Uncategorized

Polityka Wobec Palestyny

Piotr Grimm

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz

Czy Merz Podąży Śladami Honeckera?

Kanclerz Friedrich Merz nie jest gotów natychmiast uznać państwa palestyńskiego, pomimo presji ze strony SPD i Zielonych. Jeśli jednak ulegnie tej presji i podąży drogą obraną przez prezydenta Macrona, nie będzie to pierwszy raz, kiedy Niemcy uznają Palestynę. Erich Honecker uczynił to już w 1988 roku.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, nie cieszy się obecnie najlepszą sytuacją w kraju. Jego rząd nieustannie boryka się z ryzykiem utraty większości parlamentarnej, a także z groźbą wotum nieufności wobec premiera. W takiej sytuacji dążenie głowy państwa do poprawy reputacji poprzez działania w polityce zagranicznej nie jest niczym nowym i, choć może wydawać się banalne, często przynosi zamierzone efekty.

Niedawne, wiążące oświadczenie prezydenta Macrona o oficjalnym uznaniu państwa palestyńskiego mogło zyskać mu przychylność przedstawicieli islamu i islamistów. Jednak orędownictwo na rzecz „wyimaginowanej” Palestyny od dawna jest modne również na politycznej lewicy na Zachodzie.

Oczywiście, te same kręgi w Niemczech natychmiast zażądały, aby rząd Merza poszedł w ślady Macrona. Przykładem jest Luise Amtsberg, posłanka Zielonych z Bundestagu. W latach koalicji „Sygnalizacja świetlna” pełniła funkcję Komisarza Rządu Federalnego ds. Polityki Praw Człowieka i Pomocy Humanitarnej w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jest również ekspertką od Bliskiego Wschodu; według Wikipedii w 2013 roku napisała pracę magisterską na temat „Feminizm w islamie: przykład palestyńskiego ruchu kobiet”. Teraz chce, aby rząd federalny poszedł w ślady Macrona:

„Nawet jeśli uznanie państwowości palestyńskiej przez inne kraje nie prowadzi automatycznie do powstania państwa palestyńskiego, to wysyła jasny sygnał rządowi Izraela”.

Brak Wyraźnego Sygnału

Obecnie rząd federalny nie chce wysyłać takiego „jasnego sygnału”. Z jednej strony w mediach słychać:

„Rząd niemiecki postrzega uznanie […] «jako jeden z ostatnich kroków» na drodze do rozwiązania dwupaństwowego między Izraelem a Palestyńczykami” – powiedział rzecznik rządu Stefan Kornelius w Berlinie. „Musi to zostać osiągnięte poprzez negocjacje, aby zapewnić trwały pokój i bezpieczeństwo Izraelczykom i Palestyńczykom”.

Rzecznik prasowy SPD ds. polityki zagranicznej, Adis Ahmetović, zareagował na to stanowisko:

„Uznanie Palestyny nie musi być końcem procesu”.

Friedrich Merz zapewnił, że będzie ściśle współpracował z Macronem i brytyjskim premierem Starmerem w sprawie polityki bliskowschodniej. Kanclerz wolałby więc „przeczekać” tę kwestię, ale można spodziewać się wszystkiego.

Cała debata na temat uznania państwa palestyńskiego jest wręcz absurdalna. Zgodnie z powszechną definicją, do istnienia państwa potrzebne są trzy elementy: terytorium, ludność i władza państwowa.

Co stanowi terytorium tego państwa? Strefa Gazy i Zachodni Brzeg? Organizacje palestyńskie nie są tym usatysfakcjonowane. Chcą Jerozolimy, lub jej części, jako swojej stolicy. A co z narodem? Czy Żydzi powinni mieć prawo do zamieszkania w tym państwie palestyńskim, czy też powinni zostać wypędzeni, ponieważ nowe państwo ma być zamieszkane tylko przez Arabów?

A kto sprawuje władzę państwową? Islamscy terroryści z Hamasu czy Fatahu, który może nie jest tak radykalny, ale jest jeszcze bardziej skorumpowany? Do kogo aktywiści niepodległościowi chcą się zwrócić o uznanie? Jaki legalny organ byłby do tego gotowy?

To pytania, na które musi odpowiedzieć każdy polityk zajmujący się kwestią uznania. Czy Macron udzielił już takich odpowiedzi? Czy Merz je znajdzie? Nie chcę na ten temat spekulować. Nie chcę też spekulować, czy i/lub kiedy kanclerz Merz zmieni swoje stanowisko. Zamiast tego przypomnę pierwsze niemieckie uznanie państwa palestyńskiego.

Ambasada w Berlinie Wschodnim

Erich Honecker, głowa państwa i partii w NRD, uczynił to już w 1988 roku. Od początku lat 70. utrzymywał stosunkowo bliskie stosunki z ówczesnym przywódcą OWP, Jaserem Arafatem. 15 listopada 1988 roku aparat OWP ogłosił się aparatem państwowym i proklamował państwo „Palestyna”. Trzy dni później zostało ono oficjalnie uznane przez NRD. 16 stycznia 1989 roku biuro OWP w Berlinie Wschodnim zostało formalnie przekształcone w ambasadę Państwa Palestyna.

Czołowi towarzysze z SED prawdopodobnie niewiele myśleli o kwestiach narodowości, terytorium i władzy państwowej w nowo uznanej Palestynie. Był to jedynie drobny gambit Bloku Wschodniego w szerszym konflikcie Wschód-Zachód, jedna z niezliczonych mniejszych i większych prób osłabienia pozycji Izraela, a przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, we współpracy z państwami i organizacjami arabskimi.

Jak jednak wiemy, Blok Wschodni wkrótce potem się rozpadł, a NRD przestała istnieć, ponieważ jej mieszkańcy już jej nie chcieli. W związku z tym urzędnicy OWP nie mogli długo cieszyć się awansem dyplomatycznym.

W 40. i ostatnią rocznicę powstania NRD, 7 października 1989 roku, Arafat został przyjęty jako gość państwowy. Sam Honecker wręczył mu poprzedniego wieczoru Wielką Gwiazdę Przyjaźni Narodów. Nie był już jednak dla palestyńskich urzędników przydatny. Wraz z końcem NRD zakończyła się również era ambasady Palestyny w Berlinie.

Teraz rządy zachodnie, bez Bloku Wschodniego, chcą uznać państwo palestyńskie. Chcą wysłać sygnał, który ma uspokoić wszystkich islamskich zwolenników Palestyny w Europie. Stanie się tak tylko wtedy, gdy zostanie to odebrane jako cios wymierzony w Izrael. Rządy zachodnie z kolei chcą ukryć ten fakt.

Przyznaję, że chciałbym wymyślić kilka bardziej inteligentnych i zabawnych słów do tego fragmentu, o Friedrichu Merzu, który mógłby kiedyś pójść w ślady Ericha Honeckera w polityce zagranicznej. Ale nie mogę. Zapiera mi dech w piersiach, że zachodnie rządy chcą uznać państwo palestyńskie i, całkiem poważnie, ogłaszają, że ma to na celu pomoc cierpiącym mieszkańcom Strefy Gazy.

To im w ogóle nie pomaga, ponieważ tylko przedłuża tę wojnę i całe nieszczęście, które się z nią wiąże. Przywódcy Hamasu rozpoczęli ją od masowego mordu. Ich deklarowanym celem jest unicestwienie Izraela i udowodnili, że mówią poważnie. Z takimi wrogami nie da się wynegocjować żadnego kompromisu, który by na tej podstawie zaprowadził pokój. Ale teraz doświadczają politycznego wzmocnienia poprzez takie idee uznania. Czy Zachód naprawdę chce ich wynagrodzić za tę wojnę? Jeśli tak, to najpierw należy utworzyć państwo palestyńskie, o ile nie padnie ono ofiarą islamistów takich jak Hamas już w trakcie jego powstawania. A do tego ich unicestwienie, koniec ich władzy nad mieszkańcami Gazy, jest kluczowym warunkiem wstępnym.


Polityka Wobec Palestyny

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.