Szwedzkie profile – Gunnar Jarring cz 2

Przyslal Olek Kwiatkowski

Aleksander Kwiatkowski

 

 

 

 

reunion 69

 

 

Zanim przejdziemy do omówienia tej właśnie mediacji Jarringa, zatrzymajmy się, nie tylko ze względu na chronologię, na innym epizodzie, związanym z jego stanowiskiem ambasadora w Moskwie. Objął on ambasadę (1964) po 17-letniej kadencji Rolfa Sohlmana. Jarring podaje w swych wspomnieniach (1989, s. 25-26) pogląd o Sohlmanie, jako dyplomacie zbyt uległym wobec gospodarzy i ich propagandy. Następująca teraz relacja może stanowić przyczynek do oceny czy i w jakim stopniu był Jarring godnym następcą Sohlmana w tym zakresie.
Jesienią 1970 ogłoszono w Sztokholmie, że nagrodę Nobla w dziedzinie literatury otrzyma Aleksander Solżenicyn. Z bogatego piśmiennictwa poświęconego pisarzowi wiadomo, że nie odważał się on wystąpić o paszport, obawiając się, że władze sowieckie wypuszczą go do Sztokholmu na uroczystości noblowskie ale później uniemożliwią powrót. W tej sytuacji w grę wchodziły inne możliwości – wręczenie nagrody w ambasadzie Królestwa Szwecji w Moskwie z udziałem przedstawicieli Komitetu Nagrody Nobla i decydującej o nagrodzie Szwedzkiej Akademii Literatury. Poza korespondencją z tymi instytucjami doszło także do kontaktu pisarza z ambasadorem. Jak relacjonuje Jarring w swoich wspomnieniach (1989, s.184-219) miał miejsce tylko jeden osobisty kontakt z pisarzem, 27 listopada 1970 w ambasadzie, kiedy przedłożono mu 3 możliwości:
1. Medal i dyplom zostaną przesłane pocztą.
2. Medal i dyplom zostaną przesłane do ambasady w celu późniejszego wręczenia ich pisarzowi na specjalnej uroczystości.
3. Medal i dyplom pozostaną na razie w Sztokholmie.

Sołżenicyn wybrał bez wahania trzecią możliwość.
Norweski dziennikarz Per Egil Hegge relacjonował kontakty pisarza ze szwedzką ambasadą w świetle wysoce niekorzystnym dla Jarringa. Konfrontacja książki Hegge (1971) ze wspomnieniami Jarringa ujawnia niezgodności w zakresie szczegółów (np. czy Jarring spotkał się z Sołżenicynem tylko raz czy więcej razy). Relacja Jarringa w pamiętnikach (1989) miała niewątpliwie na celu obronę dobrego imienia dyplomaty, obronę przed atakami nie tylko Hegge ale również pisarza Vilhelma Moberga, który w późniejszym wystąpieniu w szwedzkiej telewizji ostro skrytykował postępowanie Jarringa, a także premiera Olofa Palme.
Nawet jeśli przyjąć wszystkie wyjaśnienia Jarringa za dobrą monetę, nie ulega wątpliwości, że przejawił on daleko idące kunktatorstwo, ostrożność by broń Boże nie narazić się (i Szwecji) sowieckim gospodarzom, traktującym nagrodę dla Sołżenicyna jako „polityczną”, i uważającym wszelkie jej nagłaśnianie za akt wrogi wobec interesów ZSSR. Uroczyste wręczenie nagrody w ambasadzie mogłoby – zdaniem Jarringa i niektórych urzędników UD, z którymi uzgadniał on swą linię postępowania – zostać uznane za rodzaj demonstracji politycznej. Rzuca się tu także w oczy różnica w traktowaniu przez Jarringa dwóch ostatnich sowieckich laureatów nagrody – Szołochowa i Sołżenicyna. Ten pierwszy – pomijając już fakt odebrania przezeń 5 lat wcześniej nagrody w Sztokholmie bez żadnych przeszkód – był zaproszony do szwedzkiej ambasady na uroczyste przyjęcie w związku z nagrodą. Jak podkreśla szwedzki biograf Sołżenicyna Hans Björkegren (1972), Jarring mógł snadnie uznać nagrodę Nobla dla Szołochowa za równie jeśli nie bardziej „polityczną”, jeśli wziąć pod uwagę, że pisarz był członkiem KPZR a także jej KC.
10-letnia działalność Jarringa w moskiewskiej ambasadzie obfitowała w wydarzenia mogące stanowić jeszcze bardziej ryzykowny punkt zapalny. Do tych kontrowersyjnych spraw należał np. nigdy do końca nie wyjaśniony los Raoula Wallenberga. Poprzednik Sohlmana w Moskwie Staffan Söderblom uznawany jest za dyplomatę, który obok Östena Undéna najgorzej przysłużyl się tej sprawie. Ale zarówno Sohlman, jak Jarring (nie tylko jako ambasador ale także wcześniej, jako wysoki urzędnik szwedzkiego MSZ) byli w późniejszych latach świadkami kolejnych kręgów jakie sprawa ta zataczała w kontaktach szwedzko-sowieckich, włącznie z oficjalnymi wizytami i rewizytami głów państw czy delegacji partyjno-rządowych.

Rozdział swych wspomnień poświęcony Wallenbergowi kończy Jarring zaskakującą konkluzją: Osobiście mogę sobie wyobrazić tylko jedną instancję, która zna prawdę o Wallenbergu : izraelska służba wywiadowcza Mossad. Ale ona na pewno nigdy tej prawdy nie ujawni.
Słowa te napisane zostały najpóźniej w roku 1988, na dwa lata przed oficjalnym zakończeniem misji Jarringa na Bliskim Wschodzie. Co oczywiście niczego nie wyjaśnia, poza ew. paranoją dyplomaty, znajdującego się przez wiele lat w kręgu nierozwiązywalnego konfliktu.

Jutro cz 3 i ostatnia

Kwiatkowski, Aleksander

Stockholm : Polonica, 2008

Polska 151 s.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: