
Alan M. Dershowitz
Wielu lewicowych wykładowców uniwersyteckich… wysuwa absolutystyczne twierdzenie, że wywieranie przez rządy nacisku na uniwersytety w celu odcięcia finansowania jest zawsze zaprzeczeniem wolności akademickiej.
Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by postawić hipotezę o następującej wariacji obecnej sytuacji: są lata 50. i 60. na Głębokim Południu; dawniej segregowany uniwersytet pozwala zamaskowanym rasistom z KKK nękać czarnoskórych studentów, blokując niektórym z nich możliwość uczęszczania na zajęcia; budynki są okupowane przez Klansmenów domagających się powrotu do segregacji; uniwersytet nie robi nic, by chronić czarnoskórych studentów, powołując się na wolność akademicką i wolność słowa.
Żadne z tych rzekomych faktycznych rozróżnień nie uzasadnia rzekomo pryncypialnego sprzeciwu wobec wywierania przez administrację Trumpa presji w celu powstrzymania antyżydowskiej dyskryminacji w Columbii ze strony tych, którzy pochwalaliby wywieranie podobnej presji w celu zapobiegania dyskryminacji czarnoskórych, gejów lub innych grup faworyzowanych przez intersekcjonalność. Jest to podwójny standard bigoterii wobec Żydów, jasny i prosty.
Presja wywierana na Columbię może przynieść pozytywne rezultaty – jeśli dotrzyma ona swoich obietnic – w tym większą wolność akademicką i wolność słowa dla studentów, którzy byli ofiarami bezczynności Columbii, dopóki nie została ona zmuszona do działania przez groźbę defundacji. Byłoby to dobre posunięcie, podobnie jak federalna presja na niektóre południowe uniwersytety, które ograniczyły dyskryminację czarnoskórych w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.

Wielu lewicowych wykładowców uniwersyteckich buntuje się przeciwko groźbie administracji Trumpa dotyczącej obcięcia funduszy federalnych uniwersytetom, które tolerują antysemickie działania wobec swoich żydowskich studentów. Potępili pełniącą obowiązki prezydenta Columbii za zaakceptowanie niektórych warunków administracji dotyczących przywrócenia 400 milionów dolarów, które groziły obcięciem, i została zmuszona do rezygnacji.
Członkowie wydziału wysuwają absolutystyczne twierdzenie, że wywieranie przez rządy presji na uniwersytety w celu odcięcia finansowania jest zawsze zaprzeczeniem wolności akademickiej. Wysuwając to szerokie twierdzenie, ignorują lekcje historii i jeden standard moralności.
Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by postawić hipotezę o następującym wariancie obecnej sytuacji: są lata 50. i 60. na Głębokim Południu; dawniej segregowany uniwersytet pozwala zamaskowanym rasistom z KKK nękać czarnoskórych studentów, blokując niektórym z nich możliwość uczęszczania na zajęcia; budynki są okupowane przez Klansmenów domagających się powrotu do segregacji; uniwersytet nie robi nic, by chronić czarnoskórych studentów, powołując się na wolność akademicką i wolność słowa.
Rząd federalny grozi odcięciem funduszy federalnych, chyba że uniwersytet będzie chronił czarnoskórych studentów i zakaże używania masek na twarz w celu ukrycia tożsamości. Uniwersytet niechętnie się zgadza, obawiając się, że zostanie pozbawiony funduszy.
Liberałowie i zwolennicy praw obywatelskich przyklasnęliby groźbom rządu federalnego i podporządkowaniu się uniwersytetu. Wielu z nich robiło to w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.
Ale teraz, gdy podobne groźby i działania zostały podjęte w celu ochrony żydowskich studentów przed zamaskowanymi zwolennikami Hamasu na Uniwersytecie Columbia, wielu liberałów i obrońców praw obywatelskich narzeka na groźby rządu i uległość Columbii, zarzucając ingerencję w wolność akademicką. Skąd ta różnica?
Istnieją trzy możliwe różnice, z których żadna nie uzasadnia – choć wyjaśnia – dlaczego te lewicowe grupy reagują w tak diametralnie przeciwny sposób na podobne działania.
Pierwszym z nich jest to, że południowy przykład dotyczył ochrony czarnoskórych, podczas gdy sytuacja w Kolumbii dotyczy ochrony Żydów. Zgodnie z bigoteryjnym dogmatem „intersekcjonalności”, Żydzi są uważani za uprzywilejowanych ciemiężców, a Czarni za nieuprzywilejowanych ciemiężonych. Rozróżnienie to jest więc postrzegane jako uzasadnione. Żadna racjonalna osoba nie zaakceptowałaby tego rozumowania, ale wielu radykalnych studentów i wykładowców to robi.
