
Konstanty Gebert kilka dni temu w radiowej Trójce stwierdził m.in.:
„Pozostaje faktem, że wojna by się zakończyła jutro, gdyby Hamas wypuścił uprowadzonych, złożył broń, a jego przywódcy opuścili Strefę Gazy.
Nie wydaje mi się, żeby to były żądania wygórowane, no chyba, że ktoś uważa, że dobrze jest, że Hamas przetrzymuje przypadkowych, uprowadzonych ludzi, z czego jest ich jeszcze 50, z czego 20 żyje, a 30 to są ciała, które Żydzi chcą odzyskać.
Lub że dobrze jest, że Hamas, organizacja terrorystyczna, pozostaje pod bronią.
Czy że dobrze jest, że Hamas ma nadal swoich przywódców, którzy deklarują, że chcą zrobić drugi siódmy października.”
Jest jedynym ekspertem, któremu ufam, bo jest moim zdaniem najlepiej zorientowany. Precyzyjnie dobiera słowa. Jest obiektywny, bo ma też sporo do zarzucenia rządowi w Tel-Avivie. Przykładowo, że tak restrykcyjnie blokuje dostęp dziennikarzy – korespondentów wojennych do Strefy Gazy.
Cieszę się, że polskie władze deklarują wyważone stanowisko na temat tego konfliktu, opowiadając się za prawem Izraela do walki z terroryzmem hamasowskim, choć także upominając się o ludność palestyńską i nawołując do zażegnania kryzysu humanitarnego, w wyniku którego ludzie tam głodują.
Z kolei Ambasada Izraela alarmuje, że pomoc humanitarna, którą Izrael zawiózł do Strefy Gazy z niewiadomych przyczyn jest wstrzymywana.
Gdy ludzie padają ofiarą konfliktów, należy się współczucie i protest. Konstanty Gebert zwraca uwagę, że wprawdzie armia izraelska popełnia zbrodnie wojenne, a nawet niewykluczone, że zbrodnie przeciw ludzkości, to jednak żaden międzynarodowy trybunał nie stawia Izraelowi oskarżenia o ludobójstwo, ponieważ definicja ludobójstwa przyjęta przez społeczność międzynarodową wyklucza takie oskarżenie.
Społeczeństwo Izraela od lat jest terroryzowane przez Hamas i inne organizacje wrogie Żydom, niemniej co i rusz część Izraelczyków protestuje przeciwko wojnie w Strefie Gazy i upomina się, by jak najszybciej ją zakończyć. Benjamin Netanjahu jest politykiem prawicowym, więc to zupełnie nie moja bajka. Zaliczam go do jednej kategorii z Orbanem, Trumpem czy Kaczyńskim.
Obecne wzmożenie europejskiej, także i polskiej lewicy, która Izrael i wszystkich Żydów odsądza od czci i wiary, nazywając nas syjonistami kojarzę z nagonką 1967/68 roku w Polsce, zainspirowaną przez gen. Mieczysława Moczara, a potem Władysława Gomułkę, w efekcie której wszystkich polskich Żydów ocalałych z Zagłady wypędzono z PRL przy milczącej aprobacie społecznej.
Pamiętam 7 października 2023, kiedy Hamas przeprowadził najkrwawszy atak na Izrael, w którym zginęło ponad 1200 osób, a 251 zostało porwanych jako zakładnicy. Świat milczał i wyczuwało się, że zaciera ręce z satysfakcją. O tej dacie nikt nie chce pamiętać, ponieważ burzy narzuconą przez propagandystów hamasowskich narrację.
Ostatnio pojawiło się na portalu Onet wspomnienie o zamachu Mossadu na arabskiego terrorystę Abu Dawudę w hotelu Victoria w 1981 roku. Abu Dawud był planistą i organizatorem słynnego ataku na izraelską drużynę olimpijską podczas igrzysk w Monachium w 1972 r. Zabito zostało wtedy 11 sportowców z tego kraju. Przeżył ten zamach i tak wspomina:
„Byłem w Polsce kilkaset razy. Spotykałem się z ludźmi z rządu, mieliśmy z nimi dobre kontakty. Polski rząd szkolił naszych ludzi. Wielokrotnie kupowaliśmy od nich broń, kałasznikowy. Czasem kupowaliśmy też taki mniejszy pistolet. Polska broń była najlepsza.”
Nie dziwię się, że ludzie w odruchu serca stanowczo protestują przeciwko zabijaniu ludności cywilnej, choćby nawet nie znali okoliczności. Takiej reakcji spodziewamy się zawsze od wrażliwego społeczeństwa. Niekiedy jednak warto wiedzieć, że terroryści ukrywają się wśród ludności cywilnej, by się chronić i by traktować ją jak żywe tarcze.
Zauważyłem, że identycznie konflikt bliskowschodni postrzega w Polsce zarówno lewica, jak i prawica, np. Grzegorz Braun. Podejrzewam, że na tym tle może dojść do upragnionego zasypania podziałów narodowych.
Wspomniany wcześniej Konstanty Gebert, obecnie publicysta „Krytyki liberalnej” jest autorem fundamentalnych książek, które gorąco polecam, w tym wydanej 3 lata temu nakładem Agory monografii „Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło”, i dwa lata temu książki „Pokój z widokiem na wojnę. Historia Izraela”.
Polacy z pokolenia na pokolenie, jak jeden mąż uważają się za specjalistów od Izraela, mimo że nic na ten temat nie przeczytali, a ich sądy opierają się na przypadkowo zasłyszanych urywkach zdań.
Moim patronem jest Marek Edelman, którego haniebnie wykorzystują siewcy nienawiści w swojej propagandzie. Owszem, był antysyjonistą, bo był bundowcem jeszcze z okresu przedwojennego, kiedy kształtowała się wizja polityczna Żydów. Jego przyjacielem był Mordechaj Anielewicz, lewicowy syjonista, pierwszy przywódca Powstania w Getcie.
Po Zagładzie Edelman opowiadał się nadal za prawami dla Palestyńczyków, lecz odwiedzał Izrael, bo tam osiedli jego najbliżsi przyjaciele, którzy przeżyli. Edelman wybrał konsekwentnie Polskę jako ojczyznę, mimo że to nie był wdzięczny wybór, raczej trudny.
Pomimo tego w 1968 roku Marek Edelman, w wyniku marcowej nagonki antysemickiej, został zwolniony z pracy w szpitalu wojskowym, a jego praca habilitacyjna nie została przyjęta z powodów politycznych. Mimo trudności, Edelman pozostał w Polsce, kontynuując pracę jako lekarz i angażując się w pomoc innym, zwłaszcza w okresie stanu wojennego. Żona Edelmana, Alina Margolis, zdecydowała się wraz z dziećmi na emigrację do Francji.
Nie wycierajcie sobie zatem ust nazwiskiem Marka Edelmana.
To wszystko, co mam do powiedzenia na temat sytuacji bliskowschodniej. Nie zależy mi wcale na czyimkolwiek zrozumieniu i akceptacji. Mam to gdzieś.
FB
Przemysław Wiszniewski
Kategorie: Uncategorized


Gebert ma głęboko osadzony kompleks diasporowgo Żyda, jest tak zwanym wyjasniaczem Zydow dla Nie-Zydow.
”…Cieszę się, że polskie władze deklarują wyważone stanowisko na temat tego konfliktu, opowiadając się za prawem Izraela do walki z terroryzmem hamasowskim… ”
Lipa. Ściema. Kit. Polskie władze nie zajmują żadnego tam ”wyważonego stanowiska”, tylko przyłączają się do nagonki. Minister Spraw Zagranicznych, Sikorski: ”Głodujące dzieci w Gazie nie wiedzą, co to jest Hamas”, ” Izrael nawet wtedy, gdy działa w samoobronie, nie jest zwolniony z respektowania prawa międzynarodowego”. Premier Tusk: ”Polska była, jest i będzie po stronie Izraela w jego konfrontacji z islamskim terroryzmem, ale nigdy po stronie polityków, których działania prowadzą do głodu i śmierci matek i dzieci”. Wypowiedzi są tak niesłychane, że w końcu głos zabrał ambasador USA w Polsce, Tom Rose.
Warto przypomnieć, że wcześniej rząd z ramienia PiS-u wprowadził na czas jakiś zakaz koszernego uboju, dla większego dramatyzmu nazywanego ”ubojem rytualnym”. Całe spektrum polityczne, od lewicy do prawicy, biło brawo. Zakaz cofnięto, kiedy okazało się, że tracą wyłącznie polscy rolnicy, jako że lukę rynkową od razu wykorzystała Litwa.
Obecnie można zauważyć, że Polska to jedyny kraj w Europie Środkowo-Wschodniej, który jak ognia unika zakupów w Izraelu. Systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe z Izraela kupuje Rumunia, Czechy, Słowacja, Węgry, nawet stare kraje Unii (Finlandia, Niemcy), nawet niektóre kraje arabskie (Maroko, ZEA) – ale w Polsce nawet wcześniej zakupione licencje (na przykład na armatohaubice Elbit ATMOS, polska nazwa ”Kryl”) idą do kosza.
A że tutaj sobie każdy buzię wyciera postacią Marka Edelmana, to zacytuję właśnie tego Edelmana, z GW, z dawnych czasów, kiedy to była przyzwoita gazeta. Z roku 2008-go:
“…- Nie, nie. Żyda można było zabić ot tak, nawet nie dla zysku. Myślisz, że ci Żydzi zabici w akcji wagonowej mieli jakieś skarby do zrabowania? To czasem było 2 kilo słoniny, albo i to nie. A ci Żydzi spod Sulejowa? Co oni za majątek mogli mieć na tych sankach, jeszcze byli w łagrowych łachach. Tak, chciwość też była motorem, ale przede wszystkim pogarda. A całe społeczeństwo odwróciło głowę od tego, milczało. Kto się ujął za Żydami?”
Tyle Edelman, zacytowany expressis verbis.
Czy dobrze rozumiem, nie chce Pan, ażeby nazywano Pana syjonistą? Kto według Pana jest syjonistą? Imperialista? Kolonizator? Złodziej ziemi arabskiej? Niegodziwiec.
Dla mnie syjonista to człowiek, który uważa, że Żydzi mają prawo do własnego państwa, gdyż mają własny język, wspólną historię, w tym korzenie w ramach danej państwowości. Wszystko to w sumie daje silne cechy etniczne. Poza tym własna religia była mocnym czynnikiem i dziś do pewnego stopnia stanowi czynnik spajający żydowską etniczność.
Syjonista czy nie syjonista, oto jest pytanie.
Brawo brawo brawissimo, Przemysławie Wspaniały!!!
I diablu swieczke i Bogu ogarek. Jakie ” zbrodnie wojenne” ?
I Edelman ktory przypomina katolickiego swietego, z zyciem swiadomo zadajacym cierpienia i sobie i swojej rodzinie, w imie Swietego Bundu, naduzywany ( z wlasnym pozwoleniem) przez Polske i przez autora.
Jedyne co prawdziwe co i Przemyslaw jakos nie przetrawil , to ze mu nic to nie pomoglo, ani Zydom, tylko pogorszylo.
Az syczaczal ” Powidzcie tym w Tel Avivie …” I jaka to laske zrobil ze raczyl ” odwiedzac Izrael..”
Izhak Rabin ktory odwidzil Polske z okazji Powstania w Getcie wyprosil sobie obecnosc Edelmana na uroczystosciach.
Mozliwe ze mial ” przyjacieli w Izraelu”, ale niektorzy ktorzy przezyli Powstanie nie chcieli go widziec w czasie tych odwiedzin.
I w czasie jednej z poprzednich wojen z Hamasem zaaofiarowal sie , jako ten do ktorego ” Obie strony maja zaufanie”. Ba, porownywal Hamas do Powstancow Getta w swoim opublikowanym ” Apelu do Hamasu”
To ze ” przyjaznil sie z Anielewiczem…” Anielewicz byl Dowodca Powstania, ktore mialo wybuchnac przedtem, ale zostalo opoznione bo Bund z Edelmanem czekali zeby ” Polacy przylaczyli sie do walki ”.
To i sprzedanie za zloto przez Polskie Podziemie granatow bez zapalnikow nie zmienilo ” Swiatopogladu” Edelmana.
Ani to ze tylko znajomosc z jednym z dowodcow AK uratowala go od zabicia prze Powstancow Warszawkich jako ” Zydowskiego Szpiega”
To ze Gerbert jest ” autorytetem bo tez potepia Izrael ”, to zabawne.