Uncategorized

Sukces Żydów nie jest wynikiem antysemityzmu. Jest on spowodowany antysemityzmem.

Przyslal Adam Mer


Joshua Hoffman

Innymi słowy, antysemici wykreowali Żydów, których dziś się boją.

Twierdzisz, że zarządzamy bankami. Twierdzisz, że rządzimy Hollywood. Twierdzisz, że kontrolujemy media. Stwierdzasz, że mamy zbyt wiele wpływów, zbyt wiele władzy, zbyt wiele dumy.

Ale nigdy nie pytasz dlaczego.

Pozwól więc, że ci powiem.

Zakazano nam posiadania ziemi, więc nauczyliśmy się zarabiać na życie naszymi umysłami. Podczas gdy inni budowali dziedzictwo na ziemi i pańszczyźnie, my budowaliśmy nasze na nauce i studiach. Zostaliśmy kupcami, finansistami, lekarzami i filozofami – nie dlatego, że pragnęliśmy złota, ale dlatego, że ziemia nigdy nie należała do nas.

Odmówiono nam wstępu na uniwersytety, więc otworzyliśmy własne szkoły i studiowaliśmy dwa razy ciężej. Nasz nacisk na edukację nie wynikał z przywilejów, ale z wykluczenia.

W sztetlach Europy Wschodniej i gettach Europy Zachodniej Tora była naszym podręcznikiem, a talmudyczne rozumowanie stało się naszą dyscypliną. Kiedy inni wyśmiewali nas za bycie książkowymi, zamienialiśmy tę zniewagę w zbroję.

Zepchnęliście nas do gett i ograniczyliście dostęp do gildii i zawodów. Zwróciliśmy się więc ku temu, co pozostało: rozrywce, rzemiosłu, handlowi i opowiadaniu historii. W Ameryce, pozbawieni wielu „szanowanych” zawodów, wyjechaliśmy na zachód i pomogliśmy wynaleźć Hollywood – nie po to, by prać mózgi, ale by marzyć. Tworzyć magię z niczego. Opowiadać nasze historie, bo nikt inny by tego nie zrobił.

Stwierdzisz, że prowadzimy banki, ale nigdy nie prosiliśmy o tę pracę. W średniowiecznej Europie Kościół zakazał chrześcijanom pożyczania pieniędzy na procent, nazywając to grzechem – lichwą.

Ale królowie i szlachta nadal potrzebowali pożyczek, a ktoś musiał je zbierać. Zwrócili się więc do Żydów, już wcześniej uważanych za nieczystych i pogardzanych. Pobieranie podatków, udzielanie pożyczek i finanse były postrzegane jako „brudna robota”, więc komu lepiej ją powierzyć niż „brudnemu” Żydowi?

I tak staliśmy się lichwiarzami nie z ambicji, ale z przymusu. Wyciskano z nas każdą monetę, jaką mogliśmy zebrać, a potem, gdy długi rosły lub korona już nas nie potrzebowała, wyrzucano nas lub gorzej.

Nasza rola finansowa była wykorzystywana jako uzasadnienie prześladowań, pogromów i krwawych oszczerstw. A jednak przetrwaliśmy. Nauczyliśmy się. Zbudowaliśmy zrozumienie pieniądza, ponieważ nie mieliśmy innego wyboru. A wieki później odwróciliście się i powiedzieliście: „Spójrzcie, jacy oni są chciwi!”.

Twierdzicie, że ukradliśmy ziemię innym – ale zapominacie, skąd pochodzimy. Żydzi żyli w świecie arabskim i muzułmańskim przez wieki – nie jako równi, ale jako dhimmis. Obywatele drugiej kategorii. Tolerowani, a nie akceptowani. Chronieni, ale poniżani.

Musieliśmy płacić specjalne podatki, aby istnieć. Nie wolno nam było budować domów wyższych niż domy naszych muzułmańskich sąsiadów. Musieliśmy ustępować na ulicach, spuszczać wzrok i nigdy, przenigdy nie zapominać o naszym miejscu.

