
Amerykański przywódca postrzega wojnę Izraela z Iranem jako punkt zwrotny i rozumie, jaka szansa się przed nim otwiera. Być może nadszedł moment, aby ją wykorzystać.
Podczas gdy izraelskie siły zbrojne odnoszą zdecydowane zwycięstwa w wojnie z Iranem, w Waszyngtonie toczy się cicha debata, w której centralną postacią jest prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.
Trump podjął zdecydowane kroki w zeszły piątek, gdy pojawiły się informacje, że operacje Izraela w wojnie z Iranem kończą się oszałamiającym sukcesem przeciwko reżimowi, który wielu uważa za najbardziej ohydny na świecie. Właśnie w tym momencie Trump – wykraczając poza swoje długoletnie sympatie wobec Izraela – zaczął dostosowywać swoją wizję nowego porządku świata.
Według źródeł bliskich prezydentowi, dzień 13 czerwca 2025 r. oznaczał znaczącą zmianę. Wiadomości płynące z Izraela – precyzyjne uderzenia w głębi terytorium Iranu, degradacja systemów rakietowych Teheranu, upadek kluczowych struktur dowodzenia Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) – sygnalizowały nie tylko taktyczne zwycięstwo, ale początek czegoś większego: rozpadu najniebezpieczniejszego reżimu na świecie.
Trump bacznie obserwuje rozwój sytuacji. Nigdy nie chodziło tylko o jego dobrze udokumentowaną sympatię do Izraela. Teraz, gdy Iran chwieje się w posadach, Trump wydaje się dostosowywać izraelskie działania wojenne do swojej szerszej wizji: przywrócenia Pax Americana – globalnego resetu, który na zawsze wyeliminuje zagrożenie szantażem nuklearnym i tyranią dżihadystów.
W komentarzu na Social Truth, w którym stwierdził, że Stany Zjednoczone „na razie” nie zamierzają zabić irańskiego przywódcy Alego Chameneiego, użył sformułowania, którego nie słyszano od dziesięcioleci: „bezwarunkowa kapitulacja”. Było to standardowe określenie stosowane kiedyś w odniesieniu do nazistowskich Niemiec i imperialnej Japonii. Teraz, zdaniem Trumpa, powinno ono odnosić się do Iranu Chameneiego: żadnego wzbogacania uranu, żadnej hegemonii, żadnych gróźb wobec Izraela, żadnej kontroli nad irańskim narodem.
Za kulisami rozważane są różne opcje. Amerykańskie bomby burzące bunkry mogą wkrótce zostać użyte przeciwko Fordow, najlepiej ufortyfikowanemu obiektowi jądrowemu w Iranie.1 Niektórzy izraelscy analitycy uważają, że Jerozolima może podjąć samodzielne działania – przeprowadzając operację tak śmiałą, że trafi ona do annałów historii obok Entebbe i Osiraku.
Krwawienie reżimu
Jednak bardziej realistyczne jest to, że reżim wykrwawia się. Wewnętrzny krąg Chameneiego jest podzielony. Jego infrastruktura rakiet balistycznych leży w ruinach. Dziewięćdziesiąt procent rakiet wystrzelonych przez Iran zostało zniszczonych przez izraelskie naloty lub przechwyconych w locie. Islamska Gwardia Rewolucyjna została zdziesiątkowana. To, co kiedyś było ostrym ostrzem radykalnego islamu, jest teraz osaczoną bestią.
Dla Trumpa to coś więcej niż regionalna potyczka. Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. Chodzi o Cieśninę Ormuz, Bandar Abbas i partnerstwo Teheranu z Rosją, Chinami, a nawet Koreą Północną, która obecnie grozi interwencją. Chodzi o powstrzymanie rozprzestrzeniania się tyranii.
