Drastyczne listy w kraju UE. Pod groźbami podpisało się „ISIS”

Szwedzkie służby badają sprawę drastycznych listów, rzekomo podpisanych przez ISIS, jakie zostały skierowane do mieszkańców kilku miast, w tym Sztokholmu. Sprawa ta wpisuje się w coraz dłuższą listę problemów, z jakimi zmaga się obecnie Szwecja, m.in. z powodu kryzysu imigracyjnego w Europie. Ofiarą zaostrzającej się debaty mogą paść liberalna polityka imigracyjna oraz idea multikulturalizmu. W kontekście wojny, jaką Państwo Islamskie prowadzi przeciwko wartościom Zachodu, sprawa „listów od ISIS” wygląda szczególnie niepokojąco.

listyFoto: AFPGERMANY-POLICE-ISLAMISTS-MOSQUE

Szokujące listy z groźbami rzekomo od „ISIS”. Szwedzkie służby badają sprawę

Brytyjski dziennik „Express” poinformował, że szwedzka policja bada sprawę listów skierowanych na początku tygodnia do mieszkańców Ronneby, Sigtuny, Vasteras i Sztokholmu. Listy podpisane rzekomo przez „ISIS”, zawierają żądanie „nawrócenia się na islam”; w innym razie, jak napisano, „niewierni” po upływie trzech dni zostaną ścięci w swoich domach. „Policja was nie ocali. Śmierć dosięgnie was wszystkich” – podkreślono. Sprawę listów badają już służby specjalne i policja, zaznaczając jednak, że nie wiadomo, czy wiadomości te są „prawdziwe”.

Trudno także, nawet wstępnie, ocenić, czy rozesłane listy można bezpośrednio łączyć z wojną prowadzoną przez Państwo Islamskie na Bliskim Wschodzie. Możliwe bowiem, że za tymi pismami stoją osoby „po prostu” niechętne imigrantom. Faktem jest jednak, że krwawy konflikt w Syrii i Iraku uruchomił falę imigrantów i uchodźców, którzy przedostają się do Europy. Kwestia podziału „kwot” uchodźców pomiędzy poszczególne kraje doprowadziła do ostrego podziału w Unii Europejskiej. Niezależnie do coraz ostrzejszej dyskusji na forum unijnym, imigranci i uchodźcy przedostają się do państw takich jak Niemcy czy słynąca z liberalnej polityki imigracyjnej Szwecja.

Rząd reaguje na rekordową liczbę imigrantów. Media: to upokarzająca porażka

Sytuacja w tym 10-milionowym skandynawskim kraju zaczęła się jednak zmieniać. Według „The Local”, liczba imigrantów ubiegających się o azyl w Szwecji wyniesie w tym roku aż 190 tysięcy. Szwedzki dziennik zaznacza przy tym, że obecnie 22 procent obywateli Szwecji urodzonych  za granicą pozostaje bez pracy, głównie z powodu zbyt niskiego poziomu wykształcenia. W związku z rekordowym poziomem imigracji premier Stefan Lofven zapowiedział działania na rzecz drastycznego zredukowania liczby imigrantów przybywających do kraju. 12 listopada wprowadzone zostały tymczasowe kontrole graniczne, ale możliwe, że zostaną one przedłużone.

Według rządu, decyzja ta ma pomóc w „utrzymaniu porządku oraz bezpieczeństwa” w związku z olbrzymią falą migracji. „To upokarzająca porażka dla wielu Szwedów, uważających swój kraj za humanitarną superpotęgę” – skomentował jednak dziennik „Financial Times”. W sensie politycznym kryzys imigracyjny osłabił pozycję szwedzkiego rządu tworzonego przez socjaldemokratów i Zielonych. Znaczący wzrost poparcia odnotowała za to populistyczna i antyimigracyjna partia Szwedzcy Demokraci. Obecnie stanowi ona trzecią siłę polityczną, a swój „stan posiadania” może zwiększyć w wyborach w 2018 roku.

Ostrzeżenie przed rosnącą frustracją. Krytycy: polityka multikulti zbankrutowała

Brytyjski dziennik „The Guardian” ostrzegł, że frustracja narastająca w związku z nieskuteczną polityką imigracyjną „rzuci Szwecję w ramiona radykalnych nacjonalistów”. Ofiarą bezpardonowej debaty pada już polityka multikulturalizmu, która – w ocenie krytyków – prowadzi jedynie do „zderzenia kultur” i potęgowania problemów społecznych. „Przechył na prawo”, choć nie jest wcale przesądzony, jest bardzo możliwy, jeśli presja imigracyjna na Europę nie zostałaby ograniczona. Brak długofalowego pomysłu na rozwiązanie tej kwestii może pogrążyć Szwecję w poważnych problemach wewnętrznych.

Taką możliwość sygnalizuje tocząca się, nie tylko w Szwecji zresztą, debata dotycząca losów Europy. Padają w niej argumenty polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturowe, ale głosy krytyczne są coraz silniejsze. Obawy dotyczą już nie tylko zamachów terrorystycznych czy obrony miejsc pracy, ale trwałego przeobrażenia kulturowego państw Europy. Symbolem niepokoju stają się zdominowane liczebnie przez przybyszów z krajów muzułmańskich dzielnice, obecne już we Francji, Niemczech czy Belgii; przeciwnicy imigracji określają je mianem „muzułmańskich gett” i przedstawiają jako dowód na „bankructwo” polityki multikulti”.

Debata nt. „muzułmańskich dzielnic”. Polityka Sztokholmu ulegnie zmianie?

Wiecej KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: