
Polityczny teatr czy merytoryczna debata? Spór o strategię Izraela w Gazie
„Nie ma rzeczywistej różnicy między wizjami premiera a szefa IDF dotyczącej Strefy Gazy” – to jeden z wniosków, które wyłaniają się z analizy sytuacji. Byli urzędnicy resortu obrony twierdzą, że prawdziwym kluczem do zwycięstwa Izraela jest metodyczne działanie oraz oddzielenie ludności cywilnej od rządów Hamasu.
W czwartek wieczorem izraelski gabinet bezpieczeństwa zebrał się na decydującym posiedzeniu, aby ustalić kolejny etap wojny w Strefie Gazy. Spotkanie odbyło się w atmosferze gorącej debaty publicznej między premierem Benjaminem Netanjahu a najwyższym dowództwem wojskowym. Według doniesień biura premiera, gabinet „decydującą większością głosów” zatwierdził plan Netanjahu, który zakłada pokonanie Hamasu i przejęcie kontroli nad miastem Gaza.

Choć Netanjahu naciskał na pełną okupację militarną całej Strefy Gazy, szef sztabu izraelskich sił zbrojnych, gen. Eyal Zamir, ostrzegał, że takie posunięcie byłoby „pułapką”, która zagroziłaby życiu pozostałych zakładników. Spór dotyczy tego, w jakim zakresie siły lądowe Izraela powinny rozszerzyć operacje na około 25% terytorium Strefy, gdzie dotychczas nie prowadzono intensywnych działań. Chodzi głównie o gęsto zaludnione obszary miasta Gaza oraz centralne obozy dla uchodźców, w których prawdopodobnie przetrzymywani są pozostali izraelscy zakładnicy.
5 sierpnia media informowały o napiętym, trzygodzinnym spotkaniu Netanjahu i Zamira, podczas którego konsultowano kolejne kroki w Strefie Gazy. W ostatnich dniach pojawiały się głosy wysokich rangą polityków, że Zamir powinien zrezygnować, jeśli decyzja mu nie odpowiada. Jednak byli izraelscy przedstawiciele resortu obrony twierdzą, że publiczna debata na temat szybkiej, pełnej okupacji kontra bardziej metodycznego postępu była bardziej teatrem politycznym niż merytoryczną dyskusją operacyjną.
Dwóch byłych urzędników resortu obrony argumentowało, że rzeczywistość na miejscu wymaga powolnej, systematycznej kampanii opartej na danych wywiadowczych. Ich zdaniem, prawdziwym kluczem do zwycięstwa Izraela jest strategiczne oddzielenie ludności Gazy od rządów Hamasu.
Gen. brygady (w stanie spoczynku) Hanan Geffen, były dowódca elitarnej jednostki wywiadowczej IDF 8200, w rozmowie z JNS stwierdził, że w praktyce nie ma dużej różnicy między wizjami premiera a szefa sztabu.
„Zaskoczę was, mówiąc, że moim zdaniem nie ma rzeczywistej różnicy między wersją premiera, który mówi o pełnej okupacji, a wersją szefa sztabu, który mówi o metodycznym posuwaniu się naprzód” – powiedział Geffen. „Różnica pojawia się, gdy premier przedstawia to w kontekście politycznym – «Chcę podbić Strefę». Szef sztabu mówi: «Chcemy wyeliminować Hamas». W praktyce, jeśli chodzi o realizację, myślę, że bardzo trudno będzie je odróżnić, ponieważ o realizacji zadecyduje doświadczenie zdobyte w Strefie w ciągu dwóch lat”.
Geffen wyjaśnił, że strategia Hamasu polega na zwabieniu izraelskich sił lądowych do przygotowanych stref śmierci w gęsto zaludnionych obszarach miejskich, gdzie małe komórki terrorystyczne mogą zadawać ciężkie straty. Jego zdaniem, przewaga Izraela opiera się na przewadze wywiadowczej, siłach powietrznych i broni precyzyjnej.
„Hamas chce, abyśmy wkroczyli na te tereny z piechotą i sprzętem pancernym, tak abyśmy znaleźli się w strefach ostrzału, które przygotowali. Zapłaciliśmy za to wysoką cenę, ponieważ są to tereny, na które musieliśmy wkroczyć na początku wojny” – powiedział Geffen. „Z drugiej strony, naszą przewagą jest możliwość gromadzenia precyzyjnych informacji wywiadowczych na temat tego, kto gdzie się znajduje”.
Dlatego Geffen ocenił, że IDF otrzyma rozkaz działania metodycznego, co pozwoli na ograniczenie ryzyka i wykorzystanie swoich mocnych stron. Wolniejszy postęp sprzyja także gromadzeniu informacji wywiadowczych na temat zakładników. „Chcemy polować na Hamas, a nie być przez niego ścigani. Kiedy premier mówi o podboju Gazy, ma na myśli, że chce widzieć izraelski sprzęt pancerny wszędzie. Szef sztabu odpowiada «w porządku», ale nie w sposób, który powoduje szkody, i pozwala nam wykorzystać nasze względne przewagi w zakresie wywiadu, sił powietrznych i precyzyjnej siły ognia”.
