Uncategorized

Pesach: Długi podział i krótka pamięć


Ruthie Blum

Nie ma nic nowego w żydowskim braku jedności, co czyni naszą historię jeszcze bardziej cudowną.

Stało się modne – niemal rytualne – ubolewanie nad „bezprecedensowym” brakiem jedności wśród Izraelczyków. Członkowie społeczeństwa załamują ręce nad utratą spójności społecznej, która według nich charakteryzuje ten kraj.

Ale spójrzmy prawdzie w oczy: Taka nostalgia graniczy z amnezją. Rzeczywiście, każdy, kto przegląda zarówno przeszłą, jak i najnowszą historię, musi przyznać, że nie ma nic nowego w żydowskiej polaryzacji.

Wręcz przeciwnie, brak konsensusu jest jedną z naszych najstarszych tradycji. Może więc nadszedł czas, abyśmy zastąpili marudzenie akceptacją i przyjęli niezgodę jako integralną część naszego dziedzictwa – dane nam przez Boga wyzwanie, któremu musimy sprostać, czy nam się to podoba, czy nie.

Pesach stanowi doskonałą okazję do zbadania tego paradoksu pozornie odmiennych ludzi, połączonych, wbrew sobie, siłą życiową poza naszą kontrolą. Gdy Żydzi na całym świecie gromadzą się w ten weekend przy stołach sederowych, aby świętować naszą wolność z niewoli egipskiej, dobrze byłoby narysować podobieństwa między tamtymi i obecnymi czasami.

Hagada opowiada o cudach Exodusu – Dziesięciu Plagach, rozstąpieniu się Morza Czerwonego, pokonaniu tyranii faraona. Ale opowiada także o wątpliwościach, niewdzięczności i konfliktach wśród Izraelitów.

Na przykład w Księdze Wyjścia 6:9 Mojżesz przekazuje Izraelitom Bożą obietnicę odkupienia, ale oni „nie usłuchali go z powodu złamanego ducha i surowej niewoli”.

Kto mógłby ich winić?

Byli pokonani, wyczerpani i sceptyczni, podobnie jak wielu Izraelczyków w tej chwili, po 18 miesiącach trwającej, wielofrontowej wojny, której zakończenie często wydaje się nieuchwytne.

Zrozumiały nastrój sprawił, że Izraelitom trudno było wyobrazić sobie przyszłość zbawienia. To samo dotyczy tych, którzy obecnie nie ufają polityce i motywom izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu.

Są to ludzie, których trzewna nienawiść do niego jest tak silna, że zaślepia ich możliwość, że może on poprowadzić kraj w kierunku bezpieczeństwa, którego potrzebuje i przywrócić suwerenność kwestionowaną przez nieżyczliwych. To oni zachęcają i wzmacniają narodową rozpacz poprzez wrogą medialną komorę echa.

Jest też epizod z Księgi Wyjścia 5:20-21, kiedy izraelscy nadzorcy, po tym jak faraon zwiększył ich pracę, konfrontują się z Mojżeszem i Aaronem: „Uczyniliście nas odrażającymi w oczach faraona … włożyliście im miecz do ręki, aby nas zabili!”.

Jest to starożytna wersja refrenów, które słyszymy do znudzenia od izraelskiej opozycji. Niezależnie od stanowiska Netanjahu w sprawie Strefy Gazy, Libanu, Syrii, Iranu – lub, w kraju, w sprawie aktywizmu sądowniczego – jego krytycy oskarżają go o zagrażanie Izraelowi, a nie o ochronę jego przetrwania i demokracji. Jak na ironię, powołują się nawet na Exodus, porównując go do faraona.

Najbardziej dramatyczny przykład niezadowolenia w historii Exodusu ma miejsce na skraju Morza Czerwonego, we fragmencie 14: 11-12. Gdy armia faraona zbliża się, spanikowani Izraelici rzucają się na Mojżesza: „Czy to dlatego, że w Egipcie nie było grobów, przyprowadziłeś nas, abyśmy umarli na pustyni?”.

Co zaskakujące, posunęli się tak daleko, że zasugerowali, że niewola pod rządami faraona była lepsza niż zaufanie Mojżeszowi. Jest to postawa typu „odetnij sobie nos, żeby się nie narazić”, którą elity Izraela promują z zemstą.

Bezpośrednio po Exodusie Izraelici narzekali na jedzenie i tęsknili za „garnkami mięsa z Egiptu”, obwiniając Mojżesza za swoją trudną sytuację. Izraelska lewica postrzega przeszłość przez podobnie różowe okulary.

Nie tylko obwinia Netanjahu o „zniszczenie” „zdrowego” systemu rządów; posunęła się do stwierdzenia, że przedłuża on wojnę dla osobistych korzyści i jest obojętny na los zakładników. To krwawe oszczerstwo w ubraniu protestujących.

Mojżesz miał do czynienia z tego rodzaju buntem. I choć Netanjahu nie jest prorokiem, bardziej niż jakikolwiek inny współczesny przywódca doświadczył wewnętrznych rozłamów, w których zwolennicy traktowali go jako zbawcę, a rywale jako dyktatora.

Izraelici, którzy opuścili Egipt, nie byli od razu gotowi, by stać się narodem. Wymagało to dziesięcioleci wędrówki po dosłownej i przenośnej pustyni.

Warto o tym pamiętać w odniesieniu do współczesnego państwa Izrael. Choć jest ono kwitnącym symbolem innowacji technologicznych, potęgi militarnej i odporności społecznej, jest ojczyzną Żydów.

Innymi słowy, samo DNA odpowiedzialne za cuda tego kraju uniemożliwia mu uniknięcie uciążliwych rozłamów, które charakteryzowały nasz naród od niepamiętnych czasów. Możemy uznać to za dobrą lub złą wiadomość. W tym roku podczas sederu postawmy na to pierwsze.

Pesach: Długi podział i krótka pamięć

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Pesach to nie „Pascha”. Łatwo sprawdzić że to drugie jest świętem chrześcijańskim które nie ma niczego wspólnego ani z niewolą Żydów w Egipcie ani z ich ucieczką z tegoż Egiptu.
    Automatyczny przekład Googla jest z samej swojej natury antysemicki i każdy tłumacz ma obowiązek sprawdzić jakość i tendencję polityczną każdego przekładu. Szczególnie jeśli to przekład na język polski, który jest przecież nasycony antysemicką kulturą katolicką.
    „Pesach” pochodzi od korzenia P-S-H פסח, którego wiodącym znaczeniem jest „przejście”, „przekroczenie” (drogi albo bariery) a angielskie słowo „passover” jest wyjątkowo trafnym przekładam tego korzenia.
    Jasne że „Pascha” jest grecką wersją słowa „Pesach”. Bo wieczerza pesachowa i zdrada Judasza i ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa odbyły się w ramach ośmiu dni Pesach żydowskiego – święta wyjścia z Egiptu.
    Ale idź to tłumaczyć antysemitom którzy wierzą że Jezus był Palestyńczykiem sunnitą.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.