Uncategorized

Golgota Joanny Kulmowej


Jakub Kopec

   W osiemdziesiątej czwartej wiośnie mego życia wznowiłem działalność  niszowego Wydawnictwa JJK, żeby wydać jedną tylko pozycję, a mianowicie książkę o Joannie Kulmowej, wybitnej poetce, Żydówce ocalonej od Zagłady w katolickim klasztorze , i jej świętoszkowatym małżonku, bardzo to być może – numerariuszu Opus Dei, a moim  przysposobionym przez małżeństwo wujku Janie Kulmie. Ta książka w większości składa się z tekstów publikowanych, w nieco tylko zmienionej postaci, na blogu „Reunion 69”, a jej okładka wygląda tak:

     Książka opisuje sielankę małżeństwa dwojga wybitnych artystów, Joanny i Jana Kulmów, od tej drugiej, niewidocznej dla publiczności i silnie mrocznej strony. Dlatego francuski grafik Nicolas Romieu pokazuje na okładce odwrotną stronę obrazu Jerzego Dudy Gracza pt. „Kulmowie”. Widoczny jest blejtram i czytelna metka z autografem wybitnego artysty malarza, a także malownicza plama od kleju. Po śmierci obojga Kulmów obraz jest obecnie  własnością Uniwersytetu Szczecińskiego.

     „Maestro i primadonna” jest jak gdyby zbiorem anegdot ilustrujących tezę o istnieniu zasadniczego i niezniszczalnego dysonansu poznawczego między katolikiem, który zawsze marzył o życiu zakonnym, i renesansową artystką, która po wyjściu z klasztoru, przez pierwsze powojenne lata przyjaźniła się z Ireną Krzywicką primo voto Goldberg, słynną „gorszycielką”, i odważnie brylowała rymowanymi konceptami na jej „Salonach Literackich” w Warszawie i w Podkowie Leśnej.

     Nastoletnia Joanna,  urodzona w pałacyku Aleksandra Landsberga, magnata włókienniczego w Tomaszowie Mazowieckim, w zamian za wysoką donację uratowana  przed Zagładą w katolickim klasztorze, do końca życia zmagała się z prześladowczym wspomnieniem: „Bałam się, płakałam ze strachu przed ludźmi, którzy przecież pomimo wszystko tak cudownie i niespodziewanie pozwolili mi przeżyć.” Jako „wybitna poetka katolicka”, Kulmowa miała istotny powód, żeby ze swoją żydowskością się skrywać.

   A jaki powód miał małżonek poetki, świętoszkowaty filozof,  reżyser, kompozytor i pisarz Jan Kulma, żeby przez sześćdziesiąt lat, aż do początków XXI wieku, trzymać w głębokiej tajemnicy swoją bohaterską przeszłość żołnierza AK i bojownika Powstania Warszawskiego?  Maestro Jan malowniczo opisuje swój udział w bohaterskim ataku zgrupowania „Ruczaj” na gmach Gestapo w alei Szucha. Jana Kulmy nie ma tymczasem na szczegółowej liście bojowników, edytowanej w Internecie przez Muzeum Powstania Warszawskiego! Jan Kulma nie posiada stopnia wojskowego,  nie ma nawet powstańczego pseudonimu… 

     Maestro pośmiertnie, lecz w stulecie urodzin, doczekał się  nagrody ze strony Piotra Glińskiego, byłego ministra w rządzie Dobrej Zmiany. „Dykteryjki przedśmiertne wszystkie”  Jana Kulmy ukazały się  w sponsorowanym wydaniu jubileuszowym („Wyd. P&G, Poznań 2024). Gwoli sprawiedliwości, w setną rocznicę urodzin Primadonny zamierzam wydać genialny poemat Joanny Kulmowej pt. „Jak to Panjezusek Cierniowy po świecie przepatrywał”, ilustrowany czternastoma litografiami Dudy-Gracza,  zdjęty przez Urząd Kontroli na Mysiej  w 1976 roku i ponownie skasowany przez cenzurę kościelną w roku 1996. Nieśmiertelny sojusz ołtarza i tronu sprawia, że także i dziś liberalna władza musi liczyć się z opiniami biskupów w doborze lektur szkolnych. Na sponsoring Ministerstwa Kultury nie mam co liczyć. Karta ósma, poświęcona żywotowi świętemu Marii Magdaleny, w „Panjezusku” wygląda bowiem tak:

