
Guy Goldstein
Jeśli są Państwo przyzwyczajeni do czytania moich analiz, to nie jest to jedna z nich. Jestem Australijczykiem, Żydem i Izraelczykiem – Bondi było dla mnie miejscem osobistym, domem, moim dzieciństwem. Bar micwa mojego brata odbyła się 50 metrów od miejsca strzelaniny, a niektóre z moich najlepszych wspomnień wiążą się z tamtejszym pawilonem. Ten artykuł jest głęboko osobisty.
Minęły 24 godziny i wszyscy, którzy mieli coś do powiedzenia, już to powiedzieli. Potępienie, krokodyle łzy, oburzenie. To scenariusz, który słyszymy w kółko. Oczywiście, słyszeliśmy komentarze o tym, jak bardzo było to przewidywalne. Żaden Żyd nie był zaskoczony. Wszyscy to przewidzieli.
Czekałem 24 godziny, aby usłyszeć to, o czym w głębi duszy wiedziałem, że nigdy nie padnie. Ale oto jesteśmy, w miejscu, o którym nikt nie mówi. W miejscu, które ma znaczenie być może tylko dla mnie – jako Australijczyka, Żyda i Izraelczyka, który dorastał na plaży Bondi i którego rodzina przeniosła się do tej części świata po przetrwaniu Holokaustu. Jako kogoś, kogo życie nadal kształtuje miłość babci do tego kraju.
Kiedy obserwowałem, jak świat błędnie wymawia nazwę Bondi czy słowo Chanuka; kiedy na krótką chwilę Bondi Beach stała się centrum świata, zrozumiałem, że nie muszę komentować najświeższych wiadomości. Muszę obserwować rozwój wydarzeń, aby zrozumieć, co naprawdę się dzieje.
Teorie spiskowe nie są zaskakujące. To te same bzdury, które widzieliśmy przy każdym innym ataku na Żydów. Próby wyjaśnienia, dlaczego winę ponosi „własna drużyna”, a z drugiej strony próby obarczenia winą samych Żydów i Izraelczyków. Lewica, prawica – ta sama rozmowa. A w centrum to samo: myśli, modlitwy, współczucie.
Wielokrotnie powtarzałem, że myśli i modlitwy mają duże znaczenie dla Żydów, jesteśmy bowiem ludźmi głęboko uduchowionymi. Ale to nie wszystko, zwłaszcza gdy przez ostatnie dwa lata byli Państwo posłańcami antysemityzmu i antyżydowskich terrorystów.
Słabe oświadczenia rządu Albanese, który przez dwa lata ignorował prośby społeczności żydowskiej. Przewrotne wyrazy empatii ze strony ministerstw spraw zagranicznych Iranu i Kataru, które równie dobrze mogły same wysłać zamachowca. Żałosne oświadczenia potępiające przemoc ze strony grup takich jak APAN i osób takich jak Zohran Mamdani, które od lat opowiadają się za globalizacją intifady. Wszystko to jest żałosne, ale przewidywalne. Standardowy „Teatr martwych Żydów”, parafrazując koncepcję Dary Horn.
Więc po 24 godzinach, kiedy wszyscy wypowiedzieli się na ten temat, to, co usłyszałem najgłośniej, to fakt, że Żydzi zostali zamordowani.
A na to odpowiadam: pieprzyć was.
Kiedy dorastałem jako Żyd w Bondi, byłem Australijczykiem. Myślałem jak Australijczyk. Mówiłem jak Australijczyk. Wszystko, czym byłem, zostało ukształtowane w Australii. Grałem w krykieta. Grałem w rugby. Piłem więcej piwa, niż powinienem. Uważałem koleżeństwo za najwyższą wartość. Do dziś, słuchając mnie, nie wiedzieliby Państwo, że nie jestem po prostu kolejnym Australijczykiem.
To, co wydarzyło się wczoraj, nie było „zamordowaniem Żydów”. Pieprz się, Australio. To, co wydarzyło się wczoraj, było zamordowaniem Australijczyków za to, że byli Żydami.
Wiem to, ponieważ pamiętam czasy, kiedy Australia doskonale rozumiała tę różnicę.
Pamiętam, jak dorastałem w czasach masakry w Port Arthur. Pamiętam, gdy tamtego dnia zamordowano 35 Australijczyków. Pamiętam reakcję społeczeństwa. Nie miałem pojęcia, jaką wiarę, narodowość lub przynależność polityczną reprezentowały ofiary. To nie miało znaczenia. Wszyscy to widzieliśmy i razem opłakiwaliśmy Australijczyków. Nie obchodziło mnie, czy byli chrześcijanami, żydami, muzułmanami, hindusami czy zoroastrianami. Widziałem, jak zginęło 35 moich australijskich braci i sióstr, i nawet jako dziecko byłem załamany. Rozumiałem tę tragedię; pozostawiła ona we mnie ślad, który towarzyszy mi od prawie 30 lat.
