
Nie ma tu czasu na omawianie definicji faszyzmu. Ale trzeba powiedzieć, że gdy jedni używają słowa „faszyzm” do opisu wydarzeń w dzisiejszej przestrzeni publicznej, inni się oburzają, traktując to jak nadużycie, kamień obrazy. Kamień ciężki Holokaustem i zbrodniami II wojny światowej. Bez względu na definicję to obciążenie jest nieusuwalne.
Nie uważam jednak, że mówienie o faszyzmie jest uprawnione dopiero, gdy zdarzy się najpotworniejsze. Faszyzmu nie opisujmy w kategoriach „jest – nie ma”. Przyjmijmy, że to przede wszystkim proces, faszyzm kroczący. I tak rozumiem tezę, której mam bronić, skoro brzmi: IDZIE FASZYZM.
Mówmy o faszyzmie, jako sposobie zdobywania władzy. Władzy dążącej do państwa totalitarnego. Nie zasłaniajmy się tym, że w nazwie partii Hitlera nie występuje przymiotnik „faszystowski”. Zamiast relatywizować i bagatelizować zjawisko, przyjrzyjmy się, z konieczności pobieżnie, co towarzyszyło pochodowi faszyzmu w Niemczech lat 1930-tych, zanim osiągnął jeden z najtragiczniejszych etapów w historii.
I zapytajmy czy ten obraz coś nam przypomina. Było to przede wszystkim:
• Wykreowanie INNEGO/OBCEGO, by wskazać go, jako wroga i wywołać w społeczeństwie poczucie zagrożenia, skierować na niego gniew i urazę. Dla Hitlera to byli Żydzi, a także homoseksualiści, chorzy psychicznie, niepełnosprawni. Współcześnie ten katalog daje się dowolnie rozszerzać, a obecność INNEGO nie okazała się niezbędna, wystarczy go nazwać, – dlatego możliwy jest antysemityzm bez Żydów, a antyuchodźczość bez uchodźców.
• Kult narodu, a w jego służbie: język podziału ugruntowujący przekonanie o szczególnej roli i znaczeniu narodu, polityka historyczna, gloryfikująca przeszłość i mitologizująca historię.
• Kult patriarchalnej rodziny i roli kobiety – żony i matki przysparzającej narodowi obywateli.
• Teorie spiskowe, kłamstwo, negowanie i deprecjonowanie osiągnięć nauki i kultury niepasujących do kreowanych mitów.
Te mechanizmy, działając jednocześnie, tworzą i wzmacniają podziały oraz kształtują społeczeństwo podatne na hasła autorytarnego przywództwa, społeczeństwo niepragnące wolności.
Hannah Arendt pisała, że faszyści nigdy nie zadowalają się samym kłamstwem; swoje kłamstwo przekształcają w nową rzeczywistość, a potem przekonują ludzi, żeby w nią uwierzyli. Jeśli to się uda, można ich przekonać do wszystkiego.
Pójdą, więc za wodzem („Jarosław Polskę zbaw”), głosząc własną wyższość, gloryfikując „tradycyjną rodzinę”, potępiając feminizm, liberalizm, wartości demokratyczne, prawa człowieka. Wtedy w imię NOWEGO ŁADU, a dziś DOBREJ ZMIANY, zaakceptują demolowanie prawnych fundamentów państwa, zrywanie zasady trójpodziału władzy, niszczenie społeczeństwa obywatelskiego, ograniczanie swobód konstytucyjnych, propagandę wypaczającą język demokratycznych idei.
„Wstaną z kolan” i przyklasną atakom na intelektualistów i ekspertów, okażą pogardę autorytetom. W imię mitycznego dobra kraju i ochrony jedynie słusznych wartości pozwolą rządzącym skupiać coraz więcej niekontrolowanej władzy. Nieprzekonanych i przeciwników, realnych i wymyślonych, pozwolą oskarżać o braki, nierówności społeczne i niezaspokojone potrzeby, niepowodzenia lub zbyt małe sukcesy tak w skali kraju, jak i osobiste, a wreszcie o zdradę i żądać kary dla zdrajców.
Idzie faszyzm, a przykłady znajdujemy codziennie: mit smoleńskiego zamachu i „żołnierze wyklęci”, „repolonizacja” banków, „potwór gender” i zaostrzanie ustawy antyaborcyjnej, niekonstytucyjny tryb stanowienia prawa i zamachy na niezależność sędziowską, skrupulatność aparatu ścigania wobec przeciwników i pobłażliwość wobec sprzymierzeńców, w mediach z nazwy publicznych – pożądany przez władzę standard „informacji” a w podręcznikach szkolnych zafałszowane treści. Codziennie przybywa nowych przykładów.
„I nam może się to przydarzyć” posumował prof. Cass Sunstein osobiste doświadczenia Niemców z lat 1930-tych. Te doświadczenia powinny być dla nas lekcją, bowiem pokazują, jak łatwo stać się częścią zbrodniczego systemu, który małymi krokami oswaja ze zmianami, nawet takimi, które powinny zastanowić, wręcz zaalarmować. Lecz nie alarmowały dopóki dotyczyły innych.
Boleśnie, na własnej skórze, odczuł to pastor Martin Niemöller, („Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem…”). „…dla wielu Niemców faszyzm nie był złem. (…) poprawił ich codzienne życie. Mogli sobie pozwolić na urlop w Norwegii czy Hiszpanii (…). Wydawało się, że „każdy” korzysta z błogosławieństwa „Nowego Ładu”. Wiedli „normalne” życie i nie dowierzali, że wokół nich dzieje się coś złego.
Chcieli np. wierzyć, że tylko Żydzi, którzy byli zdrajcami Niemiec trafili do obozów koncentracyjnych, a reszta mogła wyjechać zachowując swoją własność lub otrzymując godziwe odszkodowanie. A zresztą “nie mieli czasu, żeby myśleć o tych strasznych rzeczach”. „Myśleli, że są wolni” – powiedział o tych Niemcach ich rozmówca, Milton Mayer. A przecież bez prawdy nie można korzystać z wolności. Żeby zgnieść wolność, trzeba unicestwić prawdę.
To się jeszcze nie stało, ale idzie faszyzm, psuje demokrację, zatruwa prawdę, chce odebrać nam wolność. Musimy przed tym przestrzegać, jeśli nie chcemy obudzić się w państwie totalitarnym, które zawsze jest złem. Wszystko jedno czy znajdziemy się wśród prześladowanych czy po stronie przemocy. Bo „…bakcyl dżumy nigdy nie umiera…, …każdy nosi w sobie dżumę. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka i żeby go nie zakazić.”
Paula Sawicka
Kategorie: Uncategorized


Właśnie przymiotnik ”socjalistyczny”, to ten który ułatwia interesantom przekształcać SWOJĄ PRAWDĘ manipulacyjnie w nową rzeczywistość, w propagandę wypaczającą język demokrarycznych idei…..
”POLSKA BEZ ZYDOW?”?! Wrociliscie to tego IDIOCKIEGO zdania?? A potem, ”EUROPA BEZ ZYDOW!” (Hitlera rzyczenia), i ”SWIAT BEZ ZYDOW”?? Jaka rasa nastepna?? Wlodek Z
To co jest teraz w Polsce to nie jest faszyzm!
Wloski faszyzm zakladal Istnienie we Wloszech nacji zydowskiej jako grupy obywateli we Wloszech.
To co proponuje w Polsce Braun,Konfederaci,Nawrocki to czysty nazizm.
Czyli Polska bez Zydow! Likwidacja wszystkich obywateli polskich pochodzenia zydowskiego (calych,polowek,cwiartek itd)
Czyli Braun Konfederaci Nawrocki (prezydent ktory popisal konfedederacki punkt Polska bez Zydow).
Wiec nie uzywajmy slowa faszyzm przeciwko Polskim i swiatowym wspolczesnym antesemitom.
To jest czysty NAZIZM.
To jest tak jak:
Z Judea i Samria jeszcze chwila i obudzimy sie na zachodnim brzegu !
Brawo Socjalistyczny Nazizm!
Wlodek T
Paula Sawicka radzi, w słusznym potępieniu faszyzmu jako zjawiska, ”nie zasłaniać się tym, że w nazwie partii Hitlera nie występuje przymiotnik faszystowski”. A co z przymiotnikiem ”socjalistyczny”, który prominentnie, bo już na drugim miejscu figuruje w nazwie NSDAP, chociaż w ”nacjonalistycznym” ubranku?