Uncategorized

Akt kapitulacji Trzeciej Rzeszy powstał na kolanie. Napisał go błyskawicznie brytyjski aktor i reżyser

Bartosz T. Wieliński

Generał Alfred Jodl (stoi) podczas podpisania kapitulacji w kwaterze Naczelnego Alianckiego Dowództwa Sił Ekspedycyjnych w Reims, 8 maja 1945 roku. Po prawej siedzi admirał Hans-George von Friedburg, głównodowodzący niemiecką flotą, z lewej tłumacz, major Wilhelm Oxenius

Generał Alfred Jodl (stoi) podczas podpisania kapitulacji w kwaterze Naczelnego Alianckiego Dowództwa Sił Ekspedycyjnych w Reims, 8 maja 1945 roku. Po prawej siedzi admirał Hans-George von Friedburg, głównodowodzący niemiecką flotą, z lewej tłumacz, major Wilhelm Oxenius (Fot. Bettmann Archive / Getty Images)

Gdy Niemcy przeciągali negocjacje, gen. Eisenhower zagroził, że nie przepuści za swoje linie żadnego cywila i będzie strzelał do oddziałów, które będą chciały się poddać.

– Co Niemcy mają w zasadzie podpisać? – amerykańscy generałowie patrzyli na siebie skonsternowani, gdy 4 maja 1945 r. do Reims dotarły wieści od marszałka polnego Bernarda Montgomerego; stacjonował pod Lüneburgiem, mieście w głębi Niemiec, między Hamburgiem a Hanowerem. Tego dnia o godz. 18 brytyjski dowódca przyjął kapitulację Wehrmachtu w północnych Niemczech oraz okupowanych od prawie pięciu lat Danii i Holandii. Z jego kwatery niemiecka delegacja miała wyruszyć do położonego 630 km na zachód Reims, by rozmawiać o kapitulacji na innych odcinkach frontu na Zachodzie.

To położone na wschód od Paryża miasto jest ważne w historii Francji, w tamtejszej katedrze Notre Dame koronowano prawie wszystkich jej królów. W lutym 1945 r., gdy stało się jasne, że niemiecka ofensywa w Ardenach spaliła na panewce i upadek III Rzeszy jest kwestią czasu, przeniesiono tam kwaterę SHAEF, czyli Naczelnego Alianckiego Dowództwa Sił Ekspedycyjnych.

Stojący na jego czele generał Dwight D. Eisenhower dowodził dziewięcioma armiami, które od lądowania w Normandii 6 czerwca 1944 r. wypierały Niemców z okupowanej Francji i krajów Beneluksu. W styczniu 1945 r. wkroczyły na teren Rzeszy, w marcu udało im się sforsować Ren. Kwatera Eisenhowera mieściła się w zbudowanym z klinkierowej cegły kompleksie liceum technicznego i handlowego dla chłopców. Miejsce to wyglądem przypominało koszary.

Przez znajdującą się w ścianie bramę przechodziło się na dziedziniec otoczony ze wszystkich stron przysadzistymi budynkami, których fasady zdobiły trzy rzędy równiutkich okien. Dzięki temu na zewnątrz nikt nie wiedział, co się dzieje wewnątrz, a to, kto wchodził do środka z ulicy, podlegało ścisłej kontroli. Kompleks stał na uboczu, przy dworcu kolejowym i – w przeciwieństwie do poprzedniej kwatery w pałacu Wersalu – nie rzucał się w oczy. Tym bardziej że szkoła normalnie działała. Uczniów przeniesiono jedynie do tylnej części zabudowań. Wojskowi zamieszkali w pokojach internatu, korzystali ze szkolnej kuchni, a na „war room”, czyli salę odprawy i planowania operacji, zaadaptowali spore pomieszczenie, w którym nauczyciele egzaminowali swoich uczniów.

Jednym słowem alianccy generałowie żyli w Reims we względnym komforcie i byli bezpieczni. Chroniła ich jedynie niewielka grupa żandarmów i oddział obrony przeciwlotniczej.

W kwietniu, gdy Armia Czerwona, sforsowawszy Odrę, stanęła na przedmieściach Berlina, alianci rozbili niemiecką obronę w Zagłębiu Ruhry, a następnie zajęli zachodnie i północne Niemcy. Na południu Amerykanie i Francuzi gnali w kierunku Alp. Gen. Eisenhower był przekonany, że Hitler wyjedzie z Berlina i będzie się bronić z ostatnimi wiernymi oddziałami w trudno dostępnym górskim terenie. Taki plan miała niemiecka generalicja, Hitler jednak odmówił opuszczenia Berlina. 30 kwietnia, gdy sowieccy żołnierze podchodzili pod bunkier przy Kancelarii Rzeszy, popełnił w nim samobójstwo. W testamencie na następcę wyznaczył dotychczasowego dowódcę Kriegsmarine, wielkiego admirała Karla Dönitza, który z Berlina ewakuował się do Flensburga, portowego miasta u nasady Półwyspu Jutlandzkiego.

Dönitz powołał nowy rząd Rzeszy i zamierzał uratować Niemcy, doprowadzając do ustania walk na froncie zachodnim. W ten sposób chciał zyskać czas dla żołnierzy i cywilów, by mogli uciec przed nadciągającymi od wschodu Sowietami. W otoczeniu wielkiego admirała pojawiały się też głosy, że Niemcy, zawierając zawieszenie broni z Brytyjczykami i Amerykanami, mogliby kontynuować walkę z Armią Czerwoną albo walczyć z Sowietami wspólnie z ich dotychczasowymi sojusznikami.

Poddajcie się albo zginiecie

– Co to za jedni? Czego chcą? – wyszczekał marszałek Montgomery na widok mężczyzn w mundurach Kriegsmarine i Wehrmachtu, których rankiem 3 maja brytyjscy żołnierze przyprowadzili na szczyt wzgórza Timeloberg, gdzie kwaterował w przyczepie.

Świadkowie tego zdarzenia wspominają, że brytyjski dowódca potraktował Niemców, jakby byli komiwojażerami. Najważniejszy z parlamentariuszy, w skórzanym płaszczu z dystynkcjami admirała, wyjął kartkę papieru i zaczął czytać po angielsku. Tłumaczenie propozycji kapitulacji nie szło mu najlepiej, więc po chwili przeszedł na niemiecki i kazał tłumaczyć tekst towarzyszącemu mu majorowi. 

Dönitz nie chciał negocjować z Montgomerym osobiście, bo uważał się za głowę państwa. Na rozmowy wysłał delegację ze swoim zastępcą w Kriegsmarine, admirałem Hansem-Georgiem von Friedeburgiem, z propozycją poddania armii Wisła, która wówczas resztkami sił broniła się przed Sowietami na północny zachód od Berlina. Propozycję Montgomery odrzucił. Zażądał za to kapitulacji niemieckich wojsk, które pozostawały w styczności z dowodzoną przez niego 21. Grupą Armii, w skład której wchodziły jednostki brytyjskie, kanadyjskie i polskie.

Brytyjczyk zdawał sobie sprawę z tego, że alianci — w tym jego rząd — wykluczali jakiekolwiek kompromisy w sprawie całkowitej kapitulacji Trzeciej Rzeszy. Z drugiej strony poddanie się Niemców stojących przed dowodzonymi przez niego brytyjską i kanadyjską armią umożliwiłoby dotarcie do Lubeki, zanim dotrą tam Sowieci. To posunięcie powstrzymałoby Armię Czerwoną przed wdarciem się na Półwysep Jutlandzki. Brytyjczycy w przeciwieństwie do Amerykanów nie mieli złudzeń i zdawali sobie sprawę z tego, że teren, na którym stanie noga sowieckiego żołnierza, będzie stracony. Von Friedeburg, który podczas negocjacji z trudem trzymał fason, nie miał pełnomocnictw, by omawiać ten temat. Wraz z adiutantem wrócił do Flensburga naradzić się z Dönitzem. Montgomery zakazał zaś lotnictwu atakować Niemców na lądzie. Bał się, że któryś z pilotów weźmie na cel samochód, którym poruszał się niemiecki admirał.

Kolejny rozkaz lotnictwu Montgomery wydał dzień później, gdy Friedeburg wrócił z pełnomocnictwami. Gdy Niemcy otoczeni przez dziennikarzy siedzieli już w namiocie rozbitym na wzgórzu Timeloberg, zapytał, czy podpisują kapitulację. Wówczas rozległ się warkot kilkunastu silników lotniczych. Nad Timeloberg przeleciała eskadra brytyjskich bombowców. Demonstracja siły uzupełniała ultimatum, które wcześniej przedstawił Niemcom brytyjski dowódca.

– Jeśli się nie poddacie, to będę kontynuował z wami wojnę, co sprawi mi przyjemność. Ale wtedy wszyscy wasi żołnierze i cywile mogą zginąć – powiedział Montgomery. Niemcy podpisali liczący siedem zdań dokument. Działania wojenne w północnych Niemczech miały zostać wstrzymane 5 maja o 8 rano czasu londyńskiego.

Trzeba akt kapitulacji napisac na nowo

Dönitz podobny manewr zamierzał zastosować wobec Eisenhowera i wysłał Friedeburga na rozmowy również do Reims. Dla alianckich wojskowych było jasne, że kapitulacja to akt prawny i dokument, który ma podpisać niemiecki admirał, musi zostać odpowiednio przygotowany. 5 maja 1945 r. Eisenhower nie dysponował projektem aktu kapitulacji, choć prace nad nim trwały już prawie dwa lata.

Gen. Dwight Eisenhower pokazuje pióra przygotowane dla niemieckiej delegacji, którymi podpisali kapitulację. Pierwszy z lewej radziecki generał Iwan Susloparow, który wziął udział w uroczystości bez zgody Stalina. Z papierosem w dłoni gen. Walter Bedell Smith, który przyjmował w Reims kapitulację

Gen. Dwight Eisenhower pokazuje pióra przygotowane dla niemieckiej delegacji, którymi podpisali kapitulację. Pierwszy z lewej radziecki generał Iwan Susloparow, który wziął udział w uroczystości bez zgody Stalina. Z papierosem w dłoni gen. Walter Bedell Smith, który przyjmował w Reims kapitulacjęFot. US Army Signal Corps/Interim Archives/Getty Images

Po konferencji moskiewskiej jesienią 1943 r., na której zapadła decyzja o walce z Niemcami aż do ich bezwarunkowej kapitulacji, sporządzenie planów na przyszłość powierzono specjalnie powołanej Europejskiej Komisji Doradczej. W jej skład wchodzili przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR, którzy spotykali się w Lancaster House, eleganckim pałacyku w zachodnim Londynie. Komisja, która zebrała się 117 razy, podzieliła Niemcy i Austrię na trzy strefy okupacyjne (w 1945 r. z amerykańskich i brytyjskich stref wykroiła terytorium, które mieli przejąć pod kuratelę Francuzi), podzieliła też na sektory okupacyjne Berlin i Wiedeń. Projekt dokumentu, który miał usankcjonować kapitulację Trzeciej Rzeszy, był gotowy już pod koniec 1944 r.

Akt kapitulacji liczył 14 rozbudowanych artykułów, w których wyszczególniono nawet takie kwestie jak: zwolnienie jeńców, wyłączenie niemieckich radiostacji, przekazanie pod kontrolę aliantów przemysłu i siły roboczej. Ale ponieważ do prac komisji w końcu dopuszczono Francuzów, szczegóły musiały zostać także zaakceptowane przez przedstawicieli urzędującego w Paryżu Rządu Tymczasowego. Z tym że zgodnie z postanowieniami konferencji Wielkiej Trójki w Jałcie w lutym 1945 r. zwycięzcy mieli też po kapitulacji zadecydować o ewentualnym podziale Niemiec. Francuzów do Jałty nikt nie zapraszał, a dopisanej do projektu aktu kapitulacji klauzuli o podziale Niemiec na części z nimi nie uzgadniał.

Dlatego Paryż – bojąc się, że decyzje zapadną bez udziału Francji – dokument oprotestował. Zresztą do Reims tekst przysłano z pominięciem drogi służbowej, warunki kapitulacji Niemiec powinni oficjalnie przysłać Eisenhowerowi Połączeni Szefowie Sztabów, wspólny amerykańsko-brytyjski organ, który formalnie sprawował dowództwo nad siłami zbrojnymi obydwu krajów. A w Reims była tylko nieoficjalna kopia. W końcu dokument zakładał kapitulację niemieckich sił zbrojnych i państwa, co potwierdzić mieli wojskowi i przedstawiciele rządu Rzeszy. A po samobójstwie Hitlera nie było uznawanego przez aliantów niemieckiego rządu. Dönitz był traktowany jako wojskowy, a nie jako prezydent. Jego władza zresztą ograniczała się w zasadzie do Flensburga i okolic.

– Pan ma chyba najszerszą wiedzę w tej sprawie – tymi słowami generał Harold Bull, szef wydziału operacyjnego SHAEF i trzecia w hierarchii osoba w Reims, powitał w swoim gabinecie brytyjskiego podpułkownika Johna Counsella, który brał udział w pracach nad dokumentem o kapitulacji. Po krótkiej rozmowie stało się jasne, że dokument trzeba napisać na nowo. I to błyskawicznie. Counsell, absolwent Oksfordu w cywilu, był aktorem, reżyserem i kierownikiem teatru w Windsdorze. Praca z tekstem była dla niego chlebem powszednim – w SHAEF był ghostwriterem Eisenhowera, pisał dla niego komunikaty. Z racji zawodu potrafił świetnie improwizować.

Po kilku nieudanych próbach napisania tekstu kapitulacji od zera w desperacji przypomniał sobie artykuł dziennika amerykańskiej armii „Stars and Stripes” z 2 maja, w którym zamieszczono zwięzły tekst dokumentu o kapitulacji Niemców w północnych Włoszech.

Wzorzec z Caserty pod Neapolem

Z tym wydarzeniem Dönitz i jego rząd nie mieli nic wspólnego. Negocjacje z Amerykanami prowadził SS-Obergruppenführer Karl Wolff, najwyższy dowódca SS i policji w okupowanych północnych Włoszech i zbrodniarz wojenny mający na sumieniu kilkadziesiąt tysięcy Żydów zamordowanych w Treblince. Rozmowy z rezydentem amerykańskiego wywiadu Allanem Dullesem (późniejszy dyrektor CIA) od lutego 1945 r. toczyły się w Szwajcarii z pomocą tamtejszych służb specjalnych. Hitler nie miał o nich pojęcia, ciągle liczył na cud, który powstrzyma zbliżających się od wschodu i zachodu przeciwników.

Wolff oferował Amerykanom poddanie się broniących się w północnych Włoszech jednostek Wehrmachtu, ale domagał się zgody na przerzucenie ich do Austrii, by mogły stawić czoła nacierającej na Wiedeń Armii Czerwonej. Plan okazał się mrzonką, a sytuacja pozbawionego wsparcia z Niemiec Wehrmachtu w północnych Włoszech stawała się beznadziejna. Amerykanom zaś zależało na czasie, bo w siłę rosła komunistyczna partyzantka.

Problemem byli jednak Sowieci, którzy chcieli uczestniczyć w negocjacjach, bojąc się, że zachodni alianci podpiszą z Rzeszą osobne zawieszenie broni, a walki na wschodzie będą trwały. Stalin wysyłał w tej sprawie gniewne listy do prezydenta USA Franklina D. Roosevelta.

Przywódca SS Heinrich Himmler wiedział, że Wolff rozmawia z Amerykanami, ale nie znał szczegółów. Sam próbował zorganizować takie rozmowy za pośrednictwem szwedzkiego arystokraty Folke’a Bernadotte’a, z którym wcześniej wynegocjował zwolnienie ok. 20 tys. więźniów z obozów koncentracyjnych i ich przewóz do Szwecji. Przesłaną przez Szwedów poufną propozycję rozmów i kapitulacji na froncie Eisenhower odrzucił publicznie, demaskując plan Himmlera. Hitler próby negocjacji uznał za zdradę, pozbawił szefa SS wszystkich funkcji, kazał go aresztować i stracić.

Tymczasem Wolffowi i Dullesowi udało się osiągnąć porozumienie. Do podpisania formalnej kapitulacji doszło 29 kwietnia, w przeddzień samobójstwa Hitlera, w pałacu królewskim w Casercie pod Neapolem, gdzie mieściła się kwatera główna dowodzącego wojskami aliantów we Włoszech brytyjskiego generała Harolda Alexandra. Postanowienie wchodziło w życie 2 maja.

Counsell czytał artykuł w „Stars and Stripes”, nie znał jednak trzech podpisanych w Casercie obszernych załączników precyzujących, co ma się stać po kapitulacji z niemieckimi siłami zbrojnymi, lotnictwem oraz marynarką wojenną i flotą handlową. Wojsko dostało np. zakaz niszczenia sprzętu i dokumentów, okręty na Morzu Śródziemnym miały wrócić do baz. Brytyjski podpułkownik, pisząc swój dokument, takimi szczegółami nie zaprzątał sobie głowy. Akt kapitulacji całego Wehrmachtu liczył zaledwie pięć zdań, o jedno zdanie mniej niż dokument podpisany przez Niemców we Włoszech i trzy zdania mniej niż dokument, który podpisano w kwaterze Montgomerego. Teraz tylko trzeba było przekonać do tego Niemców – a ponieważ kapitulacja miała dotyczyć całej armii Trzeciej Rzeszy – także Sowietów.

Kapitulacja Trzeciej Rzeszy. Admirał Dönitz wysyła generała Jodla

Friedeburg do Reims poleciał 5 maja brytyjskim samolotem transportowym. Maszyna z powodu niepogody nie wylądowała jednak na pobliskim lotnisku, tylko w Brukseli. Admirał Kriegsmarine musiał tłuc się do francuskiego miasta ponad 230 km, próg szkoły, w której kwaterował Eisenhower i jego sztab, przekroczył po godz. 17. Nie powitano go z żadnymi wojskowymi honorami. Po wejściu do budynku bezceremonialnie udał się do toalety, by przyszyć do koszuli świeży kołnierzyk.

Eisenhower wydelegował do rozmów z niemiecką delegacją gen. Smitha, który przygotował podrasowaną mapę sytuacji w Europie, na której oprócz walczących związków taktycznych zaznaczono kierunki natarcia dwóch nieistniejących alianckich armii. – Najwyraźniej nie zdaje pan sobie sprawy z tego, jak bardzo beznadziejna jest sytuacja Niemiec – powiedział Friedburgowi. I zażądał natychmiastowej kapitulacji na wszystkich frontach. Friedeburg odparł, że przyjechał rozmawiać jedynie o kapitulacji na zachodzie, a na prowadzenie rozmów o froncie wschodnim nie miał upoważnienia od admirała Dönitza. Amerykanie pozwolili mu napisać do zwierzchnika wiadomość z prośbą o dodatkowe pełnomocnictwa, którą natychmiast przesłano radiem do Flensburga. Friedeburg, przekazując kartkę z tekstem, miał łzy w oczach. Była już noc, Niemców umieszczono w kwaterze w centrum Reims.

Rano okazało się, że Dönitz na rozmowy w alianckiej kwaterze głównej wysyła generała pułkownika Alfreda Jodla, szefa sztabu Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu. W Reims przywitano go równie bezceremonialnie, jak i Friedenburga. A gdy okazało się, że on też próbuje grać na zwłokę i nie chce podpisać całkowitej kapitulacji, wściekły Eisenhower kazał zagrozić mu, że alianci nie przepuszczą za swoje linie żadnego niemieckiego cywila i będą strzelać do oddziałów, które będą chciały się poddać.

Jodl przekazał informację Dönitzowi, który zwołał swój marionetkowy rząd i oświadczył z oburzeniem, że to, czym grożą Amerykanie, stanowi złamanie konwencji genewskiej. Ostatecznie ugiął się pod szantażem Eisenhowera i Jodl dostał zgodę, by podpisać przedstawiony przez Amerykanów dokument.

– Poniesiecie osobistą odpowiedzialność, jeśli warunki kapitulacji zostaną w jakikolwiek sposób złamane – w taki sposób Eisenhower zagroził Jodlowi, Friedenburgowi i towarzyszącemu im adiutantowi Jodla majorowi Wilhemowi Oxeniusowi. Rozmowa odbyła się w jednym z pomieszczeń szkoły w Reims, w której funkcjonowała SHAEF. Niemców zaprowadzono tam prosto z sali odpraw, gdzie 7 maja 1945 r. przed godz. 3 nad ranem podpisali kapitulację.

