Pojawiają się, choć z opóźnieniem, oznaki nowej asertywności politycznej w Europie, wraz z rosnącym uznaniem dla determinacji Izraela i twardości prezydenta Donalda Trumpa.

Na zdjęciu: Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i prezydent Francji Emmanuel Macron są gospodarzami spotkania Koalicji Chętnych podczas wspólnej wizyty wojskowej w siedzibie Northwood w Londynie, 10 lipca 2025 r. (Leon Neal/Getty Images).1
Martin Sherman
W końcu nad Europą zaczynają wiać wiatry zmian. Niosą one ze sobą potencjalne konsekwencje nie tylko dla samego kontynentu europejskiego, ale także dla Izraela i całego Bliskiego Wschodu, a także dla stosunków z Waszyngtonem, zwłaszcza z obecną administracją prezydenta USA Donalda Trumpa.2
Wyraźnym sygnałem zaostrzenia woli politycznej była niedawna konferencja w Wiedniu. Pod patronatem byłego wicekanclerza Austrii Heinza-Christiana Strachego, z udziałem posłów do Parlamentu Europejskiego z Niemiec, Holandii i Belgii, a także znamienitych gości z całej Europy, w tym z Francji, Węgier i Wielkiej Brytanii, konferencja poświęcona była tematowi „Pokój, wolność i bezpieczeństwo”.
Konferencja, nazwana „Wiedeńską konferencją europejskich patriotów”, odbyła się pod złowieszczym hasłem „Europa na krawędzi – między samozaparciem, islamizmem i geopolityczną nieistotnością”, odzwierciedlającym nastroje panujące podczas wydarzenia. Prelegenci ostrzegali, że to, co niegdyś celebrowano jako „wielokulturową otwartość”, coraz bardziej okazuje się krótkowzroczną naiwnością polityczną.
Kilku prelegentów wyraziło zaniepokojenie tym, co postrzegają jako „pilne zagrożenie”, tj. zbliżające się widmo stopniowej transformacji europejskiego porządku społecznego w „islamski autorytaryzm”. Ogólny nastrój był taki, że prawdziwym zagrożeniem dla dzisiejszej Europy nie jest zagrożenie zewnętrzne, ale raczej wewnętrzne, które podważa same podstawy europejskiego społeczeństwa.
Rosnące obawy dotyczące islamizmu
Postrzeganie to dobrze wpisuje się w niepokojące ustalenia rządowego dochodzenia w sprawie działalności Bractwa Muzułmańskiego we Francji. Raport ostrzega, że „ruch Bractwa Muzułmańskiego stanowi zagrożenie dla spójności narodowej” we Francji i że należy podjąć działania, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się „politycznego islamizmu”.
Szczególną dezaprobatą spotkała się Francja, która, jak należy przypomnieć, udzieliła azylu politycznego ajatollahowi Chomeiniemu. To właśnie tutaj spędził on ostatnie miesiące na wygnaniu, pod łagodną opieką francuskich władz, po czym triumfalnie powrócił do Iranu, gdzie hordy jego zwolenników, podburzone jego destrukcyjnym credo, wyniosły radykalnych islamistów do władzy, a następnie „wyeksportowały” ich na cały świat.
Ponadto, wielu ekspertów obarcza Francję znaczną częścią winy za zamieszanie w Libii i obalenie ówczesnego, znacznie osłabionego Muammara Kaddafiego. Pośpieszna decyzja Paryża o opowiedzeniu się po stronie rebeliantów przyspieszyła obecny chaos i późniejszy napływ migrantów do Unii Europejskiej.
Według jednego z badań z 2020 r. dotyczącego wydarzeń w Libii, „Paryż szybko stał się najbardziej nieprzejednanym graczem w międzynarodowych wysiłkach na rzecz wsparcia negocjacji między reżimem Kaddafiego a przywódcami rewolucjonistów. Wynik tej polityki jest wyraźnie widoczny: nastąpiło prawie 10 lat konfliktu i niepokojów społecznych”.
Co istotne, niepowodzenie obecnej administracji francuskiej pod rządami Emmanuela Macrona w opanowaniu wciąż trwającej fali muzułmańskich migrantów i ich przepływu przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii wzbudziło gniew brytyjskich sąsiadów, wywołując nawet wezwania do odwołania jego ostatniej – i nadmiernie ostentacyjnej – wizyty państwowej.
Rzeczywiście, podczas konferencji w Wiedniu Macron został surowo skrytykowany za błędy popełnione w kraju i za granicą. Francuski dziennik „Le Monde” niedawno nakreślił powszechne konflikty wewnętrzne dotykające kraj: „Wzrasta liczba bankructw i planów restrukturyzacji, pojawiają się wezwania do strajków w Air France, krajowych kolejach państwowych… oraz w służbie cywilnej. Ponadto wśród rolników rozprzestrzenia się nowa fala niepokojów, wynikająca z trudności gospodarczych i środków oszczędnościowych”.
Polityka zagraniczna Macrona i uznanie dla Trumpa
Jednak pomimo zawirowań na froncie wewnętrznym Macron postanowił poświęcić swoją politykę zagraniczną coraz bardziej anachronicznej idei państwa palestyńskiego, która prawdopodobnie doprowadzi go do bezpośredniej konfrontacji z coraz bardziej asertywną i proaktywną administracją Trumpa. Co więcej, biorąc pod uwagę przerażające okrucieństwa z 7 października 2023 r. oraz ogromne poparcie, jakie otrzymały one ze strony palestyńskiej opinii publicznej, zarówno w Strefie Gazy, jak i na Zachodnim Brzegu, polityka ta byłaby niegodziwą nagrodą za przerażający terror. Jako taka jest nie tylko praktycznie niewykonalna, ale także moralnie bankrutująca.
W przeciwieństwie do krytyki słabej polityki UE, pochwały zebrały Izrael i administracja Trumpa. Izrael został pochwalony za przekazanie jasnego komunikatu poprzez zdecydowane działania wojskowe i precyzyjne działania wywiadowcze, które doprowadziły do zniszczenia większości irańskiego programu jądrowego.
Podobnie pochwalono Trumpa za użycie bomb B-2 do zniszczenia bunkrów oraz przeprowadzenie nalotów rakietowych Tomahawk na obiekty w Fordow, Natanz i Isfahanie w celu wsparcia działań Izraela, a także za położenie podwalin pod restrukturyzację Bliskiego Wschodu poprzez Porozumienia Abrahama.
Pojawiają się coraz liczniejsze oznaki nowej asertywności politycznej i rosnącego uznania dla determinacji Izraela w przeciwstawianiu się i stawianiu czoła temu, co do niedawna wydawało się zastraszającym zagrożeniem ze strony radykalnych islamistów. Wraz z tym może pojawić się niechętne uznanie dla Donalda Trumpa, a także początkowe uznanie skuteczności jego twardego stanowiska w kwestiach, których unikali jego poprzednicy. Miejmy nadzieję, że niedawna konferencja w Wiedniu jest znakiem, że dziedzictwo społeczno-kulturowe Europy nadal można ocalić.
Europa skręca w prawo w kierunku Izraela i Trumpa
Kategorie: Uncategorized