Czasami zostawiano nas w spokoju. Innym razem nasze synagogi były podpalane, nasze kobiety atakowane, nasze dzieci odbierane, a nasze życie wyrywane z korzeniami. A kiedy narodziło się państwo Izrael, prawie milion Żydów zostało wypędzonych lub zmuszonych do ucieczki z ziem arabskich – pozbawionych własności, obywatelstwa i godności.

Od Bagdadu po Kair, od Trypolisu po Damaszek, społeczności żydowskie, które przetrwały tysiąclecia, zniknęły niemal z dnia na dzień. Dla tych żydowskich uchodźców nie utworzono żadnej agencji ONZ. Nie zażądano globalnego „prawa powrotu”. Nie trzymaliśmy się naszej traumy jak broni; używaliśmy jej do budowania.

Wielu Żydów Mizrahi, których widzisz dziś w Izraelu, to wnuki tych, którzy stracili wszystko – ale w końcu znaleźli coś większego: dom, który będzie o nich walczył.

Twierdzisz, że jesteśmy plemienni. Ale zapominasz, że próbowaliśmy się zintegrować. Próbowaliśmy się wtopić. Zmienialiśmy imiona, prostowaliśmy loki, a nawet porzucaliśmy wiarę.

Ale bez względu na to, jak bardzo się staraliśmy, przypominaliście nam, że jesteśmy Żydami. Zwróciliśmy się więc do wewnątrz i oparliśmy się na sobie nawzajem. Zbudowaliśmy społeczności tam, gdzie byliśmy zamknięci. Synagogi tam, gdzie nie wpuszczano nas do kościołów. Szpitale, w których nie byliśmy mile widziani. Organizacje, by się bronić, gdy nikt inny tego nie robił.

Twierdzicie, że odnieśliśmy zbyt duży sukces. Ale sukces był naszym jedynym zabezpieczeniem. Kiedy nadchodziły pogromy, potrzebowaliśmy pieniędzy na ucieczkę. Kiedy parytety blokowały nasze dzieci, potrzebowaliśmy wpływów, by otworzyć drzwi. Kiedy żaden naród nie chciał nas przyjąć, zbudowaliśmy własny – Izrael – aby nigdy więcej nie polegać na łasce obcych mocarstw.

Oskarża się nas o podwójną lojalność, ale wobec czego? Wobec świata, który nas spalił, czy wobec świata, który stał z boku, gdy my płonęliśmy? Jesteśmy lojalni wobec siebie nawzajem, ponieważ historia nauczyła nas, że nikt inny nie byłby lojalny.

Nienawidzisz tego, że Izrael istnieje. Nie z powodu jego polityki. Nie z powodu ziemi. Nienawidziliście nas przed 1948 r., zanim wytyczono jedną granicę. Nienawidzicie tego, że Żydzi mają teraz władzę. Stałą armię. Rząd. Dom. Woleliście nas słabych, błąkających się, zależnych od waszej litości – lub waszego pozwolenia na życie. Izrael jest ostateczną żydowską odpowiedzią na 2000 lat bezdomności, upokorzeń i rzezi.

Nienawidzisz tego, że nie prosimy już o pozwolenie. Że nie czekamy na współczucie świata, by się bronić. Nienawidzisz tego, że budujemy, wprowadzamy innowacje, ożywiamy starożytne języki i sprawiamy, że pustynie kwitną. Nienawidzisz tego, że żydowskie samostanowienie jest prawdziwe, kwitnące i trwałe.

A oto, co przeraża was najbardziej: Izrael nie jest reakcją na Holokaust; jest polisą ubezpieczeniową na wypadek kolejnego. To miejsce, w którym „nigdy więcej” nie jest tylko sloganem; to doktryna bezpieczeństwa. To F-16, Żelazna Kopuła oraz chłopcy i dziewczęta w oliwkowej zieleni, którzy nie odejdą po cichu.

Nienawidzisz tego, że Izrael istnieje, ponieważ oznacza to, że Żydzi nie są już na twojej łasce, i nienawidzisz tego, że Izrael jest silny. Ale czego się spodziewałeś? Że ludzie, których rozproszyliście, zamknęliście w gettach i wymordowaliście, zbudują słaby kraj? Że naród zrodzony z popiołów Holokaustu będzie ślubował „nigdy więcej” – i nie miał tego na myśli?

Nienawidzisz tego, że syjonizm był najbardziej udanym projektem dekolonizacyjnym, być może w historii. Podczas gdy narody na całym świecie odrzucały obce rządy, jeden starożytny lud dokonał niemożliwego: Wróciliśmy do domu po 2000 lat wygnania. Nie po to, by podbić cudzą ziemię, ale by odzyskać własną.

W syjonizmie nigdy nie chodziło o imperializm; chodziło o zakończenie najdłuższej kolonizacji w historii, wysiedlenia Żydów z ich rdzennej ojczyzny. Jesteśmy rdzennymi mieszkańcami Ziemi Izraela. Tam narodził się nasz język. Tam chodzili nasi prorocy. Nasi przodkowie modlili się w Jerozolimie, a nie w Paryżu czy Warszawie.

Nie „skolonizowaliśmy” tej ziemi; my ją ożywiliśmy. Zbudowaliśmy państwo nie na podboju, ale na powrocie. I zrobiliśmy to, będąc otoczeni przez wrogów, obłożeni embargiem przez świat i opłakując miliony pomordowanych.

Świętujecie dekolonizację – dopóki nie zrobi tego Żyd. Chcecie, żeby wszyscy ludzie powstali – z wyjątkiem nas.

A potem nadszedł 7 października. Ponownie pokazaliście nam, dlaczego potrzebujemy Izraela. Pokazaliście nam, co się dzieje, gdy Żydzi są bezbronni. Co się dzieje, gdy opuszczamy gardę. Co się dzieje, gdy wierzymy, że nienawiść ma datę ważności.

7 października spadła maska. Hamas nie atakował żołnierzy. Ich celem były dzieci. Babcie. Gości festiwali. Aktywistów pokojowych. Ocalałych z Holokaustu.

Gwałcili, okaleczali, palili i transmitowali to na cały świat. Podczas gdy my szukaliśmy naszych porwanych dzieci i grzebaliśmy naszych zmarłych, świat zebrał się, by skandować, nie przeciwko terrorowi – ale przeciwko nam.

Trzymaliście znaki, które głosiły: „Za wszelką cenę”. Usprawiedliwialiście rzeź słowami takimi jak „opór”. Zamieniliście nasz smutek w swoje święto.

7 października był nie tylko masakrą; to było objawienie. Przypomniał nam, że żadna ilość asymilacji, żaden poziom sukcesu, żadne nagrody Nobla, żadne traktaty pokojowe i żadne hashtagi nie ochronią nas, jeśli sami nie będziemy w stanie się ochronić.

Żyjemy teraz w świecie po 7 października. Świecie, w którym Żydzi skończyli przepraszać. Skończyli szukać twojej aprobaty. Skończyliśmy wierzyć, że jeśli tylko lepiej się wytłumaczymy, przestaniecie nas nienawidzić.

Teraz bez wątpienia wiemy, że pamięć świata jest krótka, ale nasza długa.

Jesteśmy ludźmi, którzy noszą w sobie zarówno traumę, jak i wytrwałość. Jesteśmy dziećmi uchodźców, którzy stali się wojownikami. Potomkami ocalałych z Holokaustu, którzy stali się budowniczymi państw. Wnukami wygnańców, którzy wrócili do domu.

Próbowaliście nas zniszczyć 7 października. Zamiast tego przypomnieliście nam, kim jesteśmy.

Oto ironia, której nie chcecie dostrzec: To wasza nienawiść uczyniła nas takimi. Zmusiliście nas do opuszczenia waszych zawodów, więc opanowaliśmy te, których nie chcieliście. Zamknęliście nas w swoich elitarnych instytucjach, więc zbudowaliśmy lepsze. Odizolowaliście nas, więc zbudowaliśmy własne sieci. Nazywaliście nas słabymi, więc staliśmy się silni. Chcieliście, abyśmy byli biedni i bezsilni – a próbując nas tam utrzymać, daliście nam wszelkie powody do powstania.

Antysemityzm nie powstrzymał żydowskiego sukcesu. On go spowodował. Chcieliście nas wyrzucić ze swojego świata. Zbudowaliśmy nowy. A teraz narzekacie, że kwitnie.

Więc tak, jesteśmy dumni. Tak, odnieśliśmy sukces. Tak, jesteśmy wpływowi. Ale nic z tego nie przyszło łatwo. Każdy żydowski triumf stoi na szczycie wieków wygnania, kozłów ofiarnych, ludobójstwa i odporności. Staliśmy się silni, ponieważ nie dałeś nam innego wyboru.

Uczyniliście z nas ludzi, których teraz nienawidzicie.

I nie jest nam przykro.

Sukces Żydów nie jest wynikiem antysemityzmu. Jest on spowodowany antysemityzmem.

Kategorie: Uncategorized

9 odpowiedzi »

  1. @Adam J.

    ”Bo artykul jest faktycznie bardzo madry”

    Artykuł jest akurat tak mądry, jak mądry jest dżentelmen, któremu właśnie odpowiadam.

  2. ”zajrzyj do słownika. … A twoja pogarda–”

    Z panią Ewą Korulską nie byłem uwikłany w żaden spór, nie wypowiadałem się w ogóle na temat Jej osoby. Moja opinia dotyczyła wyłącznie artykułu oraz tegoż artykułu autora.

    A odpowiedź – jak widać powyżej.

    Troszkę szkoda, że każda próba nawiązania normalnej rozmowy czy wszczęcia dyskusji, na każdy temat – wywołuje właśnie taką reakcję. Jak sztamajzą w zęby.

  3. @Tomcio, pomyliłeś dumę z pycha. Jesli nie widzisz różnicy to zajrzyj do słownika.
    A twoja pogarda dla autora artykułu jest właśnie dowodem pychy. Jak się pycha ma do mądrości to sam zdefiniowałeś.
    Na tym kończę tę wymianę gdyż nie mam czasu na jałowe slowne potyczki.

  4. @Ewa Korulska

    ”Doskonały artykuł, pełen mądrości i dumy.”

    Jedno wyklucza drugie, z definicji. Oksymoron. Ten, kto jest mądry, raczej się nie puszy. Ten, kto się puszy, nie jest mądry. Określenie ”oksymoron” pasuje także do autora artykułu, tylko wtedy należy z w/w określenia usunąć dwie pierwsze sylaby.

  5. Doskonały artykuł, pełen mądrości i dumy.
    Takich potrzebujemy na tym forum. Szczególnie teraz.

  6. #TP
    Normalnie piszesz madrze i wykazujesz niezle wiadomosci ogolne. Ale tym razem twoj komentarz brzmi, jakby byl napisany pod wplywem pojedynczych slow z tytulu, do ktorych sie „przyczepiasz”. Proponuje, zebys ten artykul przeczytal DO KONCA i zastanowil sie nad jego wymowa. Bo artykul jest faktycznie bardzo madry z dobrym zakonczeniem.

  7. Czy dostępny jest ten tekst w języku angielskim? A może nawet jest po szwedzku?

  8. ”…Antysemityzm nie powstrzymał żydowskiego sukcesu. On go spowodował…”
    ”…odnieśliśmy sukces….”

    Najgorsze nieszczęście to uwierzyć we własną, niespecjalnie mądrą propagandę.
    Jaki u diabła ”sukces”?

    Drugi rok z rzędu trwa zabawa z grupą terrorystów i końca nie widać?

    Dopuszczono do masowego mordowania Żydów-cywilów na pograniczu Gazy – i nikt nie ponosi odpowiedzialności za zamęczonych na śmierć ludzi, za zgwałcone dziewczyny, za wymordowane dzieci?

    Banda bosonogich dzikusów z jakiegoś Jemenu raz po raz odpala rakiety balistyczne – i nawet z tymi dzikusami nikt nie potrafi sobie poradzić?

    Iran lada moment dopracuje się broni jądrowej – i jedyna obrona to arcymądre artykuły o ”sukcesie”?

    Marnie to wygląda. Do złudzenia przypomina polską propagandę z roku dajmy na to 1938-go. Wtedy z wielkim zadęciem wydano książkę ”Polska jest mocarstwem”.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.