Kapitulacja Trzeciej Rzeszy. Stalin też chce ceremonii

Kapitulację zorganizowano jak medialną ceremonię. Do sali najpierw wpuszczono dziennikarzy, potem o godz. 2.30 weszli do niej alianccy oficerowie, potem generalicja. Wśród obecnych nie było Eisenhowera, który nie chciał pokazywać się publicznie z Niemcami, podpisanie kapitulacji scedował na swojego szefa sztabu gen. Waltera Bedella Smitha. Wielką Brytanię reprezentował gen. Frederick E. Morgan, Francję – gen. François Sevez, a Związek Radziecki – generał Iwan Susłoparow, przedstawiciel ZSRR przy SHAEF. Zdecydował się wziąć udział w podpisaniu kapitulacji, mimo że nie dostał w tej sprawie żadnej odpowiedzi z Moskwy.

Następnie na salę wprowadzono Niemców, którzy zasalutowali, ale ich gest kolejny raz został przez aliantów zignorowany. Podpisawszy dokumenty, Jodl wygłosił oświadczenie, że Niemcy zdają się na łaskę zwycięzców i że ma nadzieję na dobre traktowanie. Słowa przyjęto w milczeniu. A potem trzech oficerów zaprowadzono do pomieszczenia przed oblicze Eisenhowera. Żadnej rozmowy nie było. Amerykanin krótko pouczył Niemców o odpowiedzialności, powiedział: „To wszystko”, po czym kazał im odejść.

O 8 rano nadeszła wiadomość z Moskwy. Stalin zabronił Susłoparowowi podpisywać czegokolwiek, a po kilku godzinach jego przełożeni kazali mu wracać do ZSRR. Generał blady jak ściana opuścił Reims. Sowieci znowu zarzucali Amerykanom, że próbują zawrzeć separatystyczny pokój. Stalin domagał się też własnej ceremonii, podpisania kapitulacji w Berlinie, przy której miał być obecny marszałek Gieorgij Żukow, a nie nikomu nieznany generał Susłoparow.

Feldmarszałek Wilhelm Keitel podpisuje drugą kapitulację w Berlinie, przed marszałkiem Gieorgijem Żukowem

Feldmarszałek Wilhelm Keitel podpisuje drugą kapitulację w Berlinie, przed marszałkiem Gieorgijem ŻukowemFot. U.S. Army Lt. Moore ,National Archives and Records Administration

Jeszcze tego samego dnia gen. Jodla przewieziono do Karlshorst pod Berlinem, gdzie w dawnych koszarach saperów mieściła się kwatera główna sowieckiego dowództwa. Tam Jodlowi oraz naczelnemu dowódcy Wehrmachtu feldmarszałkowi Wilhelmowi Keitlowi pokazano tekst kapitulacji, którą dzień później, 9 maja, podpisali przed Sowietami. Różnił się od tego z Reims – dodano do niego m.in. kwestię rozbrojenia jednostek. Po ceremonii Niemcy wrócili do Flensburga.

Keitel został aresztowany przez aliantów 13 maja, Jodl wraz z Dönitzem i innymi członkami jego rządu 10 dni później. Wszyscy odpowiedzieli przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Dönitz za zbrodnie Kriegsmarine został skazany na 10 lat więzienia, Keitel i Jodl zostali powieszeni. Friedeburg jeszcze w maju, by uniknąć aresztowania, popełnił samobójstwo. 

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. „Brytyjczycy w przeciwieństwie do Amerykanów nie mieli złudzeń i zdawali sobie sprawę z tego, że teren, na którym stanie noga sowieckiego żołnierza, będzie stracony. ”

    Lipa. Ściema. Fałsz.

    Kontrprzykład: Austria, z której wszystkie wojska radzieckie wycofały się w roku 1955-tym. Sowieciarze wycofali się z Austrii, nigdy jakoś tej Austrii więcej się nie czepiali. Może dlatego, że Austriacy pozostali neutralni? Może dlatego, że nauczeni wielkim laniem Austriacy nie żądali Krymu, Donbasu ani nawet Kronsztadu i Władywostoka?

    Tak czy siak – sowieciarze się wynieśli, ich strefa okupacyjna przestała istnieć. Co zaś chodziło po głowie Brytyjczykom pod koniec Drugiej Wojny Światowej? O tym można sobie poczytać w linku poniżej:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Unthinkable

    Ambitne plany upadły, bo rączki były za krótkie.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.