
Anna Grabowska
To zdanie nie jest tezą. To nie jest nawet opinia. To jest slogan. Najstarszy, najbardziej lepki slogan Europy: „Żydzi zabili Jezusa” – to slogan powtarzany z satysfakcją przez ludzi, którzy mylą wiarę z przesądem. Pada zawsze wtedy, gdy kończy się myślenie, a zaczyna potrzeba wskazania winnego. I jest w nim fundamentalna sprzeczność, którą wystarczy wypowiedzieć na głos, żeby cała konstrukcja się rozsypała: jakim cudem Żydzi mieliby zabić Jezusa, skoro Jezus był Żydem? Nie „związanym z judaizmem”, nie „z kręgu Starego Testamentu”, tylko Żydem – z krwi, ciała, prawa i praktyki religijnej. Obrzezanym ósmego dnia, wychowanym w Torze, modlącym się po hebrajsku, dyskutującym z innymi Żydami w synagogach. Jego matka była Żydówką, jego ojciec był Żydem, jego uczniowie byli Żydami, a pierwszy Kościół był żydowski. Twierdzenie, że Żydzi zabili Jezusa, oznacza albo logiczny absurd – Żydzi zabili Żyda, a potem przez dwa tysiące lat mordowali innych Żydów za to, że Żydzi zabili Żyda – albo przypisanie zbiorowej, dziedzicznej winy całemu narodowi za wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat. To nie jest ani teologia, ani historia. To jest groteska, która przetrwała tylko dlatego, że przez wieki nikt nie wymagał od wiernych elementarnego myślenia.
Egzekucji Jezusa dokonało Imperium Rzymskie. Ukrzyżowanie było rzymską karą państwową, zarezerwowaną dla buntowników i zagrożeń porządku publicznego. Wyrok wydał rzymski prefekt Judei – Poncjusz Piłat – działający w imieniu cesarza. Sanhedryn nie miał prawa wykonywać kary śmierci. Tyle, koniec, kropka. Cała reszta to narracja dopisana później, z powodów politycznych. Ewangelie spisywano kilkadziesiąt lat po wydarzeniach, w świecie, w którym chrześcijaństwo próbowało przetrwać pod rzymskim butem. Przesunięcie odpowiedzialności z imperium na lokalny tłum było wygodne i zrozumiałe w tamtym kontekście, tyletylko, że ten skrót stał się później dogmatem ulicy. Średniowiecze zrobiło z niego ideologiczny młotek: „bogobójcy” nadawali się idealnie jako uzasadnienie pogromów, gett, znaków hańby, grabieży i wykluczenia. Przemoc dostała religijne alibi. Kościół przez wieki tej narracji nie rozbroił, czasem ją wzmacniał, czasem tolerował, albo milczał. A milczenie, jak pokazuje historia, nigdy nie było neutralne. Dopiero po Zagładzie, gdy Europa zobaczyła, dokąd prowadzi to jedno zdanie, Kościół katolicki oficjalnie się z niego wycofał: Sobór Watykański II jasno stwierdził, że nie wolno przypisywać Żydom zbiorowej winy za śmierć Jezusa. To nie jest opinia postępowych teologów. To jest doktryna Kościoła.
I tu kończy się niewiedza, a zaczyna kłamstwo. Dzisiejsze powtarzanie hasła „Żydzi zabili Jezusa” nie jest wyrazem gorliwości religijnej, tylko dowodem nieznajomości własnej wiary. Katolik, który to mówi, stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, do którego deklaruje przynależność. To nie jest spór teologiczny, tylko masowa ignorancja religijna, która od wieków była wygodna, bo zwalniała z myślenia i dawała moralną wyższość bez wysiłku. Z tej ignorancji brały się oszczerstwa, z oszczerstw przemoc, a z przemocy śmierć, zawsze według tego samego mechanizmu: najpierw słowo, potem etykieta, potem „uzasadnione oburzenie”. Każdy, kto dziś krzyczy „Żydzi zabili Jezusa”, nie broni Jezusa. On go redukuje do narzędzia własnej furii. Instrumentalizuje żydowskiego nauczyciela z Galilei po to, by usprawiedliwić własną nienawiść. To nie jest wiara. To jest przesąd przebrany za religię – a historia już wielokrotnie pokazała, jak takie przesądy się kończą.
„Żydzi zabili Jezusa ” – czyli jak ignorancja udaje wiarę
Kategorie: Uncategorized

