludzie maja fantazje…

  18. E.K nie wierzy ani w rzeczywistość ani w sondy które tą rzeczywistość potwierdzają. Czuje się rabinem? Ortodoksyjnym czy reformowanym?

  19. Jezusek z Neturei Karta, tak jak oni chce ” Jews subservient from New York to Teheran”. Tacy jak on kierowali IDF, nic dziwnego ze tak sie skonczylo-a ten ch.. chce to kontynuowac, az do zaglady Izraela.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.