Trzydzieści lat później, ku mojemu przerażeniu, obserwowałem na żywo największą masową zbrodnię na Australijczykach od czasu Port Arthur – drugą co do wielkości w historii współczesnej Australii.
Wraz z Żydami na całym świecie bezradnie patrzyłem, jak Australijczycy są rozstrzeliwani w kultowym miejscu własnego kraju. Widziałem jednak w czasie rzeczywistym, że reszta Australii nie widziała tego, co ja. Już w trakcie tych wydarzeń dystansowali się oni od ofiar – zarówno językowo, jak i emocjonalnie.
Pamiętam, że w tym samym roku, w którym doszło do tragedii w Port Arthur, miał miejsce zamach bombowy w centrum Dizengoff w Tel Awiwie – innym miejscu, które znałem tak dobrze, jakbym tam dorastał. Pamiętam zdjęcia z telewizji: miejsce, które było mi bliskie i znajome, zostało pokryte obrazami, które nie miały sensu – pełnymi krwi, zniszczenia, policji, karetek i paniki.
W tym samym roku, gdy obserwowałem, jak moi bracia i siostry w Australii są masakrowani, obserwowałem również, jak moi bracia i siostry w Izraelu cierpią z powodu intifady. Teraz te dwie rzeczy stały się jednością.
I tu historia wraca do Bondi.
Ponownie widzę sceny z miejsca tak znanego, że czuję jego zapach; widzę krawędzie zdjęć i to, co jest poza kadrem, bo wiem, co tam stoi. Mógłbym poruszać się po nim z zamkniętymi oczami. Ale widzę tam tę obcą scenę intifady. Widzę moich braci i siostry w Australii martwych.
Kiedy czekałem na wiadomości i nazwiska, sprawdzając, co u rodziny – co stało się drugą naturą dla Żydów na całym świecie – czułem coś jeszcze, czego nie potrafiłem wtedy wyrazić. Było to przytłaczające poczucie, że ofiary są moimi braćmi i siostrami dlatego, że są Żydami, a nie dlatego, że wszyscy jesteśmy Australijczykami.
I nie jest to tylko problem semantyczny. To zjawisko spójne na całym świecie. Rządy prowadzące politykę antyizraelską, nielubiące Izraela lub tego, co on robi… Naprawdę nie obchodzi mnie, czego Państwo nie lubią. Ale kiedy ta globalna intifada dotyka „waszych” Żydów, nagle stają Państwo z boku. Współczują Państwo „Żydom”. Opłakują Państwo tragedię, która spotkała „Żydów”. Nigdy jednak nie uznają Państwo swoich Żydów za pełnoprawnych „swoich”.
Kiedy oglądam materiały z uroczystości upamiętniających, widzę Żydów stojących samotnie – spektakl, któremu reszta Australii tylko się przygląda. Widzę ludzi rozmawiających o wpływie ataku na „społeczność żydowską”. Nie słyszę, żeby ktokolwiek mówił o Australijczykach. Widzę polityków przychodzących, by uprawiać politykę, i gapiów, którzy przyszli popatrzeć, ale nie widzę Australijczyków obejmujących Australijczyków. Nie ma poczucia, że „jesteśmy jednością”.
Ostatnie lata były dla Żydów na całym świecie czymś więcej niż tylko echem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Obserwując, jak moi rodacy są zabijani w Australii, w końcu zrozumiałem, co się stało: cofnięto emancypację Żydów. Żydzi zostali przywróceni do roli „innych” w oczach Zachodu.
Nie ma znaczenia, czy przez całe życie byli Państwo lojalnymi obywatelami. Nie ma znaczenia, że przez całe życie byli Państwo Australijczykami. Teraz są Państwo tylko Żydami. Nie ma znaczenia, czy są Państwo Amerykanami i czy krwawią Państwo w barwach flagi. Teraz są Państwo Żydami.
Widzimy to we Francji i w Wielkiej Brytanii. Jako Australijczyk nigdy nie wyobrażałem sobie, że to spotka nas. Nigdy nie sądziłem, że kraj, który moja babcia czciła jako źródło dobra i swoją prawdziwą miłość, stanie się dokładnie takim miejscem, z którego moja rodzina musiała kiedyś uciekać.
Więc pieprz się, Australio. Pieprz się za to, że uczyniłaś nas kimś innym niż Australijczykami.
A do wszystkich Żydów, którzy nadal mieszkają w Australii: to koniec. Przestańcie się oszukiwać. Być może nadal czujecie się Australijczykami, ale oni nie postrzegają was jako części siebie. Dyskutują, czy powinni was tolerować lub wspierać. Ale dla nich jesteście już kimś obcym.
Czy nadal mogę nazywać Australię swoim domem?
Kategorie: Uncategorized