Z kolei podpułkownik (w stanie spoczynku) Amit Yagur, były zastępca szefa wydziału ds. Palestyny w Departamencie Planowania Sił Obronnych Izraela, argumentował, że Izrael zbyt długo skupiał się wyłącznie na działaniach wojskowych, zaniedbując ludność cywilną, którą określa jako „miękkie podbrzusze” Hamasu.
„Przez 90% czasu i 90% wysiłków skupialiśmy się na aspekcie militarnym – na strzelaniu, wywieraniu presji i tego typu rzeczach” – powiedział Yagur w rozmowie z JNS. „Myślę, że w końcu dotarło do nas, że same działania militarne nie pozwolą osiągnąć celu. Jeśli chcemy zarówno pokonać Hamas, jak i uwolnić zakładników, jasne jest, że jego słabym punktem jest postępowanie z ludnością cywilną”.
Według Yagura, najbardziej zdecydowanym i nieodwracalnym sposobem pokonania Hamasu jest pozbawienie go suwerenności nad ludnością cywilną. „W momencie, gdy ludność zobaczy przed sobą kogoś, kto jest teraz suwerenem, kto rozdaje żywność, kto się nią opiekuje, automatycznie pozwala sobie na wypowiedzenie się, na krytykę. Wtedy legitymizacja Hamasu jako władzy w Strefie Gazy przestaje istnieć. To właśnie ten efekt doprowadzi do jego porażki”.
Yagur nakreślił trójtorową strategię, której celem jest działanie na ludność cywilną:
- Wykorzystanie presji militarnej, aby ułatwić mieszkańcom opuszczenie obszarów kontrolowanych przez Hamas i przeniesienie się do strefy humanitarnej. Jednocześnie zalanie Strefy Gazy taką ilością pomocy, aby przełamać monopol Hamasu na jej dystrybucję.
- Stworzenie formalnej „opcji wygnania” dla bojowników Hamasu, wzorowanej na ewakuacji przywódcy OWP Jasera Arafata z Bejrutu w 1982 r. Taki krok wywołałby wewnętrzne rozbieżności w szeregach Hamasu.
- Wdrożenie programu „dobrowolnej migracji” dla ludności cywilnej. Nawet niewielka liczba mieszkańców opuszczających terytorium spowodowałaby ogromną zmianę w postrzeganiu sytuacji.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, Yagur ocenił, że Hamas w Strefie Gazy nie jest silny, a wręcz znajduje się na skraju upadku. Jako dowód na desperację tej organizacji wskazał na niedawne użycie przez nią tak zwanej „broni zagłady”, czyli kampanii głodowej i twierdzenia o utracie kontaktu z porywaczami.
„Fakt, że jej użył, dowodzi mi nie tego, jak silny jest Hamas, ale jak słaby jest w Strefie Gazy i jak blisko jest punktu krytycznego” – powiedział. „To, co utrzymuje go przy życiu, to Hamas za granicą, który przy wsparciu Turcji i Kataru jest obecnie bardziej nieugięty niż Hamas w Strefie Gazy”.
Yagur powołał się na doniesienia, według których wspierana przez Stany Zjednoczone i Izrael organizacja Gaza Humanitarian Foundation zwiększy liczbę punktów dystrybucji pomocy humanitarnej. „Oznacza to, że Stany Zjednoczone zamierzają zalać Strefę Gazy pomocą humanitarną, tak aby nie trafiła ona wyłącznie w ręce Hamasu. Pomoc będzie tak duża, że trafi do wszystkich. Będzie to również wymagało odebrania ludności spod kontroli Hamasu i stopniowego wyzwolenia cywilów spod jego rządów” – dodał. „Nie sądzę, aby złamanie Hamasu w Strefie Gazy zajęło dużo czasu”.
Kategorie: Uncategorized


”Geffen wyjaśnił, że strategia Hamasu polega na zwabieniu izraelskich sił lądowych do przygotowanych stref śmierci w gęsto zaludnionych obszarach miejskich, gdzie małe komórki terrorystyczne mogą zadawać ciężkie straty”
Czegoś nie kumam, może ktoś mądrzejszy mi zechce wytłumaczyć. Przecież jak czytam prasę polską/szwedzką/niemiecką/amerykańską/brytyjską etc etc, to gadka jest wyłącznie o ”kobietach i dzieciach”, które to ”kobiety i dzieci” uśmiercają na masową skalę ”syjonistyczni zbrodniarze” / ”izraelscy zbrodniarze” / ”żydzi” (wybierz jedno). I nagle się okazuje, że tam są dorośli faceci, na tyle dobrze wyposażeni i uzbrojeni, że mogą zadawać ”cieżkie straty” siłom lądowym, czyli czołgom i transporterom opancerzonym? Znaczy to ”kobiety” będą te ”ciężkie straty” zadawać za pomocą wózków typu parasolka, czy ”dzieci” będą niszczyć czołgi swoimi pampersami? Pytania się mnożą.