Pokrewne rozróżnienie polega na tym, że protestujący i blokujący z Południa byli złym Klanem, podczas gdy protestujący i blokujący z Columbii malują się jako cnotliwi propalestyńczycy. To rozróżnienie jest również postrzegane jako uzasadnione przez intersekcjonalistów, którzy uważają wszystkich zwolenników palestynizmu za uciskanych, a wszystkich zwolenników Izraela za uciskających. To rasistowskie rozróżnienie jest również akceptowane przez wielu studentów i wykładowców.
Wreszcie, istnieje różnica między urzędnikami rządowymi, którzy grozili południowym uniwersytetom w latach 50. i 60. a obecnymi urzędnikami rządowymi, którzy grożą Columbii. Według liberałów i obrońców praw obywatelskich obecny rząd, któremu przewodniczy prezydent Donald J. Trump, nie może zrobić nic dobrego, nawet jeśli jego działania są logicznie nieodróżnialne od działań zatwierdzonych w przeszłości. Ta wariacja na temat klasycznego błęduad hominem jest powszechnie akceptowana w kręgach akademickich i lewicowych, gdy hominem jest Trump.
Żadne z tych rzekomych faktycznych rozróżnień nie uzasadnia rzekomo pryncypialnego sprzeciwu wobec wywierania przez administrację Trumpa presji w celu powstrzymania antyżydowskiej dyskryminacji w Columbii ze strony tych, którzy chwaliliby wywieranie podobnej presji w celu zapobiegania dyskryminacji czarnoskórych, gejów lub innych grup faworyzowanych przez intersekcjonalność. Jest to bigoteria o podwójnych standardach przeciwko Żydom, jasne i proste.
Muszą istnieć ograniczenia dotyczące tego, na co rząd federalny powinien próbować wpływać na kampusach uniwersyteckich. Należy szanować uzasadnioną wolność akademicką. Rząd federalny powinien być ostrożny w ingerowaniu w treść kursów, zatrudnianie wykładowców, przyjmowanie studentów i inne kwestie głównie akademickie. Jednak nawet w odniesieniu do takich kwestii akademickich istnieją odpowiednie ograniczenia wolności akademickiej uniwersytetów ubiegających się o finansowanie federalne.
Rząd jest w pełni uprawniony do warunkowania tego, co zapewnia w ramach uznaniowego finansowania podatników, tak aby fundusze te nie były wykorzystywane do celów propagandowych lub partyjnych celów politycznych, a nie do legalnych przedsięwzięć edukacyjnych. Jest to delikatny obszar, ponieważ nie ma wyraźnie obiektywnego sposobu na wyznaczenie ostrej granicy między neutralną politycznie edukacją a partyzancką propagandą. Ale jak to kiedyś ujął nieżyjący już sędzia Potter Stewart w równie zniuansowanej próbie odróżnienia ostrej pornografii od konstytucyjnie chronionej mowy:
„Nie będę dziś próbował dalej definiować rodzajów materiałów, które rozumiem jako objęte tym skrótowym opisem [ostra pornografia] ….. Ale wiem, kiedy to widzę…”.
To samo dotyczy partyzanckiej propagandy: wiemy, kiedy ją widzimy – przynajmniej w jej najbardziej ekstremalnej formie, która jest zbyt powszechna w dzisiejszych klasach i programach nauczania.
Najważniejsze jest to, że istnieje uzasadnione i zgodne z konstytucją miejsce, w którym federalna presja finansowa może być skierowana na niektóre uniwersytety w celu osiągnięcia pewnych korzystnych celów. Rząd powinien być jednak ostrożny, selektywny i ukierunkowany w swoim działaniu. Powinien operować skalpelem, a nie piłą łańcuchową, i powinien być ostrożny, aby uniknąć odcięcia pomocy finansowej dla medycznych, naukowych i innych ważnych przedsięwzięć badawczych i edukacyjnych. Jest to trudne zadanie, ale błędem jest twierdzenie – jak wielu lewicowców hipokrytycznie robi w obecnym kontekście – że wszystkie groźby obcięcia funduszy ze wszystkich uniwersytetów na wszystkie cele są kategorycznie złe.
Presja wywierana na Columbię może przynieść pozytywne rezultaty – jeśli dotrzyma ona swoich obietnic – w tym większą wolność akademicką i wolność słowa dla studentów, którzy byli ofiarami bezczynności Columbii, dopóki nie została ona zmuszona do działania przez groźbę defundacji. Byłoby to dobre posunięcie, podobnie jak federalna presja na niektóre południowe uniwersytety, które ograniczyły dyskryminację czarnoskórych w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.
Alan M. Dershowitz jest emerytowanym profesorem prawa im. Felixa Frankfurtera na Harvard Law School i autorem ostatnio wydanych książek War Against the Jews: How to End Hamas Barbarism i Get Trump : The Threat to Civil Liberties, Due Process, and Our Constitutional Rule of Law . Jest stypendystą Jack Roth Charitable Foundation w Gatestone Institute i jest także gospodarzem podcastu „The Dershow”.
Czy rząd USA ma prawo uzależniać finansowanie uniwersytetów?
Kategorie: Uncategorized

