Koniec Rzymu i powrót piekła na tereny Syrii.

Przetlumaczyla i przyslala Olga Degani

*

Więc gdzie atakują na Bliskim Wschodzie? Dżihadyści sunniccy zaczęli atakować wszystkie słabe miejsca rakietami, olgapociskami odrzutowymi i piechotą. Bezpardonowo atakują obronny obszar allawicki Latakiję, położoną nad brzegiem morza. Jest to twierdza Allawitów, ważny punkt obronny rodziny Assada.

Oszustwo i zemsta: koniec Rzymu i powrót piekła na tereny Syrii.

Dlaczego splądrowanie i zniszczenie Miasta Rzymu w roku 410 (na powyższym obrazie) znane jest w historii jako przykład absolutnego zniszczenia, przecież w historii wiele miast zdobyto i zniszczono? Odpowiedź jest w tym, że Rzym upadł przez zdradę.

Rzym wówczas już nie był stolicą wielkiego imperium. Centrum wschodniej części imperium przeniosło się do Konstantynopola, a cesarz zachodniej części Honoriusz, przeniósł swoj dwór do Rawenny, nad morze Adriatyckie w Italii. Pomimo to Rzym był bogatym i dużym miastem, broniony ogromnym murem, wzniesionym przez cesarza Aureliana około stu lat wcześniej (grubość muru 3.5 metry, wysokość 8 metrów) . Mieszkańcy miasta byli dumni z tego, że masto było niezdobyte przez co najmniej 800 lat. Ale w nocy 23 sierpnia 410 roku – Rzym zdradzono.

Dowódca Wizygotów, Alaryk przerwał tę ciągłość miasta nie do zdobycia. Podobnie jak inne grupy barbarzyńców, Alaryk był włączony do armii rzymskiej jako sojusznik (foederati), ale ponieważ sądził, że nie jest opłacany jak należy, oblężył miasto, aby wywrzeć nacisk na jego mieszkańcach.

Wątpliwe, czy przewidywał rezultat wydarzeń.

Po okresie oblężenia, co spowodowało głód wśród mieszkańców, jedną z bram, Porta Salaria, otwarto od wewnątrz. Tego obrońcy nie przewidzieli: mur był ogromny i nie do zwyciężenia, ale ktoś otworzył bramę, i Wizygoci, zdumieni tym niespodziewanym obrotem – weszli do uśpionego miasta, bez żadnego oporu.

Tysiące wojowników zaczęło plądrować wszystko co im wpadło pod rękę, przecież po to wtargnęli i sprowadzili historyczną tragedię na to miasto. W większości byli już chrześcijanami, więc oszczędzali kościoły i tych, którzy się do nich schronili. Ale wszystko z wyglądu pogańskie zburzono . Morderstwo, grabież, gwałt, ogień i plądrowanie, przez całe trzy dni, pilnując bram miasta, aby mieszkańcom nie udało się uciec. Po trzech dniach Wizygoci opuścili przerażone miasto, galopując na południe, na bogatą w zboże Sycylię. Ale trauma pozostała do dzisiaj, przede wszystkim z powodu szoku i zdrady od wewnątrz.

  1. Grupy sunnickie, które w wyprasowanym języku nazywają siebie „opozycją”, zgodziły się na rozmowy „pokojowe” w Genewie, na bazie międzynarodowego założenia, że rząd Bashara al-Assada należy usunąć. Mowa o masowym mordercy, który spowodował śmierć około pół miliona Syryjczyków różnych grup. Pamiętacie to entuzjastyczne nawoływanie Obamy i Kerry’ego, że Bashar musi odejść? byli oni przekonani, że „okres przejściowy” o którym mowa od lat, będzie już bez Assada.

Ich zaskoczenie w tym tygodniu było ogromne, gdy posłannik Sekretarza ONZ-tu Staffan de Mistura przekazał im manuskrypt umowy i tam, ku przerażeniu mieszkańców Rzymu, Bashar al-Assad ma pozostać przy władzy w przejściowym okresie, ale ma mieć trzech „zastępców doradców”, spośród powstańców. Reżim Bashara al Assada ma pozostać przy władzy i przygotować „wybory”, w których, oczywiście, on zwycięży, tym razem przy międzynarodowej akceptacji.

Zaskoczenie i poczucie zdrady było zbyt wielkie wśród sunnitów i tranzakcja się rozleciała.

Pan De Misturi to pół Szwed, pół Włoch, mieszka w Szwecji, kręci się po całym świecie i wątpliwe, czy przynosi jakiś pożytek. Od szwedzkiej rodziny królewskiej otrzymał, zbudowany na cudzych nieszczęściach, tytuł markiza. W ostatnich miesiącach przebywał sporo z Assadem w jego zamku, aż do zakończenia pośrednictwa. Sunnici doszli do wniosku, że ta im przedstawiona ugoda jest pod naciskiem Rosji i za milczącą zgodą Ameryki i gniew był ogromny.

Natomiast Bashar al-Assad nie był zaskoczony lecz uradowany tym porozumieniem, czuł, że wahadło przechyliło się w jego stronę. Z tej wielkiej radości powrócił z żądaniem zwrócenia mu naszej Wyżyny Golanu, aby świat ujrzał, że kwestie wewnętrzne są rozwiązane i można powrócić do starych rozgrywek przeciw Izraelowi. W tym zadufaniu także wzmocnił atak na wszelkiego rodzaju powstańców w tym oczywiście, cywili.

Oczywiście była to absolutna iluzja i nic się w Syrii nie skończyło.

  1. Pierwsza poparcia rozmowom odmówiła sunnicka organizacja dżihadystyczna „Ahrah al – Sham” (Wyzwolenie Lewantu), oświadczając, że powraca wszystkimi siłami do walki z reżimem. Kontynuował, w tym tygodniu, Muhamad Alusz, prowadzący „pertraktacje” z ramienia koalicji organizacji dżihadystycznych „Armia Islamu”. Nawoływał z Genewy swych zwolenników do atakowania reżimu Assada „całą siłą” i pertraktacje, w praktyce, poniosły fiasko. Ahrah al – Sham i Armia Islamu mają poparcie wśród dziesiątków tysięcy bojowników dżihadu sunnickiego.

Nigdy właściwie teren nie miał tego samego języka co jego przedstawiciele w Genewie, odnosi się to do kilkuset organizacji większych i mniejszych. Założeniem było, że z tych rozmów należy tylko wyciągać korzyści: odsunąć Bashara, lub wygrać na czasie, odnowić siły po silnych atakach rosyjskich. Pozostawienie Assada przy władzy? na to się nie przyszykowali i nie zgodzą się. Teraz już sunnici nie widzą korzyści w tych rozmowach.

  1. Więc gdzie atakują na Bliskim Wschodzie? Dżihadyści sunniccy zaczęli atakować wszystkie słabe miejsca rakietami, pociskami odrzutowymi i piechotą. Bezpardonowo atakują obronny wiejski obszar wokół allawickiej Latakiji, położonej nad brzegiem morza. Ta ofensywa ma nazwę: „odpowiedź na krzywdy”.

Jest to twierdza Allawitów, ważny punkt obronny rodziny Assada, miejsce ewentualnej ucieczki jeśli sprawy, z ich punktu widzenia, źle się potoczą. Jest to także sygnał dla Rosjan, mocno usadowionych w bazach morskich koło miasta, że nie są nietykalni. Od przedwczoraj udaje się powstańcom ofensywa w terenie, pomimo bombardowań rosyjskich i Assada. Powstańcy są silni w terenie, słabi w powietrzu, podczas gdy Rosjanie i Assad są silni w powietrzu i słabi w terenie. Teren ostatecznie zawsze zwycięża.

Mały wycinek z walk w terenie: okolica na południe od Aleppo, „Ahrah al – Sham” walczy przeciw Assadowi, wspólnie z innymi frakcjami dżihadystycznymi. Syria stała się terenem rozgrywek konfliktów islamskich, doświadczalne laboratorium Wizygotów.

Ogromne turbiny wzdychają: o śmierci państwa syryjskiego. (art. po hebrajsku)

  1. Zawieszenia broni nigdy nie było, było tylko udawanie, widzieliśmy to rzeczywiście (art. po polsku), ale obecnie piekło wojny powróciło na cały teren i ze spotęgowaną furią. Rzym mści się za zdradę, sunnici nie ustąpią szyitom ani odwrotnie. W międzyczasie dżihadyści odkryli, że rosyjska potęga już ich mniej przeraża. Należy do tego dodać dwie potężne organizacje, które w ostatnich miesiącach wciąż się wzmacniają, „państwo islamskie” i Dżabhat an Nusra, które na chwilę nie zaprzestały walk. W kampani na wiejski okręg wokół Latakiji bierze udział także Dżabhat an Nusra, całą siłą. W przeciwieństwie do propagandy amerykańskiej, mobilizacja do tych dwóch organizacji wciąż rośnie i mają osiągnięcia, choć także straty. Na ich nieszczęście, walczą też pomiędzy sobą.
  2. Co zdołali osiągnąć sunnici w przeciągu półtora miesiąca „zawieszenia broni”? pociski przeciwlotnicze i zwartość szeregów, a są to elementy zmieniające sytuację. Lata całe dżihadyści próbowali dostać w swe ręce rakiety przeciwlotnicze, dla złamania przewagi powietrznej Assada i Rosjan, teraz im się to udało. Są dowody na to, że prznajmniej trzy grupy mają takie rakiety: ISIS, Dżabhat an Nusra, i „Ahrah al – Sham”. Ta trójka dowiodła tego strącając samoloty Baszara. Skąd oni dostają te rakiety? Od Turcji, Saudii i innych państw sunnickich, przekazujących finanse i mnóstwo broni. Przecież Saudia i Turcja walczą pośrednio przeciw Iranowi w tej syryjskiej wojnie.

Zwartość szeregów jest nie mniej ważna. Dziesiątki organizacji sunnickich jednoczy się (na przykład deklarując wierność Państwu Islamskiemu), lub działają razem i widocznym tego przykładem jest ich atak na Latakiję, czy ofensywa w okolicach Daraa. Nie mają wyboru. Potężne bombardowania rosyjskie bardzo ich nękały. Baszar daje radę dzięki niezgodzie wśród sunnitów; ich połączenie, nawet z Dżabhat an Nusra to bardzo zła dla niego wiadomość.

Każda ze stron czerpie siły ze słabości innych stron i dlatego każda strona próbuje pokłócić przeciwników. Twoja śmierć jest moim życiem. (Mors tua vita mea.)

Katastrofa upadku Rzymu była nie tylko nieszczęściem ludzkim, czy gospodarczym lecz przede wszystkim była to katastrofa religijna, wiara została podważona. Jeśli takie nieszczęście uderzyło w Rzym, to co z religią chrześcijańską (art. po hebrajsku) ? I czyja, z punktu widzenia religii, ta niewiadoma ręka, która szeroko otworzyła bramę? Wielu opuściło swą wiarę. Zawsze uważano miasto za Roma Aeterna, „Wieczna Roma”, jak ją nazywał poeta rzymski Albius Tibullus, 500 lat wcześniej.

Hieronimus ( 342 – 420, tłumacz Biblii na łacinę z hebrajskiego) twierdził, że rozwiązłe życie i grzechy doprowadziły do upadku Rzymu. „miasto, zwycięzca świata, zwyciężyło samo siebie” pisał, nie bez odrobiny zadowolenia. Ale mieszkańców, pisał, głęboko żałował.”Głos mi się łamie, łzy zalewają oczy. Rzym wykończył głód, zanim zabito go mieczem i tylko kilku jeńców ocalało. Głodny gniew szukał i znalazł straszne jedzenie, ludzie tnęli ludzi w kawałki. Matka nie miała miłosierdzia nad potomkiem, ssącym z jej piersi i jadła noworodka.”

Upadek Rzymu pokazał, że wrogowie wewnętrzni mogą być niebezpieczniejsi od tych na zewnątrz. Ci ostatni nie są tak niespodziewani, jak ci wewnątrz.

  1. Cała Syria jest polem walki:

Aleppo na północy – tam walczą przeciw reżimowi: ISIS, Dżabhat an Nusra i grupy powstańców, mają osiągnięcia w dzielnicach Atamija, Calah a-Din, i Ramusza na przedmieściach Aleppo, aż do szańców żołnierzy rządu. Ale oni jednocześnie walczą pomiędzy sobą. Do tego należy dodać oddziały kurdyjskie, walczące zarówno przeciw ISIS jak i przeciw powstańcom sunnickim. ISIS także ma osiągnięcia terytorialne, włącznie z niekończącym się ping-pongiem nad przejściem przy Chanasir, łączącym rząd z jego siłami w Aleppo. Raz w rękach ISIS, potem w rękach reżimu i Hezbollah, i tak w kółko. Straty władz i Hezbollah w ludziach są ogromne i bardzo uciążliwe.

Wiejskie okolice Homs, Hamy, Idlibu – Bashar i Rosjanie bombardują z powietrza, mimo to grupy sunnickie przybliżają się i nawet im się to udaje. Dziesiątki tysięcy mieszkańców (ci co jeszcze są, miliony uchodźców są już poza Syrią) uciekają dalej na północ, i jest to niekończąca się walka na wyczerpanie. Zabawne w tym wszystkim, że patetyczny Sekretarz ONZ-tu (kończy kadencję w styczniu) już wycenia koszty odbudowania Syrii. Jakie odbudowanie, gdy wojna szaleje? Swoją schedę on buduje.

Tadmor i Dajr az-Zaur – ciężkie walki toczą się pomiędzy siłami rządu a ISIS, tam walczą uparcie. Organizacja Państwa Islamskiego zrezygnowała z Tadmoru, ale panuje nad miastem z terenu okolicznego na przykład z Sachne. Co do Dajr az Zaur – ważne dla ISIS, aby dołączyć będące w drodze ogromne tereny pustynne nad Eufratem, do obszarów nad którymi panuje w „Iraku”. Rząd bombarduje całe osiedla cywilne, kobiety, dzieci i starców, aby tylko odepchnąć ISIS, ale bez rezultatów. Warto zauważyć że po „wyzwoleniu” Tadmoru, co przyniosło punkty na rzecz Assada w świecie, jego bojownicy splądrowali to miasto, nie pozostawiając w nim niczego. To już nie są żołnierze syryjscy lecz najemnicy, których władze i Iran importują z Afganistanu, Pakistanu i Kaukazu. Swój żołd zapłacą sobie Wizygoci za wszelką cenę.

Damaszek – ciężkie, rozpaczliwe walki na dwóch krańcach atakowanego miasta. Rautę, wschodnią dzielnicę Damaszku, opanowali sunniccy dżihadyści i rząd wciąż ich bombarduje armatami i beczkami prochu, tak jak w zmaltretowanym już mieście Dżobar. Toczą się także walki na ziemi. Podobny obraz w Raucie zachodniej, prowadzącej do naszej granicy i do południowego Libanu. Ciężkie walki w terenie także w dzielnicy palestyńskiej Damaszku, Jarmuk. Kiedyś było tu 300 000 Palestyńczyków, dzisiaj pozostało 6 000. Reszta już w Europie albo w Libanie. ISIS kontynuuje opanowanie tej dzielnicy, odbiera ją z rąk Dżabhat an-Nusra. Ta dzielnica była już przedtem w rękach ISIS, który teraz powiększa obszar władania, bo ta dzielnica leży zaledwie kilka kilometrów od pałacu Bashara.

Front południowy – ciężkie walki w okolicach wiosk druzyjskich Dara i As-Suwajda. Dwie organizacje dżihadystyczne przysięgły wierność dla ISIS, są to Szuhada el-Jarmuk i Almavetna udało im się opanować część terenów przylegających do naszej granicy dotychczas nas nie atakując. Spowodowało to napięcie w naszych siłach obronnych. Organizacjom bardziej umiarkowanym udało się ich okrążyć i walczą jedni przeciw drugim. Także Bashar ich bombarduje, po stracie większości terenu, choć jeszcze jego armia jest tam obecna. Druzowie w dalszym ciągu współpracują z Basharem, nie z miłości do Bashara, ale z obawy przed ISIS, będącym w takiej bliskości. W Daraa walki toczą się obecnie przede wszystkim pomiędzy samymi sunnitami.

  1. Amerykanie są już na Bliskim Wschodzie historią (przez wielu znienawidzoną) . Pod nieudolnym kierownictwem Obamy i Kerry USA straciły nie tylko swoje pozycje, lecz także zaufanie. Wykorzystał tę próżnię Putin, wszedł całą siłą, ale także on przegrywa, jest na granicy bankructwa. Wojna światowa sunnicko szyicka prowadzi do załamania prób utrzymania cen nafty i do gwałtownego spadku dochodów. Oni nienawidzą się nawzajem i wykańczają się wzajemnie.

Przez wszystkie lata rządy amerykańskie trzymały się obsesji, że my jesteśmy problemem, jednocześnie zaniedbując resztę problemów, a teraz już jest za późno. Obama, któremu pozostało 250 dni do opuszczenia Białego Domu, nie ma chęci, nie ma możliwości i nie jest zainteresowany. Ten prezydent jest tak nieudolny, że aż rozwalił cały Bliski Wschód i w dalszym ciągu on i jego rząd trzymają się zwariowanej obsesji, że my jesteśmy problemem. Według koncepcji tego rządu powinniśmy byli już dawno być zniszczeni, a Bliski Wschód powinien był kwitnąć, do dzisiaj nie rozumieją dlaczego się dzieje odwrotnie i złoszczą się na nas. Bardzo przepraszamy, że nie staliśmy się Syrią, Irakiem, czy Libią.

A co robi Obama, gdy Syria cała w ogniu? Zadzwonił przedwczoraj do Putina i poprosił go, aby razem pilnowali zawieszenia broni.

Nowi Wizygoci: Jabhat An-Nusra mają swój hymn, na tle filmu, hipnotyzujący, jak reszta pieśni dżihadystycznych. Ta organizacją wciąż wzrasta w siłę, państwo samo w sobie. Ich credo to zniszczenie, śmierć, na ruinach budują Kalifat .

  1. Od półtora roku Amerykanie bombardują ISIS, a ta organizacja wciąż walczy. Stracili pewne tereny w Iraku, tam Amerykanie koncentrują wysiłek, posyłają wciąż nowych żołnierzy ( to po co stamtąd odeszli?), ale nie w Syrii. Media amerykańskie nie przestają głosić, że ta organizacja jest wykończona, zniszczona, zrujnowana, ale o dziwo! ona wciąż atakuje i męczy ten rząd szyicki w Bagdadzie i ten Allawicki w Damaszku. ISIS buduje na tym, że niedługo może będzie przewrót pro-irański w Bagdadzie, pod przywództwem szyickiego militanta Muqtady Sadra, popieranego przez Iran, który usunie obecnego, proamerykańskiego premiera szyickiego Haidera al-Abadi. Wówczas upadnie państwo amerykańskie w Iraku.
  2. Każdy kto wsadzi palec do syryjskiej maszyny mielenia mięsa, straci rękę. Irańczycy są zmuszeni wysyłać setki żołnierz do obrony Baszara, który ma trudności w terenie i już są setki zabitych, także wysocy oficerowie. Są filmy, rozgłaszane przez ISIS, w których pokazują, oprócz ciał zabitych, także rangę i broń.

To samo spotkało Hizbullah, straciła około 2000 ludzi, i ma mniej więcej tyle samo zneutralizowanych rannych.Te cyfry zagrażają istnieniu organizacji. (art. po hebrajsku). Szyici uzupełniają te braki najemnikami skąd się da. Także Putin zaczyna płacić ceny w ludziach i w w ekonomii. Także Erdogan, choć stara się nie wprowadzać swych sił do Syrii, bombarduje z odległości albo z nieba.

  1. Naszą zasadą jest nieingerowanie (art. po hebrajsku) w ten przelew krwi. Każde wtrącanie się, nawet słowne, wkłada nas do tygla, gdzie każda strona twierdzi, że pomagamy ich przeciwnikom. Golan jest częścią Państwa Izrael według prawa izraelskiego i z naszego punktu widzenia tylko to decyduje i tak też pozostanie. Wy wiecie, że Golan, na podstawie prawa międzynarodowego, powinien być w rękach Izraela. A świat? Grzęźnie coraz bardziej w swym pomieszaniu zmysłów. My go nie obchodzimy i nie będziemy obchodzić. Suwerenność trzeba budować czynami, nie słowami. Na przykład podwoić ilość ludności w Kacrinie, szykować tam źródła zarobkowania pdczas, gdy jednocześnie rzeź na wschodzie wciąż wzrasta.

Wniosek syryjski z lekcji rzymskiej jest wyjątkowo wyraźny: kto wierzył, został zdradzony – a kogo zdradzono, przestał wierzyć. „Wieczny Rzym”? – oj, wieczna wojna.

http://www.fzp.net.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=9730

19.4.2016

Obrazek
Dr Guy Bechor

tłumaczenie z hebrajskiego przez Olgę Degani

Wszystkie tlumaczenia Olgi KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: