
Idan Weiss w filmie „Franz Kafka” w reżyserii Agnieszki Holland, 2025, fot. Marlene Film Production/Kino Świat
Autor: Bartosz Staszczyszyn
Stylistycznie odważny i intelektualnie prowokujący film Agnieszki Holland to biografia tyleż nieoczywista, co rozczarowująca. Próbując zbliżyć się do literackiego geniusza, reżyserka obnaża bowiem niemożność pełnego poznania swojego niezwykłego bohatera. Film jest polskim kandydatem do Oscara 2026.
W podróży do świata Franza Kafki Agnieszka Holland odrzuca schematy klasycznej biografii, która przeprowadzałaby nas od narodzin i młodości aż do ostatnich dni życia bohatera. Owszem, w filmie dostaniemy i to, ale dla reżyserki życiorys pisarza staje się jedynie kanwą, na której maluje ona kolejne warstwy swojej autorskiej opowieści. Ta okazuje się zarazem fabularną mozaiką i intelektualnym palimpsestem, w którym na biografię pisarza nadpisywane są refleksje o istocie jego twórczości, o współczesnym kapitalizmie i niemożności poznania drugiego człowieka.
Holland łączy różne filmowe faktury, perspektywy i style. W jej obrazie znajdziemy fragmenty stylizowane na kino niemieckiego ekspresjonizmu, które mają dać wgląd w osobliwy sposób działania umysłu Kafki, a między klasyczne sceny z życia pisarza wstawia współczesne sekwencje realizowane w jego muzeum i na ulicach Pragi, gdzie autor Procesu jest jednym z brandów biznesu turystycznego. Jak w serialowych House of Cards i Fleabag reżyserka przełamuje czwartą ścianę, każąc bohaterom spojrzeć wprost w oko kamery i zwracać się bezpośrednio do widza, a na ekranie możemy zobaczyć nawet mini-adaptację Kolonii karnej, jednego z najbardziej przerażających opowiadań Kafki.
Z wszystkich tych elementów Agnieszka Holland tworzy opowieść o próbie poznania drugiego człowieka, jego twórczości i osobowości. Reżyserka poszukuje prawdziwego Kafki w biograficznych relacjach, w listach pisarza, opowieściach jego przyjaciół, rodziny i badaczy. Sięga do jego twórczości, próbując wydestylować z nich własny obraz Kafki.

Peter Kurth, Sandra Korzeniak w filmie „Franz Kafka” w reżyserii Agnieszki Holland, 2025, fot. Marlene Film Production/Kino Świat
Sprawność, z jaką reżyserka łączy wszystkie te filmowe warstwy, jest imponująca. Holland tworzy obraz wizyjny, wymykający się klasycznej fabularnej narracji. Bliższy jest filmowemu esejowi niż hollywoodzkiej z ducha produkcji o życiu i twórczości pisarza. Przy czym jest to zarazem zaleta i słabość Franza Kafki, który okazuje się filmem na tyle enigmatycznym i pozbawionym klasycznego napędu dramaturgicznego, że trudne staje się emocjonalne zaangażowanie w opowieść. W przeciwieństwie do tradycyjnie rozumianych biografii brakuje tu bowiem bohatera, który w drodze do osiągnięcia celów musiałby pokonywać stojące przed nim przeszkody, a nas czyniłby współuczestnikami swej walki.
Emocjonalnego zaangażowania nie ułatwia także sam bohater: Kafka widziany oczami Agnieszki Holland jest człowiekiem wycofanym, zamkniętym w sobie i rzadko okazującym prawdziwe emocje. I choć wcielający się w pisarza Idan Weiss znakomicie odgrywa wszelkie jego idiosynkrazje, tworząc więcej niż przekonującą kreację, to z jego postacią nie sposób się utożsamić. Filmowa biografia z czasem traci przez to swoją siłę, wszelkie napięcie wyparowuje z ekranu, a dalszy bieg tej historii (zarówno fabularny, jak i psychologiczny) staje się przewidywalny.

Idan Weiss w filmie „Franz Kafka” w reżyserii Agnieszki Holland, 2025, fot. Marlene Film Production/Kino Świat
Agnieszka Holland szuka jednocześnie sposobu na uwspółcześnienie historii Kafki, by nie był on jedynie postacią z zakurzonych zdjęć w kolorze sepii. Pokazuje go zatem jako propagatora wegetarianizmu i człowieka, który jak pokolenie współczesnych „zetek” wolałby maila od spotkania twarzą w twarz. Ale próby portretowania praskiego pisarza jako jednego z nas okazują się tyleż nieprzekonujące, co niepotrzebne. Kafka nie jest i nigdy nie będzie everymanem – i to właśnie na osobności polega jego ponadczasowa moc.
Odbrązawianie Kafki znajduje odzwierciedlenie także w filmowej formie, dzięki której historia pisarza ożywa. Imponują zwłaszcza zdjęcia Tomasza Naumiuka. Malarskie kadry ukazujące świat mieszczańskiej Pragi łączą się tu z obrazami stylizowanymi na niemiecki ekspresjonizm, silnie zsubiektywizowanymi ujęciami oddającymi stan emocjonalny bohatera, a nawet z charakterystycznymi pasażami kamery rodem z serialowych mockumentów w stylu Biura. I choć wydawać by się mogło, że tak różnorodnych estetyk nie da się pogodzić, Naumiuk tworzy z nich wizualnie spójną całość, w której każdy element dokłada się do budowania postaci i znaczeń. Zwiewności filmowemu opowiadaniu dodaje także muzyka Mary Komasy i Antoniego Komasy-Łazarkiewicza, w której klasyczne ilustracyjne partie łączą się z impresyjnymi, na wskroś współczesnymi, niemal popowymi brzmieniami.
„Franz Kafka”, reż. Agnieszka Holland
Kategorie: Uncategorized


Z tego opisu wynika że ten film nie zdobędzie masowej widowni a więc i nie zarobi. Zresztą Kafka tez nie miał i nie ma masowej widowni jako pisarz. Poważnych książek ludzie nie czytają, podobnie jak i nie oglądają poważnych filmów. Ludzie to tylko zwierzęta, nieco mądrzejsze i nic więcej.