Mroczna historia Zofii Poznańskiej

Napisala i przyslala Ewa Gubinska

ewa Glubinska

„W historii anonimem była kobieta” napisała kiedyś Virginia Woolf i trudno się właściwie nie zgodzić z tym zdaniem. Jehudit Kafri próbuje przywrócić pamięć o jednej z takich osób – Zofii Poznańskiej, czyli tytułowej Zosi.

Kobiecie urodzonej w Kaliszu, w zamożnej rodzinie, syjonistce, która następnie została komunistką, a jeszcze później szyfrantką należącą do sowieckiego wywiadu grupy zwanej „Czerwoną Kapelą”. Postać to daleka od wszystkiego, co kojarzy się z jednoznacznością i prostymi wyborami życiowymi.

Właściwie w opowieści obecne są dwie kobiety – bohaterka i autorka, która podąża jej śladami. Sama Zosia jest zresztą związana z historią rodzinną Kafri. Ojciec Jehudit był przyjacielem Poznańskiej jeszcze w czasach kaliskich, jej drużynowym w Haszomer Hacair – syjonistycznym harcerstwie. Oboje łączyła pierwsza młodzieńcza miłość. Pamięć o Zosi towarzyszyła Fiszkowi zresztą do ostatnich chwil życia. Jego córka podjęła się zrekonstruowania historii Zosi nie tylko z rodzinnych opowieści, ale i relacji innych osób, które ją znały i były z nią związane. To powoduje, że książka ma bardzo osobisty wydźwięk. Może nawet niekiedy za bardzo.

Problemem jest przede wszystkim odtworzenie motywacji osobistych i ideologicznych, które przywiodły młodą kobietę nie tylko do ruchu komunistycznego, ale i do pracy wywiadowczej na rzecz ZSRR.[User1]  Wadą może być to, że autorka nie dotarła do archiwów radzieckiego wywiadu wojskowego-GRU, w których kryją się zapewne obszerne zespoły dokumentów dotyczących wywiadu zagranicznego i „Czerwonej Orkiestry”. Praca wywiadowcza zawsze odbywa się w tajemnicy, osoby postronne nie są o niej informowane. Stąd też ostatni pamiętający Zosię świadkowie, do których dotarła Kafri, nie byli w stanie powiedzieć czegoś naprawdę istotnego na ten temat. Pierwsza część książki, opisująca dzieciństwo i młodość Poznańskiej w Kaliszu oraz lata spędzone w Palestynie, zawiera wiele cennych szczegółów opisujących życie Żydów w pierwszych latach niepodległej Polski, działalność ruchu syjonistycznego w II Rzeczpospolitej i jego rozwój w Palestynie w latach dwudziestych. Część druga – okres, w którym Poznańska przebywała w Paryżu i Brukseli oraz czas związany z jej aktywnością w ruchu komunistycznym, to poruszanie się raczej w sferze domysłów. Nie wiemy, dlaczego bohaterka zeszła do „głębokiego podziemia” ruchu komunistycznego i na czym polegała jej działalność. Z pewnością była agentką Treppera, który już przed wojną został szpiegiem GRU. Jednak o istocie jego przedwojennych zadań, zlecanych Trepperowi przez władze w Moskwie, dowiadujemy się równie niewiele. Nie padł on ofiarą stalinowskich czystek, posiadał również wyjątkową pozycję i samodzielność działania w strukturach sowieckiego wywiadu. Można jedynie przypuszczać, że przed wybuchem wojny on i Zofia Poznańska inwigilowali francuskie lub emigracyjne środowiska komunistyczne, aktywne w Paryżu lat trzydziestych. Autorce nie udało się zresztą uniknąć znacznych uproszczeń (jak choćby przedstawienia stosunków panujących między komunistami, jako opartymi na przyjaźni i zaufaniu – z innych relacji i dokumentów wiemy, że tak nie było, zwłaszcza w okresie czystek i wojny w Hiszpanii) oraz gloryfikowania postaci głównej bohaterki i Treppera. Naiwnością jest sądzić, że uczynił ją swą najważniejszą współpracowniczką jedynie z powodu sentymentu i wieloletniej znajomości. Kryteriami doboru być może były takie cechy, jak: uległość, bezkrytyczna wiara w system komunistyczny, a nawet odpowiednia doza bezwzględności. Możemy się tego tylko domyślać, jako że narratorami w książce są osoby, które znały Zofię od zupełnie innej strony: jako przyjaciółkę, bliską znajomą, towarzyszkę walki o urzeczywistnienie lewicowych ideałów.

Ta dychotomia widoczna jest w warstwie narracyjnej. Pod tym względem książka Kafri okazuje się heterogeniczna. Oscyluje pomiędzy historyczną biografią a powieścią. Wiele fragmentów zawiera dialogi i sceny, które nie mogły być oczywiście zapamiętane i opowiedziane przez świadków. Można to traktować jako zaletę, urozmaicającą lekturę, choć czasem sprawia to wrażenie uzupełniania na siłę luk w losach głównej bohaterki. Wypełniania treścią białych plam, szczególnie tam, gdzie brakuje dokumentów i relacji świadków.

Choć podziw budzić może liczba świadków, do których dotarła autorka, jak też liczne szczegóły z życia prywatnego Poznańskiej, to już ogromne wątpliwości wywołuje przedstawienie losów Zosi w okresie działalności „Czerwonej Orkiestry”. Nie przemawia do mnie obraz dziewczyny całymi dniami przesiadującej w brukselskim mieszkaniu, obserwowanym w dodatku przez sąsiadów, szyfrującej depesze. Zresztą opis aktywności „Czerwonej Orkiestry” podczas okupacji, pomimo kilku krytycznych uwag autorki, w istocie jest odwzorowaniem obrazu stworzonego przez komunistyczną historiografię. Niemcom udało się złamać szyfr jeszcze przed samobójstwem Poznańskiej. Dlaczego więc w dalszym ciągu poddawano ją bestialskiemu śledztwu, które doprowadziło Poznańską do samobójstwa? Czego próbowało dowiedzieć się od niej gestapo i jaka była w tym rola Treppera? Kim mógł być potencjalny zdrajca w szeregach siatki? Na te pytania autorka nie udziela odpowiedzi.

Najważniejszą jednak sprawą jest to, że poznajemy kolejną, pozostającą dotąd w zapomnieniu i pół-anonimowości, kobietę. Możemy też na jej przykładzie prześledzić losy osób, które utknęły między dwoma totalitaryzmami i zapłaciły za to najwyższą cenę.


 [User1]Było: „Problemem jest nie tylko odtworzenie motywacji osobistych i ideologicznych, które przywiodły młodą kobietę nie tylko do ruchu komunistycznego, ale i do pracy wywiadowczej na rzecz ZSRR.”, ale autor pisze tylko o jednym problemie więc usunęłam pierwsze nie tylko, bo jego użycie nie było później uargumentowane.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: