Uncategorized

Powrót neokonserwatywnej narracji

Melanie Phillips

Wojna Izraela z Iranem nadała nowe życie staremu, krwawemu oszczerstwu.

Pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu poważnie uszkodził wieżowiec w Ramat Gan w Izraelu 19 czerwca 2025 roku. Zdjęcie: Chaim Goldberg/Flash90.

Na początku tego tygodnia ujawniono, że na wysokim stanowisku w Pentagonie zasiada osoba otwarcie antysemicka.

W ekskluzywnym artykule opublikowanym na stronie JNS, waszyngtoński korespondent Andrew Bernard ujawnił, że pułkownik Nathan McCormack, szef oddziału ds. Lewantu i Egiptu w dyrekcji planowania J5 Połączonych Sztabów, publicznie nazwał Izrael „kultem śmierci”.

W kwietniu zasugerował, że Stany Zjednoczone „mogą być marionetką Izraela i jeszcze tego nie zrozumiały”.

W maju napisał: „Netanjahu i jego judeo-supremacjonistyczni kumple są zdeterminowani, aby przedłużyć konflikt dla własnych celów: albo utrzymania się przy władzy, albo aneksji terytorium”.

W ciągu kilku godzin od opublikowania artykułu McCormack został przeniesiony na inne stanowisko, a Pentagon wszczął dochodzenie. Można zadać pytanie, jak taka osoba mogła zostać mianowana na wysokie stanowisko w resorcie obrony.


Antysemickie tropy w debacie publicznej

Główny wydźwięk jego szkodliwych twierdzeń od dawna jest powszechny w kręgach zachodniej elity i został nawet uznany za uzasadniony w debacie publicznej. To przekonanie, że Żydzi manipulują rządami i wciągają je w wojny zagraniczne, które służą interesom Żydów kosztem życia innych.

Jest to oczywiście klasyczne oszczerstwo, którego korzenie sięgają starożytności. Dzisiaj spotyka się je zarówno po lewej, jak i po prawej stronie sceny politycznej.

„Stany Zjednoczone muszą jasno dać do zrozumienia, że nie damy się wciągnąć w kolejną wojnę Netanjahu” – powiedział senator Bernie Sanders (I-Vt.), a za nim powtórzyli członkowie postępowej „Squad” w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Reprezentantka Rashida Tlaib (D-Mich.) powiedziała: „Nie możemy pozwolić [premierowi Izraela] wciągnąć naszego kraju w wojnę z Iranem”.

Ze swojej strony McCormack odniósł się do książki autorstwa Johna Mearsheimera i Stephena Walta z 2007 roku pt. „The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy” (Lobby izraelskie a polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych), w której oskarżono proizraelskie lobby w Ameryce o kształtowanie polityki zagranicznej w sposób szkodliwy dla Stanów Zjednoczonych, aby wspierać Izrael.

Chociaż Liga Przeciwko Zniesławieniu nazwała tę książkę „klasyczną konspiracyjną analizą antysemicką, odwołującą się do fałszywych mitów o żydowskiej władzy i kontroli”, autorzy nadal byli traktowani z szacunkiem w kręgach akademickich jako „realistyczni”.


Historyczne korzenie izolacjonizmu

Izolacjonizm, który rodzi takie poglądy, ma w Ameryce długą tradycję. Było to widoczne w latach 30. i 40. XX wieku, kiedy nazizm pogrążał Europę w mroku.

Najbardziej znanym przykładem jest słynny lotnik Charles Lindbergh, który podczas wiecu America First w 1941 roku ogłosił, że Żydzi „popychają ten kraj do wojny” i próbują „zmusić wolny i niezależny naród do wojny wbrew jego woli”.

Podobnie jak inne formy retoryki antysemickiej, tropy te zniknęły po Holokauście, by powrócić z impetem podczas głęboko kontrowersyjnej wojny w Iraku, która rozpoczęła się w 2003 roku.

Przeciwnicy inwazji Stanów Zjednoczonych na Irak tendencyjnie obwiniali za nią „neokonserwatystów”. Było to kodowe określenie „Żydów”, ponieważ wielu wpływowych analityków „neokonserwatywnych”, którzy popierali wojnę, było pochodzenia żydowskiego.

Fałszywe twierdzenie, że Izrael wciągnął Amerykę w wojnę w Iraku, stało się popularnym memem po obu stronach Atlantyku. W 2004 roku Thomas Friedman napisał, że Ariel Sharon, ówczesny premier Izraela, trzymał prezydenta George’a W. Busha „w areszcie domowym w Gabinecie Owalnym”.

W Londynie brytyjski pułkownik powiedział mi, że „Ariel Sharon trzyma rękę na pulsie Busha” – i był zdumiony, gdy odpowiedziałem, że Izrael poinformował Stany Zjednoczone, iż największe zagrożenie stanowi Iran, a nie Irak.


Współczesne odrodzenie starych narracji

Katastrofalny przebieg wojen w Iraku i Afganistanie, powszechnie postrzeganych jako śmiertelne bagno, sprawił, że Zachód ogólnie sprzeciwił się angażowaniu się w jakiekolwiek przyszłe wojny, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie.

Przeciwnicy wojny z Iranem powracają obecnie do memów z wojny w Iraku, zarzucając mitycznym już „neokonserwatystom”, że popychają prezydenta Donalda Trumpa do kolejnej „wiecznej wojny”, w której amerykańscy „żołnierze będą ginąć w odległym kraju”.

Głos ten podnoszą izolacjoniści popierający MAGA, tacy jak osobowość mediów społecznościowych Tucker Carlson i dyrektor wywiadu krajowego Tulsi Gabbard, która w sierpniu ubiegłego roku powiedziała, że „klika neokonserwatywnych elitarnych podżegaczy wojennych” rządzi administracją Bidena.

Jednak żadne z tych twierdzeń nie jest nawet w najmniejszym stopniu prawdziwe. Nikt nigdy nie mówił o inwazji na Iran, przedłużającej się wojnie ani prawdopodobieństwie śmierci amerykańskich żołnierzy.

To Izraelczycy podjęli całe ryzyko, niszcząc irańską obronę powietrzną i zabijając najwyższych rangą wojskowych, dzięki czemu jeśli Stany Zjednoczone zaangażują się teraz w izraelski atak, ich siły będą znacznie lepiej chronione.

Dlaczego Zachód jest ślepy na zagrożenie?

Pytanie brzmi, dlaczego pomimo tych wszystkich różnic po obu stronach Atlantyku panuje tak silny nastrój antywojenny.

Głównym powodem jest to, że przeciwnicy wojny nie uważają się za ofiary ataku Iranu.

A przecież Iran pozostaje w stanie wojny z Ameryką i Zachodem od czasu dojścia do władzy islamskiego reżimu rewolucyjnego w 1979 roku. Dokonał niezliczonych ataków na interesy Zachodu, ma palce we wszystkich poważnych zamachach terrorystycznych i zabił niezliczoną liczbę ludzi. Buduje międzykontynentalne pociski balistyczne, aby uderzyć w Amerykę i Europę, i wielokrotnie deklaruje zamiar zniszczenia Zachodu.

Dlaczego więc Zachód jest tak ślepy na to wszystko? Dlaczego nie rozumie, że musi się bronić przed tym wyraźnym i realnym zagrożeniem?

Odpowiedź, choć może wydawać się zaskakująca, jest taka, że zarówno lewica, jak i prawica doszły do wniosku, że agresja świata islamskiego wobec Zachodu jest wyłącznie winą Żydów.

Teorie spiskowe po lewej i prawej stronie

Dla lewicy świat islamu jest historyczną ofiarą zachodniego kolonializmu i imperializmu. Jako taki nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za przemoc wobec Zachodu, którą należy postrzegać jako uzasadniony opór.

W związku z tym muzułmanie – czy to w postaci palestyńskich Arabów, czy irańskiego reżimu – nie mogą być winni ludobójczej agresji wobec Izraela. Ich przemoc można postrzegać jedynie jako opór, dlatego też trzeba wymyślić historię, zgodnie z którą to Izrael jest winny kolonializmu i ucisku.

Te rzekome zbrodnie Izraela miały rzekomo wzburzyć cały świat islamski przeciwko Izraelowi i jego zachodnim sojusznikom. Tak więc dla lewicy to opresyjni i agresywni Żydzi są przyczyną, dla której świat pogrąża się w wojnie.

Po drugiej stronie politycznej sceny niektórzy prawicowcy poszukują alternatywnych wyjaśnień dla tego, co wydaje im się niewytłumaczalne i przerażające. Ludzie ci podzielają zachodnią iluzję, że wszyscy na świecie kierują się racjonalnością i własnym interesem.

W związku z tym nie są w stanie pojąć natury fanatyzmu religijnego. Nie potrafią zrozumieć, że islamscy terroryści wysadzają się w powietrze na ulicach zachodnich miast nie z desperacji, ale z ekstatycznej wiary, że wypełniają wolę Boga. Nie potrafią pojąć, że najwyższy przywódca Iranu wierzy, że apokalipsa sprowadzi na ziemię mesjasza szyitów.

Od czasu zamachów z 11 września ludzie z prawicy zadają sobie pytanie, dlaczego muzułmanie tak bardzo nienawidzą Zachodu, skoro Zachód nie ma nic wspólnego ze światem islamu. Doszli do wniosku, że jedyną przyczyną może być niechęć do istnienia państwa żydowskiego Izrael.

Wojna świata muzułmańskiego z Zachodem jest więc winą Żydów za to, że w ogóle istnieją. I tak ci ignoranci z Zachodu wpadają prosto w pułapkę żydowskiej teorii spiskowej, która mówi im, że jedynym wyjaśnieniem poparcia Ameryki dla Izraela jest to, że Żydzi posiadają jakieś demoniczne, magiczne moce, które pozwalają im kontrolować wydarzenia.

Jak stawić czoła temu szaleństwu?

Jak Żydzi mogą poradzić sobie z tym przerażającym, bezprecedensowym szaleństwem, które ogarnęło tak wielką część Zachodu?

Stając w obronie prawdy, gdzie tylko to możliwe, dbając o swoje bezpieczeństwo – i wierząc, że wspaniały, odważny i niezłomny Izrael pokaże teraz Zachodowi, co trzeba zrobić, aby pokonać prawdziwe siły zła.

Powrót neokonserwatywnej narracji

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Sanders , Meersheim, Friedman sa Zydami, jeszcze jeden przyklad wypaczenia godnego studiow przez psychologow.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.