
Obywatel Szwecji i świata całego, mój przyjaciel z piaskownicy i ławy szkolnej zamieszkały w Lundzie, skarcił mnie ostro za krytyczną ocenę publicystyki historycznej J.T.Grossa: „Masz naziola za prezydenta, nie faszystę, bo we Włoszech Mussolini przyznawał Żydom prawo do życia. I masz problem z tym, ze Gross zamieścił złe zdjęcie!”
Przyjaciel z Lundu może o moim prezydencie mówić „naziol”, gdy tymczasem ja, warszawianin, przez ostrożność procesową wspominam jedynie o faszyście. I dobrze czynię, bo Karol Nawrocki nie jest ani naziolem, ani nawet faszystą, lecz jedynie skromnym endekiem szytym na miarę szeregowego wyznawcy mitologii Romana Dmowskiego. On, jak nie przymierzając Mussolini, dobrotliwie przyznaje Żydom prawo do życia w Izraelu.
„Dwadzieścia procent Polaków w 2025 roku zagłosowało na nazistów! Braun przy obelisku przerywa modlitwę za umarłych !! Były alfons wybrany na prezydenta!!! (…) A ty udowadniasz, że Gross wybrał niewłaściwe zdjęcie.”– przyjaciel z Lundu poddaje ciężkiej próbie mój nadwiślański patriotyzm.
Przeraża mnie te dwadzieścia procent, upokarza uporczywe pozostawanie europosła Brauna na wolności, ale nie godzę się na pogardliwe nazywanie mojego prezydenta alfonsem, bo nie przysługuje mu szacowny i profesjonalny tytuł sutenera. Jeśli nawet, pracując w charakterze ochroniarza w sopockim Hotelu „Grand”, Karol Nawrocki przymykał oko na chyłkiem pomykające korytarzami panienki wiadomej profesji, to dopuszczał się zaledwie drobnych zaniedbań służbowych, lecz nie popełniał przestępstwa stręczycielstwa. W każdym razie stręczycielstwa jeszcze mu nie udowodniono!
Znacznie gorzej ma się rzecz z fotografią mazowieckich Europejczyków, rzekomo przyłapanych przez milicję na gorącym uczynku grabieży mogił żydowskich w Treblince, zamieszczonej na okładce książki Grossa pt. „Złote żniwa”. Gross oświadcza, że każdy mazowiecki Europejczyk może w tym zdjęciu rozpoznać fotografię ze swojego albumu rodzinnego, a ja właśnie jestem Europejczykiem mazowieckim, bo polskości już się wstydzę. Jako fanatyczny wielbiciel tenisa Igi Świątek, obawiam się, że przeszła i przyszła numer jeden światowego rankingu WTA niebawem demonstracyjnie zmieni swoje obywatelstwo na Ukraińskie.
Ja z Grossem nie mam najmniejszego problemu. Moim prawdziwym problemem są ludzie, którzy Grossa lansują. Bo wbrew dobremu o sobie mniemaniu, Gross nie tyle kruszy kopie z zoologicznym polskim antysemityzmem, ile dostarcza pożywnego pokarmu intelektualnego dla nazioli z gatunku Grzegorza Brauna i Roberta Bąkiewicza. Od dwu lat regularnie zamieszczam wpisy na blogu marcowych emigrantów „Reunion 69” nie dlatego, żeby w Polsce brakowało mi papieru i atramentu, lecz z tej przyczyny że czuję sentymentalny i generacyjny związek z takimi postaciami jak Aleksander Smolar, Jan Hartman, Dawid Warszawski, a także Michał Edelman, zaś z celebrytami mazowieckiej teraźniejszości nijak nie potrafię się porozumieć; mamy za sobą inne lektury, inne kobiety, odmienne wzorce osobowe i w Warszawie rozmawiamy ze sobą w jakimś obcym języku.
Z szacunkiem i podziwem myślę o partyzantach Tewje Bielskiego, którzy na mokradłach Puszczy Nalibockiej zorganizowali zbrojny sztetl, liczący tysiąc trzystu mieszkańców i bojowników. Przypominam o żydowskich partyzantach, którzy przetrwali okupację hitlerowską wraz z tysiącem uciekinierów z gett, starców, kobiet i dzieci, celem lepszego wyeksponowania monstrualnego głupstwa, jakie tkwi w tezie Grossa, nazywanej przez niego samego „odwróceniem zależności przyczynowej”:
„Gdyby Polacy pomagali Żydom z takim samym rozmachem, jak konspirowali, to i ryzyko pomagania Żydom radykalnie by się zmniejszyło. Po pierwsze nie denuncjowano by się nawzajem, gdyby co piąta czy co dziesiąta rodzina miała „swojego Żyda”, tak jak miała swoje powiązania konspiracyjne. Po drugie, wiadomo, że żadna policja nie jest w stanie egzekwować nagminnie łamanych przepisów. Brutalne represje najłatwiej daje się zastosować przeciw niewielkiej grupie ludzi, która jest izolowana we własnym społeczeństwie(…) To dlatego, że Polacy w zasadzie nie byli skłonni pomagać Żydom, Niemcy mogli za to stosować brutalne represje, nie robiąc żadnych wyjątków.”
Takie monstrualne głupstwo z całą powagą wygłasza „profesor Gross”.
Weźmy przykłady „przedsięwzięć” najbardziej ryzykownych, zagrożonych represjami „do kary śmierci włącznie”, jak akowski zamach na Kutscherę, lub alowski atak na „Café Club”. Po pierwsze istniało ryzyko spotkania śmierci na miejscu, podczas akcji. Po drugie groziła człowiekowi śmierć od ran wyniesionych z pola walki. Ale te dwa zagrożenia były krótkoterminowe, pierwsze jeszcze krótsze od drugiego. Na pięć minut bohaterstwa stać nawet dorosłego tchórza, nie mówiąc już o dwudziestolatku, odczuwającym przemożną chęć męskiej inicjacji w walce i rycerskiego poświęcenia się dla ojczyzny. Taki wojownik konspiracyjny cały ulepiony był z bohaterstwa, ale on nie narażał się na śmierć przez dwadzieścia cztery godziny na dobę i przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku razy pięć lat okupacji hitlerowskiej, co było udziałem pomagających Żydom. Uczestnictwem w akcji zbrojnej bojownik jedynie w minimalnym stopniu narażał swoich bliskich na śmiertelne represje, gdyż dla utrudnienia dekonspiracji w oddziale identyfikowany był przez pseudonim.
Natomiast Polak, który odważył się ukryć Żyda, przeżywał ustawiczne śmiertelne zagrożenie. W ani jednej chwili nie mógł czuć się bezpiecznym, gdyż ukrycie żywego człowieka tak, żeby nie mogło odnaleźć go Gestapo z psami, jest praktycznie niewykonalne. Każdego dnia trzeba było dostarczać przechowywanym dodatkowe pożywienie, co mogło wzbudzić podejrzenia szmalcowników, każdego dnia należało też usuwać odchody. Jeśli tak wielu Żydów przechowało się na wsiach, a tak niewielu w ukryciu miejskim, nie jest to kwestią przewagi moralności włościańskiej nad mieszczańską, lecz skutkiem względnej łatwości rozwiązania kwestii wyżywienia i higieny w prymitywnych warunkach odosobnionej farmy.
Najtrudniejszą sprawą do pokonania przed podjęciem decyzji o przechowaniu Żyda był lęk nawet nie o swój byt osobniczy, lecz o bliskich. Za tego rodzaju zbrodnię okupacyjną Niemcy karali bowiem Polaków wymordowaniem wszystkich domowników. Osobiście uważam się za faceta wielkiej odwagi i przeogromnej szlachetności, nie noszę w sercu żadnych niechęci rasowych, jako bezbożnikowi obcą jest mi też wrogość religijna. Nie mam jednak czelności utrzymywać dziś, że w imię ideałów humanitarnych odważyłbym się sprowadzić na swoich bliskich zagrożenie męczeńską śmiercią dla ocalenia kogokolwiek z zewnątrz.
Gdyby jednak moim bliskim zaglądała w oczy śmierć głodowa, być może odważyłby się zaryzykować i pójść na garnuszek do Żydów ukrywanych za szafą, brać od nich pieniądze na zakup żywności i sprawiedliwie dzielić dary boże między chrześcijan i starozakonnych. W ten sposób przyznaję się przed samym sobą, że w krytycznej sytuacji mógłby zdobyć się na odwagę ukrywania Żydów, lecz w zamian za pieniądze. Życie w zamian za pożywienie!
Gdyby jakiejś szlachetnej paniusi nie podobało się takie merkantylne traktowanie pomocy bliźniemu, jako warszawianin trzymam na podorędziu makabryczny w istocie argument „ad absurdum”. Zamiast biernie czekać na śmierć za murami Getta Warszawskiego, lub też bohatersko iść na śmiertelny bój wzorem Marka Edelmana i Mordechaja Anielewicza, Żydzi powinni byli ruszyć powszechnie do pobliskiego Kampinosu, szukać schronienia na puszczańskich mokradłach, budować leśny sztetl na wzór i podobieństwo dzieła Tewje Bielskiego w Puszczy Nalibockiej…
Gdyby większość warszawskich Żydów ukryła się w Kampinosie, tragedia Getta Warszawskiego nie osiągnęłaby tak wielkich rozmiarów, to pewne. Niestety, dla takiego celu Puszcza Kampinoska była za mała, a zaś Żydów warszawskich zbyt wielu.
Holocaust w dzisiejszych warunkach jest nie do powtórzenia, natomiast bez Żydów można ożywić uśpiony i rozpalić świeży antysemityzm, co Janowi Tomaszowi Grossowi udało się nad podziw. Ten sztucznie rozbudzony antysemityzm jest jakiś książkowy, salonowy i teoretyczny, z trudem wychodzi na ulice, rzadko trafia na mury domów, częściej na mury cmentarne, lecz prawie nigdy nie skutkuje przemocą fizyczną, nie przeradza się w staropolskie i starorosyjskie pogromy. Ale istnieniu sztucznie rozbudzonego antysemityzmu trudno zaprzeczyć. Gdyby do roboty wzięło się nawet stu Grossów, ich literackie wysiłki nie przyczyniłyby się w żaden sposób do zmiany czucia i myślenia ludu dopiero od niedawna piśmiennego, który jednak książek nadal nie czyta, choć już mógłby. Roznamiętnienie widoczne jest natomiast w produktach myśli narodowych demokratów, zawieszonych w internecie, obecnych w licznych książkach i w publicystyce takich czasopism jak „Myśl Narodowa” czy „Gazeta Polska”.
Strach przed szmalcownikami, odczuwany przez ukrywających się Żydów, to banał niegodny pisarstwa Jana Tomasza Grossa. Strach Polaków przed zagrożoną rozstrzelaniem denuncjacją na Gestapo, to banał jeszcze większy. Jan Tomasz Gross, na podstawie jednego przykładu rodziny Wyrzykowskich, przechowujących Samuela Wasersztajna, świadka i niedoszłej ofiary zbrodni w Jedwabnem, uogólnia odczuwany tuż po wojnie strach Sprawiedliwych, zagrożonych przez swoje szowinistyczne otoczenie.
Jest to absurd jeszcze mroczniejszy, niż teza „gdyby Polacy mniej konspirowali, a więcej przechowywali Żydów, rozmiary Holokaustu nie byłyby tak wielkie”. W pierwszych latach powojennych wszyscy bali się wszystkiego, donosicielstwo kwitło nad podziw, lecz pomimo wszystko znacznie większa liczba Polaków pchała się do honorów Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, niż można się było doliczyć uratowanych przez nich Żydów. Była to bowiem zasługa przynosząca nie tylko chlubę, lecz także kombatanckie profity.
Gdyby rzecz przedstawiała się inaczej, w ogóle pozbawiona sensu byłaby anegdota przytoczona we wspomnieniach przez nieocenionego aktora drugiego planu, Jerzego Karaszkiewicza:
„Siedzieliśmy sobie z Januszem Głowackim przy stoliku warszawskiego SPATiF-u na drobnej wódeczce z Józefem Prutkowskim, poetą, satyrykiem, jednym z najdowcipniejszych ludzi, jakich znałem. Opowiadamy mu właśnie historyjkę o Horodyńskim. Józek wyje ze śmiechu. I nagle do naszego stolika dosiada się słynna pani Reut z „Walki Młodych”. „Członek grupy pościgowej” – tak ją Józek przywitał. Ona z wypiekami na twarzy krzyczy prawie. Jest niesłychanie oburzona: „Józek – mówi do Prutkowskiego – czy ty masz pojęcie? Nazywają mnie antysemitką. Mnie, która w czasie okupacji przechowała w szafie dwoje Żydów!”. „Chyba tatusia i mamusię” – zaryczał na to Józek Prutkowski. A ponieważ sam wywodził się ze szlachetnego plemienia starozakonnych, jemu właśnie wolno było wtedy taki żarcik wykonać.”
Nawet Alicja Reut, członkini „grupy pościgowej”, miała odwagę przyznawać się publicznie do przechowywania Żydów za okupacji.
I cóżeś, Kopciu, najlepszego uczynił ! Postawiłeś obrzydliwego kleksa na całej swojej książkowej spuściźnie. Wybaczą ci haniebną obronę Jaruzelskiego, oskarżanego o zbrodnie niepopełnione, jakby generał nie miał dość rzeczywistych grzechów na sumieniu; zapomną nazbyt ochoczą obronę premiera Oleksego przed fałszywym zarzutem szpiegostwa i przed spreparowanym oskarżeniem o współpracę z wywiadem wojskowym PRL; nawet szlachetnie będzie ci darowane szkalowanie patriotycznych braci Kaczyńskich bezpodstawnymi, jak uznał sąd niezawisły, pomówieniami o kontakty z bohaterami afery FOZZ dla zdobycia środków na działalność ich katolickiej partii Porozumienie Centrum. Natomiast pamięć o grzechu pomówienia Jana T. Grossa o celowe paskudzenie Polakom w ich aureole „sprawiedliwych wśród narodów świata”, będzie nad tobą wisiała na wieki!
Jakub Kopeć
Wszystkie wpisy Jakuba TUTAJ
Kategorie: Uncategorized


“Z szacunkiem i podziwem myślę o partyzantach Tewje Bielskiego, którzy na mokradłach Puszczy Nalibockiej zorganizowali zbrojny sztetl, liczący tysiąc trzystu mieszkańców i bojowników. Przypominam o żydowskich partyzantach, którzy przetrwali okupację hitlerowską wraz z tysiącem uciekinierów z gett”
Co do osoby Bielskiego – ten “szacunek i podziw” to chyba raczej wyjątek, Bieskim zajmowała się (a jakże inaczej) polska “Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu”, później IPN. Pozwalam sobie wkleić link do polskiej Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tewje_Bielski
“Bielski był podejrzewany o współudział w rzezi 128 mieszkańców wsi Naliboki, w tym kobiet i dzieci[6][7]. 20 marca 2001, na wniosek Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi rozpoczęła śledztwo w tej sprawie[8]. Na 80 dotychczas przesłuchanych świadków masakry kilkunastu rozpoznało wśród atakujących osoby narodowości żydowskiej. Zdaniem prokurator IPN Anny Gałkiewicz pięć osób zeznało, iż byli to Żydzi z oddziału Bielskiego. Imion i nazwisk świadkowie nie podają. Tewjego ani jego braci wśród zbrodniarzy nie widziano[3][9][10].
Przy okazji premiery filmu Opór Piotr Zychowicz przytoczył relacje świadczące, że ludzie z otoczenia Bielskiego oraz on sam mieli nadużywać alkoholu, w bezwzględny sposób wymuszać posłuszeństwo i molestować seksualnie młode kobiety[11].”
Co do sposobu postrzegania “partyzantów” przez ehmm… polskie czynniki oficjalne, to najlepiej chyba posłużyć się cytatem:
“Teren, gdzie Niemcy nie docierają, a zwłaszcza Puszcza Nalibocka, jest siedliskiem przeważnie sowieckich oddziałów dywersyjnych. Są one dobrze uzbrojone w broń ręczną i maszynową, dowodzone przez oficerów sowieckich specjalnie wyszkolonych do walki partyzanckiej i podobno liczą ok. 10.000 ludzi. (…) Ludność miejscowa jest zmęczona i znękana ciągłymi rekwizycjami a często i rabunkiem odzieży, żywności i inwentarza.
Najbardziej dają się we znaki, zwłaszcza w odniesieniu do ludności polskiej tzw. oddziały rodzinne (siemiejnyje), składające się wyłącznie z Żydów i Żydówek w sile 2-ch batalionów”
(Raport Delegatury Rządu, AAN, 202/III-193, k. 131, 160). “
““(…) nie wysyłanie Żydów na rekwizycje (ludność się skarży) samorzutnie chwyta za broń w swej obronie, bo ci się znęcają, gwałcą kobiety i małe dzieci (…), obrażają ludność, straszą późniejszą zemstą sowietów, nie mają miary w swej nieuzasadnionej złości i w rabunku”
(“Protokół spisany dn. 8 czerwca 43 r. przez Delegata Sztabu Głównego partyzantów polskich – Wschód – oraz Komendy Lenińskiej partyzanckiej brygady sowieckiej”. Archiwum WIH, III/32/10, k. 1).”
Ja doskonale rozumiem, że fakt, iż gdzieś w dalekich, leśnych ostępach ostała się przy życiu jakaś garsteczka niedobitków, co się wyreklamowała od przeróbki na mydło – musiał “dawać się we znaki”. Ciekawe jednak, że inkryminowani “Żydzi” nie zostali w zacytowanym powyżej protokole oskarżeni o mord rytualny, tylko o “gwałcenie … małych dzieci”.
@Leon Rozenbaum
„Niestety, antysemityzm w dzisiejszej Polsce nie potrzebuje J.T.Grossa do rozkwitu by kwitnie na żyznej glebie.”
Uprzedzony o odpowiedzialności karnej na podstawie art 133 KK osobiście zaświadczam, że w Polsce nigdy nie było i nie ma tak zwanego „antysemityzmu”. Publiczne podważanie tej jakże oczywistej prawdy podlega karze więzienia do lat trzech.
Zdarzają się natomiast przykłady _judeosceptycyzmu_ – ale to coś zupełnie innego. Co nieco wypowiedzi _judeosceptyków_, sprawdzalnych, z linkiem – wklejam poniżej.
https://f.kafeteria.pl/temat-6733503-czy-tutaj-mozna-pisac-ze-hitler-mial-racje-a-zydzi-to-ludzka-zaraza/?tab=comments#comment-1242773
_______________
„Czy tutaj można pisać, że Hitler miał rację a Żydzi to ludzka zaraza?”
„nie ma gorszego jak żyd, menda, gnida, cały nasz naród ciemiężony przez żydów i pedałów”
„Dlaczego Żydzi wyrządzają tyle zła na świecie. Dlaczego mając bomby atomowe nie można spalić żydostwa. Jakby wybić tych parchatych Żydów (kuwa rzygam) to i ciapki by się uspokoiły… Przecież to jest naturalne dla mnie, że jak widzę Żyda to zabijam, nie zabijam człowieka, zabijam żyda, gnidę, pasożyta, gówno ludzkie”
„nie adolf to nie zaraza ktoś musiał wziąć na klatę tą całą bonanzę ja osobiście mu nie zazdroszczę ale kto myśli inaczej jego sprawa”
„Jak Żyd umrze to jego sprawa, nic nikomu do tego, że pół polski wtedy tańcuje. My nie lubimy Żydów i wszyscy wiemy, że II wojna światowa to ich spisek. Te bomby na Hiroszimę i Nagasaki to też robota tych gnid, boją się iść otwarcie to kombinują i manipulują. ”
_______________
Kto ciekaw, może sobie zweryfikować prawdziwość cytatów (link powyżej). Cytaty są z roku 2017-go, poprzedzają o całe lata tzw „ludobójstwo w Gazie”. Jakoś nikomu nie przeszkadzają, podobnie jak tysiące podobnych witryn. Co innego, jeśli ktoś dokona, dajmy na to, „znieważenia znaku Polski Walczącej” – wtedy raz-dwa wkracza prokuratura i policja.
Bardzo naciągane jest to oskarżanie J.T.Grossa o przyczynienie się do obecnego rozkwitu antysemityzmu. Jak krytycznie by się ktoś chciał odnieść do niektórych jego tez, niedysputowanym faktem pozostaje to, że ludność rdzennie polska nie musiała donosić, rabować i mordować ukrywających się Żydów, za pozwoleniem niemieckich okupantów czy bez. Mogli przecież, ze zrozumiałych na panujące niebezpieczeństwo represji, względów zignorować żydowskiego próby ratowania się…
Niestety, antysemityzm w dzisiejszej Polsce nie potrzebuje J.T.Grossa do rozkwitu by kwitnie na żyznej glebie.
Co do kwestii ehmm… stosunków polsko-żydowskich w tatach 1939-1945, gorąco zachęcam do zapoznania się z całkowicie aryjskim, polskim i katolickim źródłem, takim, że nie da się zapodejrzeć o brzydkie „pochodzenie” czy jeszcze brzydszą „narodowość”. Do pobrania, jak ktoś ciekaw, tutaj:
https://akzamosc.pl/
Witryna to „Światowy Związek Żołnierzy AK, okręg Zamość”. Bardziej narodowo i patriotycznie chyba się nie da.
Na tej witrynie można bez trudu kliknąć w „Nasze publikacje”, a tam znaleźć taki oto link:
„Zygmunt Klukowski, Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny” plus guzik „Pobierz”. Do pobrania w całości, w formacie PDF.
Cytuję z tego dziennika, strona 311, 312:
„…Tymczasem w Szczebrzeszynie działało Gestapo przy pomocy miejscowych żandarmów, granatowych policjantów i przy czynnym udziale niektórych obywateli miasta. Popisywał się też młody policjant z Sułowa,
Matysiak. Woźny Skórzak nie mając karabinu ani rewolweru, siekierą rąbał głowy wyciąganych z kryjówek Żydów. Inni cywile z amatorstwa też gorliwie pomagali, wyszukiwali Żydów, pędzili ich do magistratu lub na
posterunek, bili, kopali itp. Przez cały dzień jedni tropili tych nieszczęśliwych, drudzy zwozili trupy i kopali na kirkucie doły. Od czasu do czasu słychać było strzały”
…
… „. Przy pomocy ludności cywilnej żandarmi i policjanci wyciągają Żydów z najrozmaitszych dziur, rozstrzeliwują na miejscu lub prowadzą na kirkut i tam zabijają ..”
…
„… Wczoraj, w niedzielę, przez cały dzień nieliczni cywile wyłapywali Żydów i odprowadzali ich do aresztu przy magistracie. Pod wieczór wywieziono około 50 trupów uduszonych i zmarłych z wycieńczenia. Na cmentarz prowadzono dziś osobno mężczyzn (około 100) i osobno kobiety i dzieci. I w dalszym ciągu tropiono wszędzie Żydów. Widziałem jak w pobliżu szpitala, w zabudowaniach znanych powroźników Dymów, wynaleziono i wyprowadzono 50 Żydów. Liczyliśmy, gdy pędzono ich do aresztu. Tłum gawiedzi stał i przyglądał się. Niektórzy „z amatorstwa” pomagali: rozbijali dachy i ściany szukając Żydów, a potem bili ich pałkami….”
Tyle naoczny świadek, w latach stalinowskich siedział w więzieniu, nie będzie łatwo przypisać mu współudział w „zbrodniach stalinowskich”, w „hańbie domowej” czy cośtam. Jakby ktoś usiłował straszyć „prokuraturą”, „sądem” czy Strażą Ogniową, to się takiemu ktosiowi wyjaśnia, że cytaty z Narodowo-Patriotycznych witryn jak na razie nie są zakazane i pod żaden artykuł KK nie podpadają.
„Natomiast pamięć o grzechu pomówienia Jana T. Grossa o celowe paskudzenie Polakom w ich aureole „sprawiedliwych wśród narodów świata”, będzie nad tobą wisiała na wieki! ”
Chyba jednak p t pan Kopeć ciutkę przecenia wagę swojej dostojnej Osoby i doniosłość swoich, jakże słusznych, wypowiedzi. Gdyby nie ten blog, to bym się nawet nigdy nie dowiedział o istnieniu Szanownego Pana Kopcia (bo i skąd?). Wstrętny Gross, w odróżnieniu od (tu brawa!) zacnego pana Kopcia jest osobą powszechnie znaną, znaną także tej części polskiego społeczeństwa, które czasem coś czyta.
Dodać wypada, że na wrogie i okropecznie antypolskie pozycje przeszło co nieco stuprocentowo aryjskich badaczy i badaczek Zagłady, na przykład Alina Cała albo Barbara Engelking. Ze zdziwieniem dowiedziałem się, że to aryjka – i córka znakomitego matematyka, profesora Ryszarda Engelkinga („Zarys topologii ogólnej”, „Topolgia ogólna”). Do złych i niedobrych należałoby dorzucić Dariusza Libionkę (” „Bohaterowie, hochsztaplerzy, opisywacze”). Trzeba by i popularyzatorów dorzucić, choćby Tryczyk („Miasta śmierci”). Pan Kopeć ma tu do czynienia w wielogłową hydrą, jeszcze taki Zgliczyński („Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali”).
Na witrynie polskiego „Empiku” można znaleźć 15 (piętnaście) pozycji inkryminowanego Grossa (w sumie jest więcej, ale piętnaście gotowych do natychmiastowej wysyłki lub też w postaci elektronicznej). Jeśli są w ofercie, to widocznie ktoś je kupuje. Jeśli są w ofercie, to widocznie polscy czytelnicy NIE uważają, że ten Gross „celowo paskudzi Polakom”. Obawiam się, że nawet najbardziej zajadła krytyka Grossa, prowadzona z nader patriotycznych pobudek i pozycji, może nie wystarczyć, aby p t Pan Kopeć zapewnił sobie sławę „na wieki”.
https://www.empik.com/jak-polacy-niemcom-zydow-mordowac-pomagali-zgliczynski-stefan,p1064144378,ksiazka-p?fromSearchQuery=jak+polacy+niemcom+zydow+mordowac+pomagali
Niestety pan Kopeć ma statystykę przeciw sobie; w europejskich krajach gdzie tubylcy pomagali masowo zydom uratowalo się ich ponad 50% (Francja 75%), okolo 30-50% tam gdzie byli obojętni i ponizej 5% tam gdzie aktywnie pomagali w Zagladzie, tu znajduje się Polska.
Ukrywanie Zydów bylo niebespieczne bo wszyscy naokolo węszyli. Staruszka niania która ukrywala znajomego z rodzicami jechala kupić drugi bochenek chleba na daleki koniec Sosnowca bo jej lokalny piekarz podejrzewalby ja o ukrywanie gdyby kupila dwa bochenki u niego.
Takich przykladów sa tysiace.
Gusta Dawidsohn-Dränger W « Pamiętniku Justyny » opowiada o swoich konspiracyjnych podrózach pociagiem « najlepiej udawać ze się spi bo smutne oczy zdradzaja ». Temat o smutnych oczach mozna znalezć we wielu wspomniniach. Ktos musial wylapywać te smutne oczy. Rzeczywitosć jest bezlitosna jak i statystyka, « wszyscy » węszyli i donosili.
Czy pamięta pan ta scenę z przesluchania Sendlerowej? Gestapoxiec pokazuje stos donosów i mówi « tych anonimowych nie czytamy, podpisane wystarcza. »
Kuba
Jedwabne i Zlote zniwa to dwie rozne epoki i kraje!!
W Jedwabnym mamy Zydow , Polakow i jak Ty twerdzisz Niemcow.
Zlote zniwa to tylko Polacy i ich dzialalnosc po wojnie nie ma tam zadnego bohaterstwa tylko zwyczajna grabiez na CMENTARZYSKU!
Wiec Gross pisze swoja prawde itylko prawde.
To nic nie ma do czynienia z plugawieniem sprawiedliwych i ich heroizmu
Na temat wycieczki do Kampinosu Ewa Ci juz odpowiedzla!
Jezeli chodzi o czasy wspolczesne
to dla Ciebie taka facecja:
Nijaka p. Stec zamiescila fotke z p.Nawrocka (internet)
z podpisem:
NARESZCIE PO10-LATACH ZDJECIE Z PREZYNTOWA BEZ POCHODZENIA ZYDOWSKIEGO
Gross przy to maly ciapciak.
Wiem ze od 73 lat naszej przyjazni nie zmieniasz zdania ale jak mowia w mojej ostatnie Ojczyznie
Den dagen den sargen
Zdrowia zycze
Wlodek T.
Starosc nie radosc, inaczej zamiast obswiniac Grossa by sobie Kopec przypomnial taka Zofie Nalkowska,ktorej ” Medaliony” byly lektura obowiazkowa za moich czasow w Liceum.No wiec jest opis sasiadki sececznie zapraszjacej zydowskich sasiadow do ukrycia si w piwnicy-a jak oni to robia, to zamyka klape do piwnicy, przesuwa ciezki kufer na klape, siada dla pewnosci na kufrze i wysyla synka po policje..
Do akcji p.Kopec, obswiniac …
Albo jak byle wiezniarki, juz po wyzwoleniu , polklocily sie z dziewczyna, tez wiezniarka-i jedna z nich wrzeszczy pokazujac na nia ” Jude !!!!” i pozostale Polki rzucaja sie i rozszarpuja dziewczyne na kawalki..
Huzia ,p. Kopec , do akcji !!!!!!!
p.s. Nalkowska Zydowka nie byla
Do Autora.
Czy Pan nie slyszal o chlopcach z lasu ,ktorzy wykanczali ukrywajacych sie Zydow,ze wysyla Pan getto warszawskie do Kampinosu?
Zydzi nie koniecznie oczekiwali kryjowki ; oczekiwali przymykania oczu ,jesli Polak zauwazyl Zyda na ulicy . .(Niemcy nie potrafili rozpoznac Zydow polskich ). Nie kazdy jest bohaterem ,nie kazdy moze pomoc ,ale kazdy moze przejsc obojetnie .
Oczywiscie imponujace jest bohaterstwo i zaradnosc Tewie Bielskiego ,ale on dzialal na terenach podmoklych ,wiec chyba bral pod uwage ,ze wrog / szmalcownik latwo sie tam nie przedostanie ,a jesli sprobuje ,Zydzi z obozowiska go pojma . Byla tam tez juz w 1942 roku , tak tragicznego dla getta warszawskiego , partyznatka radziecka , z ktora Tewie wspolpracowal . W Warszawie natomiast byla pod gettem karuzela ze skoczna muzyczka ,gdy matki z dziecmi na reku skakaly z okien domow plonacego getta ,a te Zydowki ,ktorym udalo sie urzadzic z dzieckiem po stronie polskiej jako sluzace ,ktore prosza o prace pokojowki ,bo maz ich ,bohater polski zginal , stojac przy oknie mocno przyciskaly czolo do szyby,by pani domu ,zona oficera w oflagu , nie zauwazyla toczacych sie lez i slyszaly za swymi plecanmi radosne uwagi ,ze Zydki sie pala . ”Sluzaca” ,o ktorej mowie miala w getcie meza z druga coreczka ,ktorzy czekali na ratunek od niej .