     Genialność tekstu „Panjezuska” idzie w parze z kongenialnością litograficznych malunków Dudy-Gracza. Dlatego do wydania  reprintu niecenzuralnego arcydzieła sztuki poetyckiej, malarskiej i wydawniczej, będę dążył na przekór wszelkim trudnościom,  takim na przykład, jakie spotykają dziś książkę „Maestro i primadonna”. Hurtownia „Motyle Książkowe”, która dystrybuowała  moją wywrotową i szyderczo dedykowaną biskupowi Gocłowskiemu publikację pt. „Insurekcja Grudniowa 1970” (Wyd. JJK 2006), a także niecenzuralną pozycję „Z Księgi Zakazów” (Wyd. JJK,2008), autorstwa marszałka sejmu „kontraktowego” profesora Mikołaja Kozakiewicza, w zalęknieniu odmówiła przyjęcia do swoich magazynów opowieści o Żydówce Joannie i zakonspirowanym misjonarzu Opus Dei  Janie Kulmie. Kulmowa jest przecież „wybitną poetką katolicką”, a Opus Dei w ogóle u nas w Polsce nie istnieje.

   W celu zgromadzenia środków na wydrukowanie reprintu „Panjezuska”, muszę więc uciec się do wysyłkowej dystrybucji.  Dla marcowych wygnańców znad Wisły, osiadłych nad Sekwaną, Tamizą, Menem i u brzegów  Bałtyku, cenę wysyłki „poleconej” jednego egzemplarza „Maestro i primadonna” ustalam na kwotę 15 euro (piętnastu euro), którą należy wysłać na konto Wydawnictwa JJK. Sama wysyłka książki listem poleconym  do krajów Unii Europejskiej kosztuje na poczcie 26 PLN.


               Tak wygląda środek albumu z płytą nadającą się do odtworzenia wyłącznie na urządzeniu DVD. Ta płyta, zawierająca półtorej godziny recytacji wierszy według wyboru autorki i w jej znakomitej aktorskiej interpretacji (nagranie w studio Polskiego Radia Szczecin w 1979 roku), dołączona będzie gratis do pierwszych stu zamówień. Na fotografii wnętrza albumu wyraźnie widać napis „Bibliografia”, ale nie jest on wydrukowany brązową farbą, lecz wypalony na brąz rozprażonym żelazem! Na okładce płyty wypalony jest portret Joanny Kulmowej,  wytrawiony kwasem w odbiciu negatywowym na  żelaznej matrycy. Niestety, ambitne wysiłki Włodzimierza Kubika, artysty grafika i wynalazcy nowej technologii drukarskiej, spełzły na niczym; portret Kulmowej jest całkowicie nieczytelny.     

     Dzięki szczodrobliwości sponsora Jana Kulmy i życzliwości artysty Włodzimierza Kubika, cały, nakład nieszczęsnego albumu,  liczący 200 egzemplarzy numerowanych, trafił w moje ręce. Rozdawałem płytę celebrytom, a także krewnym i znajomym, ostatni zaś, setny egzemplarz z autografem Poetki, za pośrednictwem Joanny Subbotko, publicystki „Gazety Wyborczej”, przekazałem w ręce schorowanego profesora Adama Strzembosza, byłego prezesa „prawdziwego” Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ w wywiadzie dla „GW”, sędzia niezłomny lecz sędziwy, uskarżał się, że nie może zaspokoić swojej potrzeby obcowania z poezją z powodu słabnącego wzroku. Płyta, zdefektowana pod względem drukarskim, jest doskonałym audiobookiem! Ma to wielki walor zwłaszcza dla drugiego pokolenia Wygnańców Marcowych, oderwanych od krynicy języka polskiego.

    Wszystkie zgromadzone w ten sposób fundusze, nie cały zysk , lecz cały przychód (sic!), przeznaczę na druk bibliofilskiego „Panjezuska”. 

   Niech żyje wolność słowa poetyckiego i artystycznego rysunku!

                                                      Kwotę 15 euro należy wpłacić na konto :

    Nr konta odbiorcy:                       PL86124060611978001149627118

    Nazwa odbiorcy:                           Jan Jakub Kopeć 

    Nazwa banku odbiorcy:                    BANK PEKAO SA       

Kod BIC (Swift):                           PKOPPLPW 

 Przepraszam i życzę pożywnej lektury

                                                      Jakub Kopeć                        (tel. 48 789 269 432, email: kopecjanjakub@gmail.com

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.