Od końca 2024 r. Trump miał nadzieję na dyplomatyczne wyjście z impasu. Wysłał doradcę Steve’a Witkoffa, aby zbadał możliwość zawarcia porozumienia. Wysłał nawet list do Chameneiego, wyrażając pragnienie pokoju. Jednak irański najwyższy przywódca odmówił wstrzymania wzbogacania uranu. Nawet w tym tygodniu wygłosił nowe groźby – pod adresem Netanjahu i samego Trumpa. Być może był to błąd.
Fala zaczęła się odwracać na długo przed tym tygodniem. W grudniu Izrael sfinalizował swoje plany operacyjne. W lutym premier Izraela Benjamin Netanjahu przekazał Waszyngtonowi nowe informacje wywiadowcze: irański program jądrowy przekroczył punkt, z którego nie ma już powrotu. Okno na działanie szybko się zamykało.
Trump nigdy nie zamknął drzwi przed dyplomacją, ale pogodził się z możliwością, że porozumienie nie będzie możliwe. 8 czerwca w Camp David – po otrzymaniu informacji od CIA o planowanej operacji Izraela – pozostawił otwarte drzwi dla wsparcia. Po długiej rozmowie telefonicznej z Netanjahu Trump zwierzył się sojusznikom: „Być może będę musiał mu pomóc”.
Kwestia moralna i historyczne znaczenie
To, co się teraz dzieje, nie ma charakteru wyłącznie militarnego. To kwestia moralna. Chodzi o naród – Izrael – który decyduje się żyć. Od ataku wywołanego sygnałem z pagera 17 września do likwidacji przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha 27 września Izrael zrobił to, czego nikt się nie spodziewał. Utrzymał granicę z Syrią. Zmierzył się z Huti. Wkroczył w samo centrum burzy, podczas gdy świat się wahał. Trump to widzi. Widzi to również jego elektorat.
Jego ambasador w Izraelu i przyjaciel, Mike Huckabee, opublikował na Twitterze list, który wysłał do prezydenta, w którym napisał: „Żaden prezydent w moim życiu nie znalazł się w takiej sytuacji jak ty. Od czasów Trumana w 1945 roku. Nie piszę do ciebie, aby cię przekonać. Chcę cię tylko zachęcić. Wierzę, że usłyszysz głos z nieba, a ten głos jest o wiele ważniejszy niż mój lub kogokolwiek innego”.
Romantyczne? Być może. Ale nie jest to błędne.
To, co robi Izrael, ma historyczne znaczenie. Nie jest to tylko samoobrona – to przekształcanie porządku regionalnego. Trump, pomimo całej swojej nieprzewidywalności, rozumie, jak wygląda szansa. I to może być jego moment, aby ją wykorzystać.
Jak niedawno ujął to jeden z izraelskich urzędników: „Fundamenty Izraela nie będą kompletne, dopóki zagrożenie unicestwieniem nie przestanie być częścią codziennego życia”.
Ta wizja jest teraz w zasięgu ręki.
Czas na ostateczne decyzje Trumpa
Kategorie: Uncategorized


Nie wiem czy to z Yiddish, ale Tato mowil czasami ” Jak Bog da kupca, to Diabel posrednika”
Tak jak ta raz na stulecia szansa, ilu to politykow biaduje ” A co po tym?!”
Sami nie wahaja sie chodzic do lekarza przy najmniejszym przyziebieniu, nie martwia sie jak sie to wyleczy to moze cos o wiele, wiele sie gorsze przywlecze.
A wogole lekarze to strata czasu, i tak wszyscy umrzemy.
p.s. General Gamelin, glownodowodzacy Armii Francuskiej na poczatku WW2, sidzial sparalizowany w swoim sztabie, nie wydajac rozkazow i zastanawiajac sie ” A co potym?!”
Pozniej wyszlo na jaw ze mial zaawansowany neurosyfilis,
Terazniejsi biadajcy analitycy penicyline maja, ale tu trzeba olbrzymich dawek jak to na mozg sie rzucilo.