
Finalista Nagrody Pulitzera. Pisze o świecie żydowskim od ponad pięciu dekad, ostatnio jako redaktor i wydawca The Jewish Week of New York.
Wezwanie Demokratów do porzucenia Izraela wstrząsnęło mną, ale nie zaskoczyło.
Ben Rhodes, który pełnił funkcję zastępcy doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego za prezydentury Obamy, twierdzi, że „nadszedł czas, aby Demokraci przestali wspierać obecny rząd Izraela”. Jego artykuł opiniotwórczy w „The New York Times” pt. „This Is The Story Of How The Democrats Blew It On Gaza” (Oto historia tego, jak Demokraci zawalili sprawę w Strefie Gazy) podsumowuje poglądy coraz większej liczby Demokratów, którzy wydają się obarczać Izrael całkowitą winą za wojnę w Strefie Gazy.

„Porzucając przestarzałe podejście” – radzi – „Demokraci mogą odzyskać swoje wartości, stworzyć większą i bardziej stabilną koalicję oraz zacząć budować świat, którego pragną, zamiast bronić tego, czego nie da się obronić”.
Innymi słowy, Izrael stał się nie do obrony i najwyraźniej nie jest częścią świata, którego pragną Demokraci.
Czytając ten napis na ścianie, bez wątpienia wielu amerykańskich Żydów, takich jak ja, poczuje się coraz bardziej uwięzionych między niemożliwym wyborem: administracją w Waszyngtonie aktywnie burzącą filary demokracji a Partią Demokratyczną odchodzącą od poparcia dla jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie, jedynego żydowskiego państwa na świecie.
Rhodes ma bogate doświadczenie w sprawach zagranicznych, ale jego esej jest uderzająco jednostronny. Nie ma w nim żadnej wzmianki o trwających od dziesięcioleci obietnicach Palestyńczyków dotyczących zniszczenia państwa żydowskiego, niezliczonych atakach terrorystycznych na obywateli Izraela oraz konsekwentnym odrzucaniu przez palestyńskich przywódców wielu propozycji pokojowych Izraela. (Nie przedstawiono żadnych alternatywnych planów, ponieważ Palestyńczycy dążą do zlikwidowania państwa żydowskiego, a nie do współistnienia z nim).
Twierdzi on, że „instynkt” niektórych Demokratów, aby „podkreślać historię palestyńskiego terroryzmu i odrzucenia pokoju”, jest „częścią problemu”.
Dla Rhodesa moralność jest po stronie Palestyńczyków.
„Jeśli wierzycie Państwo, że palestyńskie dziecko ma taką samą godność i wartość jak dziecko izraelskie lub amerykańskie, nie można już dłużej popierać izraelskiego rządu, chowając się za frazesami o pokoju” – pisze. Nie ma żadnej wzmianki o tym, że Hamas rozpoczął i prowadził brutalną wojnę w celu zniszczenia Izraela, wykorzystując własną ludność cywilną jako „mięso armatnie”. Nie ma też wzmianki o tym, że Izrael był zmuszony stawić czoła niemoralnemu wrogowi, który ukrywał się w tunelach pod meczetami, szpitalami i szkołami. Tyle jeśli chodzi o wiarę Hamasu w „godność i wartość” dzieci, za które jest odpowiedzialny. Izrael starał się zminimalizować ofiary wśród ludności cywilnej, wydając wcześniejsze ostrzeżenia; bojownicy Hamasu postanowili jednak chwalić swoich obywateli jako męczenników, zamiast zapewnić im schronienie.
Faktem pozostaje jednak, że premier Izraela Netanjahu ponosi dużą część winy za utratę ważnego wsparcia ze strony Demokratów, ponieważ związał swój los z Donaldem Trumpem i Partią Republikańską. Dwupartyjność była kluczem do silnych relacji Izraela z Waszyngtonem od momentu powstania państwa w 1948 roku. Jerozolima była bardzo dumna z silnego wsparcia obu partii. Ale to już przeszłość, a po ostatnich dwóch latach wojny więcej Amerykanów opowiada się teraz za Palestyńczykami niż Izraelem. Mimo to Netanjahu pozostaje politycznie zobowiązany wobec dwóch radykalnych, skrajnie prawicowych członków swojej koalicji: ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gvira i ministra finansów Bezalela Smotricha. Ich rasistowskie i ekspansjonistyczne poglądy skłoniły Rhodesa do określenia „polityki zemsty” Izraela i stwierdzenia, że „nie jest zdrowe” dla Partii Demokratycznej „być tak bardzo niezgodnym z własnymi wyborcami i deklarowanymi przekonaniami”.
Jego rozwiązanie obejmuje odmowę pomocy wojskowej dla rządu Izraela i wsparcie dla działań Międzynarodowego Trybunału Karnego, który wydał nakazy aresztowania Netanjahu i byłego ministra obrony Yoava Gallanta za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Rhodes przyznaje, że niektórzy powiedzą, iż takie stanowisko „zagraża Izraelowi i diasporze żydowskiej”. Ale to prawda tylko wtedy, gdy wierzycie Państwo, że obecny kurs zapewni bezpieczeństwo Izraelowi i diasporze żydowskiej.
Rhodes uważa, że „prawda jest odwrotna”.
Zdecydowanie nie zgadzam się z jego tendencyjną krytyką Izraela. Jednak jego wniosek – że Izrael musi zostać ukarany przez Zachód, zanim na Bliskim Wschodzie nastąpią pozytywne zmiany – rodzi słuszne pytanie i wyzwanie dla wszystkich, którzy są zaangażowani zarówno w demokratyczne, jak i bezpieczne państwo żydowskie: Jaka jest alternatywa dla obecnego kursu Izraela?
Zmiana Kursu Demokratów: Czy Stany Zjednoczone Porzucą Izrael?
Kategorie: Uncategorized

