Ciekawe artykuly

Spór o antysemityzm

MARIA JANION

 

Goldhagen: aksjomat kultury niemieckiej

Nowatorstwo – sławnej i uznawanej nieraz za kontrowersyjną – książki Daniela J. Goldhagena „Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust” (oryginał ukazał się w 1996 roku, przekład polski w 1999) polega przede wszystkim na szczególnym potraktowaniu tak często używanego pojęcia „zwyczajni Niemcy”. „Zwyczajni” podczas Holocaustu, czyli z założenia mający się różnić od tych „niezwyczajnych” – od wyodrębnionej kasty morderców. Goldhagen zamierzył potraktować ich jednolicie – jako Niemców („Ludzie ci byli najpierw Niemcami, a potem dopiero SS-manami, policjantami czy strażnikami w obozach”). Jako Niemców – przynależnych do jednej mentalności, jednej wrażliwości, jednego Lebenswelt, jednego antysemityzmu. Powiedzmy od razu, że dla Goldhagena istnieje właśnie jeden antysemityzm, a nie – jak się najczęściej przyjmuje – dwa antysemityzmy: tradycyjny, dawny, obyczajowy lub ludowy (w zasadzie nieszkodliwy) oraz nowożytny, agresywny, pogromowy, totalitarny.

„Gdyby nie było Niemców, nie byłoby Holocaustu” – utrzymuje Goldhagen i ta jego główna teza wzbudziła najwięcej wątpliwości, zresztą formułowanych z bardzo różnych punktów widzenia. Szczególne narodowe napiętnowanie Niemców odebrane zostało przez niektórych jako rodzaj przewrotnego rasizmu. Ale Goldhagen ma na myśli odrębny charakter niemieckiego antysemityzmu, który traktuje jako „decydujący czynnik sprawczy Holocaustu”. I właśnie niemiecki antysemityzm stanowi główny temat potężnego i bogato udokumentowanego dzieła Goldhagena. Podkreśla on zdecydowanie odmienność Niemców, również w sensie ich „odmienienia”, przekształcenia przez działający od stuleci, a zwłaszcza od XVIII wieku, „kulturowy wzór poznawczy”.

Jan Kucharzewski w szóstym tomie swego wielkiego, erudycyjnego dzieła „Od białego caratu do czerwonego” (I wydanie ukazywało się w latach 1923–1935) pośrednio dostarczył materiału do podtrzymania tezy Goldhagena. Wskazał mianowicie na to, że ostry ruch antysemicki rozwinął się w Niemczech zwłaszcza po wojnach napoleońskich. „W traktatach z prawa publicznego rozwijano wtedy myśl państwa chrześcijańskiego, które było reakcją przeciwko zasadom rewolucji francuskiej, jakie wtargnęły do Niemiec wraz z inwazją francuską. Jedną z innowacji francuskich było równouprawnienie Żydów”. Znienawidzono tę ideę. Pojawiło się wielu pisarzy-antysemitów. Rozpoczęły się w miastach rozruchy antyżydowskie, podczas których rozlegał się sławny okrzyk: Hep, hep, Jude verreck! (Hep, hep, Żydzie zdechnij!).

Gdy nastał Hitler, okazało się, że Niemcy są już po brzegi nasyceni antysemityzmem, tym według Goldhagena aksjomatem niemieckiej kultury – „wersja powszechna w Niemczech w okresie nazizmu była tylko bardziej dobitną, wyrazistą i dopracowaną formą od dawna przyjętego modelu”.

Ze względu na to, że rzecz ukazała się i po niemiecku, i po polsku, a dodatkowo w rodzaju porównawczego leksykonu, chciałabym tu zaakcentować całkowicie odmienne stanowisko „przedgoldhagenowskie” – wypowiedziane przez Dana Dinera (profesora historii współczesnej na uniwersytecie w Essen i w Tel-Avivie) w publikacji „Polacy i Niemcy. 100 kluczowych pojęć” (1996). Otóż autor w zamieszczonym tu artykule „Antysemityzm w Niemczech” wyraża przekonanie, „że sam Holocaust nie wypływa w sposób konieczny z wrogości wobec Żydów. Przemysłowo-biurokratycznie zorganizowany mord na Żydach był rezultatem »kombinacji« tradycyjnego antysemityzmu, rasizmu i eugeniki” (to stanowisko nieco zbliżone do Zygmunta Baumana w „Nowoczesności i Zagładzie”). Zauważmy, że wszystkie składniki tej kombinacji dotyczą jednak przede wszystkim Żydów… Zdaniem autora „antymodernizm i antysemityzm stanowią nierozłączną parę” – ze względu na rolę Żydów w uprzemysłowieniu i „ubankowieniu”, zjawiskach, łamiących tradycyjne struktury społeczne. Przed rokiem 1933 – twierdzi Diner – antysemityzm był w Niemczech zjawiskiem marginalnym (raczej łączono go z Francją – sprawa Dreyfusa i z Rosją – pogromy); w Republice Weimarskiej stał się głównym instrumentem propagandy volkistowskiej prawicy. Jego dramatyczny wzrost właśnie w Niemczech miał być zaskakujący.

Natomiast Goldhagen jako badacz Holocaustu widzi inny zadziwiający i wstrząsający fenomen: „społeczeństwo, które dokonało tego niewyobrażalnego i trudnego do wytłumaczenia dzieła”. Jakimi środkami się posłużyć, by pojąć to, co wydawałoby się, że jest niepojęte? Goldhagen przyjmuje, że najlepsze będą narzędzia antropologii. „Odmienienie” Niemców posunęło się tak daleko, że „należy przyjąć punkt widzenia antropologa, który ma do czynienia z nieznanym ludem, mającym własne zespoły wierzeń i zwyczajów”. Przyjęcie takiego stanowiska umożliwia antropologiczne ujęcie antysemityzmu niemieckiego, który już od XIX wieku odznacza się wyjątkowym nasileniem oderwanych całkowicie od rzeczywistości, odrażających bredni i majaczeń, uchodzących za opisy natury Żydów i ich podstępnych działań. Charakter tych elukubracji powoduje, że zaczynamy je traktować jak „zbiorowe dzieło pismaków ze szpitala dla obłąkanych”.

Dygresja o paranoi oraz irracjonalnej zjawie

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

Kategorie: Ciekawe artykuly

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.