Uncategorized

Wojna w tunelach.

Izraelskie siły zbrojne niszczą podziemne imperium Hamasu

Dzięki ulepszonym służbom wywiadowczym i zaawansowanym dronom izraelskie siły zbrojne przedostają się do głównych arterii sieci tuneli Hamasu. Korespondent Israel Hayom dołączył do sił 7. Brygady w Khan Younis, aby dowiedzieć się, jak zmieniła się doktryna i co sprawiło, że walka pod ziemią stała się bardziej skuteczna.

autor: Neta Bar

Chmury pyłu wzbijane przez siły izraelskie działające w Strefie Gazy są widoczne z daleka, głęboko na terytorium wroga. Drobny piasek z Gazy, niczym proszek, pokrywa wszystko: żołnierzy, sprzęt, schrony. To prawie jak pieczątka wizowa uprawniająca do wjazdu do Strefy Gazy. To pierwsza wycieczka prasowa do Gazy od czasu rozpoczęcia operacji „Rydwany Gedeona”, wielkiej operacji wojskowej IDF ogłoszonej z wielką pompą w połowie maja. Dominuje uczucie déjà vu.

Przed nami rozciągają się fale zniszczenia, wyboiste drogi wyrzeźbione w ruinach, rzędy spalonych i zburzonych domów, przerywane sporadycznie niewielkimi podwórkami, które jakimś cudem przetrwały wojnę, z kilkoma drzewami i samotną kurą. Podobnie jak podczas poprzednich wizyt, widok za oknem pojazdu opancerzonego ukazuje całkowitą dewastację, bez śladu nieuchwytnego wroga, który zamienił Khan Younis w swoją fortecę. Jesteśmy w zamkniętym transporterze opancerzonym Namer, w przeciwieństwie do otwartych jeepów z poprzednich wycieczek, co świadczy o zagrożeniu ze strony uzbrojonych w materiały wybuchowe stref walk Hamasu, nowego sposobu działania tej grupy terrorystycznej.

Po 50 minutach jazdy, świadczącej o tym, jak głęboko siły IDF działają w Strefie Gazy, wysiadamy bezpośrednio na umocnionej pozycji IDF. Tam spotykamy pułkownika S., dowódcę 7. Brygady Pancernej, który rozpoczyna wycieczkę od najważniejszej informacji:

„Dzisiaj mamy znacznie większe możliwości zniszczenia systemu tuneli Hamasu w Khan Younis niż podczas poprzednich operacji” – stwierdza. „Dzięki różnym źródłom wywiadowczym oraz danym zebranym i przeanalizowanym podczas wcześniejszych operacji, dysponujemy obecnie możliwościami, których wcześniej nie mieliśmy. Udało nam się zlikwidować wielu terrorystów w tunelach i potwierdzić to. Wielu innych nadal się tam ukrywa, ale ich też dopadniemy”.

Ataki na tunele Hamasu od dawna stanowią jedno z najtrudniejszych wyzwań militarnych dla izraelskich sił zbrojnych w walce z tą organizacją w Strefie Gazy. Terroryści z Hamasu wykorzystują rozległą sieć tuneli, zbudowaną przed wojną, do ukrywania się, przechowywania broni i przemieszczania się niezauważenie, czasem nawet między miastami. Pod koniec kwietnia izraelskie media poinformowały, że pomimo intensywnych walk i rozległych zniszczeń infrastruktury zniszczono jedynie 25% tuneli Hamasu. Co gorsza, Hamas systematycznie naprawia zniszczone tunele i buduje nowe.

„W przeszłości musieliśmy przechodzić od szybu do szybu, próbując zniszczyć każdy z nich, aby uniemożliwić korzystanie z tuneli” – wyjaśnia dowódca brygady, opisując zmianę taktyki, którą umożliwiło udoskonalenie wywiadu.

Obok pułkownika S. stoi podpułkownik D., dowódca 77. batalionu, którego żołnierze kontrolują sektor, który odwiedzamy. „Torowaliśmy drogę atakiem na poziomie brygady i zdobyliśmy znaczną część terytorium na północ od Khan Younis, gdzie się teraz znajdujesz” – wyjaśnia.

„Celem było umożliwienie innym siłom działania w głębi terenu i odebranie Hamasowi strategicznych podziemnych zasobów.

Przez ostatnie trzy tygodnie umacnialiśmy kontrolę, aby uniemożliwić siłom wroga ponowne wkroczenie na ten obszar. Wiele rzeczy, których nie wiedzieliśmy podczas poprzedniej operacji, teraz wiemy bardzo dobrze. Przybyliśmy tu skoncentrowani i zdeterminowani i w bardzo krótkim czasie osiągnęliśmy znaczące sukcesy” – stwierdza, nawiązując między innymi do uderzeń na kluczowe elementy systemu tuneli Hamasu.

Oczy w niebie

W jednym z budynków na umocnionym posterunku wchodzimy po zniszczonych schodach do zaskakująco dobrze wyposażonego dużego salonu, który obecnie służy jako centrum dowodzenia batalionu. Wśród różnych tajnych działań trzy żołnierki z jednostki zewnętrznej, operatorzy dronów, siedzą wśród dziesiątek żołnierzy, skanując na dużym ekranie zdjęcia lotnicze okolicy. Jedna z nich obecnie pilotuje drona.

S., dowódczyni zespołu, wyjaśnia:

„W tej okolicy prawie nie ma cywilów. Waszym zadaniem jest zlokalizowanie terrorystów, zidentyfikowanie ich jako legalne cele, wykonanie zadania i zweryfikowanie wyników. Czasami zamykamy krąg za pomocą drona z granatami. Od momentu przybycia tutaj zlikwidowaliśmy wielu terrorystów i przynajmniej w jednym przypadku zapobiegliśmy krzywdzie niewinnych ludzi”.

Zapytana o niekonwencjonalny charakter swojej misji, uśmiecha się:

„Żołnierze wokół nas są zdyscyplinowani i bardzo pomocni. Nie sprawiają żadnych problemów. Jesteśmy tu, żeby wykonywać swoją pracę. Trudno jest wytrzymać tak długo bez porządnego prysznica w tych warunkach, ale warto”.

Pozostali chichoczą niezręcznie.

„Oczy w niebie”, które zapewniają S. i jej koledzy z zespołu, wraz z ogromną liczbą dronów obsługiwanych przez batalion przez całą dobę, mają kluczowe znaczenie dla zmian, jakie zaszły na polu bitwy. Zasadzki, ostrzał moździerzowy i infiltracja terrorystów stały się znacznie trudniejsze dzięki stałemu nadzorowi powietrznemu IDF. Postępy w operacjach z użyciem dronów są ogromne. Na początku wojny zespoły dronów obsługiwały pojedyncze jednostki bez noktowizji. Obecnie system jest precyzyjnie dostrojony i przypomina ukraińskie jednostki dronów w wojnie z Rosją, gdzie małe latające urządzenia stały się podstawą strategii bojowej i pomogły siłom znacznie słabszym pod względem uzbrojenia utrzymać się w walce.

W centrum dowodzenia znajduje się również porucznik L., oficer operacyjny brygady, który stwierdza:

„Tym razem mamy czas, aby dokładnie wykonać zadanie, dzięki czemu nie będziemy musieli tu wracać. Trudno jest powrócić do miejsca, w którym zginęli ludzie. To główna zasada tej misji”. Dodaje:

„Wrócić tu nie będzie w stanie. Wszystko jest bardzo systematyczne, dokładnie wiesz, dokąd idziesz i jakie masz zadanie. W przeszłości kazano ci zdobyć teren bez żadnych informacji wywiadowczych. Dzisiaj mamy znacznie lepszy wywiad. Ta operacja stwarza wiele możliwości”.

Dla otaczających nas żołnierzy 77. batalionu rozmowy o długości operacji, zużyciu sprzętu i trudnych warunkach panujących w Strefie Gazy są częścią codzienności.

„Przybyliśmy z sektora syryjskiego trzy tygodnie temu, pełni energii i ogromnej siły” – stwierdza Ben, żołnierz batalionu.

Na pytanie o zmęczenie niektórzy z jego towarzyszy odpowiadają wzruszeniem ramion: „Co można zrobić?”.

Na pytanie, czy jest jakieś inne miejsce, w którym woleliby być, odpowiedź jest jednogłośna: „Nie”.

„Jest ciężko, jest gorąco, od dawna nie braliśmy porządnego prysznica, ale jesteśmy tu dla narodu izraelskiego. Dla mnie to wszystko. To mnie wypełnia i dodaje energii. Nie jestem tylko trybikiem w maszynie. Nie jestem wypalony” – stwierdza Amit, żołnierz, który wydaje się uosabiać ducha batalionu.

Ma jednak jedną prośbę:

„Przestańcie walczyć między sobą w kraju. Trzymajcie się razem. Kłóćcie się, ale zrozumcie, że wszyscy jesteśmy jednym narodem”.

Gdy pojazd opancerzony powoli wraca do granicy, przedzierając się przez chmury kurzu i palący upał, w mojej głowie pozostaje tylko prośba Amita.

Wojna w tunelach.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.