Filmy i ksiazki

Kacik Poezji – Joanna Fligiel cz. 4

Joanna Fligiel jest sympatyczną dziewczyną z sąsiedztwa, która wygląda jakby największym przeżyciem dla niej było usunięcie tipsów.
Niestety jako dziecko była ofiarą przemocy domowej i ten temat zdominował jej wiersze pomimo swoich czterdziestu lat. Nie jest łatwo żyć z nerwicą, pisanie jest dla niej formą psychoterapii. Psychoterapia jest podstawą leczenia w większości przypadków nerwic. Pisze dlatego, aby sobie pomóc.
Nazywa to pisaniem katartycznym. Ma świadomość, że wielkiego talentu nie ma, niestety, nie zawsze umie znaleźć właściwe słowa do wyrażenia tego, co naprawdę czuje, ale ciągle próbuje z nadzieją, że może kiedyś uda się jej to osiągnąć. Oczywiście nie wszystkie wiersze sprowadza do traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, czy do samobójstwa swojego ojca, ale jednak on jest dominującym „bohaterem lirycznym”.
Miała cudownych dziadków. Ma dobrych przyjaciół, syna, męża – poza poezją to właśnie dzięki nim udaje się jej osiągnąć równowagę. Lubi samotność. Nie lubi publicznych wystąpień, gdyby nie internet nadal byłaby tylko sympatyczną dziewczyną z sąsiedztwa.

Jest autorką dwóch tomików wierszy: Autoportret (2008, nagroda w Konkursie zorganizowanym przez East Bay American Association – „Debiut 2008”) i Geny (2011, nagroda Grand Prix w III Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Granitową Strzałę”). Publikowała m.in. w czasopismach amerykańskiej poloni „Polonia w Kalifornii” i „Nowy Dziennik”. – See more at: http://www.poezja.exe.pl/joanna-fligiel.html#sthash.9VFAwEwK.dpuf

Trzecia

Kiedy marzną stopy, myślę o nich więcej.
Jestem ta najsłabsza. Nie urodzę córki.
Przepraszam kochanie. Obiecanej latem,
kiedy moje stopy owiewane ciepłem

nie marzły mi wiecznie. Kaszlę od tygodnia.
Wyszłam gdzieś bez golfa. One wyszły w lutym.
Chodaki za buty, w pasiastych sukienkach,
jestem taka miękka, jestem taka miękka.

Babki we mnie płaczą. Jedna, druga. Trzecia.
Krzyczę po niemiecku, mam zadartą kieckę,
wiem jak śmierdzą Ruski, piersi rwą spod bluzki,
wszystko mam na wierzchu, wszystko mam na wierzchu,

wzięło mnie trzech wespół. Przepraszam kochanie.
Nie urodzę córki obiecanej latem.
Nie dotrzymam zatem.

Kategorie: Filmy i ksiazki

1 odpowiedź »

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.