Jom ha-Szoa

Pawel Jedrzejewski

Jom ha-Szoa, czyli Dzień Pamięci Holocaustu (Jom HaZikaron laSzoa we-laGewura) oznacza dosłownie  „Dzień (Pamięci) Zagłady i Aktów Odwagi” i obchodzony jest 27 dnia miesiąca nisan (w tym roku [2016] jest to dzień 5 maja [święto zaczyna się po zachodzie słońca w środę, 4 maja]).

Holocaust coraz bardziej staje się odległą historią. Za kilka lat już tylko niewielka garstka dziewięćdziesięciolatków będzie w stanie opowiadać o Holocauście przywołując własne, zapamiętane z dzieciństwa przeżycia.

Oznacza to, że tym bardziej  trzeba wiedzieć i pamiętać.

Zwłaszcza, że z roku na rok narastają głosy negujące istnienie Szoa.

Przed II Wojną Światową antysemityzm był ideologią bardzo popularną w różnych odłamach populizmu, zwłaszcza w Europie. Podsycanie nienawiści do Żydów, która istniała w kulturze europejskiej (i nie tylko) od stuleci, w  połączeniu z innymi hasłami populistycznymi zapewniało głosy wyborcze i polityczne triumfy.

Po roku 1945 sytuacja uległa zmianie: ujawnienie zbrodni nazistowskich wobec Żydów skompromitowało antysemityzm – kojarzył się on jednoznacznie z wymordowaniem milionów ludzi. Kompromitacja nie zlikwidowała jednak zjawiska antysemityzmu. Antysemici musieli więc zastosować jeden z dwóch zabiegów: albo zmienić terminologię, albo zaprzeczyć istnieniu Holocaustu.

  • Początkowo łatwiejsza była pierwsza taktyka. Antysemici zaczęli nazywać siebie samych antysyjonistami i udawali, że nie są przeciwnikami Żydów, ale wyłącznie „syjonistów”. Taki zabieg był szczególnie popularny w krajach muzułmańskich i w bloku komunistycznym. Na przykład w Polsce w roku 1968 nigdy oficjalnie nie potępiało się Żydów, ale „syjonistów”. Oczywiście wiadomo było, kogo ma się na myśli mówiąc o „syjonistach”.

Na arenie międzynarodowej stosowany był podobny zabieg. Jego triumfem była rezolucja 3379 Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych uchwalona 10 listopada 1975 roku – w rocznicę Kristallnacht – zawierająca potępienie syjonizmu  (uchwała ta została odwołana przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dopiero 16 grudnia 1991 roku.)

  • Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku pojawiły się pierwsze oznaki stosowania na szerszą skalę drugiej taktyki, która miała uwolnić antysemityzm z piętna Holocaustu: wykorzystując hasła wolności nauki i swobodnego głoszenia poglądów – mimo zeznań tysięcy byłych więźniów, dokumentów, fotografii, filmów oraz protokołów przesłuchań setek funkcjonariuszy obozów śmierci i ich aparatu administracyjnego – neonaziści rozpoczęli powolne, ale systematyczne podważanie, krok po kroku, faktów związanych z Holocaustem. Pojawiło się to, co w Polsce nazywane jest „kłamstwem oświęcimskim” (negacjonizm, rewizjonizm Holocaustu; w angielskim: Holocaust Denial, w niemieckim: Holocaustleugnung).

sexRozpoczęto je kwestionowaniem liczb ofiar według taktyki, że jeśli liczba 6 milionów ofiar (z oczywistych względów przybliżona i ustalona tuż po wojnie) nie jest prawdziwa i zamordowano liczbę ludzi bliższą 5 milionom,  to ma oznaczać, że cała wiedza o Holocauście jest oparta na fałszu, aby ostatecznie starać się udowodnić, że Holocaustuwcale nie było i zaprzeczać np. istnieniu komór gazowych i rozmiarom działalności Einsatzgruppen.

W tym samym czasie w krajach arabskich coraz częściej przedstawiano Holocaust jako wymysł Żydów, który miał zyskać im poparcie dla ustanowienia państwa Izrael.

Taktyka ta skutkuje. Daleko jeszcze „rewizjonistom [negacjonistom] Holocaustu” do sukcesu, ale wśród skrajnej lewicy i prawicy – zwłaszcza europejskiej – przyznawanie się do antysemityzmu staje się – skoro można przywoływać setki „naukowych” publikacji podważających istnienie Holocaustu – zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i znów, jak przed osiemdziesięciu laty,  społecznie tolerowanym.

 

(opr. P. Jędrzejewski)

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: