Uncategorized

Przemysł praw człowieka kontra Izrael

Jak organizacje zajmujące się prawami człowieka przeszły od dokumentowania nadużyć do ich inscenizowania, odrzucając fakty na rzecz teatru i generując przy tym miliony dolarów.

Autor: Nachum Kaplan

Organizacje zajmujące się prawami człowieka były kiedyś niewielkimi grupami idealistów pracujących w ciasnych biurach z przeciekającymi sufitami i wadliwymi grzejnikami. Badali przypadki tortur, dokumentowali zaginięcia i pisali listy do więźniów politycznych. Ich szlachetną misją była ochrona niewinnych i bezbronnych.

Ta era minęła bezpowrotnie. Dzisiejszy przemysł praw człowieka nie jest już strażnikiem, ale stadem wilków polujących na Izrael i Żydów. Jest to potężny i dobrze finansowany kartel, samozwańcze ministerstwo spraw zagranicznych, które konkuruje z państwami, lobbuje różne kraje za pomocą kłamstw i kształtuje globalną narrację.

Human Rights Watch (HRW) dysponuje rocznym budżetem w wysokości 105 milionów dolarów, częściowo dzięki dziesięcioletniej darowiźnie w wysokości 100 milionów dolarów od miliardera George’a Sorosa, podczas gdy dochody Amnesty International wynoszą 375 milionów dolarów. Działają z pewnością siebie, do której nie mają prawa, narzucając doktrynę zamiast danych.

Izrael stanowi oczywiście studium przypadku wszystkiego, co jest nie tak w przestrzeni organizacji pozarządowych (NGO).

Czytanie raportów Amnesty, HRW i ich naśladowców jest jak wejście do równoległego wszechświata. W tej alternatywnej rzeczywistości Izrael jest głównym motorem niestabilności na Bliskim Wschodzie; palestyńscy terroryści są jedynie utrapieniem z niestety wybuchowymi hobby; a dziesięciolecia arabskiego odrzucenia zostały wymazane z zapisów historycznych. Organizacje pozarządowe, które kiedyś dokumentowały tortury, teraz kopiują i wklejają komunikaty prasowe Ministerstwa Zdrowia w Strefie Gazy – którym kieruje Hamas – i nazywają je „zweryfikowanymi”.

Kartel organizacji pozarządowych nie jest bezstronnym obserwatorem próbującym pomóc osobom znajdującym się w trudnej sytuacji. Starannie selekcjonuje kłamstwa, usuwa niewygodne fakty i pomija wszystko, co komplikuje preferowaną przez niego narrację. Rakiety, tunele terrorystyczne, najazdy transgraniczne, masakry, masowe gwałty i finansowane przez teokrację milicje terrorystyczne są sprowadzane do przypisów w raportach, które brzmią jak akty oskarżenia. Na przykład słynny raport Amnesty International z 2022 r. dotyczący „apartheidu” został sporządzony bez przeprowadzenia ani jednego dochodzenia w terenie, a organizacja przyznała się do stosowania wobec Izraela innych standardów prawnych niż wobec jakiegokolwiek innego kraju.

To, co sprawia, że kartel ten jest tak wpływowy, poza całkowicie błędnym poczuciem moralnej pewności, to jego skala. Działają oni z siedzib, które rywalizują z ministerstwami państwowymi, i zatrudniają zespoły prawników, badaczy, analityków danych, strategów medialnych i lobbystów.

Sama HRW zatrudnia ponad 550 pracowników – więcej niż niektóre europejskie ministerstwa spraw zagranicznych. Londyńskie biura Amnesty działają w oparciu o infrastrukturę na poziomie korporacyjnym, a nie legendarne nieszczelne sufity, i zatrudniają więcej pracowników niż wiele misji ONZ.

Z wdziękiem występują w europejskich parlamentach niczym doświadczeni dyplomaci. Przedstawiciele HRW i Amnesty częściej informują Parlament Europejski o Izraelu niż sami izraelscy dyplomaci. Informują komisje kongresowe USA, aby podważać oceny wojskowe USA, mimo że nie mają pojęcia o wojnie ani nigdy nie widzieli pola bitwy. Wątpię, czy ich rodzice pozwalali im nawet bawić się żołnierzykami w dzieciństwie. Co najgorsze, robią to bez żadnej przejrzystości, odpowiedzialności ani mandatu.

Grupy te utworzyły sieć dyplomatyczną, która odzwierciedla struktury państwowe. Wydają one quasi-prawne orzeczenia pod pozorem raportów, opracowują projekty ustaw, aby wywrzeć presję na rządy, aby przyjęły stanowiska, do których nie zostały wybrane, oraz instruują sądy i trybunały międzynarodowe w zakresie prawa humanitarnego.

W raporcie Międzynarodowego Trybunału Karnego z 2021 r. dotyczącym „sytuacji Izraela/Palestyny” ponad połowa cytatów pochodziła z tego samego ścisłego kartelu: HRW, Amnesty, Al-Haq i Palestyńskiego Centrum Praw Człowieka – organizacji, które cytują się nawzajem w niekończącej się pętli zapożyczonej władzy. Pomagają nawet w tworzeniu języka, który trafia do rezolucji ONZ.

Obserwują pole bitwy z daleka – lub udają, że je widzą – i żądają od Izraela przestrzegania zasad walki, których żadne państwo nigdy nie stosowało wobec siebie, nie stawiając takich wymagań Hamasowi ani Hezbollahowi. Mianowali się strażnikami słownictwa moralnego, którego państwa powinny bezwarunkowo przestrzegać.

Izrael odczuwa pełną siłę tego systemu. Kiedy izraelskie siły zbrojne (IDF) przedstawiają niepodważalne dowody na to, że Hamas kopie tunele pod szpitalami – co potwierdziły nawet CNN i BBC – kartel reaguje teatralnym sceptycyzmem. Amnesty i HRW odrzucają dowody IDF dotyczące szpitali Al-Shifa, Rantisi i Al-Quds jako „jeszcze nie zweryfikowane”, jednocześnie bez zastanowienia opierając się na dostarczonych przez Hamas i sfabrykowanych statystykach dotyczących ofiar.

Szczególnie irytujące jest to, jak rządy zachodnie zleciły tym organizacjom swoje moralne rozważania. Ministerstwa, które kiedyś były odpowiedzialne za politykę zagraniczną, obecnie zwracają się do organizacji pozarządowych o potwierdzenie etyczne. Roczne raporty Departamentu Stanu USA dotyczące praw człowieka w Izraelu zawierają fragmenty zaczerpnięte bezpośrednio z tekstów HRW i Amnesty. Ministerstwa spraw zagranicznych Unii Europejskiej (UE) cytują materiały organizacji pozarządowych, za które zapłacili podatnicy UE – jest to cykl o wartości 300 milionów euro rocznie, w ramach którego organizacje pozarządowe piszą raporty, które UE następnie wykorzystuje do uzasadnienia ponownego finansowania tych samych organizacji. Dziennikarze traktują je jako nieomylne. Sądy wykorzystują je jako główny dowód. Te niewybrane organizacje określają obecnie parametry legalnej siły, ale robią to tylko w odniesieniu do jednego państwa: Izraela.

Kartel ten przez dziesięciolecia kultywował i doskonalił swoją aurę autorytetu i moralnej czystości, podkreślając swoją niezależność, mimo że finansują go podatnicy, podobnie jak miliarderzy-filantropi. Sama Amnesty UK przyznała, że otrzymuje dotacje rządowe, mimo że przedstawia się jako organizacja całkowicie niezależna.

Brak odpowiedzialności jest irytujący. Kartel ten twierdzi, że posiada niezrównaną wiedzę specjalistyczną, ale jego błędy rzadko prowadzą do korekt. HRW fałszywie twierdziła, że Izrael dopuścił się masakry w Dżeninie w 2023 r. – liczba ofiar potwierdziła później, że wszystkich 12 zabitych Palestyńczyków było bojownikami, co przyznała nawet grupa terrorystyczna Palestyński Dżihad Islamski. Nigdy nie wydano żadnej korekty.

Amnesty rozpowszechniła poruszającą historię dziewczynki z Gazy, która „zginęła podczas nauki do egzaminów”, a później okazało się, że była to nieudana rakieta Islamskiego Dżihadu – ponownie nie wydano żadnego sprostowania. Domaga się przejrzystości od innych krajów, ale jej własne procesy wewnętrzne są tak nieprzejrzyste jak butelka piwa imbirowego.

Nalega, aby zagraniczne siły zbrojne były przed nią odpowiedzialne, podczas gdy sama nie pociąga do odpowiedzialności nawet własnych pracowników za współpracę z terrorystami. Dyrektor Al-Haq, Shawan Jabarin, jest skazanym członkiem Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, którego izraelski Sąd Najwyższy opisał jako osobę o „podwójnej tożsamości – działacza na rzecz praw człowieka za dnia, terrorysty w nocy”.

Była dyrektor HRW na Bliski Wschód, Sarah Leah Whitson, zwróciła się kiedyś z prośbą o darowiznę do syna Muammara Kaddafiego.

Konflikt izraelsko-palestyński jest najbardziej udanym projektem kartelu. Tutaj możemy zobaczyć, jak dobrze udowodnili swoje nikczemne metody. Traktują palestyńskich terrorystów jak cywilów, izraelskich cywilów jak abstrakcje, samoobronę jak agresję, a cierpienia Palestyńczyków jako dowód intencji Izraela, a nie bezpośredni skutek wyborów Hamasu.

Ta szalona logika przekształciła frazę „prawa człowieka” z uniwersalnej zasady w polityczną pałkę.

Mimo że kartel stał się potężny, wciąż ulepsza swoją grę. Nie zadowalając się wpływaniem na politykę, obecnie ją omija. Kiedy zachodnie rządy wahają się przed potępieniem Izraela, kartel wypełnia lukę natychmiastowymi raportami. Kiedy przywódcy polityczni wzywają do ostrożności, kartel domaga się natychmiastowych działań. Kiedy agencje wywiadowcze ostrzegają, że dane dotyczące ofiar podawane przez organizacje pozarządowe są niewiarygodne, kartel publikuje je ponownie, używając większej czcionki.

W rezultacie wiele zachodnich demokracji jest w coraz większym stopniu rządzonych przez nieuznany podwójny system: wybrane administracje i niewybraną biurokrację moralną.

Jest to niezwykle niebezpieczne. Rządy mogą być pociągane do odpowiedzialności i odwołane w wyborach; organizacje pozarządowe nie. Państwa mogą być krytykowane za stronniczość; organizacje pozarządowe udają, że są ponad takimi niskimi problemami.

Tworzy to polityczną alchemię, w której organizacje praw człowieka mogą prowadzić kampanie ideologiczne bez żadnych instytucjonalnych ograniczeń. Mogą zniekształcać wojny, których nie rozumieją i nie chcą rozumieć. Rok po roku delegitymizują działania Izraela, nie oferując żadnych alternatywnych rozwiązań. Mogą doprowadzić demokracje do strategicznego paraliżu, jednocześnie chwaląc tyranie za współpracę. To chore odwrócenie sytuacji.

Kiedy Chiny prowadzą obozy koncentracyjne dla Ujgurów, reakcja organizacji pozarządowych jest znikoma. Kiedy Rosja pomogła reżimowi syryjskiemu zrównać z ziemią Aleppo w 2016 r., wysocy rangą urzędnicy Amnesty International przyznali, że ich reakcja była „haniebna”. Jednak gdy Izrael buduje blok mieszkalny w Jerozolimie, w ciągu kilku tygodni powstaje 120-stronicowy raport.

Izrael jest po prostu przypadkiem testowym; ci sami kartelowi złoczyńcy mają na oku szerzej rozumiany Zachód. Aparat ten jest obecnie wykorzystywany na całym Zachodzie w debatach na temat kontroli granicznej, zwalczania terroryzmu, imigracji, policji, bezpieczeństwa narodowego i suwerenności.

Przedstawiciele kartelu pozycjonują się jako sumienie Zachodu, ale są strażnikami fantazji. Żądają od demokracji przestrzegania utopijnych standardów, jednocześnie usprawiedliwiając barbarzyństwo swoich przeciwników. Udają neutralność, promując wyraźnie lewicowy program i politykę zagraniczną oderwaną od realiów i opartą na estetyce ofiary.

Tylko państwa takie jak Izrael – których suwerenność i istnienie są regularnie kwestionowane, a zatem pamiętają o swojej ogromnej wartości – mogą oprzeć się tej presji.

Izrael nie ma innego wyboru, jak tylko bronić się. Kartel praw człowieka może protestować, ale nie może pisać izraelskich praw, dyktować polityki bezpieczeństwa ani unieważniać moralnego obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom. To nieposłuszeństwo jest nie do przyjęcia dla tych organizacji, które uważają, że powinny mieć prawo do nieograniczonego sprawowania swojej samozwańczej władzy moralnej.

Ruch praw człowieka niegdyś przeciwstawiał się tyranom, bronił słabszych i pociągał władzę do odpowiedzialności. Dzisiaj ogranicza demokracje, wzmacnia pozycję ich prześladowców i dąży do zdobycia władzy dla siebie.

Chociaż te organizacje pozarządowe postrzegają siebie jako awangardę postępu moralnego, w rzeczywistości są one jedynie nieodpowiedzialną transnarodową biurokracją – uzbrojoną w moralne edykty i opłacane opinie prawne – która nie odpowiada przed nikim.

To zachodnia przesada, a mianowicie obsesja na punkcie praw bez wzmianki o towarzyszących im obowiązkach, stworzyła tego potwora. Teraz musimy stawić mu czoła i okiełznać go – albo stracić na jego rzecz wybrany, odpowiedzialny rząd.


Przemysł praw człowieka kontra Izrael

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Zalosny PM Anglii Starmer byl jako Human Rights Lawyer uczestnikiem w uniemozliwianiu wysiedlenia nielegalnych imigrantow.
    Teraz jako Premier nie moze sie sobie poradzic z tym potopem, mozna powiedziec to jakas zemsta losu.
    Jako Oskarzyciel nie mogl sie uporac z gangiem Pakistanczykow zerojacych na nastolatkach w Roterham-. Dzialali wlasciwie bezkarnie, pod ochrona Policji i Sluzb Socjalnych. I ” Prokuratora” Starmera.
    Nic nie robil w sprawie El Fayeda, wlasciciela ”Harrods” oskarzanego przez lata o molestowanie pracownic.
    Zato pospieszyl sie z uznaniem ” Palestyny”.
    Zaslania sie ze ma zone Zydowke, jak Gomulka

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.