
Jak Państwo wiedzą, wczoraj wzięliśmy udział w odbywającym się od 14 lat Marszu Pamięci w 83. rocznicę rozpoczęcia masowej wywózki Żydów z getta warszawskiego do obozu zagłady w Treblince. Początek tej eksterminacji, zwanej przez hitlerowców wielką akcją likwidacyjną, przypadł na 22 lipca, dlatego nam ta data z czym innym się zgoła kojarzy, niż innym.
Marsz Pamięci wymyślił prof. Paweł Śpiewak, ówczesny dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. Rozpoczyna się zawsze pod Pomnikiem Umschlagplatz, przy ul. Stawki, który upamiętnia istnienie w tym miejscu Placu Przeładunkowego w pobliżu kolejowej rampy, gdzie początkowo odbywał się handel między gettem a stroną aryjską, a potem koncentrowano tam Żydów. Czekali na swój ostatni transport. Później ładowano ich do bydlęcych wagonów, które szczelnie zamykano. Pasażerowie wysiadali w Treblince, by następnie udać się do komór gazowych.
Marsz każdego roku przebiega nieco innymi ulicami, ale zawsze po terenie getta, który obejmował trzecią część przedwojennej Warszawy. Kończy się koncertem. Każdy uczestnik ma tasiemkę z imieniem mieszkańca lub mieszkanki Getta, by móc ich wspomnieć w ten symboliczny sposób i na koniec zawiązać ją na supełek w specjalnym miejscu, co jest zwyczajem judaizmu i życzenia, by dusza zmarłego związana była węzłem życia, a szerzej, by żyła w naszej dobrej choć tragicznej pamięci.
Wczoraj uroczystość poprowadziła Joanna Szczepkowska, za co jestem Jej bardzo wdzięczny, bo traktuję ją jak naszą przyjaciółkę, która poza aktywnością artystyczną, reżysersko-aktorską, włącza się w nasze życie społeczne i dodaje nam otuchy. Jest postacią symboliczną, bo przed wieloma laty ogłosiła oficjalnie upadek komuny. To jednak, co teraz się dzieje tutaj, owo szerzenie się nastrojów faszystowskich, można porównać jedynie z II Rzeczpospolitą, więc nikt z nas nie ma w tym doświadczenia, poza garstką żyjących jeszcze ostatnich świadków wojny i Zagłady.
Pod pomnikiem zabrał głos Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski, niedawno spotwarzony przez europosła Brauna podczas uroczystości w Jedwabnem. Rabbi opowiadał o swoim wuju, urodzonym w Wiedniu, który w 1938 roku miał swoją bar micwę, mimo że jego rodzina przebywała w tamtejszym getcie. Okazało się, że ta uroczystość, kiedy chłopiec wchodzi w świat dorosłych, była istotna z tego względu, że w morzu łez zawsze należy szukać pocieszenia w odwiecznych obyczajach i codzienności, i zwłaszcza wtedy z nich nie rezygnować.
Rabin Schudrich nie miał łatwo tutaj za rządów Zjednoczonej Prawicy, która skwapliwie wykorzystywała antysemityzm w charakterze politycznego paliwa, które przysporzyć może politykom popularności i wzbudzić poklask. Pamiętam, jak kancelaria prezydenta Dudy zaprosiła kiedyś rabina Schudricha na uroczystość uformowania się niesławnej Brygady Świętokrzyskiej, którą PiS celebrował, a która kolaborowała z nazistami. Rabin odmówił, wyrażając oburzenie.
Drugim mówcą wczoraj był dr Michał Trębacz, obecny dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma, który z kolei powiedział, że wprawdzie tegoroczna edycja Marszu skupia się tematycznie na muzykach getta warszawskiego, to jednak w świetle ostatnich wydarzeń i wzrostu nastrojów pogromowych, antysemickich i ksenofobicznych, wymierzonych w mniejszosci, w imigrantów i uchodźców, wypada wrócić do podstaw i opowiadać społeczeństwu o elementarnych przyczynach i skutkach Zagłady.
O tym mianowicie, czym jest Getto, czym są Obozy Zagłady, jak przebiega proces faszyzacji od mowy nienawiści i propagandy odczłowieczającej ofiary, która ma wzbudzić wobec nich wrogość, aż po napiętnowanie, wykluczenie ze społeczności, ekspulsję i ostatecznie eksterminację. Taką wiedzę trzeba ofiarować potomnym, by znali prawdę historyczną, by kultywowali pamięć i byli odporni np. na negacjonizm, który poddaje w wątpliwość istnienie komór gazowych i krematoriów.
W naszych Marszach Pamięci uczestniczył Marian Turski, którego wszyscy pamiętamy, a którego już w tym roku zabrakło. Był wiele lat temu inny świadek historii, Marek Edelman, przywódca powstania w warszawskim Getcie, który przestrzegał, że zło może urosnąć. Nie ma go z nami, a zło urosło i rośnie nadal w zastraszającym tempie.
W Ogrodzie Krasińskich odbył się uroczysty koncert, w wykonaniu współczesnych artystów, któremu patronowali muzycy i muzyczki warszawskiego getta: kompozytorka Paulina Braun, pianistka Janina Familier-Hepner, młodziutka pianistka i kompozytorka Josima Feldszuh, kompozytor, dyrygent i założyciel Chóru Cukunft, Jakub Gladsztejn, założyciel jazzbandu w Getcie, Jakub Gold, kompozytor takich przebojów, jak Czarne oczy, Szkoda twoich łez, dziewczyno, czy Jesienne róże, skrzypek Szymon Pulman, znany nam wszystkim Władysław (Wolf) Szpilman i setki innych artystów, także dziś już bezimiennych.
Rabin Schudrich powiedział, że muzyka w jego odbiorze jest modlitwą bez słów. Taka właśnie piękna muzyka rozbrzmiewała wczoraj w Ogrodzie Krasińskich, jako wyraz pamięci dla minionych pokoleń i ich tragedii, ale też jako przesłanie na przyszłość i przestroga, że złu należy przeciwstawiać się zawczasu i je zwalczać, zanim któregoś dnia niepostrzeżenie zdobędzie przewagę i nas pokona, burząc ten jedyny świat, jaki mamy.
Przemysław Wiszniewski
PS. Bardzo dziękuję za spotkanie wszystkim znajomym i przyjaciołom, czyli właściwie wszystkim uczestnikom Marszu.
Kategorie: Uncategorized


Dziękuję za obszerne podsumowanie, i umożliwieniu, (na odległość, bo w Australii),
po części udziału w tej uroczystości.
Oby następne odbywały się w lepszym światowym, (politycznie), klimacie.