Polska Nieodzyskana. O Zapiskach z Wygnania Sabiny Baral

 

unnamed (2)Najpierw długo zastanawiałem się, co oznacza wygnanie. Jako takie oraz to należące do Sabiny Baral. I przypomniał mi się przyjaciel, który na pytanie, dlaczego wyjechał w 1968, odpowiada: dlatego, że moi rodzice nie wyjechali w r.1956.

Od szoah nie ulegało wątpliwości, że Polska nie chce mieć u siebie żydów ani Żydów, i że niemożliwa jest asymilacja – no, chyba że za cenę kłamania i wypierania się, to po zmianie nazwiska, może w trzecim lub czwartym pokoleniu…

Nie obciążałbym tu zresztą specjalnie Polski, bo codzienna niemal porcja wiadomości ze świata pokazuje, jak w kulturalnej Francji, Holandii czy Skandynawii, pod kamuflażem antysyjonizmu lub bez maski, rozkwita antysemityzm i coraz częściej i lepiej widać, jak Europa nie chce u siebie mieć Żydów.

Marcowa kampania antysemicka była wyjątkowo brutalna i szczególnie hańbiąca kraj, który niewiele ponad dwadzieścia lat wcześniej stał się miejscem zagłady Żydów. Ta brutalność i hańba powraca na stronach książki Sabiny Baral, w jej najlepszej części, jaką jest opis przygotowań do opuszczenia Polski i wyjazdu. W Polsce jednak wtedy nikogo nie zabito, podczas gdy obecnie we Francji mnożą się morderstwa i próby mordowania Żydów. Nie chcę przez to powiedzieć, że Polska jest lepsza od Francji ani odwrotnie. Chcę wyrazić przekonanie, że Żydzi zawsze i wszędzie poza jednym miejscem, są na wygnaniu.

Sam nie doczekałem pamiętnego marca i „uciekłem” zaraz po wojnie sześciodniowej, zachęcony oskarżeniem Gomułki, który nazwał nas „piątą kolumną”. W sierpniu 1968 mama pisała do mnie z Warszawy, że gdyby nie istnienie Izraela, na pewno znów otwartoby Oświęcim. Może dlatego dziwię się nieco zagubieniu autorki, która przyznaje, że nie od razu zrozumiała wyjątkowość swej sytuacji – Żydówki pośród chrześcijańskich kolegów z Politechniki Wrocławskiej.

Być może moje wątpliwości wypływają z pewnych luk w narracji. Nie wiem wciąż, co spotkało Sabinę Baral na uczelni i dopiero na spotkaniu z nią dowiedziałem się, że to ona popchnęła rodzinę do wyjazdu. Na tymże spotkaniu zrozumiałem, że to nie wyjazd z Polski rozpoczął wygnanie autorki Zapisków. Po wojnie jej rodzice zatrzymali się we Wrocławiu – jakże świeżo polskim – przypadkiem i na chwilę, a każdy, kto jest Żydem zrozumie, że ta chwila rozrosła się do dwudziestu lat. W tym mieście mieszkali w domu, którego lokatorami byli wyłącznie Żydzi i Niemcy, którym udało się uniknąć wysiedlenia. W domu mówiono po polsku, ale jidysz był stale obecny. Ojciec pracował w żydowskiej spółdzielni, a córkę posłali w sposób naturalny, do żydowskiej szkoły. Jej kontakt z Polską polską rozpoczął się właściwie dopiero po maturze, gdy zaczęła studia.

Nie tym samym jest przecież wygnanie, co wygnania świadomość. Po nieco śmiesznej i wprowadzającej czytelnika w zakłopotanie scenie, w której niemiecki konsul w Rzymie, tłumaczy Sabinie, że jest Niemką ponieważ urodziła się we Wrocławiu, autorka stwierdza: „tożsamość jest kwestią wyboru. To, kim jestem i gdzie przynależę, zależy od punktu widzenia”. Świadomie czy nieświadomie nawiązuje w ten sposób do złudzeń lub kłamstw filozoficznych i ideologicznych, wśród których przypomnę niesławną definicję Sartre’a, według którego Żydem (żydem?) czyni nas spojrzenie nie-żyda, a nie historia, tradycja, religia.

unnamed (3)No cóż, Sabina Baral o wiele lepsza jest w reportażu niż w refleksjach i uogólnieniach, które często ocierają się o trywialność lub nieoryginalność. O jej – i nie tylko jej – świecie więcej nam mówią „nieprzemyślane”, spontaniczne spostrzeżenia i informacje. Jak choćby wtedy, gdy pisze, że „ktoś kupił za bezcen nasze (…) poniemieckie meble”, czy kiedy kilka stron dalej niezbyt żałuje, że rodzina nie może wywieźć obrazów, które wisiały we wrocławskim mieszkaniu, „kiedy rodzice tam weszli po wojnie (…) gdyż Niemcy najwyraźniej już ich nie potrzebowali”. Zapomina tu, czy raczej nie dostrzega, w jakich warunkach Niemcy opuszczali „Ziemie Odzyskane”. Przypomina się polski sąsiad z filmu Lanzmanna, który tłumaczy, że „jak się pani skaleczy, to mnie ręka nie boli”. Trzeba było być Korczakiem, by planować, że po wojnie opiekować się będzie niemieckimi dziećmi.

Książka Sabiny Baral to zgodnie z tytułem zapiski nieuporządkowane, wybiórcze, z powtórzeniami i niedomówieniami, do których upoważnia forma wybrana przez autorkę. Nie dokument, ale świadectwo. Takich świadectw, nieprzetrawionych przez współczesnych badaczy czy dziennikarzy, potrzeba o wiele więcej. Marcowi wygnańcy – za pióra! (Znaczy do komputerów).

________________________________________

Sabina Baral, Zapiski z Wygnania, Wyd. Austeria, Kraków Budapeszt 2015

 

Napisal , zrobil zdjecia  i przyslal Ludwik Lewin

lewin

 

 

 

 

 

Inne recenzje i opowiadania Ludwika

znajdziesz jak

KLIKNIESZ TUTAJ

 

NASTEPNY NAKŁAD „ZAPISKOW” W DRODZE

W ubieglym tygodnia Austeria poinformowala mnie ze maja trudnosci z wyslaniem pozadanej liczby egzemplarzy na spotkania autorskie. Ksiazka sprzedaje sie tak wartko, twierdza, ze nagle (!) nic nie ma w hurtowni i — okazuje sie — ksiegarnie tez juz nic nie maja.

Tlumacza mi ze w Polsce ksiegarnie, zarowno fizyczne jak i wysylkowe, rozliczaja sie zwykle po 6-ciu miesiacach; ksiazka premierowala prawie 3 miesiace temu. Zanim sie rozlicza, wydawca nie wie ile sie sprzedalo. A tu okazuje sie ze wszystko wybylo; nawet w japonskim amazonie z ktorego sie tak smialam — wszystkie ksiegarnie krzycza o wiecej. Wydawca nie dopatrzyl, nie dodrukowal dostatecznie ani i w pore, i nagle w hurtowni tez nic nie ma.

Twierdza ze nigdy czegos takiego nie widzieli, ze sprawa bez precedensu, ze nieslychany sukces… blah, blah, blah…. ale bedziemy musieli troche poczekac.

Nie jestem zadowolona. The price of success. Bede oczywiscie informowac.

Zamawianie ksiazek

zapiskizwygnania@sabina.com

2 komentarze to “Polska Nieodzyskana. O Zapiskach z Wygnania Sabiny Baral”

  1. Bardzo mnie dziwi tyle reklamy wokol tej ksiazki, jakby nagle bylo ona pierwsza na ten temat. Moja ksiazka o marcu 68 „Ni pies, ni wydra … marzec 68 we wspomnieniach warszawskiej studentki”, ukazala sie juz dwukrotnie w Polsce ( wyd. „Studio EMKA”, Warszawa 2006. oraz 2012 oraz 2012 jako audiobook w Studio Lissner, Warszawa, a w miedzyczasie tez w Niemczech pod zmienionym tytulem „…kein polnischer Staatsbürger“ ( …nie jest obywatelem polskim“), Berlin 2010, Trafo Verlag. Mialam w Polsce swietne recenzje i telewizja oraz stacje radiowe prezentowaly ja w licznych audyckach. Tak, ze nie dziwia mnie nieco krytyczne uwagi Ludwika o przedstawianiu jej jako czegos odkrywczego.
    A propos wyslalam niedawno do jej wydawnictwa Austeria we wzesniu tego roku propozycje wydania mojej ksiazki o pracy konfrontacji z islamem w ramach mojej pracy dla ONZ w Indonezji i( ktorej wiele fragmentow bylo opublikowanych w antologiach niemieckich) i nie mam jeszcze (?) zadnej odpowiedzi. A w tym roku jest 50- tarocznica puczu, podczas ktorego zabito tam okolo miliona obywateli chinskiego pochodzenia. Moze kolezanka Sabina wstawilaby sie za jej wydaniem? Kilka jej fragmentow ukaze sie wkrotce na blogu Misia. Calosci nie udalo mi sie jeszcze opublikowac, z powodow osobistych niemieckich wydawcow, a w Polsce nie bylo jeszcze zainteresowania islamem. Viktoria Korb

  2. Sophie Walfish 16/10/2015 at 20:11

    Male sprostowanie dla
    autora artykulu.
    Zabojstwa Zydow w obecnej Francji
    sa dokonowane nie przez francuzow
    lecz przez muzulmanow.
    Glownym katalizatorem opuszczania Polski
    w 1968-69 byl antysemityzm –
    powtarzajace sie echo z 1956 r.
    Pokolenie naszych rodzicow, ktorzy
    przezyli Holocaust, dalekie wygnania i
    powracajace do wyzwolonej Polski – do ich ojczyzny zastali wytlumaczalna nienawisc ze strony Polakow spowodowana przez obawe utraty ziemi, domu czy
    mieszkania nalezacych przed wojna do
    Zydow. W duzo wypadkach zdarzaly sie tez
    morderstwa jak strzelaniny na jadace pociagi z wracajacymi Zydami w celach grabierzy a takze pogromy – nie chce nikogo tutaj uczyc historii.
    Decyzja Sabiny o wyjezdzie na tle wypadkow marcowych byla jednoglosna- podjeta za siebie i za juz niemlodych
    rodzicow. Co do ” umeblowanych” mieszkan z „dzielami sztuk” na scianach warto wrocic pamiecia do przeszlosci.Ilez to ludzi z centralnej Polski jezdzilo na tzw. „szaber” okradajac poniemieckie mieszkania z dywanow, fortepianow i innych wartosciowych rzeczy.
    Wyobrazam sobie jaka wartosc przedstawialy te pozostale poniemieckie meble czy obrazy.
    ZAPISKI Z WYGNANIA nie sa inwentarzem faktow historycznych lecz lustrem naszej mlodosci odsloniete przez mloda jeszcze zbyt
    wrazliwa, pelna idealow dziewczyne,ktora znalazla sie bez wlanej woli w swiecie doroslych.
    Sophie Walfish

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: