
John Spencer
Im więcej czasu poświęcam na przemyślenie tej kwestii, tym bardziej przerażający wydaje mi się artykuł Bena Rhodesa „This Is the Story of How the Democrats View It on Gaza”, opublikowany w „New York Times Opinion”, dla Izraela, Stanów Zjednoczonych i wszystkich, którym zależy na prawdzie. Długi esej o Gazie, liczący ponad dwa tysiące słów, powinien spełniać najbardziej podstawowe standardy dziennikarskie. Ten jednak ich nie spełnia. Powiela on błędne informacje, zawiera nieprawdziwe stwierdzenia i przedstawia narrację moralną, która nie ma nic wspólnego z prawami wojny ani realiami współczesnych konfliktów. Gorsze od błędów są ich konsekwencje. Jeśli te argumenty zostaną potraktowane poważnie w Waszyngtonie, zagrożą one nie tylko bezpieczeństwu Izraela, ale i Ameryki.
Autor twierdzi, że popieranie prawa Izraela do samoobrony i prowadzenia operacji wojskowych w celu odzyskania bezprawnie porwanych zakładników czyni Demokratów hipokrytami, gdy jednocześnie bronią porządku opartego na zasadach, równości rasowej i demokracji. Jest to nieprawda. Wyraźnym warunkiem porządku opartego na zasadach, obowiązującym od 1945 r., jest to, że suwerenne państwa mogą się bronić po ataku zbrojnym. Jest to najbardziej podstawowa zasada Karty Narodów Zjednoczonych. Izrael nie wybrał tej wojny. Została ona rozpoczęta przeciwko Izraelowi 7 października, kiedy Hamas przeprowadził zakrojoną na szeroką skalę transgraniczną operację, w wyniku której zginęło ponad 1200 osób, a ponad 250 zostało porwanych. Każde demokratyczne państwo, w tym Stany Zjednoczone, zareagowałoby natychmiastową i przytłaczającą siłą militarną, aby jak najszybciej osiągnąć swoje cele. Jest to standard, którego autor nie chce zastosować w odniesieniu do Izraela.
Artykuł powiela twierdzenia, których żadne wiarygodne źródło nie powinno publikować. Twierdzi on, że czołowi izraelscy przywódcy opisali Palestyńczyków w Strefie Gazy jako „ludzkie zwierzęta żyjące w złym mieście” oraz że Izrael odciął im dostęp do żywności i wody, bombardując zarówno bojowników Hamasu, jak i cywilów. Prawda jest jasna i dobrze udokumentowana. Przedmiotowe oświadczenia, wygłoszone przez izraelskiego ministra obrony dwa dni po 7 października, odnosiły się do Hamasu, a nie do Palestyńczyków. Opisywały one oblężenie pozycji Hamasu w mieście Gaza przed rozpoczęciem dużej operacji miejskiej. Krytycy mogą błędnie argumentować, że Izrael dopuszcza zbyt wysoką liczbę ofiar cywilnych jako skutek uboczny podczas ataków na Hamas, ale tylko osoby niedoinformowane lub głęboko stronnicze wierzą, że Izrael celowo atakuje cywilów. Oskarżenia te są fałszywe, a udawanie, że fakty są niejednoznaczne, nie jest analizą. Jest to zniekształcenie.
Twierdzenie, że prezydent Biden udzielił Izraelowi bezwarunkowego wsparcia, jest również fałszywe. Administracja wstrzymała dostawy kluczowej broni, w tym amunicji o dużej średnicy i innego niezbędnego sprzętu. Przez wiele miesięcy wywierała presję na Izrael, aby nie wkraczał do Rafah, mimo że przebywali tam przywódcy Hamasu i izraelscy zakładnicy. Nikt w regionie nie wierzy, że Izrael cieszył się bezwarunkowym poparciem Ameryki, a już na pewno nie izraelscy żołnierze, którzy byli zmuszeni dostosowywać swoje działania w czasie rzeczywistym z powodu opóźnionego lub ograniczonego wsparcia ze strony USA.
Artykuł opiera się na emocjonalnym, ale moralnie niespójnym porównaniu. Twierdzi on, że jeśli wierzy się, iż palestyńskie dziecko ma taką samą godność jak dziecko izraelskie lub amerykańskie, nie można popierać rządu izraelskiego, chowając się za frazesami o pokoju. Argument ten jest oburzający. Ignoruje on najbardziej fundamentalną różnicę w prawie wojennym. Istnieje wyraźna różnica między dzieckiem porwanym przez Hamas i zamordowanym z zimną krwią a tragiczną śmiercią dziecka w walkach miejskich, które jest wykorzystywane przez Hamas jako żywa tarcza. Prawo wojenne nie ocenia samych wyników. Ocenia ono intencje, środki ostrożności, proporcjonalność, rozróżnienie i konieczność militarną. Izrael podjął więcej działań w celu ograniczenia szkód wśród ludności cywilnej niż jakakolwiek inna armia w historii, w tym wielopoziomowe ostrzeżenia, korytarze ewakuacyjne, codzienne przerwy, ostrzeganie przed atakiem, strefy bezpieczeństwa oraz bezprecedensowe połączenie precyzyjnych ostrzałów i ograniczeń manewrów naziemnych, które często narażają własnych żołnierzy na większe ryzyko, aby chronić ludność cywilną. Od dziesięcioleci badam i dokumentuję działania wojenne w terenie miejskim. Żadna inna armia nie podjęła się tego, co zrobiło IDF w Strefie Gazy.
Autor przywołuje również największe kłamstwo tej wojny, twierdzenie, że Izrael dopuszcza się ludobójstwa. W Strefie Gazy nie ma ludobójstwa. Izrael nie ma zamiaru zniszczyć w całości lub w części ludności cywilnej Strefy Gazy. Starał się zniszczyć Hamas jako organizację wojskową i polityczną, jednocześnie robiąc więcej niż jakikolwiek inny kraj w historii, aby wyżywić, zapewnić schronienie, zapewnić szczepienia, zapewnić opiekę medyczną i zapobiec krzywdzeniu ludności cywilnej. Chęć zniszczenia wroga nie jest ludobójstwem. To jest wojna. Wojna nie jest nielegalna, a w niektórych przypadkach jest konieczna. Chociaż autor powołuje się na twierdzenia kwestionowane grup zajmujących się prawami człowieka, naukowców i stronniczego badania zleconego przez ONZ, jest wielu innych naukowców, wojskowych i ekspertów prawnych, którzy jasno stwierdzili, że działania Izraela w Strefie Gazy nie spełniają żadnych kryteriów ludobójstwa.
Każdy kraj, w tym Stany Zjednoczone, stanął przed moralnym dylematem śmierci cywilów w legalnej wojnie w obronie własnej. Państwa muszą stawiać na pierwszym miejscu swoich obywateli i własne przetrwanie. Nie jest to hipokryzja. Jest to podstawa prawa konfliktów zbrojnych. Zastanawiam się, co autor powiedziałby o operacjach miejskich podczas II wojny światowej lub kampaniach amerykańskich w Seulu, Hue, Falludży, Mosulu i Rakce.
Argument moralny przedstawiony w artykule traci sens w momencie, gdy odnosi się go do jakiegokolwiek konfliktu innego niż ten w Strefie Gazy. To ujawnia jego cel. Ma on na celu delegitymizację prawa Izraela do prowadzenia legalnej wojny oraz delegitymizację wszelkiego amerykańskiego wsparcia dla tej wojny, a nie wyjaśnienie porządku opartego na zasadach. Nagradza również strategię wykorzystywania cywilów, chronionych obiektów i gęsto zabudowanego terenu miejskiego jako tarczy.
Jedną z najbardziej niepokojących części artykułu nie są błędy merytoryczne, ale światopogląd autora. Jako obywatel amerykański przeraża mnie czytanie tak naiwnych przekonań osoby, która kiedyś pełniła funkcję zastępcy doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego. Autor sugeruje, że popieranie wojny Izraela w obronie własnej narusza wartości demokratyczne. Gdyby ten pogląd kierował decyzjami Stanów Zjednoczonych w czasie kryzysu, sprowadziłby on na nas katastrofę. W przypadku każdego poważnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych przyszły prezydent będzie musiał podjąć decyzję o użyciu siły w obronie nas samych lub naszych sojuszników, takich jak kraje NATO. Logika promowana w tym artykule sugeruje, że Ameryka powinna reagować na ataki powodujące masowe ofiary biernością lub formą moralnego samozaprzeczenia, której żadne państwo nie jest w stanie przetrwać.
Prawda jest odwrotna. Bezpieczeństwo Ameryki, legitymizacja demokratyczna i porządek oparty na zasadach zależą od gotowości i zdolności wolnych narodów do obrony siebie. Wspieranie Izraela w walce z armią terrorystyczną, która chowa się za cywilami, osadza się w szkołach i szpitalach i otwarcie dąży do ludobójstwa, nie jest hipokryzją. Jest to zgodne z każdą zasadą, którą Stany Zjednoczone wyznawały w swoich własnych wojnach. Artykuł NYT błędnie interpretuje fakty, fałszywie przedstawia prawo i przedstawia argument moralny, który załamuje się pod ciężarem rzeczywistości.
Izrael toczy wojnę, której nie rozpoczął, podlegając ograniczeniom prawnym, których żaden z naszych wrogów nigdy nie przestrzegał, próbując jednocześnie uratować zakładników brutalnie uprowadzonych z ich domów. Taka jest rzeczywistość. Wszystko inne w tym artykule to retoryka mająca na celu zaciemnienie tego, co zarówno Izrael, jak i Ameryka wiedzą, że jest prawdą. Wspieranie sojusznika w zgodnej z prawem wojnie w obronie własnej nie jest zdradą swoich wartości. Jest ich wyrazem.
John Spencer jest dyrektorem wykonawczym Urban Warfare Institute.
Odpowiedź na Artykuł Bena Rhodesa „This Is the Story…on Gaza”
Kategorie: Uncategorized


Ben Rhodes, matka Zydowka, jeszcze jeden z tych gorliwych ”humanistow” .Pelno ich, nawet tu wsrod ”blogowiczow” tutaj, piszacych o ” bombach izraelskich na glowki dzieci w Gazie”